„Wielki Brat” zaczyna pilnować produkcji

52% firm nie wie, co aktualnie dzieje się w ich halach produkcyjnych.

Konsumpcyjny model życia, który ma coraz więcej zwolenników także wśród Polaków, odmienia całą gospodarkę. Gusta nabywców szybko się zmieniają. Ciągła zmiana asortymentu wymusza jakościowe zmiany w strategiach zarządzania produkcją. Dobrym przykładem tego jest branża meblarska, FMCG, kosmetyczna, chemiczna, farmaceutyczna lub produkcja telefonów komórkowych. Są one wyjątkowo wrażliwe na najnowsze trendy i modę i gwałtownie reagują na zmiany koniunktury.

Firmy, chcąc być konkurencyjne, są wręcz skazane na częste zmiany produktu. Muszą tworzyć go w krótkich i szybko zmieniających się cyklach produkcyjnych. Ale przejście od produkcji typu „push” (produkcja na magazyn) do modelu „pull” (produkcja sterowana popytem) wymaga uruchomienia specjalistycznego systemu, wspomagającego produkcję. Tu z pomocą przychodzą systemy MES.

Manufacturing Execution Systems (MES) to generacja systemów IT, służaca do zarządzania produkcją w czasie rzeczywistym. MES, bazując na rzeczywistych danych, zarządza zasobami produkcyjnymi (ludźmi, maszynami, narzędziami), informuje i wskazuje kto, co, kiedy, a także przy pomocy jakiego sprzętu i na jakie zamówienie produkował, w pełni kontrolując jakość i wydajność pracy.
„W Polsce systemy MES może posiadać ok. 10% firm produkcyjnych, które już korzystają z ERP. W Niemczech i Wielkiej Brytanii systemów tych jest o kilkanaście procent więcej. Ich liczba jednak będzie ciągle rosnąć równie szybko, co w Ameryce” – mówi Dariusz Kudzia, prezes polskiego oddziału Apriso – producenta systemu MES.

W sytuacji pojawienia się problemów z jakością gotowego produktu, dzięki kontroli genealogii, którą tworzy MES – firma jest w stanie odwołać do serwisu tylko te egzemplarze, w których wystąpiły wady produkcyjne (np. z winy złych komponentów). Nie ma potrzeby wycofywania z rynku całej partii. Producent nie traci czasu i do minimum ogranicza koszta związane z naprawą. Z badań Aberdeen Group wynika, że na lukę informacyjną między ERP a halą produkcyjną narzeka ponad połowa firm produkcyjnych (52%).

„Wraz ze wzrostem produkcji w Polsce ta luka może być coraz bardziej dokuczliwa. Firmy rozwijają się na lokalnych i zagranicznych rynkach. Część produkcji zleca się podwykonawcom, lub korzysta się z dostarczanych przez nich części lub komponentów. Wymaga to prowadzenia dokładnej kontroli genealogii produkcji, zwłaszcza tam, gdzie wykorzystuje się setki drobnych elementów składowych, np. w przemyśle motoryzacyjnym, lotniczym czy u producentów RTV i AGD” – wyjaśnia Dariusz Kudzia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *