Polski Ład a branża IT – co zrobić, by jak najmniej stracić?

Polski Ład to największa od kilkudziesięciu lat reforma podatkowa. Reklamowany przez rząd jako obniżka podatków w praktyce oznacza podwyżkę dla ogromnej rzeszy Polaków, a w szczególności zarabiających więcej niż średnia krajowa, prowadzących działalność gospodarczą, właścicieli spółek kapitałowych czy pracujących na umowach zlecenie. Polski Ład w sposób szczególny uderza w branżę IT, ponieważ wysokiej klasy specjaliści (jak programiści, analitycy danych, architekci rozwiązań IT), a także menedżerowie świadczą swoje usługi najczęściej w formie B2B lub na umowach zlecenie. Podpowiadamy, jak dostosować się do nowych przepisów, by wzrost obciążeń podatkowych był jak najmniej dotkliwy.

Głównym celem, który chcieli osiągnąć pomysłodawcy Polskiego Ładu było zwiększenie atrakcyjności tradycyjnej formy zatrudniania pracowników, czyli umowa o pracę. Etat ma się stać dlatego popularniejszy, bo alternatywne formy współpracy, takie jak umowa o dzieło i umowa zlecenie (zwane pogardliwie „umowami śmieciowymi” lub po prostu „śmieciówkami”) dotąd były bardziej atrakcyjne podatkowo zarówno dla pracodawcy, jak i pracownika. Nie trzeba było od nich odprowadzać składek na ubezpieczenie zdrowotne czy emerytalne (czyli na ZUS), w dodatku pozwalały obniżyć wymiar podatku przez wykazanie kosztów uzyskania przychodów. Te mogą dochodzić nawet do 50% przy umowie o dzieło przy przekazaniu majątkowych praw autorskich. To oznacza, że na przykład dziennikarze czy programiści (chociaż tu interpretacje są niejednoznaczne) mogą płacić podatek dochodowy jedynie od połowy zarobionej kwoty, w efekcie obniżając podatek z 17% do 8,5% od kwoty brutto.

Ale solą w oku rządzących są przedsiębiorcy. To najczęściej osoby niezbyt przychylne obecnemu rządowi. Ta liczna grupa obejmuje ponad cztery miliony podatników (dane GUS z września 2020). 97% z nich to mikroprzedsiębiorcy, czyli osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą. Dzięki reformom podatkowym wprowadzonym przez rząd Leszka Millera mają oni możliwość rozliczania się podatkiem liniowym – płacą 19% podatku od dochodu, niezależnie od jego wysokości. Dodatkowym obciążeniem podatkowym dla mikroprzedsiębiorców jest ZUS, ale dotychczas płacili oni najczęściej najniższą możliwą składkę. Wynosiła ona 9% od podstawy jej wyliczenia, które wynosi 75% przeciętnego wynagrodzenia w Polsce według danych GUS.

W 2021 roku wynosiło ono 5656,51 złotych brutto. 75% tej kwoty to 4242,38 zł, od którego 9% to 381,81 zł. Taka była wysokość dotychczasowej składki zdrowotnej, którą na konto ZUS co miesiąc odprowadzały osoby prowadzące JDG.

Żeby im nieco ulżyć, wprowadzono możliwość odliczania części tej składki (w wysokości 7,75% podstawy wyliczenia) od podatku dochodowego. 7,75% od kwoty 4242,38 zł to 328,78 zł – i o tyle można było co miesiąc pomniejszyć podatek dochodowy.

Polski Ład: składka zdrowotna liczona od faktycznych przychodów, a nie od przeciętnego wynagrodzenia. Bez możliwości odliczenia od podatku

Pierwszą zmianą, którą wprowadził Polski Ład jest zmiana sposobu obliczania składki zdrowotnej. Nie jest ona liczona od średniego wynagrodzenia w Polsce wg GUS, a od faktycznego dochodu pracownika. Pewną osłodą jest nieco niższa wysokość składki, która wynosi 4,9% zamiast 9% – ale tylko dla osób prowadzących JDG rozliczających się na skali liniowej. Podatnicy rozliczający się na skali podatkowej muszą zapłacić pełną składkę w wysokości 9%.

Drugą zmianą, którą wprowadza Polski Ład jest całkowity brak możliwości odliczenia części składki zdrowotnej od podatku dochodowego.

