Fujitsu Siemens Computers LifeBook T4220 — laptop „ożeniony” z tabletem Wacom

14 kwietnia 2008 0 przez Piotr Bulski

Tablety PC to nadal mało popularne komputery przenośne. Ich
forma, pozwalająca pracować bez biurka, niczym ze zwykłym notesem i ołówkiem, sprawia,
że pole zastosowań takiego sprzętu nie tyle się rozszerza, co ogranicza do funkcji
specjalistycznych i typowo mobilnych. Są to jednak takie zastosowania, w
jakich mało co może tablety zastąpić. Niewielkie komputerki kieszonkowe, także
obsługiwane rysikami, mogą sobie w nich nie radzić, bo zapewniają zbyt małą moc
obliczeniową, z kolei typowe laptopy okazują się nieporęczne w zadaniach
„polowych”, nawet jeśli ubiorem użytkowników są garnitury
i krawaty.

Dokładnie w to miejsce na rynku wstrzeliły się notebooki
typu convertible. Pomimo sporego podobieństwa do typowych laptopów, a tym samym
zapewnianej przez nie wygody pracy mobilnej, ale przy biurkach, mogą one w
mgnieniu oka zostać dostosowane do nowych warunków, w których nie liczy się
klawiatura, a dane można wprowadzać rysikiem współpracującym z wrażliwą na
dotyk powierzchnią ekranu. Rozbudowanie mobilnych zastosowań komputera dzięki możliwości przekształcenia go w tablet sprawia, że urządzenie musi zapewniać różne sposoby komunikowania się z siecią. Bezprzewodowa łączność to wymóg,
świetnie jest zaś, gdy będzie ona dostępna niezależnie od tego, czy sprzęt będzie
pracować w zasięgu przewodowej lub bezprzewodowej sieci Wi-Fi w biurze, czy też
jego użytkownik zdecyduje się wybrać daleko poza mury miejskich biurowców,
zmuszony do działania we wspomnianym już „terenie”. Jednocześnie ważnym ogranicznikiem musi być waga sprzętu. Cóż bowiem po
kilkukilogramowym „notesie”, który noszony w tradycyjny sposób
zamieni pracę z komputerem w męczarnię?

Fujitsu Siemens Computers LifeBook T4220, który trafił do
naszej redakcji, wygląda na urządzenie doskonale przygotowane do tego, by nie
zawieść swojego użytkownika podczas mobilnej
pracy różnego rodzaju. To notebook i tablet w jednym, o licznych funkcjach, które
sprawiają, że pracując z komputerem, można czuć się i komfortowo, i bezpiecznie.
A ponieważ prezentuje się niesamowicie, jest się i czym pochwalić przed
posiadaczami zwykłych laptopów.


Na zewnątrz nie jest nudno

LifeBook T4220 wygląda bardzo nowocześnie. Ten komputer z
pewnością zrywa z popularnym i nadal często spotykanym formatem „książki”,
w której dwie niemal prostopadłościenne połówki sczepione zawiasami zamykają
się, tworząc ostatecznie nudną bryłę.

Propozycja FSC jest inna. Ciekawie prezentuje się już
pokrywa ekranu, która ma mniejszą powierzchnię od dolnej części komputera. Nie
jest prostokątna, bo „zaburza” ją wbudowana antena komunikacji 3G i
wcięcia w dolnej części osłony ekranu. Najciekawiej prezentuje się
jednak pojedynczy zawias łączący obie części komputera, konieczny w maszynie, w
której odchylenie ekranu to tylko początek jego możliwości.

T4220 robi początkowo wrażenie skomplikowanego,
„napastując” detalami obudowy i mnogością niekiedy ukrytych
zakamarków. Obudowa jest dwukolorowa: jest to połączenie czerni na
wierzchu klapy i bokach ze srebrnym matowym tworzywem. W obu przypadkach to
materiały o mało połyskliwej powierzchni, które ustępują może rynkowym
elegantom chwalącym się choćby „fortepianową” czernią, zapewniają
jednak, że dotknięcia nie pozostawią na nich nieefektownych śladów. Magnezowa
pokrywa jest sztywna, co tylko dobrze wróży, jeśli chodzi o bezpieczeństwo kryjącego się za nią
ekranu. Po lewej stronie klapy widać uszko, do którego można przyczepić sznurek
z pisakiem, pomagającym w pracy z tabletem.

