Lenovo ThinkPad X300 — ideały są w cenie

25 kwietnia 2008 0 przez Piotr Bulski

Kiedy Steve Jobs „przyjmował poród”, wyciągając z
żółtawej koperty typu manila envelope nowe dziecko mobilnej rodziny urządzeń
Apple, uczestnikom firmowej imprezy Macworld mogło się wydawać, choćby przez
chwilę, że mają do czynienia z narodzinami idealnego komputera przenośnego.
Rewelacyjnie mała grubość modelu MacBook Air, liczona w najcieńszym miejscu w milimetrach, szybko jednak okazała się niemal „przekleństwem”
laptopa. Cóż bowiem po smukłych kształtach komputera przenośnego, jeśli kosztem
ich osiągnięcia jest ograniczenie podstawowej funkcjonalności sprzętu. Te
ograniczenia w przypadku MacBook Air zaczęto wymieniać dość szybko. W
komputerze zabrakło wbudowanego napędu optycznego, baterię portów ograniczono
do minimum, a akumulator, zwykle dający się usunąć przez proste odchylenie
jednego lub dwóch zatrzasków, został na stałe zintegrowany z komputerem.

Potencjalny rywal narodził się szybko. W sieciowych plotkach opisywany był właśnie jako konkurencja dla MacBook Air; z
upływem czasu znanych było coraz więcej szczegółów, a niedawno pojawił się oficjalnie. Chińskie
Lenovo zaskoczyło prezentacją najnowszego modelu przenośnej serii ThinkPad,
opisywanego symbolem X300.

Seria X komputerów przenośnych IBM, a teraz Lenovo, była
zawsze gratką dla amatorów najbardziej przenośnych laptopów: zapewniała
najmniejsze gabaryty z całej serii maszyn ThinkPad, a jednocześnie te
ich cechy, którymi producent próbował wyróżniać się z tłumu dostawców
notebooków. X300 nie odstaje od tego trendu. Ale nie jest jeszcze jednym niewielkim komputerem z serii, ale sprzętem, który znacznie ją odświeża,
proponując wiele treści w niewielkiej i lekkiej formie. Nie jest to co prawda
szczyt miniaturyzacji, bo są i mniejsze laptopy, a raczej próba balansowania
między wygodą użytkowania komputera a maksymalną przenośnością. Drugą z cech
rozpoznaje się w chwilę po wzięciu X300 do dłoni, bo nowe Lenovo leży w niej
niczym… zeszyt, który może ważyć niecałe półtora kilograma!

Niestety, nietrudno się domyślić, że smukła nowoczesność musi
kosztować, a propozycja Chińczyków do tanich nie należy. Za co się płaci i czy
rzeczywiście warto, o tym na następnych stronach. Zapraszamy.


Cienka czarna „gumka”

Lenovo porównuje swój nowy laptop do zeszytu. Zamknięty
komputer rzeczywiście go przypomina. Gumowata i matowa powierzchnia pokrywy
ekranu wieńczy prostopadłościenną bryłę o tajemniczym i eleganckim uroku. To w
klapie ukryto klatkę technologii roll cage, której zadaniem jest usztywnienie
konstrukcji i ochrona znajdującego się pod nią 13,3-calowego wyświetlacza.
Pokrywa jest wykonana z tworzywa wzmacnianego włóknami węglowymi, zwanego CFRP
(Carbon Fiber Reinforced Plastic).

Na pokrywę trafiło czarne, kontrastowo błyszczące logo
producenta oraz nazwa ThinkPad, już bez dopisku IBM. Na wierzchu zdecydowano
się też umieścić diody informujące o zasilaniu komputera czy pracy w stanie
uśpienia. Nie zabrakło znanych także z innych modeli ThinkPad metalowych
zawiasów, których wytrzymałością firma chwali się niemal na każdym kroku. Także
i tutaj pozwalają one odchylić pokrywę ekranu o 180o. Współgrając z
usztywnionym ekranem, pozwalają przenosić maszynę w nietypowy sposób, „za
ekran”, który jest nie tyle wygodny, co pokazuje, z jak wytrzymałą
konstrukcją ma się do czynienia.

