ASUS M51T – kociak z dwoma rdzeniami graficznymi

14 listopada 2008 0 przez Piotr Bulski


Do pracy i do zabawy – tak w kilku słowach można określić 15,4-calowy laptop ASUS-a z platformą mobilną AMD, który mieliśmy okazję ostatnio wypróbować. Model M51T otrzymał silną konfigurację, w tym dużo pamięci operacyjnej, napęd Blu-ray, bogaty zestaw interfejsów, powiększoną klawiaturę i
zabezpieczenia ograniczające dostęp do zawartości komputera. Dodając do tego baterię o pojemności zapewniającej w wielu wypadkach długie działanie, choć okupione zniekształceniem zadka Pumy i jej większym ciężarem, producent zaproponował budzący zaciekawienie zestaw.

Dwójki powinny być znakiem rozpoznawczym tego komputera. Dwa
rdzenie procesora, dwa układy graficzne, dwa pojemne moduły pamięci. A kiedy
jeszcze okazało się, że to model z dwoma systemami operacyjnymi, choć jeden z
nich ma bardzo uproszczoną formę i ograniczony zestaw funkcji… trzeba było go „odpalić” i wypróbować.

Potencjalnych użytkowników zaciekawi na pewno graficzny
tandem Pumy, z którego użytek robi technologia ATI PowerXpress. Ma ona niełatwe
zadanie zapewnienia relatywnie dużej wydajności graficznej z jednej strony i oszczędności energii w bateriach z drugiej. Co najlepsze, to godzenie ognia z
wodą udaje się, a jedno z kluczowych rozwiązań platformy AMD okazuje się
całkiem pożyteczne i jednocześnie nieskomplikowane w użyciu.

O tym, co Puma ASUS-a ma jeszcze do zaoferowania i co
warto w niej poprawić, już na następnych stronach. Zapraszamy.


Z zewnątrz – „fortepianowo”
nadal w modzie

ASUSTeK twardo trzyma się błyszczących obudów w swoich
laptopach, a nawet netbookach. Tego typu okładziny wyglądają świetnie,
niestety, zwykle szybko się brudzą i wymagają stałej pielęgnacji. Testowana puma
była czarna, a to kolor z tych, które dodatkowo nie sprzyjają ukrywaniu
wszelkich „maźnięć” pozostawianych na powierzchni obudowy.

 

15,4-calowy komputer przenośny to uniwersalny sprzęt.
Jest duży, oferuje wygodną klawiaturę i spory ekran. Gabaryty obudowy są też
wystarczająco duże, by pomieścić wiele portów, oczywisty w takich
modelach napęd optyczny, ale i podzespoły sprawiające, że maszyna lepiej
poradzi sobie z obsługą szeroko rozumianych multimediów. Komputer jest
jednocześnie znacznie mniejszy od 17-calowych i większych maszyn klasy DTR (ang. Desktop Replacement),
silnych, ale znacznie mniej wygodnych w transporcie.

ASUS M51T wygląda nieźle. Błyszczącą czerń pokrywy
urozmaicono delikatnym motywem graficznym, kontynuowanym także pod pokrywą,
wokół klawiatury. Tylko pokrywa jest błyszcząca. Oddzielona srebrnym paskiem
dolna część laptopa to typowe w wielu komputerach, czarne i matowe tworzywo. Pokrywa
jest przytrzymywana dwoma sporymi zawiasami. Z przodu pojawia się chromowana ramka
z ruchomym elementem. Nie jest to spust zamka, ale miejsce dla ruchomego modułu
kamery internetowej. Ekran otwiera się umieszczonym centralnie guzikiem,
znajdującym się pod modułem kamery.

ASUSTeK zaproponował w „Piętnastce” napęd optyczny
typu Blu-ray. Zajmuje on lwią część lewej strony komputera. Poza czytnikiem
nowoczesnych dysków na lewym panelu umieszczono zaślepkę, za którą kryją się
dysk twardy oraz miejsce do zabezpieczenia komputera przed kradzieżą blokadą
typu Kensington.

 

Po przeciwnej stronie obudowy jest znacznie więcej gniazd. To w tym miejscu można podłączyć do komputera przewód sieci lub
kabel modemowy, wysłać obraz na zewnętrzny monitor interfejsem D-sub i HDMI,
podpiąć urządzenia z interfejsami: eSATA, FireWire, USB, oraz skorzystać ze slotu
typu ExpressCard. Po prawej stronie jest tylko jedno połączenie USB. Pozostałe przeniesiono
na tył oraz przód komputera.

