ASUS PW191 – szeroki, 19-calowy monitor

6 lutego 2006 0 przez Marek Chmielarz

Monitory LCD o przekątnej 19 cali to widok, który mocno spowszedniał. Na rynku jest cała masa tego typu modeli, różnych producentów. Zdecydowana większość z nich oferuje rozdzielczość 1280×1024. Występują jednak również modele „szerokie w barach”, jak w wolnym tłumaczeniu (i to bardzo – przyp. red.) oddać można angielskie wide screen. Mają one rozdzielczość 1440×900 pikseli i proporcje boków ekranu równe 16:10. Taki właśnie, jeszcze gorący produkt wprost z chińskiej fabryki Asusa trafił do laboratorium PCLab.pl.

Opisywany dziś monitor to ASUS PW191. Jest to zupełnie nowy model, dopiero co wprowadzony na rynek. Monitor, który do nas trafił to egzemplarz przedprodukcyjny. Dlatego też nie napiszę nic o sterownikach, pudełku, czy instrukcji. W finalnej wersji produktu szczegóły te ulec mogą zmianie. Na pewno inna będzie płyta ze sterownikami, bo ta, którą dostaliśmy, była ręcznie wypalona i ręcznie podpisana markerem. Na samej płycie znaleźliśmy jedynie oprogramowanie sterujące funkcją portretową oraz instrukcję w formacie PDF. To jednak drobiazgi, które nie wpłyną na ogólną ocenę monitora.

Jeśli chodzi o najważniejsze cechy monitora, przedstawia je poniższa tabelka:

Pierwsze co rzuca się w oczy to dobry czas reakcji i słabe kąty patrzenia. Osiem milisekund to co prawda coraz częściej standard, ale standard porządny. Matryce reklamowane jako „8 ms” w większości przypadków pozwalają na pracę bez denerwującego efektu smużenia. Rozczarowujące są natomiast kąty widzenia – w wielu modelach opartych na matrycach Vertical Aligment deklarowane kąty wynoszą 178 stopni. W tym kontekście dziwi wynik Asusa PW 191 – jedynie 130 stopni w płaszczyźnie pionowej. Na tej podstawie można założyć, że matryca wykonana została w tańszej technologii Twisted Nematic. Kontrast i jasność są na poziomie zbliżonym do większości modeli dostępnych na rynku.

Producent dołącza do monitora dwa kable wizyjne: analogowy i cyfrowy. Można to uznać za plus. Chociaż jest to powszechna praktyka, wciąż zdarzają się producenci, którzy w imię sztucznych oszczędności nie dołączają kabla DVI.

Egzemplarz, który trafił do laboratorium PCLab.pl nie posiadał europejskiej wtyczki zasilania. Nie zdziwiło nas to zbytnio, gdyż monitor został przysłany do nas niemal prosto z Tajwanu. Całe szczęście wejście zasilania w zasilaczu jest standardowe, więc bez problemu poradziliśmy sobie z tym problemem.

Jeszcze jeden kabel, który został dołączony, to kabel audio. Jak bowiem wynika z powyższej tabelki, monitor posiada głośniki stereo. Mają one moc 2 x 2W, więc nie należy spodziewać się po nich zbyt wiele.

I rzeczywiście grają one… No cóż, grają. Do biura się nadają. Do zastosowań multimedialnych nie bardzo. Dają one znośny dźwięk tak mniej więcej do 30% głośności. Następnie zaczynają harczeć. O basach oczywiście nie ma mowy. Trudno to jednak uznać za wadę – w sytuacji awaryjnej się przydadzą, a jakości porównywalnej z zestawem 7.1 chyba nikt po nich nie oczekiwał?

Widoczki

Monitor prezentuje się całkiem interesująco. Pewien dysonans wzbudzać może nieproporcjonalnie duża, okrągła podstawa, która moim zdaniem nie współgra z kanciastą ekranową częścią monitora. To jednak tylko moje prywatne zdanie, nie podzielane przez pozostałą część redakcji PCLab.pl. Wniosek z tego jedynie taki, że wygląd to kwestia gustu i że jeszcze raz potwierdza się mądra zasada cytowana przez doświadczonych internautów, którzy w takich momentach rzucają od niechcenia „DGCC!” (de gustibus cośtam cośtam, jakby ktoś nie wiedział).