Pokrywa jest „oznaczona” jeszcze jednym
charakterystycznym dla komputerów ThinkPad elementem. To niesymetrycznie
umieszczony zamek otwierający laptop, który umożliwia otwarcie X300 jedną
dłonią. W samej pokrywie jest tylko wycięcie i dwa haki. Suwak znajduje się w
dolnej części maszyny. Niby niewiele, ale to bardzo wygodny dodatek.

Zamknięty ThinkPad mierzy 18,6 mm na 318 mm na 231 mm.
Boczne panele, tak jak i wierzchnia strona są gumowate w dotyku, co może nie
jest szczytem elegancji w czasach, w których na obudowy komputerów trafiają
błyszczące tworzywa, ma jednak w sobie pewien urok nowoczesności, a z pewnością
jest poręczne. Tego typu powierzchniom niełatwo jest wyśliznąć się z dłoni.

W porównaniu do nieco większych i grubszych komputerów X300 nie
jest zbyt obficie wyposażony w dodatkowe gniazda, jednak jeśli spojrzeć na
niego jak na rywala MacBook Air, jest i tak wyraźnie lepiej. Po pierwsze,
komputer ma zintegrowaną nagrywarkę DVD. Technologie bezprzewodowej
szybkiej komunikacji są już nieźle rozpowszechnione, jednak nie oznacza to, że
płyty optyczne CD i DVD zostały z rynku kompletnie wyparte. Niewielka szuflada
cieniutkiego napędu umieszczonego po prawej stronie zapewnia, że dyski jest
gdzie włożyć, a w razie potrzeby i zapisać. Prawa strona prócz napędu
optycznego to miejsce tylko dla zamka typu Kensington.

Lewa strona X300 to przede wszystkim wylot dla systemu
wentylacji komputera, który, trzeba przyznać, potrafi dać znać o sobie, gdy
maszyna jest maksymalnie obciążana. Obok niego zaproponowano dwa złącza USB
2.0. Już tutaj jest ich o 100 proc. więcej niż w MacBook Air, ale i tak to nie
wszystko. To z tej strony można wyjąć dysk twardy laptopa, a także podpiąć
mikrofon oraz słuchawki. Warto wspomnieć, że i mikrofon, i słuchawki nie są konieczne
do posługiwania się np. komunikatorami, bo X300 ma zintegrowany mikrofon oraz
głośniki.

Na przedzie komputera, parafrazując jednego z niedawnych kandydatów
na stanowisko głowy państwa, nie ma nic, nie licząc suwaka odblokowującego
pokrywę ekranu. Zwykle to w tym miejscu można liczyć np. na zintegrowane
czytniki kart pamięci lub kratki głośników. W X300 w tym miejscu jest jednak
pusto.

Tylna część laptopa nie jest najnudniejsza. Inaczej niż w
większości komputerów, zupełnie płaska ścianka nie kryje baterii, ale prócz
niewielkiego wylotu powietrza jest tam kilka innych gniazd istotnych w elastycznym korzystaniu z komputera. To tutaj zdecydowano się umieścić
trzeci i ostatni już port USB 2.0. W tym miejscu znalazł się również interfejs
przewodowej sieci, ale i wyjście D-Sub dla zewnętrznego ekranu, przydatne, gdyby
X300 służył podczas prezentacji na przykład w tandemie z projektorem. Na tył trafiło
także złącze zasilania, wybijające się swoim żółtym kolorem, oraz suwak fizycznie
odcinający możliwość bezprzewodowej komunikacji z komputerem. Jest on nieco
niewygodny w użyciu, ale nie ma to większego znaczenia, bo nie jest to element,
który będzie często wykorzystywany.

