ASUS U2E – mały skórzany laptop

4 lipca 2008 0 przez Piotr Bulski

ASUS musi lubić nietypowe materiały. W czasie gdy
powszechnie stosowany plastik, nawet ten wysokogatunkowy, ustępuje w produktach
niektórych producentów metalom, w komputerach ASUS-a dla specjalnych odbiorców
lub na specjalne okazje nawet one są najwyraźniej zbyt oczywiste i pospolite.
Skoro tak, trzeba być bardziej wyjątkowym i zapewne odważnym i sięgać po
surowce, których zwykle nie kojarzy się z elektroniką. Być może ta odwaga,
dyktowana chęcią przyciągnięcia do sprzętu klienteli patrzącej – a może
wcale niepatrzącej – nie tylko na składające się na niego podzespoły, ale przede
wszystkim na ekskluzywną obudowę, pozwoliła tajwańskiej firmie obciągnąć
komputer skórą w niezłym gatunku.

Wykorzystany materiał może dziwić, ale na pewno nie jest to
granica inwencji konstruktorów z Tajwanu. W halach tegorocznych targów CeBIT w
Hanowerze można było zobaczyć prototypowy sprzęt z obudowami z bambusa. U2E w
swej stylistyce tak daleko się nie posuwa. Opisywany poniżej komputer to
kontynuacja skórzanej linii laptopów. ASUS pokazywał już wcześniej taki sprzęt,
modele serii „S”. Tym razem do naszej redakcji trafił skórzany „maluch” ASUS U2E. Maluch, bo zastosowany w nim ekran ma przekątną o
długości tylko 11,1 cala. Determinuje to oczywiście całą formę komputera.
Laptop jest bardzo kompaktowy, a przez to wyjątkowo przenośny.

Największa przenośność nie jest dzisiaj wyłączną domeną
wyszukanego i drogiego sprzętu. Rynek zalewają powoli komputery „dla
każdego”, także małe, ale i relatywnie tanie. U2E odróżnia się od nich
zastosowanymi technologiami, nowoczesną pamięcią masową, ekranem, który ma
zużywać niewiele energii, ale i zabezpieczeniami, które mogą okazać się istotne
dla przyszłych użytkowników biznesowych, którym nie marzy się taszczenie
opasłych notebooków. Będą to zapewne częściej businesswoman, nie zaś ich męskie
odpowiedniki, bo niewielkie maszyny nie są szczególnie kompatybilne z
dłońmi kowala.

Sporo nowoczesnych rozwiązań oznacza, że laptop nie może
być tani. Zresztą wcale nie trzeba się zagłębiać w
techniczne szczegóły U2E, by to zauważyć. O wyjątkowości, a tym samym cenie,
świadczy już jego pokrycie. Producent wymyślił dwie jego wersje, czekoladową i
czarną. Do nas trafiła ta druga. O tym, czy po obraniu komputera ze skórki
rzeczywiście można znaleźć ciekawą konfigurację, czy też niewielki sprzęt to
tylko „bulwarowy” gadżet do kłucia w oczy zazdrośników – na
następnych stronach. Zapraszamy.


Z zewnątrz – czarny kawałek świnki na pokrywie

U2E wygląda trochę jak babcina portmonetka z metalowymi
wykończeniami. Na pierwszy rzut oka, szczególnie patrząc od góry, trudno
zorientować się, że mamy do czynienia z komputerem. Kto mógłby przypuszczać, że
komputer został pokryty przez producenta czarną skórą? Grawerowany napis „ASUS
Leather Collection” nie pozostawia wątpliwości: to laptop.

Gładka, dobrze naciągnięta, przyklejona skóra o delikatnej
fakturze otrzymała wygniecione logo producenta. Uzupełnieniem konstrukcji jest metalowe
obramowanie, połączone z tak samo lśniącymi, choć lekko przydymionymi zawiasami
i bocznym obramowaniem komputera. Kompozycja skóry i metalu wygląda bardzo
ekskluzywnie.

Przy zamkniętym komputerze widać już, w którym miejscu
producent umieścił mikrofon. Jego otwór znajduje się na metalowym, tylnym brzegu U2E.
Wierzch komputera nie ma wiele więcej do zaoferowania. Nie musi, bo skóra i
lśniący metal to wystarczająco wiele, by przyciągnąć wzrok. O ile czerń pokrycia
nieco maskuje nietypowy materiał, o tyle w wersji brązowej sprzęt od razu zdradza
nieoczekiwany składnik wierzchniej powłoki.

