o serwisie | redakcja | reklama | kontakt
szukaj w serwisie
Spis treści

Indeks działów

 

Wojny patentowe

Rok 2012 był świadkiem narastającej wojny patentowej między gigantami branży IT i nie tylko zresztą. Wielu specjalistów twierdzi, że narastanie liczby sporów patentowych jest sygnałem, że system zastrzegania i ochrony własności intelektualnej, szczególnie w USA, wymaga pilnych zmian. W przeciwnym razie dojdzie do sytuacji kiedy to patenty będą wykorzystywane jako główny oręż w walce konkurencyjnej. Tym samym, pojawią się przedsiębiorstwa, których model biznesowy będzie oparty wyłącznie na „gospodarce” patentowej (z czym bywa, że już mamy do czynienia). Przykładowo, pojawiają się firmy, które specjalizują się w przejmowaniu innych przedsiębiorstw, posiadających znaczące portfolia patentowe. W kolejnym kroku zaczyna się zarabianie na tych patentach wskutek czegoś co często jest zwykłym wymuszeniem lub nadużyciem prawa. Przy czym firmy płacące za korzystanie z patentów nie robią tego często z poczucia słuszności, wynikającego z chęci oddania tego co się należy właścicielom danego rozwiązania ale robią to raczej w celu zapewnienia sobie spokoju prawnego. Proceder ten przypomina trochę skupywanie domen sieciowych o nazwach kojarzących się z określonymi firmami lub lukratywnymi produktami/usługami, a następnie odsprzedawanie ich firmom, które miały interes, aby takie domeny zastrzec, a na danym rynku po prostu nie zdążyły tego zrobić. Niby nic nielegalnego ale jednak coś jest nie tak.

W ostatnim roku obserwowaliśmy walkę patentową Apple z Samsungiem. Ugodę patentową tego pierwszego z HTC. Rywalizację patentową Apple z Google (iOS vs Android) czy fakt nabycia przez Google Motoroli i następujące po tym oświadczenie, że Google zamierza aktywnie korzystać z telekomunikacyjnego portfolio patentowego swojego nowego nabytku (17 tysięcy patentów!). I wreszcie dochodziło do sytuacji udowadniających, że patenty to broń obusieczna. Przekonał się o tym sam Apple kiedy został zaatakowany przez… spółkę kolejową SBB ze Szwajcarii, która wskazała, że Apple naruszyło jej prawa do wzoru zegarków opatentowanych w 1944 r. a obecnie wykorzystywanych (wzór graficzny!) w systemach iOS w iPhone’ach i na iPadach (sic!).

Obecne uregulowania prawa patentowego w USA są dość liberalne (w porównaniu z Europą) w zakresie tego co może zostać opatentowane. Tym samym, patentowaniu podlegają idee, algorytmy, wzory użytkowe, a nawet metody biznesowe. W efekcie, do urzędów patentowych spływa gigantyczna liczba wniosków, z których duża część zgłaszana jest z powodu chęci pochwalenia się innowacyjnością lub z powodu desperackiej chęci ubiegnięcia konkurencji. Idąc dalej, ochronę patentową zdobywają „aktywa” na tyle ogólne, że w praktyce może to blokować realną innowacyjność w danej dziedzinie. Skutkiem takiego procederu jest to, że inne firmy muszą uiszczać opłaty licencyjne za korzystanie z patentów jeśli chcą kontynuować prace albo sprzedawać swój produkt. Efektem biznesowym tego zjawiska jest to, że przychody z patentów zajmują coraz ważniejsze miejsce w sprawozdaniach finansowych firm. Ten ostatni fakt stanowi zdaniem wielu karykaturę innowacyjności i tego z czego powinna żyć firma z branży nowoczesnych technologii. Przykładem działalności skoncentrowanej na eksploatowaniu patentów jest firma NTP, która wywalczyła 600 milionów dolarów od firmy RIM (producent telefonów BlackBerry) za użyty w telefonach patent na obsługę e-maila.

Zjawisko firm pozywających inne firmy o naruszenie patentów doczekało się za oceanem już swojej nazwy. Mianowicie, firmy takie nazywa się trollami patentowymi. Szacuje się, że trolle patentowe przynoszą gospodarce amerykańskiej miliardowe straty. Sprawę pogarsza fakt, że mniejszych firm nie stać na prawników i opłaty patentowe co powoduje, że bankrutują. Kto wie czy gdzieś tam w ten sposób nie zbankrutował kolejny Steve Jobs czy Mark Zuckerberg. Z kolei średnie firmy często decydują się płacić haracz. Bardzo często ulegają swoistemu szantażowi ze strony firm, które dysponują tysiącami patentów. Argument, że na pewno znajdzie się jakiś patent, który jest przez daną firmę nieświadomie naruszany, trafia do wyobraźni. W efekcie, zagrożone przedsiębiorstwo płaci, aby mieć spokój. Z kolei największe firmy toczą między sobą wieloletnie batalie takie jak te, które można było obserwować w 2012 r., a których skutkiem bywają np. zakazy sprzedaży danego produkty na danym rynku.