Spód maszyny to seria sześciu sporych gumowych stopek,
dobrze spełniających swe zadanie, oraz grupa wlotów powietrza, które umieszczono
niestety tak, że w czasie pracy z komputerem na kolanach niektóre z nich mogą
być zatkane. Najciekawsza jest w tym miejscu bateria. Nie tylko jest położona
na przedzie laptopa, ale też wmontowane w nią dwie nóżki są położone nieco niżej
od stopek na obudowie komputera, tak więc po zamontowaniu baterii laptop stoi
na niej, nie zaś na dwóch własnych podpórkach.

Czego zabrakło w obudowie X300? Być może ciekawym
uzupełnieniem połączeń komputera byłby slot do kart PC Card lub, co bardziej
zrozumiałe w przypadku nowoczesnej konstrukcji, ExpressCard. Trzeba wierzyć, że
tylko niezwykle kompaktowa konstrukcja laptopa powstrzymała konstruktorów przed
dodaniem tego typu interfejsów.

Z zewnątrz maszyna sprawia wrażenie bardzo
zwartej i wytrzymałej konstrukcji, której matowe pokrycie, mimo braku wyraźnej elegancji,
nadaje silny charakter dobrze skomponowanego narzędzia. O tym, czy jest tak w
rzeczywistości, można przekonać się, zaglądając do środka.


Pod klapą znawcy ThinkPadów są „u siebie”

Po podniesieniu pokrywy festiwal technologii ThinkVantage
przypomina, że mamy do czynienia z komputerem ThinkPad. Zawiasy działają
delikatnie, ale pewnie. Otwarcie pokrywy jedną ręką jest łatwe, mimo
niewielkiej masy komputera. Połączenie dwóch części komputera trzyma sprawnie ekran
na wybranej pozycji. Brakuje tu też wyraźnego efektu sprężynowania.

Obudowa ekranu jest tak zbudowana, że zachodzi po zamknięciu
komputera na dolną część laptopa. To sprytny sposób na uniknięcie sytuacji, w
której między części komputera przenoszonego w torbie wpada np. spinacz do
papieru. Skutki takiej przygody mogą być nieciekawe dla ekranu.

Pokrywa to miejsce, w którym producent zdecydował się
zainstalować anteny komunikacji Wi-Fi z rozwiązania zwanego UltraConnect. Takie
ich ułożenie ma poprawiać współpracę maszyny z sieciami bezprzewodowymi. W
ekranie, po lewej stronie, zintegrowano także mikrofon, w górnej zaś, centralnej
części znalazła się kamera internetowa, a zaraz obok niej niewielka biała
dioda, nazywana przez Lenovo ThinkLight. To światełko świetnie przydaje się w
ciemnych pomieszczeniach, gdy nie można liczyć na inne oświetlenie klawiatury.
Mimo że jest niewielkie, świeci wystarczająco jasno, by ujawnić położenie wszystkich
klawiszy. To bardzo wygodny dodatek.

Wyświetlacz X300 to matryca o rozdzielczości WXGA+, 1440 na
900 pikseli, o przekątnej 13,3 cala. W tym formacie wyświetlacza daje to wystarczająco dobry poziom
szczegółowości. Ekran TFT jest
pokryty matową powłoką odporną na refleksy świetlne.

By nieco poprawić żywotność baterii, producent zamontował za matrycą ekranu diody LED. Podświetlenie jest przez to
równe, ale szczerze mówiąc, monitor nie zachwyca. O ile boczne kąty widzenia są
całkiem niezłe, kolorom, jeśli nie patrzy się na ekran prostopadle, szybko
zaczyna brakować nasycenia, a do tego przy przesuwaniu wzroku w pionie ekran prędko
staje się mało czytelny.

Różne poziomy podświetlenia dają możliwość dopasowania jego
siły do warunków oświetleniowych na zewnątrz. Najniższe umożliwiają wygodną
pracę z X300 po ciemku (z lampką ThinkLight oczywiście ;)).

