Microsoft bez tajemnic – część druga

21 maja 2007 0 przez Michał Tomaszkiewicz

Cała prawda o Viście, a nawet więcej – mimo ciężkich westchnięć po poznaniu kolejnych pytań, Microsoft sam podpowiada, że zapomnieliśmy zadać pytanie, które „spuści trochę krwi”.

W drugiej część sprawozdania pokazujemy, jak

Microsoft odkrywa swoje (niemal) najskrytsze

tajemnice związane z Vistą, Longhornem i 

Vienną.



Dominik Sołtysik wierzy w Vistę.

Czy Vista zawsze i wszędzie jest „zajeVista”?

Dominik Sołtysik wskazuje najważniejsze zalety

nowego systemu operacyjnego, obiecując

jednocześnie szybką poprawę tych aspektów, które

nie dają aktualnie korporacji powodów do dumy i 

chwalenia się.

Zapytaliśmy także o Viennę, Lonhorna, Windows

Home Server oraz… „Windows Millennium XXI

wieku”. O pytanie o DRM upomniał się sam

Dominik, tłumacząc dlaczego Microsoft został

wbrew sobie zmuszony do zaimplementowania

mechanizmów ochrony treści.

Pierwszą część wywiadu można znaleźć tutaj.

Zapraszamy do lektury – tych informacji nie 

znajdziecie nigdzie indziej na całym świecie!


ITbiznes.pl: Co takiego ma Vista, czego nie 

ma XP? Co ma przekonać użytkowników do 

przesiadki na nowszy system?

Dominik Sołtysik: Nowości jest naprawdę

dużo. Dla mnie osobiście najważniejsze jest

wprowadzenie kontroli rodzicielskiej, której 

wcześniej nie było w naszych produktach. Ważnym

atutem jest nowy interfejs, który swoją siłę

pokazuje szczególnie przy nawigowaniu po 

zasobach komputera – przełączanie się między

oknami, kopiowanie treści z jednej aplikacji do 

drugiej jest w Viście zdecydowanie łatwiejsze i 

bardziej intuicyjne niż w starszym

Windows.

Bardzo ważny jest nowy mechanizm wyszukiwania,

który działa o wiele szybciej i przez to 

zabiera użytkownikowi mniej czasu, pozwalając na 

bardziej wydajne korzystanie z komputera. Według

naszych badań, pracownicy biurowi poświęcają

nawet 25-30% czasu pracy na poszukiwanie

informacji. 50-70% tych wiadomości zdobywają nie 

z Internetu, nie z zasobów wewnętrznych

przedsiębiorstwa, tylko u kolegi siedzącego przy

biurku obok. Jest to lekko paranoiczna sytuacja,

biorąc pod uwagę inwestycje przedsiębiorstw w 

nowe technologie informatyczne po to właśnie,

aby usprawnić proces przepływu

informacji.

Dzięki Viście idea SharePoint czy nawet

wyszukiwania informacji z Internetu jest

realizowana lepiej niż było to do tej pory.

Wyniki wyszukiwania podawane są dzięki

indeksowaniu plików natychmiast, a nie – jak to 

bywało w przypadku XP – po 10 minutach.

ITbiznes.pl: Pierwszy Service Pack ma się

pojawić już we wrześniu?

Dominik Sołtysik: (po chwili wahania)

Myślę, że znacznie wcześniej.

ITbiznes.pl: Dlaczego trzeba tak szybko łatać

i zmieniać Vistę?

Dominik Sołtysik: Takie samo pytanie

padało, gdy powstał pierwszy Service Pack dla

Windows XP. Szczególnie biorąc pod uwagę jego

wielkość – 120 MB, na tle instalacji XP

wynoszącej 500-600 MB…

ITbiznes.pl: Ale SP1 dla XP został wydany w 

rok po premierze systemu, a nie w ciągu paru

miesięcy. Co zmieni SP1 dla Visty?

Dominik Sołtysik: Nie jest to jeszcze do 

końca określone. Jestem przekonany, że będą to 

poprawki związane ze stabilnością działania

pewnych funkcji w Windows Vista. To jest pakiet

naprawczy. Przypominam, że zanim oprogramowanie

trafi do sprzedaży, ustalana jest maksymalna

możliwa ilość obecnych w nim błędów.