Przód komputera to miejsce dla dwóch stereofonicznych
głośników umieszczonych za siatkami maskującymi w jasnym kolorze, nawiązującymi
do srebrnej obudowy. Jak na głośniczki o tak skromnej prezencji, zachowują się
całkiem przyzwoicie. Brakuje im niskich tonów, jednak tym, czym grają, grają
silnie i w miarę czysto.

Między głośniki trafiły złącza dźwiękowe, pozwalające
wyprowadzić z komputera głos na słuchawki oraz podpiąć mikrofon, mimo że w
T4220 działają dwa inne, zintegrowane. Tutaj także zmieścił się czytnik kart
pamięci kilku formatów, w tym SD i MemoryStick.

Centralna część przedniego panelu to miejsce dla zamka. W Fujitsu Siemens zdecydowano się
zastosować nie modne, subtelnie ukryte magnesy, ale przycisk uwalniający porządne zaczepiane ucho zainstalowane w
pokrywie ekranu. Ciekawostką jest to, że obracany ekran otrzymał sprytnie zaprojektowany
zaczep, który niezależnie od tego, czy laptop jest zamknięty czy działa jako
tablet, może zabezpieczać ekran przed poruszeniem się. Otwór w pokrywie wyświetlacza pozwala przemieszczać zaczep na obie jej strony. To
wygodne i pewne rozwiązanie, a jak na pojedyncze zaczepienie, bardzo stabilne.

Po prawej stronie komputera zaprojektowano miejsce dla
napędu optycznego, nagrywarki DVD typu multi, którą w razie potrzeby można
zastąpić w tej samej zatoce np. drugą baterią. Tego typu dodatek może nie być
przydatny w czasie, gdy komputer będzie wykorzystywany na biurku, ale przydać
się podczas pracy z tabletem, zapewniając możliwość działania komputera przez —
tak przynajmniej twierdzi producent — nawet ponad 13 godzin. Usunięcie napędu
optycznego i zastąpienie go drugą baterią jest banalnie proste: robi się to za pomocą niewielkiej dźwigni.

Poza nagrywarką na prawym panelu znalazły się jeszcze tylko
dwa miejsca dla zamków typu Kensington, pozwalające lepiej zabezpieczyć
komputer. Taki T4220 musi być nie lada kąskiem, skoro producent zdecydował się
aż na dwa zabezpieczenia ;).

Po lewej stronie komputera zdecydowano się zainstalować
gniazdo zasilania, obok niego port USB 2.0, a bliżej przodu T4220 suwak, który
fizycznie blokuje działanie urządzeń zapewniających komputerowi bezprzewodową
komunikację. Jeszcze bliżej frontu, w centralnej części, znalazł się wylot
powietrza, zapewniający niestety sporo ciepła nawet w czasie, kiedy komputer nie
jest obciążony. Zupełnie na przedzie wprowadzono dwa sloty. Jeden to miejsce
dla kart typu PC Card, drugi zaś to wąska szczelina dla chipowych kart
SmartCard, mogących zabezpieczać dostęp do komputera.

Tylny panel T4220 wprowadza nieco elegancji i pozornego umiarkowania w
porównaniu do typowych laptopów. Poza dwoma złączami USB 2.0 pozostałe gniazda
nie są wystawione bezpośrednio na widok, ale ukryte za maskującymi je klapkami.
Coś, co początkowo wydaje się niepotrzebne, nabiera sensu, kiedy komputer
jest wykorzystywany w roli tabletu. Przykrycia mogą zabezpieczać wtedy złącza
przed zabrudzeniem, a użytkownikowi dawać lepszy uchwyt.

Poza połączeniami USB 2.0 z tyłu znalazło się okienko
interfejsu podczerwieni, a za osłonami — wyjście monitorowe D-Sub, połączenie
sieciowe oraz slot dla karty SIM, wymaganej do podpięcia komputera do
bezprzewodowych sieci komórkowych 3G.

