MSI Mega Book GX700 – przenośne granie od MSI

30 grudnia 2007 0 przez Piotr Bulski

Zapewnienie graczom możliwości zabawy z grami PC nie tylko za biurkiem, ale i gdziekolwiek to z wiadomych względów niełatwe zadanie. Dostawca tego typu maszyny musi uporać się z umieszczeniem w wyjątkowo ograniczonej pojemnością obudowie sprzętu nie tylko odpowiadającego przeciętnym stacjonarnym maszynom, ale i zdolnego do obsługiwania gier, a jak wiadomo, te są dla sprzętu najczęściej największym ze stawianych przed nim wyzwań.

GX700 (GX700-017PL) od MSI zaczyna dobrze. Komputer otrzymał kilka interesujących gracza dodatków pozwalających wygodniej z komputerem się bawić, ale i przemieszczać. Sama maszyna zaś też nie stoi w tyle, podtrzymując pierwsze, dobre warżenie. Producent zaproponował sporych rozmiarów obudowę, konieczną do zmieszczenia w niej 17-calowego ekranu, a atrakcyjnemu wyglądowi dodał elementy od razu podpowiadające, że jest to zabawka także dla graczy, a nie narzędzie tylko do pracy w biurze (choć z taką konfiguracją jak GX700 w zadaniach biurowych nie byłoby najmniejszych zająknięć).

Mocna grafika, atrakcyjne rozwiązania dźwiękowe, silny, dwurdzeniowy procesor, sporo pamięci, bogate opcje komunikacji oraz „fajerwerki” mające dawać przysłowiowego kopa komputerowi korzystającemu z najnowszej z mobilnych platform Intela – to wszystko zapowiada niezłą zabawę, nie tylko z grami.

Co takiego ma w sobie GX700, jak się na nim gra, jak on sam gra i czy to gra warta świeczki, zobaczycie na kolejnych stronach artykułu. A co do wartości świeczki, w tym wypadku musiałaby ona kosztować około 5200 złotych.



Z zewnątrz

GX700 nie jest mały, ale czemu się dziwić. 17-calowa matryca musi się gdzieś zmieścić. 3,6-kilogramowy komputer mierzy 395 mm na 278 mm na 26,5-34,9 mm i wygląda doskonale, a przy tym groźnie. Prawie w całości jest czarny, błyszczący niczym fortepian na górze, i matowy na dole. W centralnej części pokrywy umieszczono okrągły, metaliczny znak z podświetlanym napisem MSI.

Pokrywa zamocowana dwoma zawiasami jest otwierana za pomocą sporych rozmiarów suwaka odpinającego dwa zaczepy. Wymiary suwaka oraz jego kształt pozwalają na wygodne otwieranie laptopa, jednak wystają wyraźnie poza prostopadłościenną bryłę maszyny. Coś za coś. Błyszcząca powierzchnia pokrywy o sporych rozmiarach prezentuje się znakomicie, jednak jest podatna na odciski palców i różnego typu mazanie. Esteci będą niezadowoleni.

Zapięcie działa pewnie, choć jeśli klapa zamykana jest dłonią ułożoną nie centralnie, ale po jednej ze stron, może się nie domknąć dokładnie.

Przód laptopa to prócz zamknięcia pokrywy miejsce na panel, w którym umieszczono złącze FireWire, interfejsy dźwiękowe (wejście liniowe, słuchawki/SPDIF, mikrofon) oraz czytnik dla kart pamięci flash formatów SD, MMC i Memory Stick.

Na przedzie po prawej stronie znalazł się też zestaw trzech diod informujących o stanie komputera, w tym o ładowaniu jego akumulatora. Lampki są duże i dobrze widoczne, choć ich opis widać dopiero po otwarciu klapy. Diody świecą na pomarańczowo i zielono.

Prawa strona komputera to miejsce dla kart ExpressCard, portu USB, złącza HDMI, wyjścia D-Sub oraz wyprowadzenia ciepłego powietrza z wnętrza aptopa. Na rogu z tyłu sprzętu umieszczono złącze dla zabezpieczenia typu Kensington.

Lewa strona należy do kolejnych dwóch portów USB 2.0. Jest tu też miejsce na opcjonalny tuner standardu DVB-T (Digital Video Broadcasting-Terrestial). W testowanym egzemplarzu gniazda nie było, tylko zaślepka. Główny gadżet tej strony komputera to nagrywarka typu multi.

