Yakumo TFT 17 – tania siedemnastka

16 czerwca 2003 0 przez Paweł Pilarczyk

W naszej redakcji poddaliśmy testom monitor Yakumo TFT 17 – jak sama nazwa wskazuje, jest to 17-calowy monitor ciekłokrystaliczny. Ekran jest już na tyle duży, że jego nominalną rozdzielczością jest nie 1024×768, jak w przypadku monitorów LCD 15″, a 1280×1024. Taką samą rozdzielczość mam ustawioną na 21-calowym monitorze CRT, przy którym zazwyczaj pracuję. Na kilka dni odpiąłem jednak szklaną bańkę i podpiąłem w jej miejsce płaszczaka Yakumo. Jakie są moje wrażenia z obcowania z monitorem? Zapraszam do lektury.

Dane techniczne

Zanim wymienię parametry monitora Yakumo, chciałbym odesłać zainteresowane osoby do artykułu mojego autorstwa opublikowanego na stronach PCkuriera. Tekst jest dość leciwy, jednak większość zawartych w nim informacji nadal jest aktualna (z wyjątkiem cytowanych cen monitorów). W artykule opisałem pokrótce technologię TFT, więc jego lektura na pewno ułatwi wszystkim orientację w danych technicznych testowanego panelu.

Monitor Yakumo TFT 17 cechuje się naprawdę dobrymi parametrami. 17-calowy wyświetlacz TFT o kącie widzenia 160o w poziomie (80o z lewej i 80o z prawej) oraz 135o w pionie (55o z góry i 80o z dołu). Oznacza to, że patrząc na ekran z boku obraz nadal zachowywać będzie oryginalne kolory, jednak już patrząc z góry, kolory te będą się zmieniać.


Ekran monitora Yakumo charakteryzuje się wysokim kontrastem – aż 400:1. To już niedaleko wartości osiąganej przez monitory kineskopowe (500:1). Jasność ekranu jest typowa dla współczesnych monitorów TFT – 250 cd/m2. To dwa razy więcej, niż jasność przeciętnych monitorów CRT.


Ostatnim kluczowym parametrem jest czas reakcji (czas odpowiedzi). W przypadku opisywanego monitora wynosi on zaledwie 22,75 ms. Takim czasem reakcji charakteryzują się najlepsze monitory TFT na rynku.


Nominalną rozdzielczością, w jakiej pracuje Yakumo TFT 17, jest 1280×1024. Po przesiadce z monitora CRT 21″ (obszar widzialny 20″), na którym również mam ustawiony tryb 1280×1024, rozdzielczość taka na monitorze Yakumo wydawała mi się troszkę zbyt wysoka. Dla panelu TFT o przekątnej 17″ idealna rozdzielczość to – moim zdaniem – 1152×864. Na pewno wygodniej pracuje się w trybie 1280×1024 na monitorach LCD o ekranach 18,1″. Na szczęście po kilku dniach przyzwyczaiłem się do trybu 1280×1024 na monitorze Yakumo.

Na prawej ściance monitora Yakumo znajduje się pięć przycisków sterujących. Trzy przyciski, oznaczone strzałkami „góra” i „dół” oraz rysunkiem kartki papieru, służą do kontroli menu wyświetlanego na ekranie (OSD). Czwarty przycisk, „A”, odpowiada za autokalibrację ekranu. Piąty służy do włączania i wyłączania monitora.


Z poziomu menu OSD możemy regulować takie parametry, jak położenie obrazu (w pionie i poziomie), jego rozmiar (tylko w poziomie), jasność, kontrast, korekta fazy oraz nasycenie kolorów (można regulować każdą z trzech składowych, tj. czerwony, zielony i niebieski, oddzielnie). Można też wybrać język menu OSD (nie ma niestety polskiego), a także jego położenie.