Sześć niewielkich gumowych nóżek radzi sobie nieźle w
grupie. Pod spodem uzupełniają je miękkie okładziny, mogące przydać się w
czasie pracy z T4220 w roli tabletu, izolujące dłonie od ciepłych regionów
obudowy maszyny.

Baterię, która przeważnie zajmuje tylną część komputera,
przeniesiono w tym wypadku całkowicie na spód, na przednią część laptopa, tuż przed
napęd optyczny. Sposób jej zamocowania sprawia, że relatywnie ciężki akumulator
niepokojąco się porusza. Pozostała część konstrukcji jest bardzo zwarta i
wygląda na solidną.


Klapa w górę, szczęka w dół

Przed podniesieniem klapy maszyna sprawia dobre wrażenie, a po
jej uchyleniu jest jeszcze ciekawiej. Od razu widać, że laptop jest
„inny”. Dolna część nie zapowiada wielu rewelacji, bo to miejsce
głównie dla klawiatury i panelu dotykowego. To część ekranowa kłuje w oczy
nietypowymi rozwiązaniami.

Po otwarciu pokrywy jeszcze wyraźniej widać umieszczoną na
niej antenę komunikacji 3G, ale też niemały zaczep pokrywy. Nie widać natomiast
nigdzie oka kamery internetowej. Korzystanie z komunikatorów może więc wymagać
wyposażenia się w zewnętrznie montowane urządzenie. Zamiast niej są dwa otwory
mikrofonów, jeden nad ekranem, drugi pod nim (patrząc na komputer działający w
roli notebooka). Zwykle, poza samymi panelami, to na tych elementach kończą się
konstrukcyjne zawiłości wyświetlaczy. W przypadku T4220 to dopiero początek.

Po lewej stronie ekranu znalazło się miejsce na sensor
odczytujący linie papilarne, a w głównej jego części… „piórnik”.
Jest niewielki, bo mieści tylko jeden pisak. To jednak dodatek ważny, bo za
pomocą umieszczonego tam rysika można sterować dotykowym ekranem.

Pod wyświetlaczem następna ciekawostka. To, co zwykle jest
rozwiązywane za pomocą diod opisujących kolorami ładowanie baterii czy
uruchomioną komunikację bezprzewodową, tutaj zdecydowano się zaznaczyć
niewielkim dodatkowym wyświetlaczem, wskazującym prostymi symbolami, że działa dysk twardy lub napęd optyczny albo ładowane są baterie.

Komputer ma jedną „typową” świecącą diodę
obok włącznika umieszczonego w prawym dolnym rogu ekranu. Niedaleko niego
zaprojektowano też pięć dodatkowych przycisków, które najlepiej sprawdzają się
podczas pracy z T4220 w funkcji tabletu. Za ich pomocą można w błyskawiczny
sposób zmieniać orientację ekranu, ustawiając go w każdej z czterech dostępnych
pozycji: dwóch w poziomie i dwóch portretowych, przemieszczać się sprawnie po
stronach internetowych, ale i korzystać z programowanych funkcji, np.
uruchamiania oszczędnego trybu zasilania.

Wyświetlacz to niespodzianka. Podczas gdy wiele z ekranów w
laptopach to obecnie szerokie modele, ten w T4220 ma format 4:3. 12,1-calowy
monitor oferuje rozdzielczość 1024 na 768 punktów. Matryca zapewnia perfekcyjne
kąty widzenia, niezależnie od tego, z której strony spogląda się na ekran. Towarzyszą im
doskonałe kolory i równe podświetlenie.

Dotykowy panel ma warstwę przeciwodblaskową, która całkiem
nieźle sprawdza się w pracy w oświetleniu słonecznym, jednak jego błyszcząca
powierzchnia nie jest w stanie uporać się ze wszystkimi typowymi dla takich
matryc problemami. Odbicia mogą wpływać nieco na komfort pracy z komputerem.

Kąty widzenia czy mniejsze odblaski nie są jednak
najciekawsze w niewielkim panelu T4220. Gwoździem programu jest w jego wypadku
wrażliwość na dotyk. Za technologiami dotykowymi, działającymi niezależnie od
tego, w jakiej pozycji jest ułożony ekran, stoi nie byle jaka firma. To Wacom,
specjaliści od tabletów graficznych. Co z tej współpracy wynika? Znacznie
więcej od naklejenia na komputerze znaczka Wacom Penabled.

