Administracja dyskryminuje polskie firmy IT

10 października 2006 0 przez Michał Tomaszkiewicz

Polskie przedsiębiorstwa protestują: przetargi na dostawy komputerów do administracji są tak konstruowane, by umożliwić zwycięstwo konkretnym zachodnim firmom.

Najczęściej urzędnicy próbują zapewnić start tylko markowych producentów przez określenie maksymalnej wielkości obudowy. Czasem wymagają specjalnej sygnalizacji awarii czy zintegrowania zabezpieczeń z płytą główną. Wprowadzają też zapisy, że wszystkie elementy sprzętu muszą być produkowane przez jedną firmę. Zdarza się, że wymagają sprzętu, w którym awarię można usuwać, demontując elementy bez żadnych narzędzi czy odkręcania śrubek.

Często takie wymagania mogą zostać dopełnione tylko przez jednego, zachodniego producenta, który jako jedyny posiada w swojej ofercie konkretny produkt spełniający jedno z wymagań. W ciągu ostatnich tygodni tylko Action zdecydował się na oprotestowanie ponad 30 przetargów, co w większości przypadków zakończyło się sukcesem: specyfikację zmieniono tak, by umożliwić wolną konkurencję.

„Czasami przeglądając specyfikacje, od razu widzimy, pod kogo dane zamówienie jest uszyte. Nie ma nic złego w tym, że komuś podoba się dany model komputera. Ale reprezentując publiczną instytucję, urzędnicy powinni z poszanowaniem prawa starać się kupić dobry produkt za jak najniższą cenę. Przez zapisy ograniczające konkurencję przepłacają bez uzasadnienia. Czasem nie sposób z niektórymi zapisami walczyć, bo choć dla specjalistów jest oczywiste, kogo przez dany zapis preferuje zamawiający, nie można tego udowodnić” – mówi przedstawiciel jednej z polskich firm komputerowych.
W ciągu ostatnich trzech miesięcy krajowe urzędy ogłosiły kilkadziesiąt przetargów na zakup ponad 20 tys. komputerów. Zamówienia są różnej wielkości – od kilkudziesięciu do kilku tysięcy sztuk sprzętu.