Samsung Galaxy Fold – test smartfona przyszłości

Samsung Galaxy Fold – test smartfona przyszłości

15 stycznia 2020 2 przez Paweł Pilarczyk

Samsung Galaxy Fold to pierwszy smartfon z elastycznym, zginanym ekranem, który pojawił się w sprzedaży w Polsce. Nie jest to jednak pierwszy taki produkt na rynku. Jeszcze pod koniec 2018 roku pojawił się chiński smartfon Royole FlexPai. W ubiegłym roku zdecydowanie bardziej dopracowane konstrukcje zaprezentował jednak zarówno Samsung, jak i Huawei (model Mate X). Wszystkie trzy smartfony są już dostępne w sprzedaży, jednak FlexPai i Mate X jedynie w Chinach. Polacy zainteresowani smartfonami ze zginanymi ekranami praktycznie nie mają alternatyw – mogą kupić tylko Samsung Galaxy Fold. Czy jedyny dostępny w Polsce smartfon, który potrafi “magicznie” zamienić się w tablet, to faktycznie konstrukcja zwiastująca to, jak będą wyglądały smartfony w przyszłości? Oto nasza recenzja tego urządzenia.

Nad technologią elastycznych ekranów producenci pracują już od wielu lat. Takie rozwiązanie jest niemożliwe do osiągnięcia w przypadku tradycyjnych wyświetlaczy LCD. Takie wyświetlacze można wygiąć tylko w niewielkim stopniu.

Wyświetlacze organiczne OLED (Organic LED) pozwalają jednak na tworzenie niezwykle cienkich i elastycznych ekranów. LG zbudował na przykład telewizor, który ma niecałe trzy milimetry grubości (!) i przykleja się go do ściany – model LG Signature OLED TV W.

Ekrany OLED pozwalają na tworzenie niezwykle cienkich telewizorów – tu LG Signature OLED TV W

Ponieważ wyświetlacz OLED sam z siebie może mieć nawet mniej niż 1 milimetr grubości, a przy tym można go zwijać niczym folię do kanapek, jednym z pomysłów na wykorzystanie tej cechy było zbudowanie smartfona, który można złożyć na pół.

Producenci mogą tu obrać kilka dróg. Pierwsza i na razie bardziej powszechna to smartfony, które swoimi gabarytami są porównywalne z używanymi przez nas urządzeniami tego typu, ale które można rozłożyć niczym książkę i uzyskać dwukrotnie większy wyświetlacz. Takie urządzenia trafiły już do sprzedaży: to Samsung Galaxy Fold, bohater tego artykułu, Huawei Mate X oraz Royole FlexPai, a także bazujący na nim Escobar Fold 1. 

Druga droga to smartfon, który po otwarciu ma ekran o typowej przekątnej około 6 cali, ale składany jest w pionie (wzdłuż linii poziomej). Po złożeniu urządzenie jest po prostu dwukrotnie mniejsze. Przypomina telefony z klapką sprzed dwudziestu lat. Pierwszy taki telefon, Motorola Razr, został pokazany w listopadzie, ale jeszcze nie jest dostępny w sprzedaży. Także Samsung ma w planach takie urządzenie – Galaxy Z Flip, które według ostatnich plotek zobaczymy w połowie lutego.

Samsung Galaxy Fold – wyboista droga do kieszeni klienta

Pierwszy smartfon ze zginanym smartfonem od dużego producenta to Samsung Galaxy Fold. Urządzenie po raz pierwszy publicznie pokazano blisko rok temu (w lutym 2019) w Londynie, podczas światowej premiery smartfonów Samsung Galaxy S10. 

Fold zaskoczył kilkoma rozwiązaniami. Jego elastyczny ekran znajduje się wewnątrz urządzenia, co powoduje, że promień zgięcia ekranu jest naprawdę bardzo niewielki i budzi naturalne obawy o podatność wyświetlacza na uszkodzenia. 

W dużym, elastycznym wyświetlaczu znalazło się w rogu przesadnie duże wcięcie (notch) na kamery frontowe. 

Za zewnątrz smartfona umieszczono ponadto dodatkowy ekran OLED, żeby możliwe było korzystanie z Folda bez jego otwierania. Niestety wyświetlacz ten jest bardzo wąski i relatywnie nieduży – ma przekątną 4,6 cala.

