MapaMap 4.0 – do celu jeszcze trochę

10 września 2007 0 przez Michał Młynarczyk

Nawigacja samochodowa, która jeszcze do niedawna kojarzyła się z filmami SF i – ewentualnie – wizjami rodem z dorocznych salonów motoryzacyjnych, trafia pod strzechy. Niemała w tym zasługa systemów opartych o urządzenia PDA. Drogie, fabryczne zestawy do nawigacji nie zyskały w Polsce dużej popularności. Z kolei wysyp urządzeń PNA (czyli montowanych przez użytkownika, zwykle do przedniej szyby, samodzielnych nawigatorów) to zjawisko stosunkowo świeże. Skąd się wzięło? To proste, jak… korzystanie z PNA. Kupujemy, montujemy, używamy. Przynajmniej w teorii. Nie ma problemu, jeśli trafimy na produkt kompletny i przystosowany do polskiego rynku – czyli z przyzwoitą mapą naszego kraju i dobrej jakości aplikacją nawigującą. Jednak w razie pomyłki, często pozostaje nam oddać urządzenie do sklepu i wybrać inne. Pod tym względem, użytkownicy nawigacji opartej na PDA mają łatwiej. Mogą wybierać spośród wielu rozmaitych programów i zestawów map. Jednym z nich jest MapaMap 4.0.

Dlaczego warto wybrać właśnie MapęMap? Producent chwali się przede wszystkim świetnymi mapami. To nie przypadek. Za aplikację odpowiada w końcu Imagis, firma od dobrych piętnastu lat zajmująca się tworzeniem cyfrowych map. MapaMap pokrywa cały kraj, mogąc przy tym wskazać z dużą dokładnością nawet 88% adresów w Polsce. Na mapę składa się odwzorowanie prawie 400.000 km dróg; niemal 1.800 szczegółowych planów miast; około 78.000 punktów użyteczności publicznej (POI), takich jak szpitale, hotele, stacje benzynowe, czarne punkty czy fotoradary. Dla porównania, konkurencyjna Automapa to ok. 630.000 km dróg (jednak prawie 410.000 km odwzorowanych szlaków to drogi gruntowe – w przypadku MapyMap, tylko 95.000 km), 1.250 szczegółowych planów miast i 136.000 punktów POI (z których ponad połowa dostępna jest w serwisie online – tylko 67.000 znajduje się w pamięci programu w momencie zakupu). To porównanie wypada całkiem nieźle dla MapyMap. A to wróży dobrze – Automapa, prawdziwy weteran polskiego rynku nawigacji satelitarnej, przez niektórych jest uważana za wzór w tej dziedzinie. Jakby tego było mało, MapaMap jest nieustannie poprawiana. Cztery razy do roku, producent wypuszcza nowy, aktualniejszy pakiet map do programu. Jest też pewien minus. Aplikacja Imagisu (podobnie z resztą jak podstawowa wersja Automapy) zaprowadzi nas jedynie pod adresy na terenie Polski. Jeśli wyjeżdżamy za granicę – będziemy musieli wybrać inny produkt.

Palcem po szkle

Interfejs MapyMap 4.0, w aktualnej wersji, został przystosowany do obsługi bez pomocy rysika. Zmiana jest błaha, ale tylko pozornie. Jadąc samochodem, znacznie wygodniej stukać palcami w duże, wyświetlone na ekranie przyciski, niż operować precyzyjnym stylusem. To udogodnienie, nazwane przez producenta „technologią Finger Friendly”, nieźle sprawdza się w praniu. Przy pomocy opuszka palca, możemy zrobić w MapieMap wszystko, włącznie z przestawieniem szczegółowych opcji programu. Guziki są spore i czytelne z większej odległości.


Główne menu MapaMap 4.0

Oczywiście, jeszcze wygodniejsze i jeszcze bardziej pewne byłoby sterowanie przy pomocy sprzętowych przycisków z wyczuwalnym kliknięciem. Niestety, w menu MapyMap nie znaleźliśmy ustawień odpowiadających za przypisanie funkcji guzikom naszego Pocket PC. Budowa menu programu jest logiczna i opanowanie jej nie zajmuje dużo czasu – nawet osobie, która niewiele miała dotąd do czynienia z nawigacją satelitarną. Użytkowników, którzy nie mają zbyt dużego doświadczenia w korzystaniu z komputera, ucieszy z pewnością format klawiatury wirtualnej wykorzystywanej do wprowadzania tekstów (przede wszystkim adresów) – przyciski zostały ułożone w kolejności alfabetycznej.