Poza przyciskiem zwalniającym pokrywę, w centralnej części przedniego
panelu M51T znalazły się przesuwany wyłącznik komunikacji bezprzewodowej oraz
gniazda dźwiękowe, dla mikrofonu oraz słuchawek. Drugie z gniazd służy też
jako cyfrowe złącze S/PDIF. Nieco z prawej strony zdecydowano się umieścić
czytnik popularnych kart pamięci, a obok, co okazuje się bardzo wygodne, drugi
z portów USB. Zapewne to z tego złącza będzie się korzystać najczęściej podczas
podłączania wtyczek USB z pamięcią flash.

 

HDMI, jedna z podstaw multimedialnego laptopa

Testowana Puma od strony ogona wygląda nierówno. Jest tak za sprawą powiększonej baterii litowo-jonowej o pojemności 7200 mAh, która
znacznie wychodzi poza prostokątny obrys laptopa. Zmniejszająca komfort
przenoszenia notebooka zmiana kształtu i wagi potrafi odpłacić w czasie, gdy
komputer nie jest podłączony do gniazdka elektrycznego.

 

Obok baterii wbudowano dwa gniazda USB umieszczone pionowo jedno nad drugim. W testowanym modelu dostęp do nich utrudniała wystająca z obudowy laptopa obudowa
akumulatora. Z tego powodu z gniazd tych użytkownicy będą
korzystać zapewne rzadziej, być może podczas dłuższych seansów z komputerem
zastępującym sprzęt stacjonarny. Dobrze wiedzieć jednak, że z tyłu czeka
dodatkowa dwójka takich gniazd.

 

Pozostałe na tyle komputera miejsce wykorzystano na gniazdko zasilania
oraz wywietrznik systemu chłodzenia, który w M51T ma niekiedy sporo roboty.

Na spodzie laptop dostał sześć niemałych gumowych nóżek,
przy czym dwie to elementy baterii. Także w tym miejscu pojawia się znane z
innych modeli laptopów marki ASUS miejsce na wizytówkę.

 

Zewnętrzna forma tajwańskiej Pumy zamyka się w wymiarach 36,5
cm na 4 cm na 27 cm. Spora grubość komputera nie razi. Ciekawa forma obudowy i
zróżnicowana kolorystyka oraz faktura wykorzystanych materiałów sprawiają, że
maszyna wygląda na smukłą. Waga laptopa oscyluje wokół 3 kg.

 


Wewnątrz – ASUS wypełniony
klawiszami po brzegi

Podniesienie pokrywy nie jest trudne, bo po przyciśnięciu
guzika ta, lekko sprężynując, odskakuje. Warto jednak wspomnieć, że z zamykaniem jej
mogą być kłopoty. Pokrywa opuszczona i przyciśnięta w centralnej części
krawędzi nie zamyka się, bo zaczepy umieszczone po dwóch stronach modułu kamery nie mogą chwycić dolnej części laptopa. Zablokowanie pokrywy wymaga
wykorzystania obu dłoni bądź też każdorazowego sprawdzania i ewentualnie
dopchnięcia ręką zaczepów po zamknięciu komputera. To zmniejszająca wygodę użytkowania niedoróbka.

 

15,4-calowy ekran o błyszczącej powłoce jest otoczony równie
błyszczącą czarną ramką. Dopiero po otwarciu komputera w pełnej krasie widać też
moduł kamery. Umieszczony na szczycie wyświetlacza zawias pozwala obracać
1,3-megapikselowe oko, zmieniając kąt widzenia kamery nawet o 180 stopni. Umożliwia
to filmowanie tego, co znajduje się za komputerem, a przed użytkownikiem.
Działanie kamery jest sygnalizowane diodą. Ułożenie modułu nie ma znaczenia
podczas opuszczania pokrywy. Nieco na prawo od niej umieszczono dwa otwory
mikrofonu.

 

Błyszczący panel pokazuje obrazy z rozdzielczością 1440 na
900 pikseli. 16 poziomów siły podświetlenia pozwala dobrać ją
do różnych warunków oświetleniowych. Gdyby nie błyszcząca matryca,
która szczególnie podczas wyświetlania ciemnych obrazów ma tendencję do
odbijania tego, co znajduje się przed komputerem, ekran można byłoby uznać za
bardzo dobry. Boczne kąty widzenia są rewelacyjne. Nieco gorzej jest z widocznością w pionie. Za jakość obrazu odpowiedzialne są technologie Splendid.
Ustawienia: Gamma, Vivid, Soft, Theater, dopasowują charakterystykę barw do
konkretnych potrzeb i upodobań właścicieli.