Prezentacji urządzenia w Londynie dokonano ze sceny, ale po pokazaniu go publiczności, Fold zniknął. Tego dnia telefonu już nikomu nie pokazano, chociaż dziennikarze przybyli na konferencję nagle stracili zainteresowanie gwiazdą dnia, Galaxy S10 i wszyscy zapragnęli wziąć w swe dłonie Folda.

Okazało się, że pokazany egzemplarz prawdopodobnie miał problemy z trwałością i organizatorzy wydarzenia obawiali się, że przybyli na konferencję go uszkodzą. 

Samsung Galaxy Fold – cena i dostępność

W momencie pierwszej publicznej prezentacji przedstawiciele Samsunga podzielili się też informacjami na temat ceny i dostępności Folda. Telefon zaszokował ceną, która miała wynieść 2000 Euro (czyli jakieś 9 tysięcy złotych), a do sklepów miał trafić pod koniec kwietnia. 

Dziennikarzom obiecano, że egzemplarze testowe trafią do nich na początku kwietnia. Niestety nie wszystko poszło do końca zgodnie z planem.

Pierwsze egzemplarze Samsungów Galaxy Fold, które wysłano najbardziej popularnym dziennikarzom technologicznym i youtuberom na świecie, okazały się być niezwykle delikatne. Na tyle, że większość z nich uległo uszkodzeniu… już pierwszego dnia testów.

Okazało się, że recenzenci albo zrywali z wyświetlacza folię, która w istocie stanowiła specjalną warstwę zabezpieczającą ekran, albo uszkadzali Folda w inny sposób, nosząc go w kieszeni. Co w tym może być zabójczego? Otóż przez wadę konstrukcyjną Folda, pod wyświetlacz dostawał się wtedy brud (piasek, paproszki), który powodował permanentne uszkodzenie ekranu.

Problem okazał się na tyle poważny, że Samsung zdecydował o wstrzymaniu produkcji Folda i anulowaniu wszystkich zamówień, które złożono w ramach przedsprzedaży. Klientom zaoferowano zwrot wpłaconych pieniędzy. A inżynierowie powrócili do pracy i zabrali się za modyfikowanie urządzenia.

Porównanie rozmiarów ekranów: Samsung Galaxy S10, Samsung Galaxy Note10+, Samsung Galaxy Fold

Fold w poprawionej wersji powrócił do sprzedaży we wrześniu, początkowo w Korei Południowej, a potem stopniowo pojawiał się na innych rynkach.  Podobno udało się wyeliminować wszystkie problemy z wyświetlaczem i teraz telefonu nikt tak łatwo nie uszkodzi. I chociaż rozwiązanie ze zginanym wyświetlaczem może się wydawać delikatne, to przecież Samsung daje na telefony dwuletnią gwarancję. Czyli Fold przynajmniej przez ten czas powinien działać zupełnie bezawaryjnie.

Samsung Galaxy Fold – dane techniczne

Samsung Galaxy Fold to super flagowiec o niemal topowych parametrach. Niemal – bo od pierwszej prezentacji w lutym do sklepowej premiery we wrześniu nie zmieniono już jego kluczowych parametrów. A więc odpowiada on specyfikacją smartfonom Galaxy S10, ale ustępuje już modelowi Note10+, a dystans jeszcze bardziej zwiększą modele Galaxy S20, których premiery spodziewamy się w lutym.

Sercem Galaxy Fold jest procesor Qualcomm Snapdragon 855, niezależnie czy smartfon jest kierowany na rynek amerykański czy europejski (zazwyczaj Samsung w europejskich wersjach swoich smartfonów instaluje własne procesory Exynos). Układ ma do swojej dyspozycji aż 12 GB pamięci RAM. Bardzo mało jest jeszcze na rynku smartfonów, które mają aż tyle RAM-u; jednym z nich jest Samsung Galaxy Note10+. 

Fold ma standardowo aż pół terabajta (czyli 512 GB) pamięci na dane. Nie ma wersji z mniejszą czy większą ilością pamięci. Telefon nie ma też slotu na kartę microSD, więc pamięci tej nie da się rozszerzyć, ale pół terabajta dziś powinno być wystarczające dla każdego, nawet jeśli filmuje w 4K przy 60 klatkach na sekundę (co Fold oczywiście potrafi).

Samsung Galaxy Note10+ i Galaxy Fold

Galaxy Fold ma dwa wyświetlacze. Ten większy, elastyczny, znajdujący się w środku urządzenia, ma rozdzielczość 2152 na 1536 pikseli i przekątną 7,3 cala. To bardzo dużo jak na smartfon, ale niewiele jak na tablet. Wspominaliśmy, że w prawym górnym rogu znalazł się duży notch z kamerami do zdjęć selfie.