Oceniając ekran, warto pamiętać, że X300 to sprzęt przede wszystkim do pracy, nie zaś do zabawy. Edytory tekstu, tabele czy
strony internetowe „czują” się w nim doskonale, a niewielkie kąty widzenia mogą
mieć i zalety: mogą zapewnić odrobinę więcej prywatności.

Dolna część komputera to przede wszystkim, tak jak w innych
modelach ThinkPad, miejsce dla doskonałej klawiatury. Wcześniej jednak
nieco o tym, co powyżej. Pod sam ekran trafił niewielki panel sterujący, w
którym umieszczono podświetlane przyciski i również podświetlane ikony,
wskazujące na uruchomioną komunikację bezprzewodową, ładowanie baterii czy
funkcjonujący dysk twardy. Są tu także przyciski kontrolne dźwięku, zmiany
głośności i natychmiastowego wyciszania (mute) oraz ważny przycisk uruchamiający
panel ThinkVantage. W X300 guzik ten doczekał się prócz niebieskiego tworzywa
także podświetlenia.

Leżąca poniżej panelu klawiatura może być niemal przykładem
wygody. Tak jak w innych laptopach ThinkPad zapewnia ona spory komfort dla obu
dłoni, cichą pracę i wyraźny skok klawiszy. Warto zwrócić uwagę także na wygodnie
przesuniętą część klawiszy kierunkowych z wyprofilowaną pod palce obudową i dodatkowe
guziki, które przydają się przy szybkim przechodzeniu między stronami
internetowymi.

Każdy klawisz pracuje indywidualnie i klawiatura nie ma efektu uginania się na całej powierzchni po wciśnięciu pojedynczego klawisza.
Ciekawie prezentuje się też Caps Lock z własną diodą pokazującą stan przycisku.

Jedyne, do czego można mieć zastrzeżenia, to
mały prawy klawisz Alt. Reszta jest idealna, a X300 udowadnia po raz kolejny, że
klawiatury w ThinkPadach to ich duże plusy. Sprzęt jest odporny na zalanie, a w
jego spodniej części można znaleźć otwory, którymi wypłynie ciecz rozlana na klawisze.

Na lewej krawędzi komputera oznaczono miejsce położenia umieszczonych
tam interfejsów, gniazd USB i połączeń dźwiękowych. Wygodne i znane z innych
komputerów rozwiązanie nie tyle przypomina o tym, że w komputerze są dane
porty, ile wskazuje, gdzie dokładnie je zainstalowano.

Już na klawiaturze pojawia się znak rozpoznawczy panelu sterowania
zwanego UltraNav, czerwony TrackPoint. Lenovo proponuje trzy różne końcówki
pozwalające opuszkiem palca wodzić wskaźnikiem myszy po ekranie. Początkowo
sterowanie TrackPoint to może wydawać się niewygodne, jednak kilka dłuższych chwil
i dotykowe płytki mogą odejść w
zapomnienie.

Pod spacją zainstalowano trzy przyciski współpracujące z
czerwonym minijoystickiem ze środka klawiatury. Dwa z nich odpowiadają za
symulowanie przycisków myszy, trzeci pozwala łatwiej przesuwać zawartość stron
internetowych lub dokumentów, które w całości nie mieszczą się na ekranie.

X300 zadowoli także amatorów płytek dotykowych. Pod
klawiszami współpracującymi z czerwonym sterowaniem TrackPoint znajduje się touchpad w formacie dopasowanym do kształtu ekranu, a niemal na skraju
komputera – dwa następne przyciski.

O ile TrackPoint jest w użyciu wygodny, tak jak w przypadku
innych ThinkPadów, zawieść może trochę płytka dotykowa, która mimo że jest precyzyjna, może być przypadkowo trącana podczas pisania.