Brak DVI

Panel Yakumo wyposażono niestety tylko w analogowe wejście sygnałowe D-Sub. Od monitora tej klasy spodziewałbym się już także wejścia cyfrowego DVI. Umożliwia ono obejście przetwornika RAMDAC na karcie graficznej oraz przetwornika ADC w monitorze i zapewnia lepszą jakość obrazu. Sygnał przesyłany od karty do monitora złączem DVI jest od początku do końca cyfrowy, w efekcie czego na monitorze zapalają się dokładnie te piksele, które mają się zapalić – i tylko te.


Testowany monitor ma także dwa dwuwatowe głośniczki, umieszczone po bokach ekranu. Trochę negatywnie wpłynęło to na rozmiary monitora – gdyby producent zrezygnował z głośniczków, monitor na pewno były dużo mniejszy. Jakość dźwięku generowanego przez wbudowane w monitor głośniczki bardzo odbiega od ideału. Nawet najprostszy komputerowy zestaw głośnikowy gra lepiej. Dlatego z wbudowanych „brzęczyków” korzystać będą jedynie osoby w biurach, którym w ogóle nie zależy na dźwięku z komputera. Chcą one jedynie usłyszeć ewentualny „ding” w przypadku problemów z Windows. A empetrójek słuchają na słuchawkach. Użytkownicy domowi raczej nie wykorzystają wbudowanych głośników w ogóle.

Uwagi można mieć także do wyglądu monitora Yakumo. Jego obudowa wygląda trochę topornie, chociaż niektórym może się podobać. Z przodu jest srebrna, z tyłu – ciemnoszara. Plastik obudowy trochę trzeszczy, naciskany palcami. No ale w końcu monitor nie służy do tego, by go dotykać, prawda? 🙂

Jakość obrazu

Monitor Yakumo TFT 17 podłączyłem do komputera wyposażonego w kartę graficzną ATI All-in-Wonder RADEON („Built by ATI”). Uzyskana na monitorze Yakumo jakość obrazu jest naprawdę świetna. Szczerze. Siedziałem przed kilkudziesięcioma różnymi monitorami TFT i opisywany plasuje się w ścisłej czołówce. Dodatkowo pozytywe wrażenie wywołał u mnie fakt, że w testowanym egzemplarzu nie było ani jednego martwego piksela.

Obraz na monitorze TFT 17 jest wyraźny, jasny i soczysty. Jest natomiast trochę za bardzo kontrastowy i potrafi gubić drobne szczegóły, np. jasne szare linie na białym tle. Trochę pomaga tu obniżenie kontrastu poniżej wartości ustawionej przez autokalibrację, jednak nie jest jeszcze idealnie.


Ekran kontrolny w programie PassMark MonitorTest – pozwala oceniać ostrość obrazu na monitorze, wierność odwzorowania kolorów, odwzorowanie geometrii czy występowanie ewentualnych błędów konwergencji (kliknij na obrazku, aby go powiększyć)

Gdy przystawiam nos do ekranu na odległość kilku centymetrów, zdaje mi się, że dostrzegam ledwo widoczny żółty cień na prawo od czarnych literek wyświetlanych na białym tle. Cienia już z kilkunastu centymetrów nie widać w ogóle i litery wyglądają bardzo ostro. Cóż – gdyby Yakumo TFT 17 wyposażono w cyfrowe wejście DVI, najprawdopodobniej obraz byłby pozbawiony jakichkolwiek skaz. Na pewno na powstawanie cienia wpłyt w niewielkim stopniu ma też karta graficzna.

Robi natomiast wrażenie bardzo szeroki kąt widzenia ekranu monitora Yakumo. Obraz zachowuje oryginalne kolory nawet wtedy, gdy patrzymy na ekran zupełnie z boku! Trochę gorzej jest w pionie. Gdy obserwujemy monitor z góry, kolor biały trochę ciemnieje. Z dołu jest trochę lepiej, więc możemy „zjechać” w krześle (co pewno większość z nas często robi podczas parogodzinnej sesji przy komputerze), a kolory nadal będą soczyste.

Najważniejszy jest jednak kąt widzenia w poziomie – przed monitorem możemy posadzić całą rodzinę i wszyscy będą widzieli kolorowy i soczysty obraz – niemal jak na monitorze kineskopowym.