Przód monitora skryty jest za szybą, podobno z powłoką antyrefleksyjną. Nie przeczę, że szyba spełnia swoje zadanie i sprawia, że kolory są żywsze i czystsze. Bardzo bym jednak się zastanawiał nad słusznością określenia „antyrefleksyjna”. W monitorze można się przeglądać jak w lustrze. W ciemnym pokoju nie jest najgorzej, jednak przy dobrym oświetleniu odblaski są bardzo wyraźne. Z tego właśnie powodu musiałem skapitulować podczas sesji zdjęciowej i powyższe zdjęcie monitora od przodu, nie jest własną produkcją PCLab.pl, a pochodzi z materiałów prasowych.

Powyższe zdjęcie obrazuje monitor wraz z odbijającym się na jego ekranie kawałkiem ściany redakcji PCLab.pl. Sam ekran jest obrotowy. Można go łatwo przemieścić z tej pozycji…

…do pozycji różnej o 90 stopni (pionowej).

Ekran można również odchylić do tyłu. Jest to konieczne podczas obracania ekranu, ale nie zalecane podczas codziennej pracy. O tym dlaczego, napiszę w dalszej części artykułu.

To już monitor widziany z tyłu. Nie ma tu żadnych rażących akcentów.

Jak widać, brak osłony na kable.

Eksploatacja

Co oczywiste, pracę z monitorem rozpoczynamy od podłączenia go do prądu i do komputera. Tak jak wspomniałem wcześniej, do komputera monitor podłączyć możemy na dwa sposoby: cyfrowo i analogowo. Przy dobrej jakościowo karcie graficznej nie odczujemy różnicy w jakości wyświetlanego obrazu. Jednak jeżeli nasza karta graficzna obsługuje DVI nie ma powodu, aby nie skorzystać z tej opcji. Monitor nie posiada wbudowanego zasilacza. Takie rozwiązanie ma swoje wady i zalety. Do wad zaliczyć można obecność jeszcze jednego urządzenia, które poniewiera się po naszym stanowisku pracy (najczęściej kopiemy je nogami). Do zalet np. to, że w razie awarii zasilacza łatwo go wymienić. Generalnie, nie jest to nadmiernie istotna kwestia.

Jak widać, oprócz wejść wizyjnych i zasilania, mamy również dwa złącza audio. Za pomocą pierwszego podłączamy głośniki do komputera (kabel audio jest dołączony do zestawu). Za pomocą drugiego złącza audio możemy podłączyć słuchawki. Sam monitor posiada dość skomplikowaną podstawę, która daje się regulować w ten sposób, że monitor może być w mniej lub bardziej pionowej płaszczyźnie, może być niżej lub wyżej oraz bliżej nas lub dalej.

Czasem trudno jednak uzyskać dokładnie takie położenie, jakie byśmy sobie życzyli. Ja dla przykładu chciałem, aby monitor stał nisko, a jednocześnie w maksymalnym oddaleniu. Okazało się to niemożliwe, gdyż przesunięcie monitora niżej jednocześnie sprawia, że znajduje się on bliżej oczu. W takiej pozycji marnuje się sporo miejsca na biurku.

Standardem jest również możliwość montażu monitora na ścianie.

Menu ekranowe

Monitor posiada dość proste menu, podzielone na pięć ekranów.

Jak widać, można za jego pomocą konfigurować podstawowe parametry wyświetlania. Jeśli chodzi o języki, nie ma wśród nich polskiego. Temperatura to cztery predefiniowane tryby (Cool, Normal, Warm, sRGB) oraz tryb użytkownika, gdzie możemy dowolnie dobrać składowe RGB. Na ekranie w lewym górnym rogu widzimy menu pozwalające na wybranie jednego z predefiniowanych trybów pracy. Przełączanie trybów możliwe jest bez wchodzenia do menu, za pomocą jednego klawisza. Słowo „klawisz” należy rozumieć tu umownie. W lewym dolnym rogu monitora znajduje się dioda zasilania. Podczas pracy świeci się na niebiesko. W trybie gotowości na żółto. Gdy świeci się na niebiesko, tuż obok znajdują się cztery podświetlone na żółto ikony, oznaczające przyciski dotykowe.