Na zewnątrz telefonu umieszczono dodatkowy ekran OLED o przekątnej 4,6”. To tyle, ile miały smartfony osiem czy dziewięć lat temu. Ekran jest długi i wąski – ma proporcje 21 na 9.

Gdy Folda rozłożymy, przypomina niewielki tablet. Jest smukły i nieduży. Jednak po złożeniu automatycznie staje się dwukrotnie grubszy – ma wtedy półtora centymetra grubości, czyli tyle, ile… nowoczesny laptop.

Samsung Galaxy Fold – pierwszy dotyk

Wszyscy, którzy śledzą wieści związane z Foldem na pewno już wiedzą, jak urządzenie wygląda, więc to nie pierwsze spojrzenie jest w jego przypadku najważniejsze, ale… pierwszy dotyk. 

Każdy, kto po raz pierwszy bierze Folda do ręki, stwierdza: “Jejku, jaki on jest ciężki!”. I tak jest faktycznie. Fold waży aż 276 gramów, czyli niemal dwukrotnie więcej niż typowe smartfony. Taki Galaxy S10 waży 157 gramów, a nawet ogromny Galaxy Note10+ – 196 gramów. W obudowie dominują elementy szklane i metalowe, więc Fold jest przy tym chłodny, ale miły w dotyku i sprawia wrażenie bardzo, bardzo solidnego.

Chociaż telefon da się otworzyć jedną ręką, to jest to trudne i bardzo niewygodne – chyba najłatwiejsza metoda to oparcie grzbietu smartfona o brzuch i wciśnięcie palca w szczelinę między ekranami – a przynajmniej tak my go otwieraliśmy jedną ręką. 

Najprościej jest jednak chwycić go po w obie dłonie. Smartfona otwiera się wtedy niczym małą książeczkę. Po otwarciu odkrywa on swój duży, elastyczny ekran. I zamienia się tym samym w mały tablet, o identycznej dla tabletów funkcjonalności.

Zarówno wewnętrzny, jak i zewnętrzny ekran są typu AMOLED, z tym że ten pierwszy jest nowszego typu Dynamic AMOLED, a zewnętrzny – Super AMOLED. W obu przypadkach jakość obrazu jest wyśmienita, kolory nasycone, a czerń idealnie czarna. 

Wewnętrzny ekran pokryty jest warstwą polimerową, a nie szklaną (ta by się przecież pokruszyła przy zginaniu). Ekran w dotyku sprawia przez to wrażenie mniej “premium”, ale jest jednocześnie lekko matowy i mniej odbija światło. Kolory i ogólnie wyświetlany obraz jest jednak wyśmienity, do czego zresztą przyzwyczailiśmy się we wszystkich topowych smartfonach Samsunga.

Czy zgięcie ekranu widać?!

Prócz samego wrażenia z trzymania telefonu w dłoni, każdego interesuje, czy widoczne jest miejsce zgięcia ekranu. Fakt jest taki, że zgięcie jest widoczne pod światło, a także jeśli patrzymy na ekran nawet lekko z boku. Jest też wyraźnie wyczuwalne pod palcem, gdy jeździmy opuszkiem po ekranie. Ale podczas normalnego korzystania z Folda, gdy na ekran patrzymy dokładnie na wprost, zgięcia praktycznie w ogóle nie widać! Niezależnie, czy na wyświetlaczu mamy jasny, czy ciemny obraz. 

Staraliśmy się możliwie wiernie uchwycić wygląd ekranu na wprost. W rzeczywistości nie da się wtedy wskazać, w którym miejscu ekran się zagina

Podkreślamy jednak: na ekran trzeba patrzeć wtedy na wprost. Wystarczy jednak pochylić telefon minimalnie w bok i nagle zgięcie staje się zauważalne. A już zwłaszcza widać je wtedy, gdy wręczymy telefon znajomemu i zaglądamy mu na ekran “przez ramię”.

Gdy patrzymy na ekran pod kątem, zgięcie jest już wyraźnie widoczne

Podczas typowego użytkowania telefonu, gdy przeglądamy strony internetowe, Facebooka, Instagram, albo oglądamy filmy, zdjęcie jest całkowicie niewidoczne i ekran wygląda jakby zawsze był płaski. Jedyne co czasami przeszkadza, to nieszczęsny notch, ale można się do niego przyzwyczaić.

Do czego służy Galaxy Fold?

