Przed sztuczną inteligencją nie ukryjemy już nawet emocji

Emocje należą do tej strefy życia, którą dziś uważamy za najbardziej prywatną. Naukowcy udowodnili jednak niedawno, że przed sztuczną inteligencją nie ukryjemy nawet i tego. Co ciekawe, SI nie musi nas nawet do tego „widzieć”. Pytanie, gdzie kończy się nasza prywatność, staje się więc ważne jak nigdy dotąd.

Badacze z londyńskiego uniwersytetu Queen Mary opublikowali w zeszłym tygodniu dokument, który opisuje zastosowanie sieci neuronowej do określenia stanu emocjonalnego człowieka. SI wystarczy do tego analiza sygnałów, które otaczają nas na co dzień. Można powiedzieć, że działa na podobnej zasadzie jak delfiny, które do orientacji w wodzie wykorzystują sonar. Sztuczna inteligencja nie jest jednak źródłem analizowanych fal.

Przed sztuczną inteligencją nie ukryjemy już nawet emocji

Naukowcy udowodnili w bardzo prosty sposób, że technologia przez nich opracowana działa. Zaprosili grupę osób do obejrzenia filmu i w tym czasie, posługując się sztuczną inteligencją, badali sygnały radiowe emitowane w kierunku widowni. Odbite od ludzi fale okazały się doskonałym źródłem informacji o emocjach widzów. SI mogła zbadać ich tętno, częstość oddechów oraz analizować ruchy ciała. Dzięki temu precyzyjnie określała każdy z czterech podstawowych typów emocji: gniew, smutek, radość czy przyjemność.

Myślozbrodnia

Ahsan Noor Khan, doktorant i główny autor badania, powiedział: „Teraz chcemy zbadać, w jaki sposób moglibyśmy wykorzystać istniejące systemy, takie jak routery Wi-Fi, do wykrywania emocji dużej liczby osób, zgromadzonych na przykład w biurze”. Może to być przydatne np. dla działów HR, do oceny przyjęcia nowych zasad wprowadzonych w firmie, niezależnie od tego, co powiedzą pracownicy. Posługując się sztuczną inteligencją policja mogłaby też na bieżąco badać emocje tłumu, które potencjalnie mogłyby być zarzewiem przemocy.

Według naukowców ich praca pozwoli też na sprawniejsze wykrywanie np. stanów depresyjnych, ale my widzimy olbrzymie zagrożenie dla naszej prywatności. Co powstrzyma centra handlowe i sklepy od jej użycia? Przecież to znakomite narzędzie dla działów marketingu! Badanie emocji ludzi stojących przed witryną sklepu daje przecież wiele możliwości, które do dziś były niedostępne. Jednocześnie, to tylko jeden krok od orwellowskiej Policji Myśli. A to już nie wygląda różowo.

Źródło: VentureBeat

Dodaj komentarz