Dyson zdradził, że jego samochód elektryczny nie wszedł do produkcji przez… dieselgate

Dyson zdradził, że jego samochód elektryczny nie wszedł do produkcji przez… dieselgate

4 czerwca 2020 0 przez Marcin Kaczmarek

Dyson pod koniec 2019 roku podjął decyzję o wstrzymaniu prac nad samochodem elektrycznym: auto spełniało co prawda wszystkie założenia z nawiązką, jednak jego cena końcowa byłaby znacznie wyższa niż akceptowalna przez rynek. Jak się okazało, w porzuceniu prac było także drugie dno.

Rewolucja na rynku motoryzacyjnym sprawia, że to doskonały czas na debiut nowych producentów chcących specjalizować się w autach elektrycznych. Stara gwardia, przyzwyczajona do wytwarzania pojazdów z silnikami spalinowymi, nie jest w stanie dorównać tempu innowacji i zmian osiągniętemu przez nowe podmioty, takie jak Tesla.

To po części wynik zupełnie innego podejścia do projektowania: Elon Musk zaczął traktować samochód bardziej jako sprzęt IT, niż tradycyjne auto, dzięki czemu prace nad ulepszaniem konstrukcji trwają cały czas, a według specjalistów (i spalinowych konkurentów) Tesla już teraz dysponuje rozwiązaniami, które inni będą w stanie wypracować dopiero za kilka lat, na przykład system autonomicznej jazdy.

Z szansy debiutu w nowych realiach rynkowych chciał skorzystać także Dyson. Przedsiębiorstwo podeszło do zagadnienia nad wyraz poważnie, wydając na prace badawczo-rozwojowe pół miliarda dolarów. W efekcie powstało auto, które mogłoby skutecznie rywalizować z Teslą, gdyby nie pewien drobny szczegół: cena.

Jak się okazało, nie był to jedyny czynnik, przez który James Dyson podjął „najtrudniejszą decyzję” i wstrzymał prace nad elektrycznym autem.

Zatrzymanie tej inwestycji było jedną z najtrudniejszych decyzji, jakie musieliśmy podjąć. Setki naszych inżynierów, naukowców i projektantów poświęciło się w całości temu projektowi. Opracowali piękny, naładowany technologią samochód, który sprawiał radość z jazdy i nie produkował spalin – ale sytuacja w branży motoryzacyjnej sprawiała, że nie był on opłacalny z handlowego punktu widzenia. Jestem niesamowicie dumny z naszego samochodu i zespołu, który tak ciężko nad nim pracował. Jestem zachwycony, że tak wielu członków zespołu motoryzacyjnego pozostało w Dyson, aby wykorzystać swoją wiedzę specjalistyczną w innych obszarach, w sytuacji gdy rozwijamy technologie i produkty o fundamentalnym znaczeniu.

Dyson zdradził więcej szczegółów elektrycznego samochodu. Czy jest szansa na produkcję?

Producent podkreślił, że w przypadku samochodu elektrycznego mamy do czynienia z precedensem, jako że Dyson chroni niezrealizowane projekty przed oczami potencjalnej konkurencji.

Zazwyczaj nie pokazujemy naszych przerwanych projektów, ponieważ istnieje szansa, że wrócimy do nich w przyszłości. Jednak dzisiaj ujawniliśmy pewne szczegóły i nowe zdjęcia samochodu elektrycznego Dyson, gdyż wydaje się, że warto jest pokazać, co osiągnął nasz zespół.

Producent udostępnił nowe zdjęcia i animacje prezentujące model N526, który – jak wynika z pierwszych informacji – może pochwalić się zasięgiem dwa razy większym, niż Tesla.

Dyson dysponował już doświadczeniem w produkcji urządzeń elektrycznych. Zdecydowanie się na stworzenie auta elektrycznego było więc naturalnym następstwem zdobytych przez inżynierów przedsiębiorstwa kompetencji.

Podczas intensywnych prac nad projektem pracownikom Dysona udało się rozwiązać wiele wyznań stojących przed elektrycznymi samochodami i stworzyć prototyp, który był już praktycznie gotowy do produkcji. Auto nie trafiło jednak na rynek z powodu… dieselgate.

Jak tłumaczy Dyson, manipulowanie danymi o czystości spalin spowodował, że tradycyjni producenci z dnia na dzień zostali zmuszeni przez regulacje do rozpoczęci prac nad autami elektrycznymi. Te potężne korporacje mogą finansować badania i rozwój z zysków ze sprzedaży samochodów spalinowych, obniżając przy tym ceny elektrycznych modeli poniżej kosztów produkcji, żeby zdobyć dla siebie jak najwięcej nowego rynku.

Dyson stwierdził, że z takimi praktykami nie uda się konkurować: model N526 stał się zbyt drogi, żeby móc skutecznie walczyć o klienta.

Samochód elektryczny Dysona został opracowany od podstaw: inżynierowie wszystkie rozwiązania stworzyli samodzielnie, bez uciekania się do licencjonowania technologii od tradycyjnych producentów. W rezultacie powstał samochód, którego możliwości nie są zbyt często spotykane w innych konstrukcjach.

SUV został między innymi wyposażony w zawieszenie z regulacją prześwitu, dzięki czemu przy wyższych prędkościach mógł się obniżać i minimalizować dzięki temu opory powietrza, a przy pokonywaniu przeszkód przy wolnej jeździe podnosić się, zyskując na właściwościach terenowych.

Podwozie zostało zaprojektowane w taki sposób, żeby można było wykorzystać je do produkcji wieli różnych typów aut. Koła zostały osadzone praktycznie na końcach płyty podłogowej, dzięki czemu udało się wypracować przepastne w porównaniu do innych pojazdów o takiej długości (w przypadku N526 było to 5 metrów) wnętrze. Tak duży rozstaw osi pozwala ponadto na wygodniejsze pokonywanie nierówności.

Na potrzeby auta opracowano nowy silnik oraz inwerter; akumulatory zostały zaprojektowane w taki sposób, żeby można je było dostosować do różnych platform.

Nową filozofię projektowania widać także w sposobie kontrolowania pracy auta: Dyson nie chciał, żeby kierowca musiał odwracać oczy od drogi nawet na sekundę, auto przekazuje więc informacje za pomocą HUD-a, a kontrolery zostały umieszczone na kierownicy.