Oczywiście najważniejsze pytanie związane z Samsung Galaxy Fold to takie, do czego w ogóle służy telefon o takiej konstrukcji. Zdania są podzielone, od zupełnie sceptycznych po hurraoptymistyczne.

Fold tak naprawdę jest małym tabletem, który możemy złożyć na pół i schować do przedniej kieszeni spodni (nie da się tego zrobić z żadnym tradycyjnym tabletem). Mieści się w niej bez większych problemów, może jedynie wypychać bardzo ciasne kieszenie. Czuć jednak ponadprzeciętną wagę smartfona, ale akurat w kieszeni spodni to tak bardzo nie przeszkadza. Bardziej odczuwalne jest za to już w kieszeni marynarki.

Ponadto Fold po złożeniu zamienia się w wąski (chociaż długi) telefon, przez który bardzo wygodnie prowadzi się rozmowy telefoniczne. Takiej funkcjonalności też nie ma żaden tablet, bo te umożliwiające rozmowy telefoniczne wyglądają przy uchu jak “patelnia” albo “paletka do ping-ponga”. Fold jest węższy od większości smartfonów na rynku, a więc nawet bardziej dyskretny podczas rozmawiania.

Po rozłożeniu udostępnia swojemu użytkownikowi duży, 7,3-calowy ekran. Wyświetlacz ma dość nietypowe (dla smartfonów) proporcje 4,2:3. Nie jest panoramiczny, a prawie kwadratowy. Nie ma dużej różnicy, czy oglądamy na nim film pionowo, czy poziomo. Niestety oznacza to, że w trybie poziomym filmy nie wykorzystują ogromnej części ekranu – nad i pod filmem widoczne są duże, czarne pasy. Większość filmów ma bowiem proporcje 16:9 lub nawet 21:9. Nikt dziś przecież nie nagrywa wideo w proporcjach 4:3.

Tak wygląda rozłożony Fold od spodu

Ekran Folda ma jednak proporcje podobne do tych w czytnikach ebooków (np. Amazon Kindle), więc bardzo wygodnie czyta się na nim artykuły i książki. Znakomicie sprawdza się także do przeglądania zdjęć. Większość zdjęć ma akurat proporcje 4:3 (takie są proporcje matryc światłoczułych w smartfonach, więc domyślnie smartfony, mimo ekranów 16:9, fotografują w proporcjach 4:3, co daje im najlepszą jakość obrazu i najlepsze wykorzystanie możliwości matrycy). 

Genialnie Fold sprawdza się podczas pracy w arkuszach kalkulacyjnych (Excel, Arkusze Google). Na jego ekranie naprawdę mieści się znacznie więcej komórek, chociaż wydawałoby się, że jego przekątna 7,3” jest niewiele większa od przekątnej ekranu w Note10+ (6,8”). Wynika to jednak ze znacznie bardziej “przyjaznych” arkuszom kalkulacyjnym proporcji ekranu 4:3 zamiast 19:9 typowej dla nowoczesnych smartfonów. 

Bardzo wygodnie można też tworzyć prezentacje w PowerPoincie. Jak wyżej, sprzyjają temu “kwadratowe” proporcje wyświetlacza.

Podgląd prezentacji w PowerPoint na ekranie Folda

Samsung Galaxy Fold daje też możliwość pracy w kilku aplikacjach jednocześnie, umieszczonych w ramkach. Taka funkcjonalność dostępna jest już w niektórych smartfonach, na przykład serii Samsung Galaxy Note, w których ekran można podzielić na dwie części (górną i dolną). Jednak uzyskane w ten sposób okna aplikacji są naprawdę małe i w efekcie praca w ten sposób jest naprawdę niewygodna. Chociaż od wielu lat korzystamy z różnych modeli serii Note, bardzo rzadko używamy tej funkcji.

W Foldzie z kolei ekran domyślnie dzielony jest na dwie części w pionie – czyli aplikacje wyświetlamy w dwóch dużych, pionowych oknach umieszczonych obok siebie. Większość aplikacji przystosowanych jest do wyświetlania w wąskim, długim oknie, więc możemy w lewym oknie wyświetlić na przykład artykuł, a w prawym np. Twittera. Dodatkowo, prawą kolumnę możemy jeszcze podzielić na dwie części. W efekcie na ekranie możemy mieć widoczne aż trzy aplikacje jednocześnie.

