Chińska armia płatnych trolli cenzurowała wiadomości na temat koronawirusa

Chińska armia płatnych trolli cenzurowała wiadomości na temat koronawirusa

21 grudnia 2020 0 przez Rafał Skrzypek

Dokumenty, które ujawnili dziennikarze New York Times i ProPublica potwierdzają to, co wielu z nas podejrzewało. Chińska armia płatnych trolli cenzurowała i kontrolowała przepływ informacji na temat koronawirusa w mediach społecznościowych i na portalach informacyjnych. Chodziło o sprawienie wrażenia, że nie jest on tak groźny, jak donosi WHO, oraz że rząd panuje nad epidemią.

Rankiem 7 lutego 2020 roku chiński internet lotem błyskawicy obiegła wiadomość o śmierci Li Wenliang – lekarza ostrzegającego przed nowym typem patogenu rozprzestrzeniającym się w kraju. Policja oskarżała go o rozsiewanie plotek i wywoływanie paniki. Gdy doktor Li zmarł na COVID-19, media społecznościowe zawrzały od wiadomości przekazywanych między obywatelami. Wtedy właśnie agendy rządowe chyba po raz pierwszy zaczęły tracić kontrolę nad przepływem informacji. Śmierć lekarza, który jako jeden z pierwszych ostrzegał o zagrożeniu pokazała, czym kończy się ukrywanie za wszelką cenę niewygodnych faktów.

Wyciek dokumentów

Chińscy urzędnicy nie pozostali bierni i postanowili jednak podwoić wysiłki, gdy dostrzegli, jak groźna dla rządu może być fala niezadowolenia wywołana śmiercią lekarza. Rozpoczęto akcję tłumienia niewygodnych treści, a wszystko pod dyktando wytycznych przesłanych do lokalnych pracowników propagandowych i serwisów informacyjnych. Specjalne instrukcje dotyczyły sposobów opanowania niezadowolenia i złości wywołanych nie tylko zgonem doktora Li, ale też sposobem, w jaki rząd radzi sobie z epidemią. Większość tych dokumentów i zaleceń trafiła w ręce dziennikarzy New York Times i ProPublica. W szczegółach opisują oni metody i techniki wykorzystywane przez chiński rząd do kształtowania opinii publicznej w czasie pandemii.

Chińska armia płatnych trolli dokumenty
Źródło: New York Times

Władze nakazały serwisom informacyjnym, aby nie wysyłały powiadomień push informujących czytelników o śmierci lekarza. Platformy społecznościowe miały stopniowo usuwać jego imię ze stron z popularnymi tematami. Uruchomiono też armię fałszywych komentatorów internetowych, którzy mieli zalewać serwisy społecznościowe wiadomościami. W ten sposób chciano odwrócić uwagę obywateli od bieżących wydarzeń przy jednoczesnym podkreśleniu potrzeby zachowania dyskrecji: „Jako komentatorzy kierujący opinią publiczną, muszą ukrywać swoją tożsamość, unikać prostego patriotyzmu i sarkazmu. Mają też wykazać się ogładą i spokojem w dążeniu do wyników”.

Chińska armia płatnych trolli dokumenty
Źródło: New York Times

To nie jest zwykła cenzura

W czasach gdy media elektroniczne pogłębiają podziały w zachodnich demokracjach, Chiny manipulują dyskursem w internecie. Robią to, by przekonać społeczeństwo do myślenia zgodnego z linią Komunistycznej Partii Chin. Aby zapanować nad falą niechęci i złości, jaka pojawiła się na początku tego roku w chińskim internecie, władze wydały szczegółowe polecenia dotyczące tonu i treści wiadomości. Nakazały też armii płatnych trolli zasypywanie mediów społecznościowych plotkami niezwiązanymi z aktualną sytuacją. Jeśli to nie pomagało, używały sił bezpieczeństwa, aby fizycznie stłumić głosy niezadowolenia. Chiny nie ukrywają, że ściśle kontrolują treści pojawiające się w sieci, ale ujawnione dokumenty pokazują, jak wielkie nakłady to pochłania. Ogromna biurokracja, armia ludzi i wyspecjalizowane oprogramowanie, które w sposób ciągły monitoruje serwisy informacyjne i media społecznościowe. Wymagają one nie tylko bezwzględności w działaniu, ale też dużych pieniędzy na utrzymanie propagandowej machiny. To nie jest zwykła cenzura blokująca nieprzychylne informacje.

Dokumenty pokazują, że chińskie działania w celu ograniczenia informacji o wybuchu epidemii rozpoczęły się na początku stycznia. Zanim w ogóle zidentyfikowano koronawirusa. Gdy kilka tygodni później infekcje zaczęły rozlewać się na cały kraj, władze rzuciły wszystkie siły propagandowe do walki o pozytywny wizerunek rządu w kraju i oczach opinii międzynarodowej. Wszystkie informacje miały pokazywać Chiny jako kraj znakomicie radzący sobie z epidemią. Armia płatnych trolli odegrała główną rolę w tym przedstawieniu.

Źródło: New York Times