Po prawej stronie UltraNav zainstalowano czytnik linii
papilarnych pozwalający zabezpieczyć dostęp do komputera. Tak prosta sztuczka jak
niewielkie wgłębienie powyżej skanera pozwala odpowiednio ułożyć palec przed jego zeskanowaniem.

Wnętrze X300 kryje jeszcze jeden element. To umieszczone na
przednich rogach dolnej części głośniki stereo. Szkoda, że Lenovo nie pokusiło
się o zaprojektowanie nieco atrakcyjniejszej formy kratek maskujących, bo dwa
niewielkie prostokąty wyglądają nieciekawie. Głośniki grają przeciętnie, ale
wystarczają do cichego słuchania muzyki, oglądania filmów, a na pewno do pracy
z komunikatorami.

Tak jak pokrywa komputera, tak i wnętrze jest przykryte
gumowatą matową powłoką, znakomicie ułatwiającą bezpieczne chwycenie laptopa.
Całość wygląda przy tym bardzo estetycznie i „konkretnie”. Zwolennicy
stylistyki ThinkPadów będą zadowoleni.

To efektowne opakowanie uzupełniono systemem operacyjnym
Windows Vista w wersji Business; w laptopie testowym była to wersja anglojęzyczna.
Firma Lenovo, tak jak w przypadku innych laptopów ThinkPad, „dozbroiła”
go narzędziami ThinkVantage, dostępnymi natychmiast po wciśnięciu
niebieskiego podświetlanego przycisku na klawiaturze. To technologie i
oprogramowanie pozwalające w kompleksowy sposób zadbać o bezpieczeństwo
komputera, ale i korzystać z niego wygodniej, niż zapewnia to sam system Windows.

Dodatkowe oprogramowanie X300 to nie tylko autorskie
aplikacje Lenovo, ale i uruchamiane za pomocą panelu ThinkVantage dodatkowe
narzędzia, m.in. komunikator Skype, odtwarzacz WinDVD oraz czasowo
ograniczona wersja pakietu zabezpieczającego Norton Internet Security i
pakietu biurowego Microsoft Office.

ThinkVantage to dopracowany i wygodny w użyciu dodatek,
ułatwiający posługiwanie się laptopem nie tylko w środowisku biznesowym. Szkoda tylko, że jak na razie nie doczekał się on
polskiej wersji językowej.


Kompaktowa oszczędność z szybkim dyskiem

Budując X300, Lenovo zdecydowało się dokładnie dobierać
podzespoły, by ich wydajne współgranie nie
kończyło się „przed czasem” z powodu wyczerpania się energii
akumulatorów. Urządzenie wykorzystuje platformę Intel Centrino vPro, która – pomijając zalety znane z popularnych dzisiaj kompleksowych mobilnych rozwiązań Intela
– jest propozycją kierowaną w pierwszej kolejności do odbiorców biznesowych: zapewnia im większe bezpieczeństwo i elastyczność pracy, za co odpowiadają technologie zdalnego zarządzania sprzętem (Intel AMT – Active
Management Technology) oraz mechanizmy bezpieczeństwa, ale także duże możliwości baterii oraz modułów komunikacji bezprzewodowej.

Serce laptopa to niskonapięciowy procesor z rodziny Intel Core
2 Duo SL7100 (L7100), przygotowany specjalnie z myślą o najcieńszych i
najlżejszych laptopach. Układ działa z relatywnie małą częstotliwością
1,2 GHz, co jest wartością wyraźnie niższą w porównaniu do układów MacBook Air.
Firma Apple zdecydowała się zapewnić swoim cienkim laptopom chipy
1,6-gigahercowe lub 1,8-gigahercowe. Tak jak one procesor X300 jest wykonany
w technologii 65 nm i działa z szyną FSB taktowaną częstotliwością 800 MHz oraz
4 MB pamięci podręcznej.

Dopełnieniem konfiguracji Centrino wspomaganej 2 GB pamięci
PC2-5300 (maksymalnie jest to 4 GB) jest chipset Mobile Intel 965 Express ze zintegrowaną grafiką
oraz moduł komunikacji Wi-Fi z obsługą standardu 802.11n, Intel Wireless WiFi
Link 4965AGN.