Jeśli w konkretnej wersji znajdzie się 10.000

luk i 96-97% z nich zostaje załatanych, to taki

system można wypuszczać na rynek. Mieliśmy za 

sobą trudny okres pięciu lat męczenia się, żeby 

ten system doszedł do konkretnego poziomu i nie 

mogliśmy czekać dłużej z premierą.


ITbiznes.pl: Zapewne dlatego słychać

złośliwe komentarze rozczarowanych użytkowników,

którzy coraz częściej określają Vistę jako

„Windows Millennium XXI wieku”.

Dominik Sołtysik: (po chwili ciszy)

Ludzie są złośliwi do szpiku kości i to 

Millennium będzie nam wytykane palcami przez 

lata. Nie zgodzę się z tymi opiniami, Vista to 

naprawdę dobry system operacyjny. Jeśli będziemy

za parę lat podsumowywać Vistę, to specjaliści

IT będą uważać, że to był dobry system.

Zauważmy, że dopiero SP2 było w wypadku XP

granicą, po której nawet najbardziej zagorzali

przeciwnicy Microsoft uznali jakość naszego

produktu i przestali się „brzydzić” komputerów z 

Windows XP. Było dużo ludzi, którzy dzięki temu

systemowi operacyjnemu przekonali się do 

Microsoftu. Podobnie będzie przy okazji

pierwszego Service Packa dla Visty, który ukaże

się – jak mi się wydaje – jeszcze przed końcem

czerwca.

ITbiznes.pl: To bardzo szybko.

Dominik Sołtysik: Naprawdę bardzo szybko.

Drugi Service Pack też pojawi się szybko. Chodzi

o to, żeby doprowadzić do sytuacji, gdy nie ma

tak dużej różnicy między systemem wprowadzanym

na rynek a środowiskiem finalnym, stabilnym,

gotowym do działania w każdym możliwym

scenariuszu.

ITbiznes.pl: Jakie jest stężenie Longhorna w 

Viście? Chodzi oczywiście o Longhorna z 

pierwotnych koncepcji Microsoftu, ogłoszonych po 

premierze XP?

Dominik Sołtysik: (chwila zadumy)

To bardzo dobre pytanie… według mnie, jest to 

jakieś 70-80%. Ważnym tematem był WinFS, z 

którego zrezygnowano ze względu na ogromne

kłopoty z kompatybilnością. Pamiętajmy, co się

działo przy przesiadaniu z Windows 98 na XP:

użytkownicy nowszego systemu nie mogli

skomunikować się z osobami korzystającymi z 

Win98 jeśli chodzi o współdzielenie plików, ze 

względu na różnice między FAT32 a NTFS.

Nie możemy sobie pozwolić na powtórkę tej 

sytuacji. WinFS przeniósł się jako projekt do 

grupy serwerowej, do SQL i ADO.NET. W Viście

zabrakło tej funkcjonalności, ale póki co WinFS

nie brakuje, wąskie gardło zapisu i odczytu

informacji leży gdzie indziej, bardziej w 

sprzęcie.

ITbiznes.pl: Wiadomo, że podczas prac nad 

kiedyś Longhornem, teraz już Vistą, doszło do 

„resetu” – Microsoft stwierdził, że to, co

zostało do tej pory opracowane, nie spełnia

oczekiwań i zaczął pracę praktycznie od nowa.

Ile w Viście jest zamierzonego i 

zaprojektowanego kodu, a jaka część systemu

została zdefiniowana przez deadline i 

konieczność zakończenia prac?

Domik Sołtysik: Ciężkie pytania zaczęły

się pojawiać… W Viście zrealizowaliśmy 80%

zamierzeń, i jest to bardzo dobry wynik biorąc

pod uwagę tak krótki deadline. Nie wiem, ile

wiadomo o resecie i jak jest on oceniany, ale 

był on naprawdę „konkretny”. W krótkim czasie

udało nam się wypuścić nowy system operacyjny,

aczkolwiek pewne założenia – tak samo jak części

kodu – zostały, i podwaliny pod moduły mieliśmy

gotowe.