Przód komputera nie ma wiele do zaoferowania. Po prawej
stronie zmieszczono kratki systemu głośnikowego, a po lewej – czytnik kart
pamięci kilku popularnych typów. Dostęp do czytnika nie jest łatwy i zanim
umieści się w nim kartę, często wcześniej trzeba unieść cały laptop. Nie jest
to zbyt trudne, choćby za sprawą niewielkiej wagi urządzenia, nieco
ponad 1,2 kg. Odmiennie od boków i tyłu U2E, gdzie błyskają lśniące elementy,
na przedzie spod pokrywy delikatnie wyziera metal ciemny i
matowy. W jego lewej części widać rząd pięciu lampek, informujących o działaniu maszyny, w tym o ładowaniu baterii i wykorzystaniu komunikacji bezprzewodowej. Niemal wszystkie są podświetlane na biało.

Mimo że komputer jest mały – całość mierzy 27,7 cm na 19,4 cm
na 2,5–2,9 cm – na jego boki trafiło wiele gniazd zapewniających, że urządzenie
będzie mogło podczas pracy wykazać się sporą elastycznością. Lewa ścianka to
miejsce, w którym podpina się zasilanie, dodatkowy monitor poprzez złącze VGA,
dwa urządzenia USB oraz mikrofon i słuchawki. Poza nimi można znaleźć tam
interfejs HDMI, który umożliwia wyświetlanie obrazu z komputera na nowoczesnych
ekranach, i slot dla urządzeń ExpressCard 34 mm. Poza nimi wygospodarowano
miejsce dla wyłącznika komunikacji bezprzewodowej oraz
relatywnie niewielkiego wywietrznika. Ten ostatni, niestety, szumnie o sobie
przypomina w czasie, gdy sprzęt jest bardziej obciążony.

Na prawej stronie umieszczono urządzenie, które zwykle omija
najmniejsze z komputerów przenośnych: napęd optyczny. Nagrywarka DVD Matshita
UJ-852S nie tylko umie odtwarzać popularne nośniki optyczne, ale i
obsługuje technologię etykietowania płyt za pomocą promienia laserowego
nagrywarki, LightScribe. Przystosowaną do tego rozwiązania płytę wystarczy po
nagraniu położyć odwrotnie na tacce, by po chwili wyglądała tak, jak użytkownik zapragnął.

Nagrywarka, uzbrojona w dostosowany stylistycznie do
metalowej ramki chromowany przycisk, nie jest na tyle szeroka, by zająć całą
prawą stronę. Poza nią komputer oferuje tam następny port USB 2.0 (w sumie cała
maszyna ma trzy takie porty), interfejs sieci przewodowej oraz złącze modemowe.

Tył to przede wszystkim położona centralnie bateria o
pojemności 2400 mAh. To najmniej pojemny akumulator z proponowanych razem z
U2E. Prócz trójkomorowego modelu (26,6 Wh) producent oferuje
także baterie sześcio- (4800 mAh, 53 Wh) i dziewięciokomorowe (7800 mAh, 80 Wh).
Większe baterie z pewnością się przydadzą, bo w testach te najmniej pojemne
sprawowały się bardzo przeciętnie. Na zajmowany głównie przez baterię
tył urządzenia trafił jeszcze otwór blokady typu Kensington (gdyby ktoś
zechciał się na chwilę rozstać ze swoim maluchem).

Na spodzie nie należy oczekiwać wielu atrakcji. To typowa
plastikowa obudowa bez wydzielonych fragmentów pozwalających dostać się do
poszczególnych podzespołów urządzenia, modułów pamięci lub dysku twardego. Cztery nóżki
zapewniają odpowiednią pozycję komputera na biurku, a rozmieszczenie kratek
wentylacyjnych pozwala sądzić, że gdy mały ASUS wyląduje na kolanach, nie „zadusi” się.