Ile stracę na tych zmianach?

Policzmy to na przykładzie specjalisty, na przykład programisty, który prowadzi JDG i wystawia co miesiąc swojemu zleceniodawcy fakturę VAT na kwotę 20 tys. złotych netto. Nie musi to być programista. Może to być też dowolny inny przedsiębiorca. W 2021 roku przelewał on do ZUS stawkę zdrowotną w kwocie 381 zł. Powinien też zapłacić 19% podatku dochodowego, co przy kwocie 20 tys. złotych daje 3800 zł. Ale od tej kwoty mógł odliczyć część składki zdrowotnej (wspomniane 328,78 zł), czyli na konto Urzędu Skarbowego przelewał 3471 zł podatku dochodowego.

Na konto ZUS przelewał też składkę chorobową i emerytalną. Łącznie 1381 złotych każdego miesiąca, ale ta kwota dla naszych obliczeń nie jest na tym etapie istotna. Interesuje nas tylko składka zdrowotna.

W 2022 roku przedsiębiorca zapłaci już nie 381 zł składki zdrowotnej, a 980 zł (4,9% od 20 tys. zł) – czyli co miesiąc o blisko 600 złotych więcej niż w roku poprzednim.

Dodatkowo, na konto US przeleje pełną kwotę podatku dochodowego – 3800 zł, czyli kolejne blisko 329 złotych więcej.

W efekcie miesięczne obciążenie takiego przedsiębiorcy wzrośnie o 928 złotych miesięcznie. Na Polskim Ładzie w skali roku straci on ponad 11 tysięcy złotych rocznie.

To oczywiście mocno uproszczone obliczenia, ale dają pewny obraz tego, jak faktycznie przełoży się nowa reforma podatkowa na obciążenia finansowe.

30 tys. złotych kwoty wolnej od podatku i wyższy próg podatkowy

Polski Ład przez przedstawicieli Zjednoczonej Prawicy reklamowany jest jako reforma obniżająca podatki. W jaki sposób, skoro przed chwilą wykazaliśmy, że jest wręcz przeciwnie i oznacza on wzrost comiesięcznych obciążeń? Głównie za sprawą wyższej kwoty wolnej od podatku.

Dotychczas wynosiła ona 8000 złotych. Oznacza to, że osoby pracujące na umowie o pracę, albo prowadzące działalność gospodarczą i rozliczające się na skali podatkowej, nie płaciły podatku w ogóle od pierwszych zarobionych 8000 złotych. Kwota wolna od podatku nie dotyczy osób prowadzących JDG i rozliczających się na skali liniowej.

Teraz kwota ta została podniesiona do 30 tysięcy złotych.

Podwyższono także wysokość progu podatkowego, który dotąd wynosił 85.528 złotych. Czyli do kwoty 85 tys. złotych pobierana była zaliczka na podatek dochodowy w wysokości 17%, ale powyżej 85 tys. zł – już 32% (tylko od kwoty powyżej 85 tys. złotych). Nowy próg podatkowy to 120 tys. złotych, czyli do 120 tys. osoby na umowie o pracę i prowadzące JDG na skali podatkowej zapłacą 17% podatku (a dopiero powyżej 120 tys. złotych – 32% podatku).

Zakładając podatek dochodowy na poziomie 17%, dotychczas dzięki kwocie wolnej 8000 zł osoby takie płaciły podatek o 1360 złotych mniejszy (w skali roku). Teraz zapłacą podatek o 5100 złotych mniejszy (17% od 30 tys. zł). Teoretycznie.

W praktyce większość tej kwoty skonsumuje brak możliwości odliczenia składki zdrowotnej od podatku. W efekcie na Polskim Ładzie można zarobić, ale kwoty na poziomie kilkudziesięciu złotych do niewiele ponad stu złotych miesięcznie, pod warunkiem, że zarabia się w okolicach średniej krajowej (wspomniane 5,6 tys. złotych brutto).

Twórcy Polskiego Ładu zapewniali, że podatki ulegną obniżeniu dla wszystkich Polaków, którzy zarabiają poniżej 12.800 złotych brutto. Niestety na skutek szeregu błędów okazało się, że na reformie podatkowej straciło wiele grup zawodowych w Polsce, niezależnie od kwoty uposażenia: nauczyciele, służby mundurowe, samotne matki czy emeryci dorabiający do emerytury na umowę zlecenie. Rządzący w pocie czoła pracują nad nowelizacją ustawy, by zwrócić im część podatku, aby w efekcie może niekoniecznie zarobili na Polskim Ładzie, ale przynajmniej na nim nie stracili. Co ciekawe, stracili nawet posłowie, chociaż Sejm w ekspresowym tempie zwrócił im pieniądze.