ITbiznes.pl: Ile czasu będziemy czekać na 

następcę Visty?

Dominik Sołtysik: Być może mniej niż pięć

lat. Ciężko jest tutaj spekulować, wydarzenia z 

przeszłości pokazują, że zapowiedzi bywają

nieadekwatne do rzeczywistości.

ITbiznes.pl: Posłużę się cytatem:

„najbardziej dogodnym i akceptowanym przez 

naszych partnerów interwałem między

wprowadzaniem na rynek nowych produktów jest

około 2,5 roku”.

Dominik Sołtysik. (po chwili namysłu)

Tak. I będziemy dążyć do takiej sytuacji, w 

końcu system operacyjny ma stymulować także

rozwój technologii sprzętowej. Vienna ma mieć

premierę w ciągu 2-2,5 roku po debiucie

Visty.

ITbiznes.pl: Co takiego będzie miała Vienna,

czego nie ma Vista?

Dominik Sołtysik: Ciężko jest mówić o 

funkcjach systemu, który dopiero się kształtuje

i jest w fazie developerskiej, bo to jest czyste

„gdybanie”. Otrzymałem ostatnio odnośnik do 

filmu na YouTube, który pokazuje koncepcję

wizerunkową Longhorna sprzed kilku lat – i 

wyglądał on zdecydowanie inaczej, niż dziś

prezentuje się Vista.

Pamiętam też, że jeszcze zanim zacząłem pracować

dla Microsoft, zainstalowałem z ciekawości alphę

Longhorna i jedyne, co wtedy odróżniało ten

system od czystego XP, był pasek z gadżetami,

który ostatecznie trafił do Visty. Jesteśmy na 

etapie kodu i tak naprawdę nie wiadomo do końca,

w którą stronę pójdzie realizacja wizji.

ITbiznes.pl: Przyszły system Microsoft będzie

bardzo mocno opierał się na modularności.

Poszczególne moduły mają być sprzedawane i 

licencjonowane oddzielnie. W tej chwili widać do 

tego pierwsze przymiarki w programie Upgrade

Anytime. Czy Vista to naprawdę „ostatni taki

Windows”?

Dominik Sołtysik: Rzeczywiście, to jest

zalążek – mamy te moduły obecne w kolejnych,

wyższych wersjach Visty. W Viennie ta

modularność będzie stała na o wiele wyższym

poziomie. Wyobrażam sobie, że w sprzedaży będzie

zupełnie „goły” produkt, a użytkownicy będą

dokupywać moduły czy całe pakiety, by otrzymać

interesujące ich funkcje. Być może będzie to 

działało na zasadzie aktualizacji przez 

Internet.

Dzisiaj, gdy jedynym ogólnie dostępnym źródłem

informacji na temat Vienny jest „przeciek” w 

postaci czterech slajdów, ciężko mówić o 

konkretach. Więcej informacji będziemy mogli

przekazać po wakacjach, gdy wrócimy z Patrykiem

z TechReady i dopytamy się o szczegóły w 

kuluarach.


ITbiznes.pl: Nie mogłeś mówić o Viennie, ale 

na pewno będziesz mógł powiedzieć kilka słów o 

serwerowym Longhornie?

Dominik Sołtysik: Tak naprawdę Vista jest

troszeczkę takim poligonem doświadczalnym dla

Longhorna, w końcu mamy do czynienia z tym samym

jądrem, które ma się sprawdzić w działaniu.

Najpierw wypuściliśmy wersję kliencką po to 

właśnie, żeby zyskać doświadczenie i wypuścić

superstabilnie działające środowisko.

W Longhornie administrator będzie miał do 

dyspozycji naprawdę ogromną liczbę narzędzi do 

kontrolowania komputerów, uaktualniania,

blokowania urządzeń, instalowania nowych –

to kolejna gratka, która jeszcze bardziej

zmniejszy koszt wejścia w technologię

Microsoftu.

ITbiznes.pl: Jakie funkcje będzie oferował

Windows Home Server, żeby różnić się od Visty z 

Media Center?

Dominik Sołtysik: Rzeczywiście, jakiś

czas temu promowaliśmy rozwiązanie serwerowe

zbudowane w oparciu o Media Center – zamysłem

było umożliwienie przesyłania udostępnianych

treści multimedialnych strumieniowo, a także

wprowadzenie domowego serwera automatyzujące

niektóre czynności.

