Google Drive: skasowane pliki użytkowników. Z powodu koronawirusa

Google Drive: skasowane pliki użytkowników. Z powodu koronawirusa

26 maja 2020 0 przez Marcin Kaczmarek

Google Drive to prosta usługa przechowywania danych w chmurze, służąca głównie do trzymania kopii zapasowych zdjęć i filmów. Zgodnie z maksymą „co trafia do internetu, zostaje w internecie” takie pliki powinny być bezpieczniejsze, niż przechowywane na fizycznym urządzeniu. Okazało się jednak, że dla wyższego dobra Google jest w stanie skasować część z nich z prywatnych kont użytkowników bez ostrzeżenia.

Google Drive, czyli Dysk Google, to domyślne miejsca zapisywania plików tworzonych w Dokumentach Google. Oferowana za darmo przestrzeń 15 GB może być także używana do przechowywania kopii zapasowych danych z telefonów i komputerów. Użytkownicy mogą ponadto zapisywać w chmurze dowolne pliki i dzielić się dostępem do nich z każdym w internecie.

Google Drive nie przyjmie wszystkich plików użytkowników. Google odsiewa treści chronione przez prawa autorskie, tak by Dysk nie stał się narzędziem używanym przez piratów do dystrybuowania nielegalnie kopiowanych utworów.

Jak się okazało, Dysk Google nie może być także wykorzystywany do przechowywania i rozpowszechniania materiałów, które zostały uznane za fake newsy i których celem może być dezinformowanie odbiorców.

Jak donosi Washington Post, po zgłoszeniu przez dziennikarza gazety linków do pseudodokumentu „Plandemic”, kwestionującego wybuch pandemii COVID-19 na świecie i przedstawiającego związane z nią wydarzenia jako spisek rządów chcących zniewolić (a może i przetrzebić) swoich obywateli, z Google Drive usunięto wprowadzający w błąd film.

Google Drive z weryfikacją przechowywanych plików. Fake newsy będą usuwane

Internetowi giganci aktywnie usuwają materiały, które mogą szkodzić bezpieczeństwu, zdrowiu i życiu użytkowników. Film „Plandemic” w związku z tym zniknął z YouTube’a i Facebooka, jako rozsiewający dezinformację i mogący przyczynić się do ignorowania zaleceń sanitarnych i ewentualnego zarażenia się COVID-19.

Zwolennicy teorii spiskowych potraktowali to jako cenzurę i potwierdzenie stawianych w pseudodokumencie tez, a „Plandemic” zaczął być rozpowszechniany innymi, mniej oczywistymi kanałami. Washington Post zgłosił 12 filmów ukrytych na YouTube, 61 postów na Facebooku i Instagramie oraz 24 filmy na TikToku, w którym autorzy informowali o istnieniu „zakazanego” materiału. Większość z nich została usunięta.

Część z wykasowanych materiałów kierowała na Dysk Google, gdzie zapisany był zwiastun „Plandemic”. Gigant zgodnie z własną polityką dotyczącą dezinformacji zdecydował się usunąć plik w związku z naruszaniem regulaminu usługi.

Zwolennicy teorii spiskowych znajdą zapewne inne sposoby na szerzenie swoich poglądów. Odcięcie od głównych kanałów komunikacyjnych używanych przez miliardy internautów z całego świata jednak znacznie utrudni im ten proces.

Media społecznościowe takie jak Facebook i YouTube zaczęły aktywnie walczyć z propagowaniem dezinformacji po apelu amerykańskich polityków związanych z pojawieniem się w USA przypadków zachorowań na Odrę. Giganci zaczęli wtedy utrudniać dostęp do treści publikowanych przez antyszczepionkowców. Akcja przeniosła się także na osoby kwestionujące istnienie COVID-19.

Fałszywe informacje dotyczące epidemii nie tylko zwiększają ryzyko zachorowania, lecz także potrafią mieć bardzo poważne konsekwencje: w Wielkiej Brytanii i Holandii osoby, które uwierzyły w teorie spiskowe zaczęły palić stacje bazowe, będąc przekonanym że 5G rozsiewa koronawirusa. Jak tłumaczy PIIT, jest to oczywista dezinformacja.