To media są odpowiedzialne za komentarze do ich postów na Facebooku

Sąd Najwyższy Australii wydał w środę przełomowe orzeczenie. To media są „wydawcami” zniesławiających komentarzy publikowanych przez strony trzecie na ich oficjalnych stronach na Facebooku. Sąd stwierdził większością 5-2, że ułatwiając i zachęcając do komentarzy, firmy uczestniczyły w ich publikacji.

Decyzja otwiera ponownie drogę dla Dylana Vollera do wniesienia pozwu przeciwko koncernom medialnym. Chodzi o zniesławiające go komentarze zamieszczane na Facebooku pod głośnymi medialnie informacjami dotyczącymi pobytu Vollera w areszcie dla nieletnich i tego, jak postępują z zatrzymanymi pracownicy placówki. Głównym wątkiem jest fakt, że tajne akta dotyczące jego sprawy wypłynęły na światło dzienne w niejasnych okolicznościach, a media opublikowały informacje w nich zawarte. Na facebookowych stronach The Sydney Morning Herald, The Australian, Centralian Advocate, Sky News Australia i The Bolt Report pojawiły się oczywiście relacje, a użytkownicy portalu niejednokrotnie obrażali Vollera w komentarzach do nich. Sprawę wszczęto w 2017 roku, ale zawieszono ją do momentu rozstrzygnięcia, czy media odpowiadają za komentarze do ich postów.

Odpowiedzialność mediów za komentarze to anomalia

Orzeczenie było istotne dla każdego, kto prowadzi publiczną stronę w mediach społecznościowych. Stwierdza, że może on ponosić odpowiedzialność za komentarze opublikowane przez innych, nawet jeśli nie jest świadomy ich istnienia. To podkreśla potrzebę pilnej reformy legislacyjnej. Wzywam australijskie władze do zajęcia się tą anomalią oraz dostosowania australijskiego prawa do porównywalnych zachodnich demokracji – powiedział w oświadczeniu Michael Miller, prezes News Corp Australia. NCA jest właścicielem dwóch programów telewizyjnych i dwóch z trzech gazet, których dotyczy sprawa o zniesławienie.

media komentarze gazety

Prawnicy Vollera z zadowoleniem przyjęli orzeczenie, ze względu na jego szersze implikacje dla wydawców.

Jest to historyczny krok w sprawie Dylana, a także w ochronie osób, zwłaszcza tych, które znajdują się w trudnej sytuacji. Nie mogą one być ustawicznym celem ataków hejterów w mediach społecznościowych. Ta decyzja kładzie odpowiedzialność tam, gdzie powinna być, czyli na firmy medialne dysponujące ogromnymi zasobami, aby monitorować publiczne komentarze. Zwłaszcza w okolicznościach, w których wiedzą, że istnieje duże prawdopodobieństwo zniesławienia – czytamy w oświadczeniu prawników.

Źródło: AP

Dodaj komentarz