Z taśm Forda zjadą samochody bez komputerów

Globalne braki układów scalonych oraz niedawny atak zimy w Teksasie spowodowały, że z taśm fabryk Forda zjadą samochody bez części komputerów. Decyzja firmy dotyczy głównie pickupów z serii F, czyli najchętniej kupowanych w USA pojazdów tego typu.

Ford twierdzi, że samochody będą stać na parkingach przez kilka tygodni, a gdy komputery będą dostępne, pracownicy zamontują je i po kontroli jakości wyślą do dealerów. Niestety wpłynie to na dostępność pojazdów na rynku, który i tak mocno ucierpiał z powodu wstrzymywania produkcji, w związku z pandemią koronawirusa SARS-CoV-2. Zmiany dotkną też zakładów wytwarzających modele Escape i Edge. Fabryka w Louisville, w której powstaje ten ostatni, odwołała też kilka zmian w ostatni czwartek i piątek. Powodem był właśnie brak części wyposażenia elektronicznego.

Decyzja Forda nie jest wyjątkiem

Problemy Forda są tylko przykładem, bo cała branża motoryzacyjna boryka się z trudnościami. GM całkiem niedawno zdecydował się na podobny ruch, a na początku tego tygodnia Honda i Toyota ogłosiły cięcia w produkcji w części amerykańskich fabryk. Do grona dołączył też Nissan, który tymczasowo wstrzymał produkcję w dwóch zakładach (jeden w USA, drugi w Meksyku). Co gorsza, wszyscy zgodnie twierdzą, że niedobory układów scalonych mogą trwać nawet do połowy tego roku. To oznacza wymierne straty, które już dziś sam Ford wycenia na miliard dolarów.

Wszystko przez olbrzymi popyt na komputery i urządzenia elektroniczne, wywołany pandemią. Firmy wytwarzające elektronikę przestawiły swoje moce produkcyjne i nie są w stanie sprostać zamówieniom generowanym przez przemysł motoryzacyjny. W związku z tym, posunięcie Forda i GM wydaje się jedynym rozsądnym rozwiązaniem. Przynajmniej nie zatrzymują całkowicie taśm, a to pozwala na utrzymanie zatrudnienia. Jak jednak poradzą sobie z późniejszym montażem komputerów i czy nie ucierpi na tym jakość? Dowiemy się pewnie pod koniec tego roku.

Źródło: AP

Dodaj komentarz