Nazwa technologii Wacom zastosowanej w urządzeniu Fujitsu
Siemens Computers opisuje rozwiązania znane z tabletów tego producenta. To
m.in. bezprzewodowe piórko, działające bez baterii, a zasilane przez sam tablet.
Jest to bardzo wygodne rozwiązanie, ponieważ nie trzeba pamiętać o bateriach
lub doładowywaniu piórka. Warto wspomnieć, że panel wykrywa obecność piórka już
z odległości około 1,5–2 cm. Pełne sterowanie wymaga jednak zetknięcia pisaka z
ekranem.

Inna zaleta rozwiązania Wacom to czułość panelu na siłę
nacisku. Oznacza to, że ekran nie tylko „wie”, w którym miejscu
znajduje się pisak, ale i jak silnie naciska nim użytkownik. Dzięki temu
możliwe jest choćby pisanie bądź rysowanie liniami o różnej grubości, co może
przydać się np. w programach do edycji fotografii.

Dodatkowe funkcje pisaka to m.in. symulowanie działania
myszki. Należy bowiem pamiętać, że pisak musi w jakiś sposób ją zastąpić (w tym
jej dwa przyciski), szczególnie gdy komputer pracuje w funkcji tabletu, a dostęp
do płytki dotykowej nie jest możliwy. Możliwości pisaka nie kończą się jednak
na dwóch guzikach, bo dzięki Wacom ma on jeszcze jeden przydatny element…
gumkę. Znajduje się ona dokładnie w tym samym miejscu pisaka, w którym montuje
się różowe elastyczne dodatki na końcach żółtych ołówków.

By efektowny ekran mógł się obracać, potrzeba mu specjalnego,
pojedynczego zawiasu. Ten w T4220, mimo że jest niewielki, sprawdza się dobrze,
przytrzymując wyświetlacz w wybranej pozycji. Nie uniknięto jednak efektu
silnego sprężynowania.

Mocowanie umożliwia obrócenie ekranu w obie strony, w lewo
lub w prawo o pół pełnego obrotu. By użytkownik nie obrócił ekranu jeszcze
bardziej, a tym samym nie sprawił sobie finansowo bolesnej niespodzianki,
producent przewidział w klawiaturowej części maszyny sygnalizator z dwiema
podświetlanymi na zielono strzałkami. To dzięki nim wiadomo, w którą stronę
należy obrócić ekran, by z trybu tabletu przejść do trybu notebooka.

Klawiatura, jak na niewielki komputer, jest wygodna. Średni
skok klawiszy i wygodny ich rozkład to zalety. Klawisze mogłyby być nieco
cichsze, jednak pewną rekompensatą może być ich odporność na zalanie, podobnie
jak jest to w laptopach Lenovo.

Warto docenić duży przycisk Backspace i spory Enter oraz
przesuniętą w dół część z klawiszami kierunkowymi. Są też tu duże przyciski
ShiftTab. Niestety, zdecydowano się na niewielki prawy Alt. W przypadku
wprowadzania polskich znaków narodowych wielkość (tego klawisza) ma
znaczenie.

Obudowa poniżej klawiatury daje wystarczająco wiele miejsca,
by wygodnie oprzeć dłonie. Panel dotykowy, o dziwo w szerokim formacie, nie zaś
w dostosowanym do ekranu 4:3, jest precyzyjny aż po same brzegi. Poniżej
towarzyszą mu dwa przyciski standardowe oraz środkowy guzik o dwóch aktywnych
położeniach, zastępujący rolkę myszy. Korzystanie z tego dodatku jest wygodne,
a przyciski, obsługiwane wraz z płytką jedną dłonią, działają bez kłopotów.