Jak na swoje niewielkie wymiary, maszyna jest nieźle
wyposażona. Szkoda, że dolna część komputera nie jest już tak ekskluzywna jak
górna. Gdyby nie znajdujące się tam metalowe aplikacje, wyglądałaby zupełnie
przeciętnie. Ciekawe, czy z czasem, gdy skóra pokrywy straci swój pierwszy
blask, urządzenie będzie można przetrzeć pastą do butów, a może wręcz oddać do
pucybuta ;). Po takim polerowaniu sprzęt mógłby zyskać drugą młodość. Zanim
jednak do tego dojdzie, unieśmy skórzane wieko.


Wewnątrz – plaster skóry pod dłonie

Skóra na wierzchniej części obudowy to niejedyne
poświęcenie świnek, które „podarowały” też nieco od siebie
wewnętrznej części laptopa. ASUS wyłożył kawałkiem skóry przestrzeń wokół
klawiatury i płytki touchpad. Zanim napiszemy o wygodzie zapewnianej przez tę „wyściółkę”, do której z obrzydzeniem podejdą zapewne krytycy futer,
spójrzmy na tę część komputera, w której zainstalowano ekran.

Dość szeroka ramka wokół wyświetlacza dostała w górnej
centralnej części kamerę internetową o rozdzielczości 0,3 mln pikseli. O jej
działaniu informuje umieszczona niedaleko jej oka biała dioda. Poniżej zamontowano
ciekawy wyświetlacz. 11,1-calowy panel może się początkowo wydawać nieco zbyt
mały do wygodnej pracy, można się jednak przyzwyczaić do tego formatu. Panel
działa w raczej nieczęsto spotykanej w laptopowych ekranach rozdzielczości
1366 na 768 punktów. Z tego typu parametrami dzisiaj częściej mogą się zetknąć amatorzy płaskich telewizorów, którzy nie decydują się na droższe wyświetlacze
o parametrach Full HD.

Proponowana rozdzielczość jest absolutnie wystarczająca dla
monitora U2E. Elementy pulpitu systemu Windows przy korzystaniu z podstawowej
rozdzielczości, choć drobne, są nadal wyraźne i na pewno nie wymagają lupy.

Szeroki panel otrzymał błyszczącą powłokę, która od czasu do
czasu potrafi posłać w stronę użytkownika nieprzyjemne refleksy.
Poza tym panel sprawuje się bardzo dobrze. Urządzenie ma 16
poziomów siły podświetlenia, zapewnianego nie przez świetlówki, ale jak
na nowoczesny gadżet przystało, przez diody. Ekran jest rozświetlony
równomiernie. Co prawda w dolnej części widać niewielkie smugi, ale by dało się je
dostrzec, cały ekran musi być jasno i jednolicie rozświetlony. Podczas zwykłego
użytkowania nie powinny one wcale przeszkadzać.

Kąty widzenia w poziomie są doskonałe. W pionie jest nieco
gorzej, szczególnie jeśli na ekran spogląda się z dołu. Generalnie jednak mimo niewielkich rozmiarów wyświetlacza da się oglądać zawartość ekranu w kilka osób.

Pokrywę można odchylić dość szeroko, co jest wskazane w
przypadku niewielkich laptopów, aby dało się wygodnie korzystać z ekranu (szczególnie
przy ułożeniu komputera na kolanach). Zawiasy działają bardzo pewnie,
utrzymując ekran w każdej z wybranych pozycji. Otwarcie komputera wymaga
skorzystania z obu dłoni.

Wewnętrzna, ekranowa część komputera nie zdradza w żaden
sposób, że należy do elementów wyjątkowej skórzanej edycji ASUSa. O tym, że tak
jest, można się przekonać, dopiero spoglądając na klawiaturę. Nad nią
umieszczono pokaźnych rozmiarów, jak na laptop tej wielkości, srebrzysty element, w
którym zamontowano zawiasy i estetyczną kratkę. Po obu stronach tej kratki znajdują się przyciski włącznika i sterowania wydajnością komputera. Elementy te doskonale
komponują się z użytą także wokół klawiatury skórą, dokładnie o tej samej
fakturze i barwie, jak ta użyta na wierzchu wieka. Skóra nie tylko wygląda elegancko, ale i daje się „poczuć”. Jest miła w dotyku, choć niezbyt
miękka, bo nałożona na twardą obudowę.

Ze względu na niewielkie wymiary komputera wbudowana
klawiatura nie może zapewnić maksymalnej wygody użytkownikom, a na pewno nie
wszystkim. U2E z pewnością polubią niewielkie dłonie, głównie kobiece. Większe
mogą mieć kłopoty z trafianiem w odpowiednie klawisze.