Nawigacja odbywa się więc poprzez całkowicie płaskie kontrolki. Jest to bardzo nietrafione rozwiązanie. Wygląda ładnie, ale od strony ergonomii jest nieakceptowalne. Nigdy nie wiadomo, czy monitor zauważy, że chcemy przycisnąć przycisk. Co więcej, gdy naciskamy przycisk dłużej, przykładowo radykalnie zmniejszając jasność, monitor zauważa, że przestaliśmy naciskać przycisk z pewnym opóźnieniem. Samo menu również nie jest rozplanowane idealnie. Wszystko to razem sprawia, że zmiana parametrów jest prawdziwą udręką. Jeszcze nie spotkałem się z monitorem, gdzie tę kwestię rozwiązano w tak niewygodny sposób. Pewnym wyjściem z sytuacji mogłaby być regulacja z poziomu oprogramowania – tej jednak brak.

Jego szerokość

Artykuł zatytułowałem „Jego Szerokość”, gdyż monitor jest… szeroki. Przyznaję, że z poprzedniego zdania wyszło masło maślane, więc już tłumaczę, o co mi chodzi. Większość paneli 19 cali charakteryzuje stosunek długości boków matrycy równy jak pięć do czterech. Tu jest inaczej, boki mają proporcje szesnaście do dziesięciu. Takie monitory określa się po polsku mianem panoramicznych. Wciąż są mniej popularne od tradycyjnych, chociaż trochę mniejsze „panoramy” (najpopularniejsze to 15,4″) coraz częściej stosowane są w komputerach przenośnych.

Inne proporcje – może brzmieć to nieco abstrakcyjnie. Ale jakie ma to konsekwencje w codziennym użytkowaniu? Spójrzcie na poniższe zdjęcie.

Osoby przyzwyczajone do klasycznych monitorów mogą mieć wrażenie, że ten powyżej został spłaszczony. Jeszcze lepiej widać to na przestrzeni roboczej:

Spójrzcie na stronę PCLab.pl. Jeżeli oglądacie ją na „normalnym” ekranie, wypełnia ona większość monitora. Na ekranie panoramicznym widzimy natomiast ogromne puste przestrzenie po lewej i po prawej. Nie dotyczy to jedynie PCLab.pl, taki efekt zaobserwujemy na większości stron. Czy można coś na to zaradzić?

Jak już wcześniej wspomniałem, monitor posiada funkcję portretową (pivot). Czy pomoże ona w opisywanym problemie?

Jak widać powyżej, nie bardzo. Po przekręceniu monitora o 90 stopni otrzymujemy powierzchnię długą, ale strasznie wąską (zaledwie 900 pikseli szerokości – to mniej niż na 15-calowych ekranach LCD). Przeczytanie artykułu znowu może być trudne, tym razem obcięte są boki.

Jeśli ktoś nadal ma kłopoty z wyobrażeniem sobie, jak wygląda ekran panoramiczny, proponuję, aby przeprowadził prosty eksperyment. Aby uzyskać odpowiednie proporcje, na zwykłym monitorze należy zakryć u góry lub dołu pasek o wysokości mniej więcej 20% wysokości całego ekranu. Oczywiście uzyskana powierzchnia będzie mniejsza niż w opisywanym modelu, ale proporcje bardzo podobne.

Jak wygląda codzienna praca na monitorze wide screen? Zapewne jest to kwestia przyzwyczajenia, jak wszystko zresztą. Ja jednak jakoś przyzwyczaić się nie mogłem. Cały czas towarzyszyło mi uczucie dyskomfortu. Pisanie tekstu i oglądanie stron www jest niewygodne z powodów opisanych powyżej. Albo ustawiamy ekran pionowo i mamy do dyspozycji bardzo wąski obszar użytkowy, denerwująco obcinający boki stron, albo piszemy tekst na samym środku ekranu, frustrując się hektarami bezużytecznej powierzchni po bokach.

