Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, z wykształcenia dziennikarz i politolog, z zamiłowania amator nowych technologii IT. Wieloletni szef działu aktualności serwisu PCLab.pl.
Kiedy Steve Jobs "przyjmował poród", wyciągając z
żółtawej koperty typu manila envelope nowe dziecko mobilnej rodziny urządzeń
Apple, uczestnikom firmowej imprezy Macworld mogło się wydawać, choćby przez
chwilę, że mają do czynienia z narodzinami idealnego komputera przenośnego.
Rewelacyjnie mała grubość modelu MacBook Air, liczona w najcieńszym miejscu w milimetrach, szybko jednak okazała się niemal "przekleństwem"
laptopa. Cóż bowiem po smukłych kształtach komputera przenośnego, jeśli kosztem
ich osiągnięcia jest ograniczenie podstawowej funkcjonalności sprzętu. Te
ograniczenia w przypadku MacBook Air zaczęto wymieniać dość szybko. W
komputerze zabrakło wbudowanego napędu optycznego, baterię portów ograniczono
do minimum, a akumulator, zwykle dający się usunąć przez proste odchylenie
jednego lub dwóch zatrzasków, został na stałe zintegrowany z komputerem.
Potencjalny rywal narodził się szybko. W sieciowych plotkach opisywany był właśnie jako konkurencja dla MacBook Air; z
upływem czasu znanych było coraz więcej szczegółów, a niedawno pojawił się oficjalnie. Chińskie
Lenovo zaskoczyło prezentacją najnowszego modelu przenośnej serii ThinkPad,
opisywanego symbolem X300.
Seria X komputerów przenośnych IBM, a teraz Lenovo, była
zawsze gratką dla amatorów najbardziej przenośnych laptopów: zapewniała
najmniejsze gabaryty z całej serii maszyn ThinkPad, a jednocześnie te
ich cechy, którymi producent próbował wyróżniać się z tłumu dostawców
notebooków. X300 nie odstaje od tego trendu. Ale nie jest jeszcze jednym niewielkim komputerem z serii, ale sprzętem, który znacznie ją odświeża,
proponując wiele treści w niewielkiej i lekkiej formie. Nie jest to co prawda
szczyt miniaturyzacji, bo są i mniejsze laptopy, a raczej próba balansowania
między wygodą użytkowania komputera a maksymalną przenośnością. Drugą z cech
rozpoznaje się w chwilę po wzięciu X300 do dłoni, bo nowe Lenovo leży w niej
niczym... zeszyt, który może ważyć niecałe półtora kilograma!
Niestety, nietrudno się domyślić, że smukła nowoczesność musi
kosztować, a propozycja Chińczyków do tanich nie należy. Za co się płaci i czy
rzeczywiście warto, o tym na następnych stronach. Zapraszamy.