Klawiatura działa raczej cicho, jej ogólnie niewielkie klawisze mają średni
skok. Relatywnie dużym
klawiszom Enter Backspace towarzyszy raczej krótka spacja, mały prawy
Alt i malusieńki prawy Shift. Ciekawostką jest skrót uruchamiający funkcję kamery. Wciśnięcie kombinacji
klawiszy FnV uruchamia aplikację LifeFrame. Także z klawiatury można
sterować opcjami Splendid, pozwalającymi wybrać jedną z kilku opcji tonalnych
dla wyświetlanych przez ekran U2E barw (m.in. Vivid, Theater, SoftGamma). Za
pośrednictwem klawiatury można też sterować działaniem komunikacji
bezprzewodowej – WiFi i Bluetooth.

Pod klawiaturą po prawej stronie umieszczono czytnik linii
papilarnych. To jedna z „bram”, które mogą obronić niewielkiego ASUSa
przed dostępem niepowołanych osób do zasobów komputera. To zabezpieczenie, którego
można użyć nie tylko podczas uruchamiania oprogramowania Windows, ale i przy
potwierdzaniu tożsamości w innych aplikacjach oraz na stronach internetowych.
Kwadratowy moduł sensora doczekał się obramowania, współgrającego z metalowymi
elementami maszyny.

W centralnej części skórzanej powierzchni pod klawiaturą
zamontowano panel dotykowy o ciekawej fakturze i chromowanym obramowaniu.
Płytka jest niewielka, a przez to nie do końca precyzyjna. O ile wodzenie za
jej pomocą wskaźnikiem po ekranie nie jest kłopotliwe, to z
dodatkowych funkcji, jak przesuwanie zawartości okien w pionie i poziomie, łatwiej jest skorzystać przypadkowo niż umyślnie.

Panelowi towarzyszą oczywiście dwa przyciski. Dopasowane
kolorystycznie do przydymionego metalicznego materiału przedniej części obudowy,
są mało wygodne. Użytkownik o dużych dłoniach ma do wyboru: albo wodzić,
albo klikać. Najwygodniej od razu korzystać z tego dodatku obiema dłońmi, wtedy przyciski zachowują się precyzyjnie.

Ostatnim elementem dolnej części komputera są dobrze widoczne diody sygnalizujące wciśnięcie przycisku
CapsLock, działanie dysku twardego czy ładowanie baterii (ta ostatnia jest
pomarańczowa, pozostałe są białe).

Z pewnością U2E wygląda stylowo. Czy to na zewnątrz, czy w
środku, komputer może zachwycać miłośników skórzanej galanterii, a przynajmniej
ich poruszać, wybijając się wysoko ponad ogół najczęściej „plastikowych”
konkurentów. Skoro wygląda tak dobrze, czas zajrzeć do środka, by sprawdzić,
czy tam także jest… „ekskluzywnie”.


Oprogramowanie – komputer pod kontrolą ASUS-a

W testowanym maluchu zainstalowano system operacyjny Windows
Vista w wersji Ultimate. Ale na tym się nie skończyło. ASUS, jak zwykle w laptopach oznaczonych logo tej firmy, dodał pakiet własnego
oprogramowania. Jednym z podstawowych narzędzi jest Power4Gear eXtreme, czyli
system zarządzania zużyciem energii, pozwalający kontrolować dzięki wygodnemu interfejsowi sposób, w jaki U2E będzie korzystać z energii zgromadzonej w
bateriach. Ale system ten działa także w sytuacji, kiedy notebook jest podłączony do gniazdka. Aplikacja proponuje cztery tryby pracy: pełną moc (High
Performance
), ustawienia odpowiednie do rozrywki (Entertainment), ustawienia
do pracy biurowej (Quiet Office) oraz maksymalne oszczędzanie baterii (Battery
Saving
).

Inne ciekawe narzędzie, ASUS Splendid Technology Utility, to
sposób na szybkie dopasowanie ustawień ekranu do zawartości, np.
filmów. To wygodna opcja dla tych, którzy nie mają chęci lub czasu bawić się ustawieniami kolorów
dostępnymi dzięki sterownikom zintegrowanego układu graficznego.