W grach jest nie lepiej. Jeżeli gra nie udostępnia fizycznej rozdzielczości monitora, mamy problem. Pomimo starań producentów, interpolacja rozdzielczości innej niż natywna to wciąż pięta achillesowa monitorów LCD. Tutaj dochodzi jeszcze efekt rozciągnięcia obrazu na boki. Co ciekawe, efekt bardzo różni się w zależności od gry. Dla przykładu w Quake 4, obraz w rozdzielczości 1280×1024 wygląda całkiem znośnie. Jednak już w Grand Theft Auto: San Andreas wygląda fatalnie. Inna sprawa, że pierwsza z tych gier nie udostępnia rozdzielczości 1440×900, a druga tak, co problem rozwiązuje. Generalnie bardzo źle nie jest, ale nastawić się trzeba na możliwość wystąpienia kłopotów. Poza tym nawet w grach, które obsługują rozdzielczość monitora, obraz wygląda trochę inaczej niż zwykle i trzeba się do nowych proporcji przyzwyczaić.

To w czym szeroki monitor zdecydowanie się sprawdza, to filmy DVD. Tu widać, do czego ASUS PW191 został stworzony. Filmy, które normalnie denerwują nas czarnymi paskami u góry i dołu, tu wypełniają cały ekran. W połączeniu z szybą, która zdecydowanie poprawia kolory, oglądanie filmów staje się przyjemnością. Choć należy zauważyć, że wielu z nas posiada komputer podłączony do telewizora, którego ekran z reguły ma więcej niż dziewiętnaście cali. Jednak ci, którzy nie posiadają odbiornika TV, a komputer służy im głównie do oglądania filmów, nie bedą zawiedzeni.

Dalsze testy

Zostawmy jednak rozważania o wide screen, przejdźmy do reszty wrażeń z testów. Jak na wstępie zaznaczyłem, monitor wyposażony jest w szybką matrycę o deklarowanym czasie reakcji 8 ms. Należy przyznać, że wrażenia z testów potwierdzają ten parametr. Smużenie podczas przewijania stron w edytorze tekstu, przeglądania stron WWW oraz w grach praktycznie nie występuje. O smużeniu nie ma się więc co rozpisywać, bo go praktycznie nie ma.

Na więcej niż kilka słów zasługuje jednak temat kątów widzenia. Powiedzmy sobie szczerze, na tym polu producent matrycy się nie popisał.

Obraz widziany z boku pod kątem nie jest najgorszy…

…ale jednak utrata kontrastu jest widzialna.

Jeszcze lepiej widać ją na białym tle. Co gorsza, panel jest tak szeroki, że jeżeli siedzimy na wprost urządzenia, to środek obrazu wyglądu ładnie. Natomiast już po bokach zauważyć możemy lekką utratę kontrastu. Osoba siedząca obok nas nie ma szans na objęcie całym wzrokiem obrazu bez zakłóceń. To jednak nic w porównaniu z tym, co widać na zdjęciu poniżej:

Wbrew pozorom, nie jest to ilustracja tezy, że wśród redaktorów PCLab.pl znajdują się zwolennicy nurtu psychodelicznego. Zdjęcie przedstawia obraz widziany z dołu monitora. Jak widać, utrata kontrastu jest katastrofalna.

Możemy więc zapomnieć o pracy w położeniu, jakie widać na zdjęciu powyżej. Wbrew pozorom może być to problem, gdyż szyba na matrycy działa jak lustro. Gdy za nami znajduje się źródło światła, monitor aż prosi się o odchylenie od pionu. Z powodu bardzo słabego kąta patrzenia od dołu, niestety nie jest to możliwe. Matryca wymusza pracę w pozycji pionowej.

W normalnej pracy nie jest to może tragedia, ale co dzieje się po przejściu do trybu portretowego? Jeśli patrzymy od lewej strony, która poprzednio była górą, nie ma problemu.

Utrata kontrastu jest, ale akceptowalna.

Ale gdy popatrzymy od prawej strony, nie pozostaje nam nic innego, niż się zasmucić. Niech to posłuży za cały komentarz.

Powyższy czarny prostokąt nie jest czarny. Jest to zdjęcie monitora, który kolor czarny miał wyświetlać. Czemu tak nie jest? Po części jest to efekt niedoskonałości aparatu fotograficznego, ale nie do końca. Kolor czarny w monitorze ASUS PW191 nie jest może fatalny, ale na pewno daleki od perfekcji. Zastrzeżenia można mieć również do jakości podświetlenia, które nie jest równomierne. Widać wyraźnie jaśniejsze miejsca po lewym i prawym boku matrycy. W ciemnym pomieszczeniu widać, że czarny nie jest czarny. Przy dobrym świetle, czarny jest akceptowalny.

