Tesla uderzyła w tył hondy przy prędkości 220 km/h

Tesla uderzyła w tył hondy przy prędkości 220 km/h

16 listopada 2020 0 przez Rafał Skrzypek

Na początku roku, w styczniu, miał miejsce wypadek, który może zmrozić krew w żyłach. Tesla pędząca z prędkością 220 km/h uderzyła w tył hondy na amerykańskiej autostradzie. Dziś poznaliśmy więcej szczegółów dzięki użytkownikowi Twittera (green @greentheonly).

Zdarzenie miało miejsce 24 stycznie na autostradzie CA-24 niedaleko Lafayette. Z raportu policji wynika, że samochodami jechali tylko kierowcy. Na szczęście nikt nie zginął, choć obaj zostali ranni. Różnica prędkości przy najechaniu na tył wynosiła ponad 100 km/h! Uderzenie było tak potężne, że honda oderwała się na moment od jezdni.

Kontrowersyjne w całym zdarzeniu jest zachowanie autopilota tesli, który doprowadził do wypadku. Ważniejsze jest jednak to, że systemy autonomiczne samochodu nie zareagowały na przeszkodę, którą wykryły. Sam autopilot wyłączył się po przekroczeniu 140 km/h około 40 sekund przed zdarzeniem, przy czym układy odpowiedzialne za utrzymanie pasa ruchu były dalej aktywne. Według doniesień, kierowca najprawdopodobniej zasnął, ale jednocześnie naciskał pedał gazu. To najprawdopodobniej spowodowało brak reakcji systemów odpowiedzialnych za unikanie kolizji. Nie ma też dowodów, aby winny był ktokolwiek inny niż kierowca elektryka. Nikt też nie naruszył bezpieczeństwa układów elektronicznych samochodu.

Dane z „czarnej skrzynki”

Dane wydobyte z komputera tesli przez @greentheonly potwierdzają, że kierowca otrzymał informację o niebezpieczeństwie. Uruchomiły się bowiem sygnały dźwiękowe i ostrzeżenia na ekranie komputera pokładowego. Z jakich powodów prowadzący auto nie zareagował na nie, tego niestety nie wiemy. Układ FCW (Forward Collision Warning) ma za zadanie tylko informować o możliwym zdarzeniu, ale sam nie zahamuje.

Gdyby jednak systemy samochodu miały zaprogramowane procedury przewidziane dla takich sytuacji, do wypadku pewnie by nie doszło. Przeważają opinie, że auto powinno zwolnić i zjechać na pobocze lub zacząć awaryjnie hamować bezpośrednio przed uderzeniem. Niestety Tesla nie skomentowała zdarzenia w żaden sposób, mimo pytań od wielu redakcji.

W całej sytuacji pozytywny jest jeden fakt. Nikt nie zginął mimo prędkości 220 km/h! To dobrze świadczy o bezpieczeństwie biernym tak tesli, jak i hondy. Biorąc pod uwagę wygląd uderzonego w tył samochodu, strefy kontrolowanego zgniotu spełniły w 100% swoje zadanie.

Żródło: Twitter