Trzy aplikacje jednocześnie na ekranie Folda – tryb pionowy

Dodatkowo mamy jeszcze możliwość uruchamiania aplikacji w “pływających” okienkach, które znajdują się nad wspomnianymi trzema aplikacjami. Możemy zatem uruchomić w ten sposób podgląd filmu wideo z YouTube. Zaczyna się jednak wówczas robić mocno ciasno na ekranie.

Trzy aplikacje na ekranie Folda – tryb poziomy

W trybie wielu aplikacji jednocześnie na pewno wygodniej jest konsumować treści niż je tworzyć. Jeśli wyświetlimy klawiaturę ekranową, zajmie ona aż pół ekranu.

Podczas naszych testów nie korzystaliśmy prawie wcale z wyświetlacza zewnętrznego. Jest mały i ma ogromne „ramki” dookoła. Jego zaletą jest to, że można telefon obsługiwać jedną ręką (bez problemu da się nawet sięgnąć kciukiem górnej krawędzi ekranu). Ale wyświetlacz służył nam jedynie do odczytywania powiadomień z aplikacji. Gdy chcieliśmy zrobić cokolwiek więcej – przeczytać jakiś artykuł, zajrzeć na Twittera, a zwłaszcza napisać jakąkolwiek wiadomość, woleliśmy korzystać z dużego ekranu po rozłożeniu Folda.

W efekcie, jak dla nas, zewnętrzny wyświetlacz spokojnie mógłby być nawet o połowę mniejszy. Chociaż nie do końca – korzystaliśmy z niego także w uchwycie samochodowym (do wyświetlania Map Google), ale tylko dlatego, że nie mieliśmy uchwytu do tabletu. Smartfonowy uchyt nie jest w stanie „objąć” tak szerokiego smartfona, jak Fold.

Mapy Google na małym wyświetlaczu Folda wyglądają niestety fatalnie – są mało czytelne i podczas jazdy raczej odradzamy używanie nawigacji na tak małym ekraniku. Za bardzo odwraca on uwagę od sytuacji na drodze.

Fold i klawiatura Bluetooth zamiast laptopa?

Niedawno opublikowaliśmy artykuł, w którym opisaliśmy, jak w prosty sposób wykorzystać smartfon w roli komputera stacjonarnego.

Ale smartfon może też pełnić rolę laptopa w podróży, jeśli połączymy go z klawiaturą Bluetooth. Niestety w tej sytuacji typowy w smartfonach, 6-calowy i wąski (panoramiczny) wyświetlacz sprawia, że praca dłuższa niż godzinę czy dwie zaczyna być męcząca.

Galaxy Fold i klawiatura Logitech K480

Przeprowadziliśmy jednak eksperyment z Foldem. Połączyliśmy go z klawiaturą Logitech K480 i pracowaliśmy niczym na zwykłym laptopie. Okazuje się, że jest to rozwiązanie znacznie wygodniejsze niż w przypadku tradycyjnych smartfonów. Chociaż wyświetlacz Folda ma tylko o jeden cal większą przekątną, to jednak ten jeden cal i “kwadratowy” ekran robi dużą różnicę!

Galaxy Fold obsługuje ponadto tryb Samsung DeX. Po podłączeniu do smartfona dużego monitora, na ekranie pojawia się pulpit z ikonkami i aplikacjami uruchamianymi w oknach. Telefonem najwygodniej jest wtedy sterować przy pomocy zwykłej myszy i klawiatury Bluetooth. W tej konfiguracji zestaw działa praktycznie jak komputer stacjonarny.

Fold a wytrzymałość na upadki

Chyba najwięcej obaw budzi potencjalna „delikatność” Folda i jego podatność na uszkodzenia w wyniku upadku. Skomplikowany mechanizm otwierania i elastyczny ekran wydają się być bardzo kruche i łatwe w uszkodzeniu. Ale to tylko złudzenie.

W istocie Fold jest zaskakująco wytrzymały. Testowany przez nas egzemplarz to wersja recenzencka, która wypożyczana jest dziennikarzom technologicznym i blogerom do testów. Niestety byliśmy kolejną redakcją z rzędu, do której wysłano nasz egzemplarz Folda. Tymczasem urządzenie nadal wygląda jak nowe. Nie ma ani jednej rysy, zarówno na obudowie, jak i wyświetlaczu wewnątrz.

Nie przeprowadzaliśmy co prawda własnych testów wytrzymałościowych, ale można znaleźć ich mnóstwo w internecie. Obejrzyjcie poniższy film, a na pewno zmieni Wasze postrzeganie Folda jako delikatnego urządzenia.