Oprogramowanie komputera proponowane przez ASUS-a nie
ogranicza się do zarządzania energią i zasilaniem. Dzięki narzędziu ASUS
Security Protect Manager możliwe jest m.in. skorzystanie z wbudowanego czytnika
linii papilarnych – zabezpieczenie za jego pomocą systemu i utworzenie bezpiecznego
obszaru na dysku twardym dla wybranych plików i folderów. Narzędzie daje
też możliwość dobrania zestawu zabezpieczeń, które użytkownik będzie musiał
pokonać, by skorzystać z systemu, takich jak potwierdzanie tożsamości
odciskiem palca i hasłem, samym odciskiem, wykorzystanie modułu TPM (ang. Trusted Platform Module) itp.

ASUS zapewnia też narzędzia pozwalające
aktualizować BIOS komputera, Winflash, a ponadto bogate
oprogramowanie współpracujące z kamerą internetową oraz mikrofonem, LifeFrame,
oraz pomocny program NB Probe.

Aplikacja współpracująca z kamerą internetową umie nie
tylko korzystać z jej oka przy fotografowaniu, filmowaniu i detekcji ruchu, ale
i z mikrofonu, zamieniając laptop w dyktafon. Narzędzie daje też dostęp do
galerii tworzonych nagrań.

NB Probe korzysta m.in. z danych płynących z sensorów
komputera i sprawdza dzięki nim temperaturę procesora. Poza nią wskazuje
bieżący tryb pracy komputera (wysoka wydajność, ciche biuro itp.), ilość
wolnego miejsca na dysku twardym, a także pozwala sprawdzić ustawienia
ekranu, a nawet składniki systemu.

Poza programami ASUS-a w komputerku instalowany jest czytnik
dokumentów PDF i pakiet oprogramowania Nero, współpracującego z nagrywarką DVD.
W niektórych wersjach U2E mogą pojawić się też aplikacje multimedialne typu:
ASUSDVD, PowerDirector i Medi@Show. W testowanej maszynie tych narzędzi nie
było.


Konfiguracja i wydajność – nowoczesność tylko na pokaz?

Podświetlany diodami 11,1-calowy ekran nie jest jedynym
elementem U2E dającym poczuć, że to wyjątkowo nowoczesna maszyna. Urządzenie
wykorzystuje niskonapięciowy procesor dwurdzeniowy, Intel Mobile Core 2 Duo
U7500, działający z częstotliwością 1,06 GHz i magistralą FSB o prędkości 533
MHz. 65-nanometrowy chip z rodziny Merom dostał 2 MB pamięci podręcznej poziomu
drugiego. Wbudowany w ASUS-a układ to zapowiedź relatywnie niewielkiej
wydajności, jednak do zadań biurowych i multimediów (poza grami) to wystarczająco dużo.

Procesorowi dodano tylko 1 GB pamięci RAM, którą rozdzielono
na dwa banki, zapełniając je 512-megabajtowymi modułami DDR2 (PC2-5300). To
trochę zbyt mało do wydajnej obsługi zaproponowanego w testowanym modelu systemu operacyjnego. Bardziej rozsądnym wyjściem byłoby zainstalowanie
od razu 2 GB pamięci.

Graficzny podsystem komputera to, jak na niewielki komputer przystało, układ zintegrowany. W mobilnym chipsecie,
GM965 Express, działa układ Mobile Intel GMA X3100, uzbrojony w „pożyczaną” od systemu pamięć. Taki chip to do zaawansowanych operacji
trójwymiarowych stanowczo za mało. Widać to zresztą na poniższych wykresach. Komputer
został na nich porównany z innymi maszynami mającymi układy graficzne zintegrowane w chipsetach.

Na chwilę uwagi zasługuje pamięć masowa ASUS-a. W U2E
wmontowano najmodniejszą ostatnio pamięć typu SSD (ang. Solid State Drive).
Zbudowany z układów flash dysk twardy byłby może i ciekawym uzupełnieniem
miniaturowego laptopa, gdyby nie jego pojemność. W testowanym modelu
zdecydowano się wykorzystać pamięć Samsunga, MCCOE32GQMPQ, o pojemności tylko 32
GB. To sporo, ale tylko jeśli porównać tę wielkość z tym, co zapewniają tanie
małe laptopy, w tym modele ASUS-a. Po zainstalowaniu na dysku systemu Windows
Vista Ultimate oraz dodatkowego oprogramowania pozostało do wykorzystania
niecałe 9 GB. To mało. Rozwiązaniem byłoby zastosowanie
pojemniejszych dysków SSD, dostępnych już dzisiaj. To jednak skończyłoby się
wyraźną zmianą ceny. Tego typu pamięci jeszcze jakiś czas będą znacznie droższe
od typowych napędów z magnetycznymi talerzami.