Napęd optyczny Optiarc AD-7530B to nagrywarka, która poradzi sobie z zapisem danych na najpopularniejszych płytach optycznych, w tym dwuwarstwowych i DVD-RAM, ale poza najnowszymi formatami pracującymi z niebieskim laserem.

Na tyle komputera wcale nie jest nudno. O dziwo producent zdecydował się umieścić w tym miejscu drugie zabezpieczenie dla zamków Kensington. Przyznać trzeba, że MSI zadbało o zapewnienie możliwości zabezpieczenia komputera przed kradzieżą. Z tyłu znalazł się też wywietrznik dla ciepłego powietrza, złącze dla zasilacza, modemu telefonicznego i sieci, a w centralnej części bateria o pojemności 4400 mAh.

Spód komputera kryje pięć nóżek, w tym cztery gumowe, system blokowania baterii, kilka kratek dla lepszej wentylacji sprzętu oraz otwory dla głośników, nie tylko dodatkowych, odpowiadających za efekty stereo, ale i dla głośnika grającego niskimi tonami. Przyznać trzeba, że głośniki komputera sprawują się znakomicie. A dodanie im subwoofera było doskonałym posunięciem. Przy słuchaniu muzyki, w grach czy przy projekcji filmów uszy nie są skazane na wysokie, ostre granie, ale i miły, i ciepły, i czasem zaskakująco niezły bas.

Nie można jednak pominąć pewnego kłopotu, który w testowanym komputerze występował przy lewym przednim głośniku. Przy niektórych dźwiękach obudowa lub sam głośnik potrafił brzydko wibrować, zakłócając odbiór naprawdę doskonałych brzmień płynących z głośnikowej baterii GX700. Być może to wada tylko tego egzemplarza.


Wewnątrz

Otwarcie klapy od razu pokazuje, że GX700 to zabawka szykowana z myślą o graczach. Wiadomo to już po pierwszym spojrzeniu na klawiaturę. Ale zanim o niej, chwila o górnej części komputera. Nad 17-calowym ekranem zamontowano tu 1,3-megapikselową kamerę, która wraz z wbudowanym w sprzęt mikrofonem świetnie sprawdzi się w prowadzeniu internetowych pogaduszek za pomocą popularnych komunikatorów. Dla upewnienia użytkowników, MSI opisuje swoje szklane oko napisem 1.3 Mega Pixel Digital Camera ;).

Poniżej kamery jest miejsce na to, na co użytkownicy sprzętu będą patrzeć najczęściej – ekran. Ten w GX700 dostał matrycę o rozdzielczości 1680 na 1050 pikseli. Wydaje się, że to optymalna rozdzielczość dla tego typu wyświetlacza. Ikony prezentowane na ekranie są niewielkie, ale nadal świetnie widoczne.

Wyświetlacz otrzymał błyszczącą powłokę, która jest efektowna, ale w niektórych warunkach może się nie sprawdzać tak jakby oczekiwał tego użytkownik, odbijając nieco zbyt wiele światła.

Matryca jest równo podświetlona i tylko bardziej wyczuleni obserwatorzy zauważą, że na dolnej krawędzi ekranu jest tego światła nieco za dużo. Oczywiście widać to tylko na ciemnych tłach, co w czasie zwykłego korzystania z komputera nie powinno przeszkadzać. Najczęściej będzie to widać podczas odtwarzania filmów. Kąty widzenia na ekranie są doskonałe, szczególnie boczne. W pionie nie jest tak dobrze, jednak i tutaj osoby podziwiające grę posiadacza GX700 nie będą narzekać. Spoglądanie na ekran z góry zza ramienia grającego umożliwia wygodne obserwowanie monitora bez większych przekłamań w kolorach. Ogólnie, ekran sprawia bardzo dobre wrażenie.

Dolna cześć komputera, z klawiaturą, tak jak zewnętrzna cześć pokrywy jest pokryta błyszczącym, czarnym plastikiem. Połyskujące tworzywo zastosowano wszędzie poza klawiaturą i dodatkowymi klawiszami zaraz pod ekranem.

