Samochód elektryczny zimą (na przykładzie Nissan Leaf)

W tym roku powróciła zima, jakiej już nie było od wielu lat w Polsce. Chociaż już za kilka dni będziemy mieć kalendarzową wiosnę, wciąż pada śnieg, a temperatury oscylują wokół 0 stopni Celsjusza. Jak w takich warunkach radzą sobie samochody elektryczne? Jak bardzo spada im zasięg? Jak długo trwa ładowanie akumulatorów takich samochodów? Oraz czy mają problemy z uruchomieniem się przy ujemnych temperaturach? O tym w poniższym materiale.

Tak się złożyło, że udało nam się wypożyczyć samochód elektryczny Nissan Leaf akurat wtedy, gdy temperatury spadły za dnia do -15 st. C, a w nocy osiągały nawet -20 st. C. Takie warunki są już rzadko spotykane w Polsce – w ostatnich latach mieliśmy wyjątkowo łagodne zimy, śnieg zalegał tylko przez 2-3 tygodnie, po czym topniał, a temperatury spadały bardzo niewiele poniżej zera.

Ale globalne ocieplenie i spowodowane nim anomalie pogodowe pokazały, że zima potrafi jeszcze zaskoczyć – od kilku miesięcy mamy mrozy i śnieg.

Elektryk kontra zima

To akurat warunki, które są uznawane za niesprzyjające samochodom elektrycznym. Niskie temperatury powodują utratę pojemności akumulatorów, a to przekłada się na ograniczenie ich zasięgu. W dodatku konieczność ogrzania wnętrza auta powoduje zwiększony pobór prądu, a to w dalszym stopniu skraca zasięg.

W trakcie zimowych dni jeździliśmy elektrycznym Nissanem Leafem w podstawowej wersji, z akumulatorem o pojemności 40 kWh. Deklarowany przez producenta zasięg tego samochodu to 270 km według norm WLTP. W zimowych warunkach zasięg ten dość mocno się skrócił – podczas naszych testów udało nam się przejechać 150 km i akumulator rozładował się prawie do zera.

Zasięg można znacznie wydłużyć przez wyłączenie klimatyzacji, a w jej miejsce włączenie podgrzewania siedzeń czy kierownicy. Niestety jazda przy wyłączonej klimatyzacji oznacza parowanie szyb i zmniejszoną widoczność, więc zalecana jest jedynie w sytuacjach awaryjnych, gdy zostało nam mało energii w akumulatorze, a musimy dojechać do oddalonej ładowarki.

Niskie temperatury wydłużyły też czas ładowania. Ładowanie Leafa od 5 do 80% w temperaturze -15 st. C trwa półtorej godziny, a do 97% – dwie i pół godziny. To spore utrudnienie, jeśli przyjdzie nam do głowy pomysł wybrania się tym autem w trasę w zimie – oznacza to konieczność zrobienia sobie 2-godzinnej przerwy co każde przejechane 150-200 km.

Zachęcamy także do posłuchania odcinka podcastu Elektrycznie Tematyczni, poświęconego właśnie temu, jak samochody elektryczne zachowują się podczas mrozów, a także upałów.

Dodaj komentarz