3G Watcher pomaga korzystać z sieci komórkowych

Za obsługę Bluetooth odpowiada oprogramowanie Toshiby

Komputer jest dostarczany z oprogramowaniem Windows XP
Tablet PC Edition, nośnikiem pozwalającym odtworzyć domyślne oprogramowanie
operacyjne maszyny, Windows Vista Business, zapisanym także na dysku twardym
komputera, oraz aplikacją zabezpieczającą SmartCase Logon+. Ta ostatnia daje
sposobność skorzystania z czytnika linii papilarnych, kart SmartCard i modułu
Trusted Platform Module. Dzięki oprogramowaniu możliwe jest zabezpieczenie
uruchomienia systemu operacyjnego oraz zabezpieczenie części dysku twardego
przed dostępem nieuprawnionych użytkowników.

Panel szybkiego dostępu do podstawowych opcji. W funkcji tabletu doskonale współgra z pisakiem

Także rozdzielczość łatwo modyfikować dotykiem

Poza powyższymi programami na płytach można znaleźć aplikacje:
Adobe Acrobat Reader, Nero Essentials, Norton Internet Security oraz Toshiba
Bluetooth Stack, a dla chcących korzystać z komunikacji 3G — UMTS Watcher.
Dopełnieniem jest przydatny, niewielki WinZip.

Powyżej interesujący sposób prezentowania wstrząsów, na które narażany jest komputer. Ich wysoki poziom doprowadza do chwilowego zabezpieczenia dysku twardego

W opakowaniu z komputerem można znaleźć też gustowny czarny
futerał firmy Dicota oraz jeden arkusz ochronnej grubej folii na ekran T4220.
Poza nimi pudełko kryje sznurek, którym przytwierdza się pisak do
tabletu.


Po co więc ten tablet?

By korzystać z funkcji
dotykowych T4220, trzeba użyć piórka z zestawu. Najprostsze
zastosowanie pisaka dodawanego do komputera Fujitsu Siemens Computers to po
prostu zastąpienie myszy: wygoda komunikacji użytkownika z interfejsem jest podobna, przy jednocześnie innym, ergonomicznym uchwycie samego
kontrolera. Takie wykorzystanie pisaka oznaczałoby jednak zbyt daleko idącą rezygnację z możliwości dawanych przez sprzęt.

Odpowiednie dostosowanie piórka do potrzeb użytkownika zamienia je w uniwersalne narzędzie

Technologie Wacom Penabled zapewniają, że komputer z pisakiem
i dotykowym ekranem może doskonale spełniać funkcję przenośnego komputerowego
studia do tworzenia i retuszu grafiki, może nie w całkowicie profesjonalny
sposób, ale na pewno bardzo mobilny.

Pierwszorzędną zaletą takiego komputera jest jednak sposób
wprowadzania danych, tak naturalny dla użytkowników sprzed czasów komputerów,
kiedy to wiele „danych” wprowadzano na kartki długopisami.

Tablet daje sposobność wprowadzania tekstów piórkiem na trzy sposoby. Ostatni z nich jest najbardziej wygodny i najbardziej naturalny

Dokładnie te same możliwości notowania daje ekran T4220,
sprawnie odtwarzając pociągnięcia pisakiem po panelu. Ale i to nie wszystko. O
ile pisać i rysować można dosłownie wszystko, niektóre z pociągnięć pisakiem
mogą być rozpoznawane jako gesty, pozwalające łatwiej pracować np. z treścią
wyświetlaną w oknach: odpowiadają za „przewijanie” strony,
kopiowanie zaznaczonego tekstu, kasowanie jego zaznaczonego fragmentu,
wklejanie czy przechodzenie między kolejnymi stronami internetowymi.

Szybkie ruchy piórkiem w ośmiu kierunkach mogą się przydać

Powyższe techniki, mimo że pomocne podczas posługiwania się
piórkiem, są jednak mało zaawansowane w porównaniu do innej technologii
oferowanej przez system Windows Vista współpracujący z tabletem: rozpoznawania pisma
odręcznego.