Po lewej i prawej stronie obudowy, pod ekranem, umieszczono dwa głośniki. Ich kwadratowe kratki wraz z okrągłymi wycięciami prezentują się elegancko, jednocześnie niezbyt zwracając na siebie uwagę. Pod lewym, kolejne przypomnienie, MSI umieściło napis „MSI Notebook” ;).

Między głośniki trafił panel pięciu srebrnych przycisków. Podświetlanemu włącznikowi w centrum towarzyszą po dwa guziki po obu stronach. Te z lewej strony odpalają przeglądarkę internetową oraz kamerę, te z prawej to włącznik WiFi i Bluetooth oraz przycisk odpowiadający za nastawianie energetycznych parametrów pracy komputera lub uruchamianie odtwarzacza multimediów.

Włącznik jest podświetlany na niebiesko i nieco zbyt silnie, bo w ciemnych pomieszczeniach skutecznie przyciąga oczy, także grającego ;). Nieco bardziej stonowane są kwadratowe lampki po prawej stronie panelu wskazujące na pracę dysku twardego (pomarańczowa) lub wciśnięte przyciski Caps lock, Scroll Lock czy Num Lock (zielone).

Klawiatura GX700 ma być elementem najsilniej wskazującym na przeznaczenie komputera. Podobnie jak w innych maszynach przenośnych, także i tu dodatkowe funkcje klawiszy są oznaczane kolorami. W tym wypadku jednak kolory są dwa, niebieski i czerwony. Niebieski zarezerwowano dla funkcji uruchamianych w towarzystwie guzika „Fn”, natomiast czerwony trafił się przyciskom „F1-F12” jak i guzikom, które zna każdy prawdziwy gracz – W, A, S, D. Prócz tła pod każdą z liter na klawiszach nadrukowano strzałki pokazujące, za które kierunki w sterowaniu odpowiada każdy z guzików, choć to dla „znawców tematu” jest przecież oczywiste.

Czerwone oznaczenie dostało się jeszcze przyciskom kierunkowym pod prawą dłonią, a czerwone strzałki umieszczono i na czterech przyciskach klawiatury numerycznej („2”, „4”, „6”, „8”). Wygląda to co najmniej ciekawie, dla bywalców wirtualnych pól bitew będzie jednak małą pomocą.

Szkoda, że producent nie przywiązał większej uwagi do kształtu klawiszy. GX700 dostał szeroką klawiaturę z częścią numeryczną. 17-calowy komputer dał możliwość zastosowania dużej klawiatury. Niestety niektóre z klawiszy okazują się być dramatycznie niewygodne. Chodzi tu m.in. o cztery przyciski kierunkowe. Nie wszyscy gracze korzystają z czwórki „W”, „A”, „S”, „D”, a alternatywa jest nienajlepsza. Guziki są po prostu zbyt małe.

Klawiatura dostała ponadto niewielki przycisk Enter i Backspace, i malutki prawy przycisk Alt. Osoby, które prócz grania będą chciały nieco popisać, czeka więc ciężka, przynajmniej na początku, przeprawa.

Warto zwrócić uwagę na font liter zastosowany w GX700. Są one wyraźne i wyglądają nowocześnie. Klawisze mają niewielki skok i są ciche podczas pracy, kiedy to tylko delikatnie cykają. Umiarkowanie wygodne wymagają przyzwyczajenia, szczególnie w przypadku niektórych, nieco mniejszych guzików.

Między klawiaturą a panelem dotykowym producent zdecydował się wbudować mikrofon. Dzięki niemu bez podłączania dodatkowych peryferiów można korzystać z komunikatorów, bo sam laptop udostępnia i kamerę, i głośniki, i mikrofon.

Touchpad GX700 ma szeroki format dopasowany do proporcji obrazu. Działa on precyzyjnie po same brzegi, ale przy standardowych ustawieniach dla przeciągnięcia wskaźnika myszy po ekranie w poprzek potrzeba trzech ruchów palcem. Po prawej stronie panelu znalazło się pole, które znacznie usprawnia przesuwanie treści okien. Pionowy pasek suwaka zadziwiająco szybko może stać się wygodnym zamiennikiem dla bardziej pracochłonnych operacji przesuwania suwaków wyświetlanych na ekranie.

