2000 km zasięgu w samochodzie elektrycznym dzięki akumulatorom nowego typu

2000 km zasięgu w samochodzie elektrycznym dzięki akumulatorom nowego typu

3 maja 2020 0 przez Paweł Pilarczyk

Nowoczesne samochody elektryczne mają już zasięg przekraczający nawet 600 km. Ale okazuje się, że wystarczy im wymienić akumulatory z litowo-jonowych na litowo-siarkowe i zasięg ten rośnie do co najmniej 2000 km.

Prace nad akumulatorami litowo-siarkowymi (Li-S) trwają już od wielu lat. Ten typ akumulatorów oferuje 5-8 razy większą gęstość od najpopularniejszych obecnie akumulatorów litowo-jonowych. Oznacza to, że wymiana akumulatora Li-Ion 100 kWh w dzisiejszym aucie elektrycznym  na akumulator Li-S o tych samych gabarytach oznaczałaby wzrost pojemności tego akumulatora nawet do… 800 kWh. Gdyby ogniwa tego typu zastosowano przykładowo w samochodzie Tesla Model 3, miałby on zasięg przynajmniej na poziomie 2000 km.

Akumulatory litowo-siarkowe mają też inne zalety. Charakteryzują się niewielkim ubytkiem mocy (mniejszym nawet niż ogniwa litowo-jonowe). Nawet po przeszło 1700 cyklach ładowania i rozładowania zachowują wciąż ponad 90% pierwotnej pojemności. W przypadku aut elektrycznych przekładałoby się to na bardzo długą żywotność – pakiet ogniw wystarczyłby na przejechanie ponad dwóch milionów kilometrów, zanim konieczna byłaby jego wymiana. A w przypadku zastosowania tego typu ogniw w smartfonach mielibyśmy do czynienia z urządzeniami, które działają półtora tygodnia, a do pełna można je naładować w zaledwie 20 minut. Niewątpliwie mówimy więc o prawdziwej rewolucji w świecie ogniw elektrycznych.

Niestety z akumulatorami litowo-siarkowymi wiąże się pewna przykra niedogodność. Dość często następuje w nich samozapłon, co oczywiście przekreśla wykorzystanie tego typu ogniw w komercyjnych zastosowaniach.

Chińska firma z siedzibą w Australii Baicheng New Energy (Brighsun) ogłosiła jednak, że po ośmiu latach prac udało jej się wreszcie ustabilizować akumulatory Li-S i jest gotowa na produkcję komercyjną tego typu ogniw.

Baicheng New Energy w tym momencie szuka inwestorów, dzięki którym możliwa byłaby masowa produkcja ogniw Li-S. Zanim ogarnie nas jednak wszystkich nadmierny entuzjazm, zaczekajmy jeszcze na weryfikację informacji podanych przez chińsko-australijskie przedsiębiorstwo przez niezależnych ekspertów. Zakładając jednak, że faktycznie udało się opanować problem z samozapłonem ogniw Li-S, to i tak należy się spodziewać, że minie jeszcze przynajmniej kilka lat, zanim na ulicach pojawią się pierwsze auta z tego typu akumulatorami.