Samsung zapewnia, że Galaxy Fold wytrzyma otwieranie 200 tysięcy razy. Oczywiście trudno jest przeprowadzić taki test ręcznie, ale specjaliści z redakcji CNET postanowili sprawdzić i ten aspekt. Umieścili Folda w specjalnym urządzeniu, które 100 tysięcy razy otworzyło i zamknęło Folda. Film (trwający 12 godzin!) przedstawiający cały proces umieścili na YouTube. Smartfon po testach nadal zachowywał się jak nowy, a jego zawiasy wciąż funkcjonowały identycznie jak w drugim, niemal fabrycznie nowym egzemplarzu.

Mając świadomość tego, jak solidny jest Galaxy Fold, nie miał on u nas żadnej taryfy ulgowej podczas codziennego użytkowania. Nawet nie staraliśmy się być wobec niego bardziej delikatni niż w stosunku do innych smartfonów. Wiedzieliśmy, że obecną wersję, po poprawkach, naprawdę ciężko jest już uszkodzić – nawet jeśli spadnie na podłogę.

Samsung Galaxy Fold – czy warto?

Każdy fan gadżetów i nowych technologii na pewno na bieżąco obserwował perypetie związane z wprowadzeniem Galaxy Fold do sprzedaży, a gdy już smartfony pojawiły się na półkach sklepowych, pewnie wielu zadaje sobie pytanie, czy warto zainwestować w takie urządzenie.

Zainwestować to pewnie słowo mocno na wyrost. W chwili obecnej Samsung Galaxy Fold kosztuje w Polsce przynajmniej 9 tysięcy złotych. To szalona cena jak na smartfon, w dodatku sprzęt bardzo szybko traci na wartości – w serwisach ogłoszeniowych pojawiają się już oferty na używane zaledwie przez miesiąc egzemplarze za mniej niż 6 tysięcy złotych.

Obecna cena Folda nie bierze się jednak znikąd. Obecnie w Europie czy chociażby w USA nie da się kupić innego smartfona ze zginanym ekranem. Klienci poszukujący nowinek technologicznych nie mają po prostu alternatyw. Samsung może zatem ustawić cenę Folda na dowolnym poziomie. 

Tak wysoka cena nie wynika jednak wyłącznie z chciwości Samsunga. Fold jest urządzeniem znacznie bardziej skomplikowanym w konstrukcji niż typowe smartfony. Jest też urządzeniem “niskonakładowym”. Mimo to według doniesień, Samsungowi udało się dotąd sprzedać już pół miliona takich smartfonów. Biorąc pod uwagę cenę, to bardzo dobry rezultat.

Samsung Galaxy Fold na pewno ma dużo zalet. To tak naprawdę mały tablet, który po złożeniu mieści się w kieszeni. Jeśli potrzebujemy urządzenia z relatywnie sporym ekranem o proporcjach 4:3, a jednocześnie takiego, które nie wymaga małego plecaka lub saszetki, to Fold jest jedynym urządzeniem, które spełnia te warunki.

Po podłączeniu klawiatury Bluetooth w pewnych zastosowaniach Fold może nawet zastąpić laptopa. Pamiętajmy jednak, że mamy tylko nieco ponad 7-calowy ekran, więc mówimy tu raczej o laptopie klasy “netbook” (niektórzy czytelnicy pewnie pamiętają te komputery) niż “ultrabook”. 

Galaxy Fold jest też sprzętem, który pozwoli nam zrobić ogromne wrażenie na wszystkich naszych znajomych, także tych mało zaawansowanych technologicznie. 

Jeśli prezes na spotkaniu biznesowym wyciągnie z kieszeni Folda, jest to jasny sygnał dla jego partnerów: “Jestem grubą rybą!”. 

Ale żarty na bok. Fold na pewno jest urządzeniem typu “proof-of-concept”, tyle że niezwykle dopracowanym. To pierwsza generacja smartfonów ze zginanymi ekranami i powinniśmy zaakceptować zarówno absurdalnie wysoką cenę, jak i kształt przypominający małą cegłę, a także niepotrzebnie duże wcięcie w ekranie. Od czegoś Samsung musiał zacząć, żeby miał co usprawniać w przyszłych edycjach Folda. Na pewno podchodząc do sprawy racjonalnie, zakup Folda dziś nie ma zbyt dużego sensu. Ale jeśli dysponujemy dużymi ilościami gotówki, lubimy futurystyczne gadżety, a wszystkie, które już mamy w domu czy pracy wydają się nudne, to… czemu nie kupić Galaxy Fold?