Przyciski pod panelem dotykowym nie są już tak wygodne i działają raczej opornie. Czy jednak gracze w ogóle potrzebują dotykowego touchpada? Nie, i dlatego MSI razem z komputerem proponuje coś jeszcze, ale o tym za chwilę.

Całość prezentuje się doskonale. Czarna obudowa sprawia wrażenie solidnej, choć miejscami jest zbyt elastyczna, a przez to delikatnie tandetna. Za nią kryje się platforma mobilna Intel Centrino Duo. Dwurdzeniowemu procesorowi Intel Core 2 Duo T7300 z zegarem 2 GHz towarzyszy układ graficzny NVIDIA GeForce 8600M GT 512 MB pamięci wspomaganej dodatkowo pamięcią systemową. Chipset GX700 to układy Intel 965PM. Komputer dostał 2 GB pamięci operacyjnej DDR2 667 MHz (program CPU-Z wskazał, że w systemie znajduje się jeszcze jeden wolny slot dla pamięci). Komputer wykorzystywał też dysk twardy o pojemności 160 GB z interfejsem Serial ATA, Western Digital WDC WD1600BEVS-22RST. Dysk zajęła w części partycja ratunkowa, z kopią systemu, którą można zainstalować w razie kłopotów.

Ponieważ GX700 pracował z mobilną platformą Intela, nie zabrakło w nim modułu komunikacji bezprzewodowej WiFi pracującej z najnowszym i najszybszym, ale czekającym na ratyfikację standardem 802.11n (Intel Wireless WiFi Link 4965AGN). Dodatkowo komputer otrzymał gigabitowy kontroler sieciowy (Realtek RTL8168/8111). Za dźwięk odpowiada także rozwiązanie firmy Realtek (Realtek High Definition Audio).

Ciekawostką komputera od MSI jest zainstalowanie w nim pamięci Intel Turbo Memory o pojemności 1 GB. Ten specjalny dodatek na karcie wewnątrz komputera pozwalać ma na skorzystanie ze specyficznych dla systemu Windows Vista funkcji mających przyspieszać pracę z systemem, w tym usprawniać współpracę okienek z dyskiem twardym. Rozwiązania zwane ReadyBoost są dostępne nie tylko dzięki wbudowanym pamięciom, ale mogą być wykorzystywane także po podłączeniu do komputera odpowiednio żwawych pamięci USB lub nawet kart flash.

Testowana maszyna to model GX700 Performance Edition. Od modelu z dopiskiem Extreme Edition odróżnia ją nieco mniej wyzywający styl obudowy, pozbawiony płomiennych naklejek oraz standardowy, a nie krwistoczerwony znak MSI na klapie.



Oprogramowanie i dodatki

Komputer dotarł do redakcji wyposażony w polskojęzyczną wersję systemu operacyjnego Windows Vista Home Premium, najlepszą z domowych wersji najnowszego oprogramowania Microsoftu. To oczywiście nie wszystko. W zestawie umieszczono nośnik ratunkowy z systemem Windows. MSI postarało się także o zabezpieczenie komputera czasowo ograniczoną wersją oprogramowania Norton Internet Security 2007 firmy Symantec (90 dni). Dodano mu oprogramowanie Adobe Reader do współpracy z dokumentami PDF oraz oprogramowanie zwane System Control Manager, dzięki któremu można uzyskać m.in. atrakcyjny dla oka system opisów OSD (On Screen Display).

W zestawie znaleźć można także krążek pełen narzędzi dla amatorów pracy z materiałami DVD. Dysk wypełniony aplikacjami CyberLink DVD Solution zapewnia m.in. oprogramowanie PowerDVD 7, doskonały odtwarzacz DVD, PowerProducer 3 do tworzenia filmowych płyt, Power2Go 5 do ich wypalania oraz wersja trial programów Mediashow 3, PowerBackup 2 i PowerDVD Copy.

Za współpracę komputera z wbudowaną kamerą odpowiada nietrudna w obsłudze aplikacja BisonCam. Na płytce znalazł się także niewielki program do wyciszania napędu optycznego przez zwalnianie jego szybkości obrotowej.