Podświetlenie ekranu można zupełnie wyłączyć, aby zaoszczędzić energię w akumulatorach. Użytkownik może także zdać się na
pomiar siły światła otaczającego komputer i automatyczne, płynne dostosowywanie
siły podświetlenia ekranu. Użytkownicy, którzy będą chcieli sami decydować o
sile podświetlenia obrazu mogą opcję tę wyłączyć.

 

Zawiasy wyświetlacza pozwalają odchylić panel bardziej niż na
płasko. W każdym położeniu połączenie „połówek” komputera trzyma
pewnie.

Rozdzielczość 1440 na 900 pikseli jest nieźle dopasowana do
15,4-calowego formatu ekranu, choć nie zawsze można z niej skorzystać. O ile w
podstawowym systemie operacyjnym, Windows Vista, jest to jeden z dostępnych
trybów wyświetlania, to w dodatkowym systemie, którym może pochwalić się Puma
ASUS-a, już tak nie jest. O tym jednak za chwilę.

 

Dolna część komputera wprowadza do projektu odrobinę
ożywienia. Konstruktorzy zrezygnowali z czarnego tworzywa na rzecz pokrycia w
srebrnym kolorze, udającego aluminium. To na nim pojawia się kontynuacja
motywów z wierzchu pokrywy.

Klawiaturę i kilka dodatkowych przycisków sterujących
umieszczono w czarnym zagłębieniu. Świetnie wkomponowano w nie siatkę maskującą
dwa głośniki. Mimo pojawiającej się na obudowie nazwy Altec Lansing system gra
raczej przeciętnie. Wbudowanej parze nie ma czego zarzucić, brakuje jednak
dodatkowego głośnika niskotonowego. Bez niego jest odpowiednio
głośno, ale zbyt płytko i bez miękkości dawanej przez bas.

Na siatkowym panelu pod samym ekranem pojawił się rząd
przycisków i kontrolek sygnalizujących np. działanie dysku twardego. Ciekawym
posunięciem było schowanie diod za siatką – subtelnie i elegancko. Prócz
włącznika w tym miejscu umieszczono przyciski sterujące ustawieniami
technologii Splendid, uruchamiające przeglądarkę internetową, unieruchamiające
płytkę dotykową, dostosowujące ustawienia wydajności laptopa oraz włącznik
oprogramowania Media Center. Ostatni z przycisków pełni też dodatkową rolę w
czasie, gdy komputer jest wyłączony – wtedy przejmuje funkcję drugiego
włącznika.

 

Ciemne zagłębienie centralnej części M51T
jest niemal po brzegi wypełnione klawiszami. Jest tak, bo firma ASUSTeK zdecydowała się
wprowadzić do klawiatury 15,4-calowego laptopa dodatkową część numeryczną. To element
szczególnie wygodny dla użytkowników pracujących z dużą ilością danych liczbowych.

 

Klawiatura o niewielkim skoku jest cicha, przyjemnie miękka
i wygodna. Dodatkowe, niebieskie opisy na klawiszach, sygnalizujące ich
alternatywne funkcje, pojawiają się nie tylko w górnym rzędzie, typowym
miejscu dla takich oznaczeń, ale też na klawiszach kierunkowych, na spacji i w
jej okolicach. Tak oznaczone przyciski sterują technologią
Splendid, uruchamiają oprogramowanie kamery internetowej bądź zmieniają wydajność maszyny.

Obudowa, poza polem pod klawiaturą i maskownicą głośników, jest srebrna.
Spora, wygodna podstawa pod oba nadgarstki w centralnej części mieści płytkę
dotykową. Srebrny element ma bardzo gładką powierzchnię, która wygląda niczym
polakierowana. Do wrażeń ze sterowania takim kontrolerem trzeba się trochę
przyzwyczaić, szczególnie jeśli preferuje się bardziej chropowate płytki dotykowe.

W zagłębieniu obudowy zmieściły się współpracujące z płytką
dwa przyciski, także śliskie i błyszczące. Pomiędzy nie trafił skaner linii
papilarnych, pomagający zabezpieczyć dostęp do komputera. Nie jest to jedyny
sposób zabezpieczenia jego zawartości, co z pewnością zadowoli użytkowników chcących
maksymalnie chronić swoje dane.