Z drugiej strony, brak opcji QWERTY to ewidentne niedopatrzenie. Wielu z nas jest z pewnością przyzwyczajonych do tego układu. Przestawienie się na format alfabetyczny nie jest jednak specjalnie trudne.

Albo obok, albo przez

Zanim przejdziemy do najważniejszej funkcji programu – nawigacji – musimy napisać kilka słów o planowaniu trasy. Jak każda przyzwoita aplikacja do nawigacji satelitarnej, MapaMap 4.0 umożliwia zaprogramowanie trasy, na którą składa się wiele punktów pośrednich.

Mogą być nimi zarówno konkretne adresy, jak i wyszukane w bazie programu miejsca użyteczności publicznej (POI). Planując trasę możemy wybrać, czy chcemy przejechać przez dany punkt, czy też w jego pobliżu. Różnica jest duża.

W przypadku pierwszej opcji, zostaniemy doprowadzeni dokładnie do wybranego domu, sklepu czy hotelu. Druga opcja przydaje się, gdy chcemy zmodyfikować trasę wyliczoną przez program. Na przykład: zapytana o trasę z Warszawy do przejścia granicznego w Zgorzelcu (granica polsko – niemiecka), MapaMap, prowadzi nas przez Poznań. Jeśli jednak, zamiast jechać przez pierwsze 120km wąską szosą Warszawa – Stryków (tam zaczyna się autostrada A2), wolimy nadłożyć nieco drogi i skorzystać ze znacznie bardziej komfortowej, szerszej trasy katowickiej, wystarczy, że wybierzemy Katowice jako punkt, w pobliżu którego chcemy przejechać. Proste i praktyczne.

Nie wszystko jednak działa tak dobrze. Planowanie podróży w MapieMap może być niezłym testem na cierpliwość. Zwłaszcza, jeśli będziemy chcieli pojechać trochę dalej niż do sąsiedniej gminy. Wyliczanie wspomnianej trasy Warszawa – Zgorzelec, na naszym testowym Pocket PC (Acer n300) trwało dobrze ponad minutę! Co więcej, podczas wyszukiwania dróg, program nie reagował na żadne komendy, przy okazji spowalniając pracę urządzenia tak, że praktycznie niemożliwe stawało się korzystanie z innych aplikacji. Na ekranie kręcił się tylko standardowy, czterokolorowy wskaźnik zajętości, znany każdemu użytkownikowi przenośnych okienek.


Podgląd zaplanowanej trasy

Odczekawszy „swoje”, przyjrzeliśmy się wygenerowanej trasie. Okazało się, że prowadzi przez autostradę A2, której przejechanie będzie kosztowało nas dodatkowo (poza tym, co wydamy na paliwo) kilkadziesiąt złotych. Niestety, MapaMap 4.0 nie ma opcji omijania płatnych odcinków drogowych. Co więcej, po zaplanowaniu podróży, nie poinformuje nas o dodatkowych wydatkach.
Po wyznaczeniu takiej, nieco dłuższej, trasy czeka nas inna, niezbyt przyjemna niespodzianka. Aplikacja robi się wyjątkowo ociężała i z dużym opóźnieniem reaguje na polecenia użytkownika. Na szczęście, nawet w tym przypadku, całkiem sprawnie idzie jej śledzenie ruchów pojazdu.

Jadąc w powietrzu

Podróż zaplanowana, możemy jechać. Tryb nawigacji wygląda standardowo. Zdecydowaną większość powierzchni ekranu pokrywa mapa najbliższej okolicy (w perspektywie 2D lub 3D) z zieloną strzałką oznaczającą punkt, w którym aktualnie się znajdujemy. Na niebiesko oznaczono zaplanowaną trasę. Na belce umieszczonej w górnej części ekranu, wyświetlana jest nazwa ulicy, którą jedziemy. Nieco niżej, z lewej strony, zobaczymy igłę wirtualnego kompasu. Dół wyświetlacza to miejsce na podstawowe informacje o trasie (najbliższy manewr, odległość od celu – w kilometrach i minutach) oraz prędkościomierz.