To nie wszystkie dodatki, które ma do zaoferowania MSI. Notebook przeznaczony dla graczy jest sprzętem mobilnym. By ponad 3-kilogramowy komputer można było łatwo przenosić, w zestawie zaproponowano wraz z nim… nie, nie gustowną torbę, ale czerwono-czarny plecak z szerokimi wygodnymi uchwytami na ramiona. Prócz miejsca na sam komputer najbliżej pleców, zaprojektowano w nim sześć wewnętrznych kieszeni na dodatki, w tym dwie zapinane na rzepy, oraz mniejszą zewnętrzną kieszeń z kilkoma przegródkami w tym dwiema oddzielonymi częściami zamykanymi na suwak i na rzep.

Plecak jest naprawdę wygodny, a dodatkowy pasek do przypięcia go w pasie oraz wiele miękkich wkładek pozwalają przypuszczać, że umożliwia bezpieczne transportowanie komputera i dodatków nawet przez kilka dłuższych chwil.

Kolejnym gadżetem od MSI jest ściereczka do przecierania błyszczącego ekranu komputera. Zapewne są i inne przydatne w tym celu materiały, warto jednak używać tego, który poleca sam producent.

Przy okazji opisywania panelu dotykowego wspomnieliśmy, że graczom może się on i tak nie przydać. W grach wymagających zastosowania myszki, ta jej „namiastka ” jest co najmniej niewygodna i nie potrafi zastąpić prawdziwej myszy. MSI stanęło na wysokości zadania i w komplecie znalazła się przewodowa mysz laserowa.

Sprzęt jest dobrany kolorystycznie do plecaka, posiadając czerwone aplikacje oraz symbol nawiązujący do tych z obudowy komputera GX700 w wersji Extreme.

Urządzenie jest przeznaczone dla użytkowników praworęcznych, ma siedem przycisków (w tym rolkę). Jako sprzęt dla profesjonalistów, gadżet oferuje możliwość przełączania czułości działania. Dostępne dzięki przyciskowi nad rolką ustawienia „na żywo” to 600 dpi, 800 dpi, 1200 dpi, 1600 dpi, 2000 dpi oraz 2500 dpi. Aktualne ustawienia czułości urządzenia są sygnalizowane kolorowym podświetleniem dobiegającym z wewnątrz urządzenia w okolicach rolki.

Mysz działa sprawnie i leży w dłoni nieźle, zapewniając pewny uchwyt dzięki gumowym okładzinom. Z daleka sprzęt wygląda dobrze, ale przy bliższych oględzinach odkrywa raczej tandetne wykonanie. Ważne jednak, że jest i sprawnie potrafi zastąpić touchpad podczas grania.

Gryzoń nie jest jednak autorską konstrukcją MSI. To w rzeczywistości mysz A4tech X-750F, której jednak dopasowano barwy do notebooka GX700


Wydajność

Maszyna jest nieźle wyposażona i amatorzy gier, nawet uruchamianych w natywnej rozdzielczości ekranu nie będą mieć w przypadku starszych tytułów klatkowego pokazu nieudolności komputera. Sprzęt został wypróbowany w standardowych testach oraz dwóch grach, Far Cry i F.E.A.R., a ponadto, dla tych, którzy liczą każdą sekundę spędzaną przed maszyną, z uruchomioną i wstrzymaną w działaniu technologią Intel Turbo Memory (zwaną niegdyś Robson).

Przyznać trzeba, że o ile w niektórych syntetycznych testach technologia ta po włączeniu dawała widocznego kopa komputerowi, zwiększając jego mierzoną wydajność, to w czasie rzeczywistej pracy działający dodatek z pamięcią flash i zalety jego obecności w konfiguracji laptopa były trudne do zauważania. Wybudzanie sprzętu ze stanu hibernacji zajmowało z technologią Intel Turbo Memory około 10 sekund mniej niż bez niej, 30 sekund zamiast 40.

Sporo pamięci dla grafiki.

Najgorzej w podliczeniu Windowsa wypadła wydajność pulpitu dla zaawansowanego interfejsu Aero, a najlepiej grafika w grach.

Przy mniejszej wydajności komputer może popracować dłużej.

W grach, w których miał szansę popracować GX700 było nienajgorzej. W F.E.A.R. sprzęt w sekundę był w stanie generować 64 klatki, natomiast w Far Cry około 109 klatek.