Dziś już wiemy, że Polski Ład okazał się totalną klapą, za którą zdymisjonowano nawet Ministra Finansów, Tadeusza Kościńskiego. Ale to być może dopiero pierwsza głowa, która spadła za fiasko flagowej reformy podatkowej PiS.

Jak obniżyć podatki?

Przedsiębiorcy zastanawiają się, co robić, by ratować swoje pieniądze przed wyższymi obciążeniami podatkowymi spowodowanymi przez Polski Ład. Jednym z pomysłów jest zmiana sposobu rozliczania podatku ze skali liniowej na ryczałt od przychodów ewidencjonowanych.

Przejście na ryczałt może, ale nie musi się opłacać. Nowe przepisy wprowadzają nowe stawki ryczałtu: 8,5% oraz 12%, a więc znacznie niższe niż 19% na skali liniowej (albo 17% na skali podatkowej lub umowie o pracę). Stawki te zależą też od rodzaju wykonywanej działalności: inną kwotą objęci będą specjaliści (np. programiści), a inną pracownicy działu wsparcia (IHD).

Jednocześnie przedsiębiorca rozliczający się na ryczałcie nie ma możliwości obniżania przychodów przez koszty prowadzenia działalności – czyli nie może od przychodów odliczyć kosztu zakupu laptopa, rachunku za telefon, czy faktury za paliwo do samochodu.

Oznacza to, że ryczałt opłaca się tylko osobom, które mają relatywnie niewiele kosztów – na przykład tylko paliwo albo telefon.

Jeśli jednak mamy wysokie koszty, bo inwestujemy w rozwój firmy (kupujemy maszyny, komputery, albo zatrudniamy pracowników), brak możliwości odliczenia kosztów spowoduje, że nadal bardziej opłacalne będzie pozostanie na liniowej skali podatkowej.

smutny mężczyzna

Innym pomysłem części przedsiębiorców jest przekształcenie jednoosobowej działalności gospodarczej w spółkę kapitałową (spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, spółkę komandytową itp.). W tym wypadku pojawia się jednak podwójne oprocentowanie plus znacznie wyższe koszty prowadzenia księgowości, które mogą całkowicie skonsumować potencjalne zyski z niższych podatków.

Część osób sugeruje przeniesienie firmy za granicę Polski. Zmiana rezydencji podatkowej wiąże się jednak z koniecznością przeprowadzki. Aby nie narazić się Urzędowi Skarbowemu, powinniśmy fizycznie przeprowadzić się do kraju, gdzie rejestrujemy firmę i przebywać tam przynajmniej przez sześć miesięcy każdego roku. Jeśli pozostaniemy w Polsce, a firmę zarejestrujemy np. w Czechach, w razie kontroli skarbowej narazimy się na bardzo poważne kłopoty.

Dlatego każdy powinien dobrze przemyśleć, jaka forma prowadzenia firmy będzie dla niego najbardziej opłacalna. Nadal najmniej opłacalna jest umowa o pracę, ale jej zaletą jest możliwość wzięcia wolnego w razie choroby czy udania się na płatny urlop. UoP oznacza jednak najwyższe obciążenie finansowe dla pracodawcy i najniższą kwotę przelewu na konto pracownika – blisko połowa zarobionych przez niego pieniędzy trafia na konto Urzędu Skarbowego i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Przepisy Polskiego Ładu, choć chaotyczne, zostały jednak sprytnie przemyślane, tak by osobom prowadzącym JDG nie opłacały się jakiekolwiek zmiany. Niektórzy mogą próbować przejść na ryczałt, ale większość z nas raczej zostanie na podatku liniowym i  po prostu zapłaci co miesiąc o kilkaset złotych wyższe podatki niż w roku 2021…

Zapraszamy do posłuchania podcastu ITbiznes, w którym Ernest Frankowski, szef IT9 szerzej tłumaczy zawiłości Polskiego Ładu w kontekście osób pracujących w branży IT.

0 0 votes
Article Rating
Powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x