o serwisie | redakcja | reklama | kontakt
szukaj w serwisie
Spis treści

Indeks działów

8 maja 2013
Ernest Frankowski
 

ACTA jak bumerang

USA mają pomysł na przeforsowanie ACTA tylnymi drzwiami (a przynajmniej o to jest ten kraj posądzany przez europejską opinię publiczną). W ramach negocjacji umowy o wolnym handlu między USA i UE (TTIP) pojawiły się wątki związane z prawami autorskimi, handlu podróbkami i stosowaniem zastrzeżonych nazw produktów, które to kwestie były przedmiotem utrąconej ACTA oraz, później, CETA (umowie handlowej UE i Kanady). W efekcie, 38 europejskich, i nie tylko, organizacji wystosowało do władz obu negocjujących stron prośbę o wyłącznie kwestii praw autorskich spod dalszych negocjacji umowy o wolnym handlu (przypomnijmy, umowy, o której już dziś się mówi, że ma być początkiem konsolidacji Zachodu w opozycji do krajów BRICS i, do której miałyby dołączyć w przyszłości takie kraje jak Japonia, Kanada i Australia). Kolejna prośba to upublicznienie negocjacji, przez publikację dokumentów negocjacyjnych. Jak widać, sytuacja bardzo przypomina tą związaną z ACTA. Tam też zaczynem protestu był brak przejrzystości negocjacji. A skończyło się klęską ACTA (pamiętne protesty w Polsce), czego symbolem jest jak do tej pory ratyfikowanie ACTA tylko przez jeden kraj (Japonię). Pamiętajmy jednak, że w krucjacie o wolność Internetu i dostęp do informacji (czy też prawo do prywatności w sieci) możemy stać się „pożytecznymi głupcami”. Z jakiś powodów tego typu negocjacje są tajne, zwłaszcza tak fundamentalne dla głównych, wciąż, gospodarek globu. Powody te są oczywiście polityczne. W dzisiejszym konkurencyjnym świecie istnieje wiele państw i organizacji zainteresowanych dostępem do przebiegu rozmów negocjacyjnych. Warto, więc walczyć o wolność informacji, pamiętając jednak, aby nie chcący nie oddać przysługi podmiotom nie zainteresowanym ochroną jakichkolwiek i czyichkolwiek praw. To zresztą nie koniec informacji o ACTA, w tej sprawie dzieje się także sporo na stricte europejskim podwórku (choć w kontekście rozmów z USA)...

ACTA jak Paryż – warte mszy?

Po proteście i prośbie 38 organizacji o wyłączenie spod negocjacji umowy o wolnym handlu USA-UE (TTIP) kwestii prawno-autorskich, do tego protestu przyłączyła się Francja i to w dość oryginalny sposób (grożąc zerwaniem rozmów; kraj ten ma w tym zakresie pewne doświadczenie, dość wspomnieć stanowisko Francji w sprawie wejście do ówczesnych Wspólnot Europejskich Wielkiej Brytanii czy w sprawie funkcjonowania NATO). Przy czym warto jednak pamiętać, że jest to bardziej element taktyki negocjacyjnej, ponieważ same negocjacje jeszcze się nawet nie rozpoczęły (start zaplanowano dopiero na 14 czerwca 2013 r.). Stanowisko Francji wpisuje się w walkę o to, aby zapisy ACTA nie weszły w skład innego aktu prawnego / umowy międzynarodowej po kompromitacji samej ACTA. Jest to o tyle ważne, że USA jako eksporter (często chcąc nie chcąc) własności intelektualnej nie chcą się pogodzić z porażką ACTA i starają się wprowadzić jej kluczowe zapisy w tym przypadku do umowy TTIP. Tym razem obok argumentów prawnych (konieczne jest skuteczniejsze zwalczanie wszelkich przejawów piractwa), dochodzą ekonomiczne. Zwolennicy umieszczenia zapisów prawno-autorskich w TTIP argumentują, że jest to konieczne dla skutecznego stworzenia największej na świecie strefy wolnego handlu (relacje USA-UE to 40% wymiany handlowej świata), zwłaszcza dwóch organizmów (USA i UE), które posiadają najnowocześniejsze i najbardziej oparte na wiedzy gospodarki na świecie. Efektem ujednolicenia m. in. zapisów o prawach autorskich ma być gigantyczny efekt skali, dzięki któremu atlantyccy przedsiębiorcy (także z branży IT) mają zaoszczędzić miliardy dolarów i euro. Wróćmy jednak na ziemię, a konkretnie do Polski.

Nowy stary bank internetowy

Już wkrótce, tj. w czerwcu, przed wakacjami mBank zaprezentuje nową wersję swojego systemu transakcyjnego. Inwestycja ma docelowo pochłonąć 100 milionów złotych. Nowy system ma odejść od architektury tabelkowej. Ma być więcej grafiki, multimediów i generalnie trendów wyznaczanych przez takie technologie jak HTML5. Ciekawy jest program przechodzenia do nowego systemu. Stara platforma nie zostanie wyłączona nagle. Przez dłuższy czas oba systemy mają funkcjonować równolegle, zaś użytkownicy mają być raczej zachęcani do przechodzenia do nowego, niż to tego zmuszani (zapewne władze banków będą starały się uniknąć wpadek takich jak zanotowała ostatnio jedna z platform telewizji satelitarnej).

Nowy system, oprócz odświeżenia technologicznego ma zaproponować szereg nowości użytkowych. Wymienić tutaj należy przede wszystkim video kontakt z doradcą (mLinią?), przelewy przez Facebook (sic!), podsystem ułatwiający zarządzanie budżetem. Ruszyła już także kampania reklamowa. Ponadto, na start nowej platformy bank przygotował nowy program rabatowy (rabaty udzielane we wskazanych sieciach / sklepach przy płatnością kartą danego banku), który powiązany jest ze startem mBanku 2.0. Co ciekawe i zgodne najnowszą e-modą, nowy program rabatowy (do startu nowej platformy) dostępny jest z poziomu profilu Nowego mBanku na Facebooku.

 



Przeczytaj również...

Zaloguj się, by dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się.

Login
Hasło
Zarejestruj się
Zapomniałem hasła
  Ostatnio komentowane
  Ostatnio na forum
więcej »
strona główna | o serwisie | redakcja | reklama | kontakt