 

Na samym brzegu obudowy, pod panelem dotykowym,
umieszczono jeszcze cztery diody sygnalizujące pracę na zasilaniu
bateryjnym, uruchomienie systemu oraz działające moduły komunikacji bezprzewodowej
wi-fi oraz Bluetooth.


Oprogramowanie – dwa
systemy w jednej Pumie

ASUS M51T działa z systemem operacyjnym Windows Vista Home
Premium. W testowanej maszynie była to wersja angielska, co tłumaczyła obecność dołączonego do zestawu przewodu zasilającego pasującego w sam raz do gniazdek w Wielkiej
Brytanii.

Mimo wyposażenia komputera w oprogramowanie Microsoftu, aby korzystać z laptopa i podstawowych funkcji związanych z multimediami i siecią, na przykład przeglądać strony internetowe i komunikować się przez Skype’a, nie trzeba uruchamiać systemu,
a przynajmniej nie tego spod znaku okienka. Wspomniany wcześniej drugi włącznik
komputera uruchamia technologię Express Gate. Dzięki firmie DeviceVM i
rozwiązaniu Splashtop ASUS zapewnia szybszy dostęp do sieci i podstawowych
narzędzi internetowych i multimedialnych. System zapisany w pamięci flash na
płycie głównej lub na dysku twardym, wykorzystujący oprogramowanie linuksowe,
potrafi uruchomić się w ciągu kilkunastu sekund. Express Gate to „brama” do przeglądarki WWW, odtwarzacza muzycznego, zbioru prostych
gier w sieci, przeglądarki fotografii cyfrowych i komunikatora internetowego.

Dodatkowy system może komunikować się z siecią
bezprzewodowo, przez wi-fi, może obsługiwać moduły pamięci podłączane przez
interfejs USB, a także pozwala rozmawiać przez Skype’a z użyciem kamery laptopa. Oprogramowanie nie ma polskojęzycznego interfejsu, a jego
największym problemem wydają się kłopoty z dobraniem odpowiedniej
rozdzielczości. Testowana Puma nie pozwoliła w środowisku Express Gate wybrać domyślnej
rozdzielczości ekranu. Co więcej, nie pozwoliła wybrać jakiejkolwiek rozdzielczości,
prezentując na swoim szerokim panelu rozciągnięty obraz formatu 4:3. Ta wada nie
uniemożliwia korzystania z Express Gate, ale warto pamiętać, że nie są to
pierwsze kłopoty tej platformy z obsługą ekranu i podobne przygody zdarzały się
w innych notebookach ASUS-a. Czas to naprawić.

 

Włączając komputer jego podstawowym włącznikiem, użytkownik
dostaje razem z systemem Windows kilka narzędzi spotykanych w innych
komputerach ASUS-a. To m.in. ASUS Splendid Utility, narzędzie odpowiedzialne za
modyfikowanie kolorystyki pojawiających się na ekranie treści. Stałym elementem
tych laptopów jest też Power4Gear Extreme, zaprojektowany przez firmę system
zarządzania wydajnością i energią komputera. Dzięki niemu można ustawić jeden z
czterech trybów działania komputera: High Performance, Entertainement, Quiet
Office
i Battery Saving, oraz szczegółowo dopasować zachowanie jego podzespołów
w poszczególnych trybach.

 

Z maszyną dostajemy oprogramowanie zabezpieczające laptop.
Jego efektownym przedstawicielem jest ASUS SmartLogon. To blokada komputera
współpracująca z kamerą laptopa, która zamienia wizerunki twarzy rejestrowanych
przez komputer w klucze dające dostęp do systemu. Twarz jako hasło to ciekawy i
wygodny sposób potwierdzania tożsamości.

 

W maszynie pojawił się także testowy pakiet Office 2007,
Adobe Reader 8, oprogramowanie modułu TPM (ang. Trusted Platform Module) i pakiet
multimedialny CyberLink DVD Suite. Do tego dodano oprogramowanie współpracujące
z kamerą internetową LifeFrame oraz NB Probe, program informujący o konfiguracji
i zasobach systemu.



