Rosyjskie władze wzywają TikTok i inne sieci społecznościowe do cenzury poparcia dla Aleksieja Nawalnego

Rosyjskie władze wzywają TikTok i inne sieci społecznościowe do cenzury poparcia dla Aleksieja Nawalnego

23 stycznia 2021 0 przez Maciej Lewczuk

Rosyjskie władze wzywają TikTok i inne sieci społecznościowe do cenzury poparcia dla Aleksieja Nawalnego. Odważył się krytykować Kreml i po powrocie do ojczyzny został aresztowany.

Aleksiej Nawalny i otrucie nowiczokiem

Aleksiej Nawalny to rosyjski prawnik, publicysta i działacz polityczny. Jest opozycjonistą w Rosji i otwarcie krytykuje Kreml. Prowadzi na YouTube kanały, na których zamieszcza filmy dotyczące korupcji w administracji Putina. Pisze też na jednym z najpopularniejszych blogów w Rosji. Więcej o Aleksieju Nawalnym można przeczytać w choćby w Wikipedii.

Kilka miesięcy temu świat obiegły zdjęcia z samolotu, gdzie Nawalny zwijał się z bólu. Jak się okazało, ostatecznie został przewieziony do szpitala w Berlinie, gdzie udało się go uratować i podreperować jego zdrowie. Po dokładnych badaniach spekuluje się, że został otruty substancją z rodziny Nowiczok. Są to substancje wpływające na układ nerwowy, które uznaje się za trucizny powstałe w rosyjskich laboratoriach na użytek wojskowy. Podobnym środkiem otruto Siergieja Skripala i jego córkę.

Po powrocie do Rosji Aleksiej Nawalny został zatrzymany przez służby pod zarzutem naruszenia zwolnienia warunkowego.

Doniesienia o tym wywołały w Rosji falę demonstracji poparcia dla Nawalnego i krytyki dla Kremla.

Rosyjskie władze wzywają do cenzurowania informacji na TikTok i w innych sieciach społecznościowych

Bardzo mocny udział w protestach mają zwolennicy Nawalnego, którzy demonstrują swoje poparcie dla niego i krytykują władze rosyjskie w internecie.

Ministerstwo spraw wewnętrznych Rosji określiło protesty jako „nielegalne” i oświadczyło, że jest gotowe „chronić porządek publiczny za wszelką cenę”.

Dodatkowo prokuratura generalna wezwała do ograniczenia w działaniu stron internetowych i mediów społecznościowych, jeśli są wykorzystywane do wzywania ludzi do udziału w demonstracjach.

Wśród mediów, w których pojawiło się niezwykle wiele głosów popierających Aleksieja Nawalnego, jest najpopularniejszy w Rosji komunikator VKontakte. Są tam też TikTok i inne portale społecznościowe.

Na materiałach publikowanych przez zwolenników Nawalnego są nie tylko wezwania do demonstracji, ale także różnego rodzaju inne wyrazy poparcia. Ludzie przekazują sobie informacje dotyczące tego, jak zachowywać się w przypadku aresztowania.

Inni usuwają zdjęcie prezydenta Putina ze ścian w szkołach, nakładają maski z twarzą Nawalnego i tańczą lub robią inne rzeczy.

@almorozova

#навальный #свободунавальному быть против власти – не значит быть против Родины

♬ оригинальный звук – новый год кончился…

Rosyjska Agencja Nadzoru Telekomunikacyjnego – Roskomnadzor, która zajmuje się regulacją mediów, zaapelowała do tych mediów o blokowanie wszelkich informacji dotyczących działań związanych z aresztowaniem Aleksieja Nawalnego. Chodzi o nawoływanie do demonstracji i wypowiedzi krytykujące rosyjski rząd. Jeśli media nie dostosują się do apelu, grozi im kara w wysokości do 4 mln rubli, co odpowiada około 44 600 euro.

Strony internetowe zostaną pociągnięte do odpowiedzialności administracyjnej w związku z rozpowszechnianiem informacji zabronionych przez prawo i mających na celu zachęcenie małoletnich do udziału w niedozwolonych masowych imprezach publicznych. Udział w takich wydarzeniach narusza ustaloną procedurę, w tym w pandemii, i niesie ze sobą ryzyko uszczerbku na zdrowiu i życiu.” – napisał Roskomnadzor.

Jak donosi serwis Watchdog i portal EuroNews, TikTok usunął 38 proc. zabronionych treści. VKontakte podjął działania w sprawie 50 proc. „nielegalnych informacji”, a Instagram 17 proc. Władze donoszą, że YouTube zaprzestał rozpowszechniania aż 50 proc. filmów wzywających młodych ludzi do udziału w weekendowych zgromadzeniach.

Więcej o cenzurze w portalach internetowych pisaliśmy w przypadku wypowiedzi Donalda Trumpa, zbanowany został także serwis Parler. Temat poruszyliśmy też w ostatnim odcinku naszego podcastu ITbiznes, który odsłuchać można poniżej.

Źródłó: Euronews, Der Spiegel

Ilustracja tytułowa: Wikimedia