Tym niemniej, pojawiają się także głosy broniące obecnego systemu. Argumenty za dotyczą choćby swobody działalności gospodarczej, tego, że jak ktoś chce zarabiać na swoim lub kupionym dorobku to nikomu nic do tego. A także głosy wskazujące, że ten swoisty wyścig patentowy tak naprawdę napędza innowacyjność. W efekcie, to Dolina Krzemowa jest miejscem, z którego wychodzą trendy i idee kształtujące branżę. I dzięki temu drapieżnemu systemowi Apple może „pisać” na swoich urządzeniach, że zostały zaprojektowane w Kalifornii, a wyprodukowane w Chinach. Oczywiście zwolennicy takiego systemu pomijają fakt, że taki system tylko na papierze jest bardzo logiczny. Faktycznie, trudno zabronić firmom walki o ochronę swojego dorobku (nawet jeśli to tylko wzór graficzny). Tym niemniej, taka logika jest do zaakceptowania tylko z perspektywy obecnych już graczy na rynku. Koszt społeczny takiego rozwiązania to petryfikacja obecnego układu sił i powiększanie kosztów dołączenia do wyścigu nowych graczy. Fakt ten stanowi ten nieuchwytny interes publiczny, w którego obronie tak gwałtowanie protestowano choćby w przypadku ACTA. W praktyce bowiem, społeczeństwom i rządom powinno i musi zależeć, aby do grona innowacyjnych firm dołączały coraz to nowe podmioty, aby powstawały kolejne najpierw garażowe, a później, być może, spektakularne start-upy. Bez stałego dopływu biznesowej i produktowej świeżej krwi, zniknie gdzieś prawdziwa innowacyjność. Zniknie śladem realnej konkurencji na tym rynku.

Do tego krajobrazu należy włączyć sądy, które są zupełnie nieprzygotowane (i raczej nigdy nie będą) do rozstrzygania czy dane coś, będące przedmiotem sporu to już technologia czy jeszcze zwykła czynność albo czy dany kolor w połączeniu z danym produktem tworzy coś co zasługuje na ochronę, czy też może nie, bo połączenie jest zbyt trywialne a kolor powszechny. Przed takimi absurdalnymi pytaniami sądy stają coraz częściej. W efekcie, trudno o jednolitą praktykę nawet w ramach poszczególnych krajów. W pierwszej instancji sąd zdarza się, że zakazuje sprzedaży, aby w drugiej instancji się z tego wycofać. Oczywiście, w podobnej sprawie inaczej rozstrzygną też sądy w Niemczech, Francji, USA, Korei i Wielkiej Brytanii. Jeszcze inne rozstrzygnięcie może też zapaść w sytuacji kiedy uda się doprowadzić do rozprawy przed sądem z udziałem ławy przysięgłych, która z definicji bywa jeszcze mniej przygotowana do tego typu spraw niż sędziowie zawodowi.

Dlatego, zdaniem wielu, sytuacja dojrzała do interwencji (zwłaszcza, że spory patentowe dotykają nie tylko branżę IT ale także lotniczą, spożywczą a nawet zabawkarską). I tak, ONZ zaproponowało mediacje w tej sprawie. Jednym z pomysłów na uzdrowienie sytuacji jest jednolity, globalny patent (jednolity patent będziemy omawiać w drugiej części artykułu), który sam w sobie jest bardzo kontrowersyjny i prawdopodobnie niekorzystny dla mniejszych państw.

Sami zaś Amerykanie już jakiś czas temu uczynili pierwszy krok na drodze do uzdrowienia systemu patentowego. Mianowicie, wycofali się z zasady „first to invent”. Zasada ta oznaczała, że pierwszeństwo miał zawsze autor pomysłu, a nie podmiot, który pomysł do opatentowania zgłosił. W efekcie, cały system był jeszcze bardziej niestabilny, ponieważ dochodziło poważne ryzyko biznesowe, że pojawią się znikąd ludzie twierdzący, że są autorami danego pomysłu (wzoru, algorytmu itd.) i grożący sądowym zablokowaniem sprzedaży danego produktu. Ciekawe czy tok 2013 przyniesie kolejne zmiany na froncie wojny patentowej.


Następna strona »


Zobacz komentarze do artykułu / 0
Wersja do druku

Przeczytaj również...

Zaloguj się, by dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się.

Login
Hasło
Zarejestruj się
Zapomniałem hasła
  Ostatnio komentowane
  Ostatnio na forum
więcej »
strona główna | o serwisie | redakcja | reklama | kontakt