Rozpoznawanie polskich wyrazów pisanych odręcznie wypada kiepsko

Pisanie „literka po literce” czasem działa, nie jest jednak tak intuicyjne i wygodne, jak system rozpoznawania pisma angielskiego, a gdy pojawiają się polskie litery… Kompletna klapa

Z angielskimi wyrazami Vista radzi sobie dużo lepiej

By pismo zostało rozpoznane, wcale nie musi być majstersztykiem kaligrafii

Rozwiązanie to pozwala niemal pozbyć się klawiatury i
wprowadzać wszelkie teksty w edytorach, listach e-mail, paskach adresów czy formularzach w sieci. Niestety, rozpoznawanie pisma i konwertowanie go na znaki
najlepiej działa w przypadku wybrania dla systemu języka angielskiego. Wiele
polskich wyrazów jest dla Visty zbyt wielką tajemnicą, a użytkownikom znad
Wisły pozostaje posługiwanie się klawiaturą ekranową i wstukiwanie pojedynczo
kolejnych liter. Z kolei angielskie wyrazy są rozpoznawane bardzo często
poprawnie, a piszący nie musi być nawet w połowie mistrzem kaligrafii. To ważna
zaleta.

Sticky notes — „żółte karteczki” w Windows

Windows Journal wygląda niemal jak zeszyt w linie

Tabletem można wybierać adresy w sieci, a jak widać poniżej, także logować się, przykładowo do konta poczty elektronicznej

Pod spodem widać przykład jednego z najbardziej „naturalnych” zastosowań tabletu — pisania z konwertowaniem tekstu na słowa w edytorach


Zintegrowany układ graficzny i doskonały procesor

Pod niecodzienną formą nadaną komputerowi przez Fijitsu
Siemens Computers kryje się nowoczesny, wykonany w technologii 45 nm procesor
Intel Core 2 Duo T8300 o szybkości 2,4 GHz. Chip z rodziny Penryn zapewnia 3 MB
pamięci podręcznej poziomu drugiego i działa z magistralą FSB o szybkości 800
MHz, ale trzeba dodać, że daje także sporo ciepła. Laptop grzeje się znacznie,
szczególnie w miejscu wylotu powietrza. Ciepło jest odczuwalne, nawet gdy sprzęt
nie jest zbyt obciążony pracą. Wadę tę tłumaczy nieco wnikliwsza obserwacja
obudowy, w której otwory wentylacyjne nie są zbyt liczne.
Temperatura nie jest oczywiście na tyle wysoka, by parzyć, jest jednak
zauważalna.

W dwóch dostępnych slotach dla modułów SO-DIMM zainstalowano
2 GB pamięci RAM PC2-5300 (maksymalna ilość to 4 GB). Maszyna dostała zintegrowany
chip graficzny Mobile Intel GMA X3100, wbudowany w układ Mobile Intel 965
Express
.

Sprzęt wyposażono w platformę Centrino, co oznacza,
że wśród modułów komunikacji znajduje się ten odpowiadający za połączenia z
sieciami Wi-Fi, WiFi Link 4965AGN. Poza nim w komputerze działa kontroler
przewodowej sieci gigabitowej oraz adapter HSDPA firmy Sierra Wireless.

Platformie Intela towarzyszy 160-gigabajtowy dysk twardy
Western Digital WD1600BEVS-07RST0
z interfejsem Serial ATA oraz nagrywarka DVD
typu multi Matshita UJ-850S
. Platforma zabezpieczająca to nie tylko czytnik
linii papilarnych czy kart SmartCard, ale i przechowujący hasła moduł TPM
(Trusted Platform Module). Za bezpieczeństwo danych odpowiada też Shock Sensor,
wykrywający wstrząsy komputera i na czas unieruchamiający dysk twardy. Przyspieszaniem
działania T4220 zajmuje się opcjonalna gigabajtowa pamięć Intel Turbo Memory.

O ile system jest wyposażony w relatywnie silny i nowoczesny
procesor, Vista ocenia go tylko na trzy z plusem. Niska nota spowodowana jest
tym, że układ graficzny jest zintegrowany. Główny układ Intela, pamięć oraz dysk twardy są oceniane
znacznie wyżej. Dobrze to widać na niektórych z poniższych wykresów
pokazujących wydajność komputera.

Bateria w naszych próbach wykazała się niezłą
wydajnością w czasie, kiedy komputer pracował z mniejszym obciążeniem. W
zaproponowanych scenariuszach jej testowania nie udało się, niestety, osiągnąć
czasów działania zapowiadanych przez producenta.