Podzespoły Centrino to tylko jedna z podstaw komputera
Lenovo. By zapewnić dużą energooszczędność, producent sięgnął nie tylko po niskonapięciowy układ. O ekranie podświetlanym diodami LED, nie
zaś świetlówkami CCFL, wspominaliśmy już wyżej, nie to jest jednak największą
ciekawostką mającą zmniejszać zużycie energii. Tę najciekawszą stanowi dysk
twardy, którym w przypadku X300 nie jest klasyczny napęd z obracającymi się
wewnątrz talerzami, ale 64-gigabajtowa pamięć SSD (Solid State Drive) zbudowana
z układów flash. To produkt Samsung MCCOE64G8MPP-0VA.

Jego zastosowanie ma wiele zalet, spośród których często
wymienia się energooszczędność, cichą pracę, wytrzymałość na wstrząsy, ale i
szybkość działania. Pamięć tego typu ma jednak obecnie istotną
wadę: jest bardzo droga. Dodatkowo amator X300 jest na nią skazany, bo laptop nie jest oferowany w wersji z tradycyjnym dyskiem twardym. Malkontenci mogą też narzekać na relatywnie małą pojemność
pamięci Samsunga.

Cenie dysku SSD towarzyszą jednak pewne zalety, bo w niektórych zadaniach pamięć tego typu deklasuje konkurentów, o czym
można się przekonać na podstawie naszych testów.

O ile w cieniutkim MacBook Air „zapomniano” w
podstawowej konfiguracji o wbudowaniu napędu optycznego, a raczej po prostu się nie zmieścił, o tyle w X300 miejsca znalazło się dość dużo, by zmieścić
nagrywarkę DVD. Matshita DVD-RAM UJ-844 ma bardzo delikatną konstrukcję
szufladki, ale jedną podstawową zaletę: po prostu jest i nie skazuje
użytkownika laptopa na oddzielny napęd zewnętrzny lub pobieranie danych z sieci.

Prócz komunikacji Wi-Fi w najnowszych standardach laptop
Lenovo ma możliwość współpracy z urządzeniami Bluetooth, a użytkownikom sieci przewodowych oferuje połączenia o gigabitowej szybkości. W odpowiednich
wersjach pojawiają się także technologie Wireless USB. Po wyjęciu baterii
laptopa wprawne oko dostrzeże również miejsce do zainstalowania
karty SIM, pozwalającej komunikować się w sieciach WWAN (Wireless Wide Area
Network), np. w technologii HSDPA. X300 może być także systemem
nawigacji, bo producent przewidział konfiguracje uzupełnione kartą Mini PCI
Express obsługującą technologię satelitarnego określania pozycji GPS.

Wspomnianą wyżej nagrywarkę można wymontować z
komputera, a w jej miejsce zainstalować dodatkową baterię. Ta podstawowa to
litowo-jonowe ogniwo o pojemności 43,2 WH, które mimo niewielkiej płaskiej formy
potrafi zapewnić całkiem przyzwoity czas pracy komputera, a w przypadku zajęć
mniej obciążających sprzęt – wręcz rewelacyjny.

Nieobecny w testowanym komputerze tradycyjny dysk twardy to jednak niejedyny element, który może szumieć. O ile
bowiem pamięci SSD działają zupełnie bezgłośnie, o tyle nie można tego powiedzieć o
systemie chłodzenia X300, który od czasu do czasu odzywa się, gdy komputer
zostanie odpowiednio „dociążony” zadaniami.

Przy 1,2-gigahercowym procesorze kulturalnie pracujący
system chłodzenia nie powinien mieć wiele roboty. Komputer grzeje się nieznacznie jedynie w tylnej lewej części obudowy, jednak nie przeszkadza
to zupełnie podczas pracy z komputerem, nawet jeśli leży na kolanach.