Tryb nocny

Mapę możemy przybliżać i oddalać przy pomocy paska przewijania znajdującego się przy prawym brzegu. Nie przesadzajmy jednak z oddalaniem – chyba, że chcemy nagle znaleźć się w powietrzu. Jakież było nasze zdziwienie, gdy nagle, z ekranu zniknęła ulica Dobra w Warszawie, którą właśnie przejeżdżaliśmy. Znaleźliśmy się w pustce, gdzieś pomiędzy ulicami Topiel i Lipową, których – z jakichś powodów – MapaMap nie ukryła. Nie było Dobrej, powstałej w czasach, w których nie tylko nie znano nawigacji satelitarnej, ale i nikt nie śnił nawet o pojazdach spalinowych, mogących zastąpić konia i wóz. Po chwili okazało się, że wystarczy przybliżyć nieco obraz by Dobra znów pojawiła się na swoim miejscu. Rozumiemy, że wraz z oddalaniem mapy, zmniejsza się ilość przedstawianych szczegółów – inaczej, obraz stałby się nieczytelny. Szkoda tylko, że algorytm odpowiedzialny za to przerzedzenie, nie oszczędza ulicy, po której aktualnie jedziemy. To zdecydowanie jedna z ważniejszych informacji wyświetlanych na ekranie – dla niej miejsce powinno znaleźć się zawsze.
Gdy zorientowaliśmy się, co powoduje efekt „znikającej Dobrej”, nie mieliśmy problemów z ulicami, które istniałyby w rzeczywistości, ale już nie na wyświetlaczu urządzenia – i na odwrót. Mapa okazała się naprawdę dokładna.

Za 100m w lewo i na drzewo

Niestety jednak, na tym nie skończyły się nasze negatywne doświadczenia z nawigacją. Po przygodzie z jazdą w powietrzu, postanowiliśmy wrócić z Powiśla na Pragę Południe. Dojechaliśmy do końca ul. Dobrej i zawróciliśmy. Dojeżdżając od strony Mariensztatu do skrzyżowania z ul. Karową, z osłupieniem odsłuchaliśmy komunikat: „za 200 metrów skręć w lewo”.

Każdy, komu zdarza się częściej zbłądzić na warszawskie Powiśle, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jest to niemożliwe – przed skrzyżowaniem stoi zakaz skrętu. Dalsze testy wykazały, że to nie pojedyncza, przypadkowa, pomyłka. MapaMap kazała nam złamać zakaz skrętu w lewo m.in. na jednej z głównych ulic Warszawy, w Alejach Ujazdowskich. To bardzo poważna wada aplikacji.
Jedynym powodem, dla którego moglibyśmy wybaczyć MapieMap podawanie zwodniczych wskazówek, jest bardzo ładny, może tylko nieco zbyt podekscytowany, głos lektorki, która odczytuje komunikaty nt. kolejnych manewrów. Niestety (a może stety…), nie skorzystaliśmy z możliwości dodania głosu pilota rajdowego, Macieja Wisławskiego. Wskazówki były podawane z adekwatną częstotliwością (niektóre programy robią to za często lub za rzadko, co kończy się irytacją użytkownika albo też przegapieniem manewru).

Daleko jeszcze?

Już niedaleko. MapaMap to naprawdę niezły produkt, który pogrążają przede wszystkim drobne błędy. Najpoważniejszym z problemów jest chyba wolne działanie aplikacji, szczególnie widoczne przy planowaniu dłuższych, kilkusetkilometrowych tras. To koniecznie trzeba poprawić, zwłaszcza jeśli producent zdecyduje się na wydanie wersji wyposażonej w mapy innych krajów europejskich. Krytycznym – chociaż już znacznie prostszym do usunięcia – błędem, jest nierespektowanie przez program zakazów skrętu w lewo. Pozostałe niedoróbki to drobiazgi. Wierzymy, że producent poprawi je w najbliższym czasie. W obecnej sytuacji, radzimy jednak powstrzymać się z zakupem MapyMap 4.0. Warto za to przyjrzeć się produktom konkurencji. Zwłaszcza, że cena ok. 350zł za samochodową mapę Polski, nie jest dziś jakąś niezwykłą okazją.


Imagis MapaMap 4.0

Zalety

  • miły głos lektorki
  • dobre mapy
Wady

  • wolne działanie przy dłuższych trasach
  • ignorowanie zakazów skrętu w lewo
  • dalekie od ideału skalowanie mapy

Do testów dostarczył: Imagis
Cena: ok. 350 złotych z podatkiem VAT