Niemieccy influencerzy będą musieli oznaczać swoje posty

Niemiecki Sąd Najwyższy orzekł dziś, że influencerzy z Niemiec będą musieli oznaczać posty, w których zamieszczają płatną reklamę. Jeśli nie dostają za to pieniędzy, mogą nie dawać takiej etykiety. Wyrok jest pokłosiem sprawy trzech osób, które promowały sprzedaż produktów na Facebooku.

Prawodawstwo wielu krajów stara się nadążyć za nowymi technologiami. Skutek tych działań jest różny, ale widać, że przynajmniej część państw zauważa problemy związane z internetem. Całkiem niedawno Norwegia uchwaliła przepisy dotyczące oznaczania retuszowanych zdjęć, zamieszczanych w mediach społecznościowych. Chodzi o zwalczanie promowania nierealistycznych standardów urody. Nowe przepisy weszły w życie jako nowelizacja ustawy o marketingu. W Niemczech natomiast do gry wszedł Sąd Najwyższy.

Influencerzy zarabiają krocie

Influencerzy mają czasem setki tysięcy, a nawet miliony obserwujących. Każdy ich wpis jest szeroko komentowany i przekazywany dalej. Nie dziwi więc, że najwięksi z nich zarabiają na tym olbrzymie pieniądze. Sąd wyszedł z założenia, że skoro w telewizji oznaczać trzeba lokowanie produktu w programie, tak samo powinni robić ludzie, którzy wykorzystują swój wizerunek do promowania produktów. Obserwujący mają prawo wiedzieć, czy dany post nie jest przypadkiem reklamą, za którą ktoś zapłacił. W takim wypadku zupełnie inaczej patrzy się na opisywane zalety promowanego produktu.

Facebook influencerzy

Inna sytuacja ma miejsce, gdy ktoś zapłaty nie otrzymuje. Jest w tym momencie potencjalnie bardziej wiarygodny i sąd nie traktuje tego jako reklamy. To niestety furtka, przez którą sprytne agencje PR prześlizgną się na pewno, ale wymagało to będzie wymyślenia nowych sposobów na promocję. Nie wątpimy, że się to uda, jednak jakiś krok naprzód już będzie wykonany.

Portale społecznościowe również starają się ukrócić proceder kryptoreklamy. Robią to powodów czysto finansowych, ale cel mają ten sam. Przykładem może być Instagram, który zawarł w zeszłym roku umowę z brytyjskim Urzędem ds. Konkurencji i Rynków. Ma ona pomóc rozprawić się z lokowaniem produktów na tej platformie.

Źródło: Reuters

Dodaj komentarz