Podsumowanie

LifeBook T4220 może się spodobać. Komputer Fujitsu Siemens
Computers jest nie tylko nowoczesnym i szybkim notebookiem o atrakcyjnym
wyglądzie, ale i przyjemnym we współpracy tabletem, którego duże możliwości,
niestety ograniczone w polskiej wersji systemu operacyjnego Windows Vista,
potrafią zadziwiać. Świetnie sprawuje się bowiem system rozpoznawania pisma
odręcznego, nawet jeśli piszący robi to niczym przysłowiowa kura pazurem. Jeśli
jednak kury te będą zmuszane posługiwać się tylko językiem angielskim, nie ma
raczej większych szans, by ta doskonała funkcja była w stanie spopularyzować
T4220 i inne tego typu maszyny w Polsce.

Pisać na tablecie każdy może

Dotykowy ekran nie jest jedynie interfejsem do wprowadzania
pisma w języku angielskim, bo notować, choć bez rozpoznawania wyrazów, można i
po polsku oraz w każdym innym języku. Dzięki technologiom Wacom Penabled T4220 to
również sprawne urządzenie ogólnego zastosowania, działające z bezprzewodowym
piórkiem mogącym udawać mysz, ale i być przykładowo pędzlem malarza.

Testowana konfiguracja została wyekwipowana w bardzo sprawny
procesor z rodziny Penryn o szybkości 2,4 GHz, ale i inne podzespoły zapewniające
dużą wydajność laptopa, np. 1 GB pamięci flash dla technologii Intel Turbo
Memory. Podsystem graficzny jest zupełnie wystarczający do pracy z tabletem,
jednak wyklucza zabawę z nowymi grami. To jednak owoc kompromisu. Zastosowanie
wydzielonego chipu do obsługi grafiki mogłoby zwiększyć kłopoty z odpowiednią
wentylacją T4220.

Cieszyć mogą duże możliwości komunikacji
bezprzewodowej, która nie jest ograniczona zasięgiem hotspotów,
ale jest też możliwa w systemie 3G. Wielki plus także za ekran, który zapewnia
wręcz doskonałe kąty widzenia. Rozdzielczość 12,1-calowego panelu, relatywnie niska, jest w tym formacie w pełni wystarczająca. Maszyna
jest też nieźle zabezpieczona: ma nie tylko czytnik linii papilarnych, kart
SmartCard, ale i moduł TPM. Dodatkowo zabezpieczany jest także dysk twardy podczas wstrząsów.

Notebook nie grzeszy smukłością. O ile jego niewielki
obrotowy ekran pozwala osiągnąć wymiary obudowy 295 mm na 244 mm, to grubość w
żadnym miejscu nie jest mniejsza niż 36,5 mm. Pomocna w mobilnej pracy okazuje
się jednak niewielka waga sprzętu, którą dodatkowo można zmniejszyć dzięki
łatwo usuwalnemu napędowi optycznemu. Tak przygotowany komputer waży mniej niż
2 kg.

Jedną z poważniejszych wad T4220 jest wysoka temperatura
pracy. Komputer znacznie się grzeje nawet wtedy, gdy nie jest obciążony.

Sprzęt byłby godny polecenia każdemu amatorowi najbardziej
mobilnej pracy, gdyby nie dość wysoka cena. Ta z pewnością ogranicza krąg
zainteresowanych.

Zalety:

  • Doskonały panel dotykowy przygotowany pod okiem
    Wacom
  • Duża moc obliczeniowa
  • Świetny ekran
  • Spore możliwości zabezpieczenia komputera
  • Wi-Fi wspierane przez 3G
  • Cicha praca
  • Modułowy napęd optyczny wymienny z baterią
  • Nowoczesny wygląd

Wady:

  • Niemożność wykorzystania wszystkich funkcji tabletu „po
    polsku”
  • Kłopoty z wentylacją
  • Relatywnie słaby układ graficzny
  • Brak kamery internetowej
  • Ruchoma bateria
  • Cena

Do testów dostarczył: Fujitsu Siemens Computers
Cena: 5499 złotych z podatkiem VAT.
Gwarancja: 3 lata (z możliwością wykupienia przedłużenia do 5 lat)