Czy X300 jest laptopem doskonałym? Do pracy – prawie. Lenovo nieźle udało się wyważyć mobilność
komputera (mimo że laptop nie jest rekordowo mały) i duże możliwości, zwłaszcza w zastosowaniach nierozrywkowych. Efektem jest wygodna maszyna o parametrach wystarczających w
zupełności do pracy. Zaproponowany procesor niskonapięciowy nie zapewnia
najwyższych osiągów, znakomicie jednak wpływa na zużycie baterii. Te, szczególnie przy mniejszym obciążeniu
komputera, sprawują się całkiem dobrze.

Nie dość, że posiadacze X300 zbytnio się nie
nanoszą, bo sprzęt w najcięższej wersji waży około 2 kg, to będą obcować z cienką,
efektowną, przykuwającą spojrzenie gumowatą formą, zapewniającą wygodę użytkowania także innych ThinkPadów, także tych większych.

O ile w testowanym laptopie działały tylko połączenia Wi-Fi i
Bluetooth, o tyle ciekawie wyglądają zapowiedzi innych modeli, w których prócz tych
powszechnych dziś technologii bezprzewodowych będzie można znaleźć rozwiązania
Wireless USB czy WWAN, z kolei amatorzy częstych podróży otrzymają moduły GPS.

Niewielka forma komputera nie okazała się ograniczeniem dla
konstruktorów, którzy zdołali umieścić w niej cieniutki napęd optyczny, dający się zastąpić dodatkową baterią, i kilka ich zdaniem najbardziej
potrzebnych gniazd. Do pełni szczęścia może niektórym zabraknąć czytników kart
pamięci, te jednak można podpiąć do jednego
z trzech portów USB 2.0.

X300, jak zwykle zresztą w przypadku tej rodziny notebooków,
potrafi zauroczyć bardzo wygodną klawiaturą z podświetleniem ThinkLight. Świetnym
zastępstwem myszy jest TrackPoint, któremu towarzyszy klasyczna płytka
dotykowa. Jak zwykle godne uwagi jest też oprogramowanie, ułatwiające pracę z
laptopem, niezależnie od tego, czy jest to odtwarzanie systemu czy próba
nawiązania połączenia z siecią.

Matowy ekran z podświetleniem LED jest niezły, choć mogą nieco zawieść
kąty widzenia w pionie. Rewelacyjny jest za to dysk
twardy, a raczej pamięć SSD, która w X300 zastępuje standardowy dysk z
obracającymi się talerzami. Ten w Lenovo, produkcji Samsunga, nie ma ruchomych części, a przez to jeszcze lepiej chroni zapisane w nim dane, co wraz
z jego szybkością tworzy atrakcyjny punkt konfiguracji.
Punkt ten jest niestety obowiązkowy, co jest pewną słabością X300, bo wyklucza
z kręgu potencjalnych użytkowników tych, którzy woleliby wersję wyposażoną w tradycyjny napęd. Zapewne
zmniejszyłoby to nieco wydajność baterii laptopa, jednak z pewnością
wpłynęłoby dramatycznie na cenę X300, która obecnie do
najniższych nie należy i jest jego największą wadą. To głównie przez nią X300 nie można nazwać idealnym. Do reszty fani najbardziej przenośnych
komputerów nie będą mogli się przyczepić.

Zalety:

  • wymiary
  • szybki dysk SSD
  • długa praca na zasilaniu bateryjnym
  • bardzo wygodna klawiatura
  • wytrzymała obudowa
  • doskonały TrackPoint
  • podświetlenie klawiszy

Wady:

  • relatywnie mało pamięci na HDD
  • brak wersji z tradycyjnym dyskiem
  • kąty widzenia
  • nieco niewygodne ułożenie touchpada
  • cena

Do testów dostarczył: Lenovo
Cena: ok. 8000 zł z podatkiem VAT