Konfiguracja i
wydajność – Puma oszczędna, mocna, a czasem gorąca

 

ASUS M51T to nieźle wyposażony przedstawiciel laptopów z nową
platformą AMD. Konstrukcja wykorzystuje dwurdzeniowy procesor AMD Turion X2 Ultra
ZM-82. Wykonany w technologii 65 nm chip działa z częstotliwością 2,2 GHz.
Chipset platformy to układ AMD 780G oraz mostek południowy SB700. Notebook dostał
4 GB pamięci operacyjnej DDR2 o szybkości 800 MHz (w dwóch 2-gigabajtowych
modułach). Wyświetlaniem obrazu może zajmować się jeden z dwóch rdzeni graficznych: zintegrowany układ w chipsecie, ATI Radeon HD 3200, albo silniejszy, wydzielony chip ATI Mobility Radeon HD 3650 z 512 MB
pamięci. Drugi z nich pozwala na bezproblemową obsługę wielu multimediów, w
tym na zabawę grami 3D, choć nie tymi najbardziej zaawansowanymi technologicznie.

Chipy graficzne mogą przełączać się między sobą automatycznie,
np. po wyjęciu wtyczki zasilania, ale też można wybierać je ręcznie, tym samym
dając podsystemowi graficznemu więcej mocy lub zapewniając jak najdłuższe działanie notebooka na zasilaniu akumulatorowym. To, że wybór rdzenia graficznego może mieć znaczenie
dla długości pracy na bateriach, sprawdziliśmy w testach. Różnice okazały się w
niektórych przypadkach bardzo wyraźne.

Zaproponowana przez ASUS-a konfiguracja nie pozwalała skorzystać z innej ciekawej właściwości platformy Puma, czyli hybrydowej współpracy
rdzeni graficznych – zintegrowanego i wydzielonego.

 

Przełączanie się między rdzeniami graficznymi nie wymaga
zamykania otwartych aplikacji, jednak w okienku technologii ATI PowerXpress jest wyświetlane zalecenie, by przed zmianą aktywnego rdzenia graficznego na inny,
zintegrowany bądź wydzielony, zamknąć działające programy. Podczas tej zmiany ekran
na moment gaśnie, a po chwili komputer działa z użyciem drugiego kontrolera grafiki.

 

Konfiguracja Pumy została oceniona przez system Windows na piątkę – i to dosłownie. Wskaźnik Windows Experience Index modelu sięgnął poziomu 5,0. Najwyższa,
jednocześnie maksymalna ocena dostała się laptopowi za wydajność jego pamięci. Po
przełączeniu rdzenia graficznego z modelu wydzielonego na zintegrowany
punktacja okazała się mniej przychylna, a ocena możliwości graficznych spadła o ponad punkt.
Całkowity wynik wyniósł 3,8.

Pamięć masowa komputera to dysk Western Digital o pojemności
320 GB. Napęd optyczny, Optiarc
BC-5500S, to model typu combo: BD-ROM i nagrywarka DVD w jednym. Dodatek ten zapewni możliwość odtwarzania większości płyt i zarazem
dostęp do najnowszych wysokorozdzielczych nagrań zapisywanych na dyskach
Blu-ray. Komunikację bezprzewodową zapewnia moduł wi-fi Atheros
AR928x, zdolny do pracy w sieciach 802.11n. Laptop może łączyć się także
bez kabla ze sprzętem Bluetooth.

Poniżej wyniki uzyskane przez laptop ASUS-a w popularnych benchmarkach.

Dziewięciokomorowa bateria o pojemności 7200 mAh to powiększone w porównaniu do
standardowego ogniwo zasilające, które za większą wagę i wymiary potrafi
użytkownikowi odpłacić długotrwałym zasilaniem maszyny. W jej towarzystwie
sensu nabiera zastosowany tandem chipów graficznych o różnej wydajności. W
próbach z obciążeniem komputer zyskał na przełączeniu rdzeni graficznych z
wydajniejszego na oszczędny raczej niewiele, bo niecałe 20 minut: zamiast 65
działał 82. Znacznie lepiej wypadło porównanie możliwości baterii przy
mniejszym obciążeniu laptopa, w zastosowaniach, w których wydzielony układ
graficzny z 512 MB pamięci byłby rozrzutnością w gospodarowaniu zasobami. O
ile z chipem Mobility Radeon HD 3650 sprzęt mógł działać przez ponad
190 minut, to gdy aktywny był zintegrowany Radeon HD 3200, czas ten wydłużył się do
ponad 250 minut, czyli o godzinę.