Zaletą zastosowania pamięci SSD jest wyraźne przyspieszenie
działania pamięci masowej w porównaniu do klasycznych dysków twardych. Czy to
jednak wystarczająco silny powód, by zdecydować się na taki gadżet? Na szczęście
producent nie ogranicza palety pamięci dyskowych tylko do rozwiązań SSD.
Zamiennikami – wolniejszymi, ale zapewne bardziej odpowiednimi pod względem ceny i pojemności – są klasyczne dyski, mieszczące nawet do 120 GB danych.

Za bezprzewodową łączność komputera odpowiada moduł
Bluetooth, pozwalający podpiąć w ten sposób np. telefon komórkowy.
Jest oczywiście i antena WiFi, Intel Wireless WiFi Link 4965AGN z obsługą
standardu komunikacji 802.11n.

Połączenia przewodowe z siecią także nie będą wolne. W U2E
wbudowano gigabitowy interfejs obsługiwany przez kontroler firmy Realtek. Tam,
gdzie do dyspozycji użytkownika dana będzie jedynie linia telefoniczna,
połączenie z siecią umożliwi z kolei modem Motorola SM56.

Multimedialne możliwości U2E wspomaga nie tylko wbudowany
interfejs HDMI, ale i możliwość wyprowadzenia z komputera cyfrowego dźwięku
dzięki kontrolerowi firmy Realtek.

Windows Vista „widzi” konfigurację U2E w ten oto sposób

Laptop dość często korzysta z systemu wspomagającego
wentylację. Musi. Nawet stojąc bezczynnie z ustawieniem wydajności dostosowanym
do biura, sprzęt wyraźnie się grzeje, co najlepiej czuje się, gdy komputer leży
na kolanach. Zjawisko to jest znacznie wyraźniejsze, gdy U2E jest zmuszony do pracy
z największą wydajnością. Wtedy ciepłu zaczyna towarzyszyć wyraźny szum systemu
chłodzącego. Niewielki niskonapięciowy procesor potrafi zapewnić mu sporo
pracy.

Podczas testów wymagających skomplikowanych obliczeń wiatrak
praktycznie nie wyłącza się. Zarówno głośność systemu chłodzenia, jak i spora
temperatura pracy komputera przy dużym obciążeniu zupełnie nie
współgrają z jego skórzanym, eleganckim stylem.

Zawodzi bateria. Ta w testowym komputerze była
najmniej pojemna z trzech proponowanych. W naszych próbach obciążony komputer
nie pracował nawet godzinę. Kiedy obciążenie było mniejsze, czas pracy wydłużył
się, niestety nieznacznie. Zakup pojemniejszej baterii, sześcio- lub dziewięciokomorowej, jest wskazany. W przeciwnym razie trzeba się liczyć z dość
częstym podłączaniem U2E do gniazdka, a nie o to przecież chodzi tym, którzy
decydują się na maksymalnie przenośny laptop.


Podsumowanie – ładniejszy, mniej funkcjonalny

Budując skórzany laptop U2E, producent bardziej zadbał o
sferę wizualną produktu niż o maksymalne walory użytkowe. Trudno się dziwić.
11,1-calowy laptop wymaga kompromisów, a te zwykle nie wróżą najlepiej.
Użytkowość nie została jednak pogrzebana całkowicie, dzięki czemu relatywnie
słaby komputer jest w stanie poradzić sobie w charakterze bardzo
przenośnej maszyny do pracy w
biurze i do rozrywki.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że oferowana odbiorcom
konfiguracja jest trochę nieprzemyślana.
Podstawowe niedociągnięcia U2E to przede wszystkim niewielka pojemność pamięci
operacyjnej, której powinno być co najmniej dwa razy więcej. Kiepsko wygląda
też 32-gigabajtowa pamięć masowa. To prawda, jest ona wyrazem nowoczesności,
ale jej pojemność jest raczej śmieszna w poważnych zastosowaniach. Po
instalacji systemu operacyjnego i dodatkowego oprogramowania wolnego miejsca
pozostaje
niewiele, a trzeba jeszcze zainstalować programy biurowe i pewnie też multimedialne.

