Google pracuje nad własnymi procesorami

Do wyścigu o własne procesory dołączył właśnie Google. Firma pracuje nad układami do notebooków i tabletów, bo jak wielu wielkich tego świata uważa, że to klucz do konkurencyjności. Amazon, Facebook, Microsoft, Tesla, Baidu i Alibaba Group Holding już budują swoje CPU, które będą wykorzystywane serwerach tworzących chmury tych firm i elektronice którą produkują.

Według doniesień, głównym motorem tego kroku jest sukces Apple i chęć podążenia śladami giganta z Cupertino. Procesory M1 z powodzeniem zastąpiły rozwiązania Intela, więc dlaczego Google nie mogłoby pójść tą samą drogą? Co ważne, rozwiązanie nad którym pracuje firma z Mountain View, opierać się ma na rozwiązaniach ARM. Tych samych, które pracują w najnowszych MacBookach.

układ scalony Google

Odkryliśmy, że wszyscy tytani technologiczni pracują nad budową swoich niestandardowych chipów. W ten sposób mogliby zaprojektować własne funkcje w tych układach, które mogłyby spełniać ich specyficzne potrzeby. Te firmy mogłyby łatwo dostosować obciążenia związane z badaniami i rozwojem, bez ograniczeń ze strony dostawców i oferować unikalne usługi lub technologie. W idealnym scenariuszu korzystanie z własnych chipów oznacza również lepszą integrację oprogramowania i sprzętu – powiedział Eric Tseng, główny analityk w Isaiah Research.

Google podbiera pracowników konkurencji

Jeśli chodzi o rozwój procesorów, eksperci twierdzą, że strategia Google jest logicznym posunięciem, ale nie pozbawionym wyzwań. Budowa własnych układów scalonych wymaga ogromnych inwestycji. Według Petera Hanbury’ego, partnera w firmie konsultingowej Bain & Co., koszt zaprojektowania najnowocześniejszego procesora w procesie 5 nm wynosi obecnie około 500 milionów dolarów. W procesie 28 nm było to 10 razy mniej.

Źródła Nikkei Asia twierdzą, że Google zatrudnia projektantów układów scalonych na całym świecie. Mowa o Izraelu, Indiach i na Tajwanie oraz u siebie w Stanach Zjednoczonych. Według analizy profili LinkedIn, Google zatrudnił już ludzi z Intela, Qualcomma i Mediateka.

Źródło: Nikkei Asia

Dodaj komentarz