Podczas pracy przy dużym obciążeniu łatwo usłyszeć system
chłodzący laptopa, który co jakiś czas szumem sygnalizuje, że układy komputera
wykonują cięższą pracę. Z tylnego wywietrznika wydobywa się wtedy wyraźnie
gorące powietrze. Przy mniej absorbujących sprzęt operacjach laptop jest bezgłośny.
Inaczej wygląda sprawa grzania się notebooka i jego wentylacji, gdy ten działa z technologią
Express Gate. Oferowane tam aplikacje, np. przeglądarka internetowa Firefox,
nie są zbytnio obciążające. Mimo to komputer grzeje się znacznie wyraźniej w
porównaniu do pracy w środowisku Windows. Nie pozostaje to bez wpływu na
głośność działania, a M51T potrafi „wietrzyć” się jeszcze długo po zamknięciu
wszystkich programów dostępnych w Express Gate. To spory minus.

Podsumowanie – maratończyk,
który może pobiec sprintem

Długa praca na bateriach czy wydajne przetwarzanie grafiki? Kiedyś
oznaczałoby to konieczność wyboru między dwoma laptopami, teraz to tylko
kwestia dobrania odpowiedniej platformy. 15,4-calowy ASUS to ciekawy laptop, godny
polecenia długodystansowiec z aspiracjami do bycia siłaczem. Nie bez wpływu na
taką ocenę jest wyjątkowo bogata konfiguracja z pojemną i szybką pamięcią RAM,
napędem czytającym płyty Blu-ray, powiększoną baterią i podwójnym systemem graficznym,
który można przełączać zależnie od wymagań i upodobań.

Poszukujących laptopa, który wytrzyma długi dystans przy
mniejszym obciążeniu, zadowoli też wydajna praca na
krótkim dystansie, który też będzie można wydłużyć, ale już po podłączeniu
komputera do sieci.

 

M51T zapewnia niezłą podstawę do pracy i zabawy. Ma dobry
ekran o świetnych bocznych kątach widzenia. W połączeniu z automatycznie
sterowaną jasnością podświetlenia oszczędzi on i baterie i, co ważniejsze,
oczy. Sporą wygodę pracy da także klawiatura. Wyposażona w część numeryczną,
doskonale nada się podczas zmagań z arkuszami kalkulacyjnymi, a nawet przy częstym
wpisywaniu numerów kont w bankach internetowych. Nieco dziwnie na
początku korzysta się z płytki dotykowej. Ta dostała bardzo gładką powierzchnię, do której
po prostu trzeba się przyzwyczaić.

Zabezpieczenia obecne w M51T wskazują, że odbiorców producent szuka także wśród użytkowników, którzy
wykorzystają laptop raczej do pracy. W urządzenie wbudowano moduł TPM, czytnik linii
papilarnych oraz system identyfikacji za pomocą wizerunku twarzy. Gdy połączyć to z
rozbudowaną klawiaturą, zestawem bezprzewodowych połączeń i możliwością
skorzystania z sieci przewodowej, a nawet modemu, jasne jest, że laptop
sprawdzi się na polu zadań biurowych. W salonie zresztą też nie polegnie.
Blu-ray i wyjście HDMI umożliwią wyprowadzenie wysokorozdzielczych obrazów na
nowoczesne ekrany telewizyjne.

Nieźle sprawdza się platforma Express Gate, proponowana w
coraz szerszej gamie laptopów tajwańskiego producenta. Gdyby tylko doszlifować
ten system i rozwiązać kłopoty z rozdzielczością obrazu i grzaniem się komputera
w tym środowisku… Byłby to wielki plus maszyn ASUS-a. Do włączania się systemu z
prostymi aplikacjami w kilkanaście sekund, co w przypadku systemu Windows Vista nie
jest możliwe, można się bardzo szybko przyzwyczaić.

 

 

ASUS M51T

Zalety:

  • Niezła wydajność
  • Bogata konfiguracja
  • Długa praca na zasilaniu akumulatorowym
  • Obrotowa kamera
  • Paleta zabezpieczeń laptopa

Wady:

  • Łatwa do zabrudzenia obudowa
  • Błyszczący ekran
  • Nieprecyzyjny zamek pokrywy
  • Kłopoty z rozdzielczością i chłodzeniem w Express Gate

 

Do testów dostarczył: ASUS
Cena: 3689 zł brutto (z dyskiem 250 GB i 3 GB RAM; opisana konfiguracja miała dysk 320GB i 4 GB RAM)