Chmura cichym bohaterem pandemii

Gdyby nie szeroko rozumiane usługi chmurowe, błyskawiczne przejście pracowników w tryb pracy zdalnej byłoby może niekoniecznie niemożliwe, ale niezwykle trudne. Tymczasem z raportu przygotowanego na zlecenie Aruba Cloud wynika, że polskie firmy wciąż są dość sceptyczne wobec chmury. Tuż przed wybuchem pandemii korzystało z niej tylko 33% średnich i dużych przedsiębiorstw. Na temat akceptacji rozwiązań chmurowych przez polskie firmy, ale także jak Polska wypada na tym tle na terenie podobnych nam państw w Europie rozmawialiśmy ostatnio z Marcinem Zmaczyńskim, szefem marketingu Aruba Cloud na region Europy Środkowej.

Badanie przeprowadzone przez  Aruba Cloud zostało zrealizowane w styczniu 2020, więc nie uwzględnia jeszcze najnowszych danych i zmian, jakie nastąpiły w wyniku wybuchu pandemii koronawirusa. Badaniem objęty był nie tylko rynek polski, ale także czeski i węgierski. To miało pokazać, jak Polska wypada na tle krajów, które są mniej więcej na tym samym poziomie pod względem „gospodarczo-cyfrowym”. Stąd też w raporcie celowo nie zostały uwzględnione kraje bardziej rozwinięte, jak leżące na terenie Europy Zachodniej czy kraje skandynawskie.

Polacy bardziej niż Czesi czy Węgrzy obawiają się chmury. Źródło: raport Aruba Cloud

Jak tłumaczy nam Marcin Zmaczyński, okazało się, że na tle Czech i Węgier Polska jest najbardziej ostrożnym krajem, jeśli chodzi o implementację chmury. Polskie przedsiębiorstwa są bardzo mocno zdynstansowane do pełnej migracji, głównie ze względu na obawę o swoje dane. Polacy czują dużą potrzebę posiadania danych pod swoją kontrolą. Wydaje im się, że przekazanie tych danych na zewnątrz oznacza utratę tej kontroli. Co jednak ciekawe, te same firmy wskazywały, że jednym z plusów chmury jest kwestia bezpieczeństwa – uważają one, że jest bezpiecznym środowiskiem do trzymania danych.

Wybuch pandemii i jej wpływ na cyfryzację przedsiębiorstw

„Gdyby pandemia zdarzyła się lat temu 10 czy 15, to nie byłoby możliwe uratowanie gospodarki pracą zdalną w takiej formie, w jakiej jest dzisiaj. A zawdzięczamy to w dużej mierze szeroko pojętej chmurze” – stwierdził w rozmowie z nami Marcin Zmaczyński.

Chmurę dzielimy na kilka segmentów – infrastruktury jako usługi (IaaS, infrastructure as a service), platformy jako usługi (PaaS – platform as a service) oraz oprogramowania jako usługi (SaaS – software as a service). Większość narzędzi, które zostały wykorzystanie do pracy zdalnej, głównie do komunikacji, współdzielenia plików  czy tworzenia backupów funkcjonują właśnie w chmurze. To, że firmy mogły bardzo szybko przejść do wideokonferencji i zdalnego realizowania projektów wynika z tego, że technologia dogoniła tego typu potrzebę. Pandemia spowodowała dosłownie cyfrową rewolucję w wielu przypadkach – przedsiębiorstwa musiały w ekspresowym tempie przekształcić bardzo wiele procesów na zupełnie inny model. Dotyczy to nie tylko firm, których pracownicy pracują biurowo, przy komputerach. Taką transformację przeprowadziły także firmy handlowe i usługowe, które zostały zmuszone do skorzystania z rozwiązań ecommerce’owych, by móc dalej sprzedawać swoje usługi i produkty.

Wiele firm sprzedających wcześniej swoje produkty stacjonarnie, dopiero pod wpływem pandemii uruchomiło swoje sklepy internetowe.

Po roku od wybuchu pandemii można powiedzieć, że polskie firmy zdały ten egzamin i konieczność działania pod presją czasu spowodowała pełną i skuteczną mobilizację.

Zachęcamy do obejrzenia całej rozmowy na wideo powyżej.

Dodaj komentarz