Głośność komputera jest spora w trakcie gdy wykonuje on zaawansowane obliczenia graficzne. Wentylator o zmiennej prędkości obrotowej lubi się wtedy włączać, co nie pozostaje niezauważone. Jeśli jednak gracz będzie posługiwać się słuchawkami, nie ma to najmniejszego znaczenia. Niestety podczas projekcji filmowych z wykorzystaniem głośników GX700 może nieco przeszkadzać. Kiedy wentylator pracuje na najniższych obrotach, maszyna działa niemal bezgłośnie.

Komputer nie działa za długo na zasilaniu z akumulatora. W najbardziej oszczędnym trybie maszyna wyłączyła się już po dwóch godzinach i 19 minutach. Przy obciążeniu notebook MSI trzeba podłączyć do zasilania nawet po niepełnej godzinie.

Czas ładowania okazał się niekrótki, jednak dużo z niego pochłonęło ładowanie ostatnich kilku procent gromadzonej energii.

O ile sprzęt jest czasami hałaśliwy, nie można powiedzieć że się zbytnio nagrzewa. Obudowa w czasie intensywnej pracy jest tylko ciepła po jej prawe stronie, a szczególnie w miejscu, w którym znajduje ujście ciepłe powietrze z wnętrza laptopa.



Podsumowanie

Maszyna MSI jest godna zainteresowania. Mimo że kierowana także dla graczy, nie jest tak krzykliwa jak model „ekstremalny” laptopa GX700, sprawiając tym samym, że prócz graczy, może znaleźć amatorów wśród użytkowników sporych, biurkowych komputerów przenośnych, którym od czasu do czasu zamarzy się w coś „pociąć”. Zaproponowana przez MSI platforma mobilna Intela z 2-gigahercowym procesorem uzbrojona w mocną grafikę NVIDII ze sporą pamięcią sprawować będzie się nieźle, choć przy najnowszych, nadchodzących tytułach, w pełnych detalach i rozdzielczości mogą być kłopoty.

Kiedy komputer intensywnie „myśli”, zdarza mu się dość często pohałasować, co może przeszkadzać. Jednak nie można powiedzieć, że maszyna się grzeje. Przy największych obciążeniach jest co najwyżej ciepła. To dobrze.

Zamknięcie podzespołów w błyszczącej, czarnej obudowie jest niezłym posunięciem, bo GX700 zyskuje tym samym na elegancji. Sprzęt jest doskonale wyposażony w gniazda i interfejsy, choć z pochwałami nie należy przesadzać, bowiem 17-calowe maszyny zwykle mają wiele miejsca, w którym można z łatwością pomieścić wszystkie te dodatki.

Interesującym gadżetem w GX700 jest pamięć Intel Turbo Memory, dodatkowy moduł flash instalowany wewnątrz komputera, którego zadaniem jest przyspieszanie działania systemu. W codziennych zastosowaniach komputera jego praca jest trudna do zaobserwowania, a to, że działa najwyraźniej widać w benchmarkach, których wyniki związane z pomiarem wydajności pracy z dyskiem twardym mogą wyraźnie się zmieniać. Ci, którzy czasu nie liczą powinni rozważyć, czy warto wydawać na taki gadżet pieniądze.

Warto pamiętać o dodatkach. O ile mysz, mimo że wygodna, jest raczej tandetna, to na pochwałę zasługuje efektowny i wygodny plecak, dopasowany idealnie do przenoszenia tej właśnie maszyny. Bez kłopotu zmieści się tam i laptop, i zasilacz, i nawet kilka myszek ;).

Laptop MSI można spokojnie polecić nie tylko graczom. Jednak poszukujący sprzętu o bardziej neutralnym charakterze, nie wskazującym wyraźnie, że to maszynka do zabawy, z pewnością znajdą na rynku podobnie wyposażone propozycje alternatywne.

Zalety:

  • Duża wydajność
  • Sporo dodatków
  • Elegancka obudowa
  • Wysoka rozdzielczośc ekranu
  • Zestaw głośnikowy

Wady:

  • Kiepska żywotność baterii pod dużym obciążeniem
  • Miejscami niewygodna klawiatura
  • Głośna praca wentylatora
  • Obudowa nieodporna na „zapaćkanie”

Do testów dostarczył: MSI
Cena: około 5200 złotych z podatkiem VAT.