Nie znam do końca Home Servera, więc nie znam

dokładnie jego przeznaczenia, tak samo nie wiem

jak ten system będzie się u nas sprzedawał, gdyż 

rzeczywiście, oprócz strumieniowania mediów,

takie podobne możliwości daje Vista.

ITbiznes.pl: Czy Microsoft będzie produkował

tylko system, czy też będzie sprzedawał własne

serwery sprzętowe?

Dominik Sołtysik: Nie sądzę, żeby 

pojawiły się domowe serwery sygnowane marką

Microsoft. Gdyby tak miało się stać,

zobaczylibyśmy je już przy okazji wprowadzenia

Media Center. Nie jest to zły pomysł, bo mając

standardową platformę można stworzyć system,

który działa naprawdę stabilnie.

Platforma ma służyć do zarządzania mediami w 

domu, ale w miarę rozpowszechniania się idei

inteligentnego domu jego rola będzie się

rozszerzać. Pojawia się standard IP6, dzięki

któremu swój własny adres w sieci będzie miała

nawet lodówka. Już za chwilę taki prosty mediowy

serwer będzie potrzebny, żeby zarządzać domowymi

urządzeniami, stworzy się rynek, któremu trzeba

wyjść naprzeciw. To właśnie staramy się

robić.


ITbiznes.pl: Dziękujemy za wyczerpujące

odpowiedzi na ciężkie pytania.

Dominik Sołtysik: Ale nie zapytaliście

mnie o bardzo ważną rzecz – o DRM. Naprawdę

spodziewałem się, że spuścicie tym ze mnie sporo

krwi…

ITbiznes.pl: Skoro się przygotowałeś, to 

pytamy – po co Microsoft utrudnia życie swoim

klientom, integrując w Viście mechanizmy DRM?

Dominik Sołtysik: Wprowadzenie DRM było

koniecznością ze względu na to, że produkt

tworzony był w USA, takie jest tam otoczenie

prawne. Środowisko wytwórni wylobbowało opcje

DRM i zabezpieczanie zawartości nośników HD. Z 

tego powodu spotykamy się z opiniami, że karzemy

własnych użytkowników, a same zabezpieczenia

pochłaniają zbyt dużo zasobów komputera.

Prawda jest taka, że DRM jest aktualnie obecne

wszędzie i wymagane, żeby móc w ogóle oglądać

filmy High Definition. Jeśli sygnał HD będzie

przesyłany przez łącza nie mogące sprostać

wymaganiom zabezpieczeń DRM, to zostanie

zdegradowany do niższej jakości – i dotyczy to 

nie tylko Visty, ale wszystkich sprzętowych

odtwarzaczy HD DVD oraz Blu-ray. Co gorsza,

technologia nie jest jeszcze do końca

dopracowana i może się okazać, że nawet

spełniając wszystkie wymogi, nie uda nam się

obejrzeć jakiegoś tytułu.

Microsoft nie miał wyjścia, postawiono nas pod 

ścianą. W korporacji cały czas słychać głosy, że 

zagubiliśmy się, bo z jednej strony staramy się

dostosowywać nasze produktu do oczekiwań

klientów, a z drugiej implementujemy mechanizm,

który jest niemile widziany przez zdecydowaną

większość klientów. Wynika to z prawa

obowiązującego w Stanach.


W trzeciej, ostatniej części

wywiadu:

  • Jaka jest skala piractwa w Polsce?
  • Jak Microsoft zamierza utrudniać piratom

    korzystanie z nielegalnych kopii Visty?

  • W jaki sposób malware stanie cię cichym

    sprzymierzeńcem Microsoftu?

  • Czy piractwo działa na korzyść Microsoft?
  • O co naprawdę chodzi w pakcie patentowym

    Microsoft-Novell?

  • Proste pytanie, prosta odpowiedź: czy

    Microsoft skopiował rozwiązania z MacOS X?

Odpowiedzi na te i inne pytania znajdują się w 

trzeciej części wywiadu, która już w środę
zagości na łamach ITbiznes.pl.