Izera trafi w ręce skarbu państwa

Ministerstwo Klimatu zgodziło się na przeznaczenie gruntów w Jaworznie pod budowę fabryki samochodów elektrycznych Izera. Jednocześnie jednak zapowiedziało, że skarb państwa przejmie spółkę ElectroMobility Poland. Minister Michał Kurtyka twierdzi, że umożliwi to zasilenie firmy publicznymi pieniędzmi.

Od jakiegoś czasu EMP szuka partnera biznesowego do budowy fabryki w Jaworznie i zakupu platformy, na której oparta będzie Izera. Budowa pochłonie około 4 do 5 mld złotych, więc jest całkowicie zrozumiałe, że kapitał dostarczony przez firmy energetyczne PGE, Enea, Tauron i Energa nie wystarczy. Z 70 milionów złotych, które dali akcjonariusze, nie da się przeprowadzić takiej inwestycji. Co ważne, wszystkie zaangażowane podmioty nie są dziś zainteresowane dalszymi inwestycjami w EMP.

Według założeń, pierwsza łopata na budowie fabryki miała być wbita w 2021 roku. Taka decyzja ciągnie za sobą jeszcze jedną inwestycję. Firma musi wybrać i zakupić platformę, na której oparta będzie Izera. Stworzenie jej od zera byłoby całkowicie nieopłacalne i czasochłonne jednocześnie. Wiemy, że firma toczy rozmowy z przynajmniej dwoma potencjalnymi dostawcami, ale stopień ich zaawansowania jest nieznany. Przyspieszenie tego procesu może jednak stanowić zagrożenie dla całej inwestycji, bo wybór odpowiedniej platformy implikuje wszystkie dalsze wydarzenia.

Izera powstanie dzięki polskim środkom publicznym

Ministerstwo zapowiada, że dofinansowanie EMP odbędzie się z polskich środków publicznych. To trochę dziwne, skoro Krajowy Plan Odbudowy, który finansować będzie Unia Europejska, zawiera „wsparcie dla gospodarki zeroemisyjnej”. Czyżby pieniądze z KPO miały trafić w inne miejsca?

Fabryka Izery w Jaworznie zostanie też pewnie powiązana z umową społeczną, negocjowaną przez rząd ze związkami górniczymi. Budowa samochodów elektrycznych zapewni około 3000 miejsc pracy, a powiązane z nią firmy dalszych kilkanaście tysięcy. Jest to więc znakomity argument przetargowy dla rządu, który nie ma wyjścia i musi zamykać kopalnie.

Mamy tylko nadzieję, że wejście skarbu państwa do gry nie skończy się katastrofą. Ostrołęka C, na której budowę naciskały władze, doprowadziła do strat w wysokości przynajmniej 1,3 mld złotych. Nie dziwi więc, że koncerny energetyczne nie mają dziś większej ochoty na finansowanie nowych pomysłów rządu.

Źródło: Puls Biznesu

Dodaj komentarz