Nieciekawe wrażenie pozostawia temperatura pracy komputera.
Po urządzeniu z niskonapięciowym procesorem o szybkości 1 GHz można by się
spodziewać, że poradzi sobie z ciepłem bardziej „kulturalnie”. Tymczasem pod dużym
obciążeniem sprzęt grzeje się bardzo wyraźnie.

Jeśli ktoś pragnie czuć pod palcami skórę, ale
jednocześnie korzystać z nieco większej mocy obliczeniowej, może zainteresować
się pokrytymi skórą laptopami serii „S”. Instalowane w tamtych
maszynach procesory są żwawsze, a wymiary sprzętu – zbliżone.

U2E doskonale się prezentuje. Skórzana czarna powłoka
uzupełniona metalowymi aplikacjami wygląda doskonale i potrafi przyciągnąć
uwagę. Skóra jest zarówno miła dla oka, jak i w dotyku. Jej faktura ciekawie
odcina się od gładkich powierzchni proponowanych przez konkurentów. Laptop dzięki swoim wymiarom i niewielkiej wadze jest
urządzeniem wyjątkowo przenośnym, które doskonale wpasuje się nie tylko w męską
dłoń, ale i w damską torebkę, przynajmniej taką trochę większą. Panowie muszą jednak uważać.
Jeśli ich dłonie nie należą do najmniejszych, kłopotliwe może być korzystanie z klawiatury U2E. Posługiwanie się kompaktowym zestawem klawiszy
wymaga pewnego treningu, związanego szczególnie z przyuczeniem
palców do trafiania w niektóre z nich.

Jedyna uwaga, jaką można mieć do estetyki komputera, to
reakcja niektórych z metalowych elementów na dotyk. Błyszczące
powierzchnie zachowują się dokładnie tak jak pokryte metalowymi powierzchniami
urządzenia gospodarstwa domowego. Bardzo łatwo pozostawić na nich ślady i
raczej trudno dokładnie je wyczyścić

Doskonale sprawuje się ekran. Pokryty na wieku skórą
wyświetlacz z podświetleniem LED ma mimo niewielkich wymiarów
wystarczająco dużą rozdzielczość, by pomieścić wiele elementów pulpitu. Na
pochwałę zasługuje też zestaw interfejsów. Nie dość, że w U2E upchnięto trzy porty USB, to jeszcze komputer dostał interfejsy VGA i HDMI. Przyjemnym
dla użytkowników uzupełnieniem konfiguracji, często pomijanym w najmniejszych laptopach, jest napęd optyczny.

Trudno pogodzić się z czasem pracy na bateriach. Komputer zaprojektowany specjalnie dla użytkowników pracujących najczęściej w ruchu powinien oferować więcej.

ASUS-em U2E można się pochwalić, świetnie bowiem wygląda w pełni sprawny komputer PC, który można przenosić w tak łatwy sposób. Chwalenie
się będzie tym skuteczniejsze, że nie jest to komputer, który będzie się często
widywać w dłoniach użytkowników. Ekskluzywność sprzętu to nie tylko zasługa
jego ceny. Zainteresowanie komputerem w testowanej konfiguracji może też być
mniejsze z powodu pewnych jej ograniczeń. Jeśli jednak przyszły użytkownik
zwróci uwagę nie tylko na to, co jest na wierzchu komputera, ale i to, co
będzie jego „siłą napędową”, np. na pamięć masową, może zbudować konfigurację
bardzo wygodną w mobilnej pracy.

Zalety:

  • Kompaktowa konstrukcja i niewielka waga
  • Niezły ekran z diodami LED
  • Eleganckie skórzane pokrycie
  • Bogaty zestaw oprogramowania
  • Spory zestaw interfejsów

Wady:

  • Dysk SSD o małej pojemności
  • Krótka praca na zasilaniu bateryjnym
  • Kłopoty z chłodzeniem
  • Klawiatura wygodna tylko dla małych dłoni
  • Mało precyzyjna płytka dotykowa

Do testów dostarczył: ASUS
Cena: 7000 złotych z podatkiem VAT