Dużą zaletą opisywanego monitora jest też bardzo krótki czas reakcji. Objawia się on tym, że monitor prawie nie smuży! Okno Windows szybko przesuwane po ekranie zachowuje ostrość (nie zostawia po sobie „śladu”). Przeprowadziliśmy także test programem PassMark MonitorTest (można go pobrać z naszego działu Pliki -> Użytki), który wykazał, że smużenie widoczne jest dopiero przy obrazie zmieniającym się z prędkością ośmiuset pikseli na sekundę. To bardzo dobry wynik.


Kilkudziesięciominutowa sesja z grą Half-Life wykazała także, że Yakumo TFT 17 nadaje się bardzo dobrze do dynamicznych gier akcji (FPP w tym konkretnym wypadku). Obraz nie rozmywał się nawet przy szybkich animacjach. Z kolei kolory były soczyste i wyraźne – nie pojawiał się typowy dla monitorów LCD efekt „czarnych zakamarków”. Nawet na ciemnych obszarach w grze rozróżnić można było detale grafiki.

Przyczepić się mogę jednak do tego, że monitor trochę zbyt nisko siedzi na swojej nóżce. Przydałaby się możliwość regulowania wysokości ekranu w pionie. Możemy go pochylać do przodu o do tyłu, jednak nie ma możliwości podniesienia go w górę. A szkoda.

Wyposażenie

Monitor Yakumo TFT 17 ma cztery gniazda: wejście D-Sub, wejście zasilające, gniazdko mini-jack do podłączenia do karty muzycznej (Line Ine) i drugie gniazdko do podłączenia słuchawek (Line Out). Monitor zasilany jest przez zewnętrzny zasilacz, co jednak w jego przypadku nie wpłynęło na zmniejszenie jego gabarytów – zapewne przez wbudowane głośniki.


W kartonie z monitorem znajduje się plastikowa klapka, zakrywająca kable przyłączeniowe z tyłu monitora. Jest też kabel monitorowy (D-Sub), zasilający, a także sam zasilacz (oczywiście). Dostajemy także kabelek zakończony wtyczkami mini-jack. Ostatnim elementem wyposażenia jest lakoniczna instrukcja obsługi, w pięciu językach (nie ma polskiego). Opisano w niej proces podłączania monitora i pokrótce menu OSD. Brakuje natomiast tak podstawowych informacji, jak parametry techniczne urządzenia. Dane te musiałem czerpać z internetu.


Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że z tyłu monitora znajduje się dość dziwny schowek, jakby na baterie R20. Niestety nie udało mi się dowiedzieć, do czego służy. Ale na pewno można mu wymyśleć szereg ciekawych zastosowań. Można w nim schować wypłatę przed małżonką – na przykład :-).


Podsumowanie

Yakumo TFT 17 to monitor naprawdę bardzo dobry. Jego zaletą jest też stosunkowo niewysoka cena – 1930 zł brutto. Na tle monitorów bardziej markowych, jak PHILIPS, Samsung czy iiyama, jest to cena bardzo atrakcyjna jak na wyświetlacz o tak dobrych parametrach.

Szkoda jednak, że zabrakło w monitorze gniazda DVI. Także głośniczki są moim zdaniem zbędne. Trochę bym też zmienił wygląd monitora Yakumo, gdyż obecny nieszczególnie przypadł mi do gustu. Podkreślę jednak jeszcze raz – najważniejsza jest jakość obrazu, a nie wygląd monitora. A ta jest naprawdę na najwyższym poziomie.

ZaletyWady
    • Świetna jakość obrazu
    • Bardzo dobre parametry
    • Brak martwych pikseli (w testowanym egzemplarzu)
    • Atrakcyjna cena
    • Brak wejścia DVI
    • Dość spore gabaryty

Do testów dostarczył:

Ixpert.pl

www.ixpert.pl

Cena: ok. 1930 zł z podatkiem VAT