Co do białego, kolor ten wyświetlany jest poprawnie. Biały jest stosunkowo czysty, choć występują delikatne różowo-żółte przebarwienia. Niestety na białym tle najbardziej widoczny jest efekt utraty kontrastu, który psuje dobre wrażenie.

Na zdjęciu powyżej niestety nie widać tego zbyt dobrze (znowu kwestia aparatu fotograficznego), ale model PW191 ma problemy z wyświetleniem całej palety kolorów. Przejścia pomiędzy barwami nie są płynne, widać wyraźne schodki. Szczerze powiedziawszy trudno powiedzieć, czy monitor posiada moduł FRC. Z jednej strony nie widać, aby wszystkie barwy były dostępne, co wskazywałoby na jego brak. Potwierdzałby to brak występowania mikrowzorów i drżenia na obrazach testowych PassMark MonitorTest. Z drugiej strony, na jednym szarym tle udało mi się uzyskać wyraźne drżenie. Sugerowałoby to, że monitor jednak częściowo korzysta z dynamicznego ditheringu kolorów. Jest to jednak tak subtelny układ, że praktycznie nie da się zauważyć jego działania.

Tak czy inaczej, niezależnie od deklaracji producenta, mam poważne wątpliwości, czy monitor rzeczywiście wyświetla 16.2 mln kolorów.

Podsumowanie

Piszę to z ciężkim sercem, ale trudno mi polecić opisywany monitor, pomimo że nie jest to produkt obiektywnie zły. ASUS PW191 to na pewno ciekawy model, ale właściwie dla kogo przeznaczony? Dla tych, dla których komputer PC to narzędzie pracy? Chyba nie, gdyż pisanie tekstów na szerokim ekranie nie jest zbyt wygodne. Być może dodatkowa przestrzeń po bokach może być wykorzystana na jakieś okienka narzędziowe np. w programie graficznym. To jednak, co zyskujemy po bokach, tracimy w płaszczyźnie pionowej. A profesjonaliści, którzy potrzebują więcej przestrzeni po bokach, kupią sobie drugi monitor. Zresztą do poważniejszych zastosowań monitor się nie nadaje ze względu na zastosowaną matrycę – kąty patrzenia są po prostu za słabe, reprodukcja kolorów również szwankuje.

Czy monitor nadaje się dla graczy? Nie sądzę. Gry projektowane są na monitory o innych proporcjach. Nie każdy program udostępnia rozdzielczość 1440×900. Często będziemy musieli iść na kompromis, jeśli chodzi o jakość obrazu. A to chyba nie uśmiecha się nikomu, kto zapłacił spore pieniądze za nowy monitor. Z punktu widzenia zapalonego gracza, PW191 to niepotrzebne pakowanie się w kłopoty.

Czy zatem opisywany ASUS nadaje się do oglądania filmów DVD? Zdecydowanie tak. Podczas oglądania filmów nie widać smużenia. Kolory również nie budzą zastrzeżeń. Są pewne kłopoty z odwzorowaniem ciemniejszych scen, ale to dotyczy praktycznie wszystkich paneli LCD. Tu przydadzą się nam predefiniowane tryby – przed oglądaniem filmu proponuję wybrać tryb o większej jasności. Utrata jakości obrazu przy patrzeniu z boku również aż tak nie przeszkadza, jeżeli więcej niż jedna osoba ogląda film siedząc w pewnym oddaleniu. Kąt, pod jakim wtedy obserwujemy obraz jest mniejszy, niż wtedy kiedy siedzimy tuż przy monitorze.

Problem jednak w tym, że mało osób zdecyduje się kupić monitor LCD, oceniając go tylko pod kątem oglądania filmów DVD. Przede wszystkim dla większości z nas komputer jest również albo narzędziem pracy, albo narzędziem do bardziej interaktywnych rozrywek. Często oba zastosowania współwystępują. Poza tym, ja dla przykładu komputer mam podłączony do telewizora. I jeżeli mam ochotę na obejrzenie filmu, zwłaszcza wraz ze znajomymi, to nawet najlepszy ekran LCD 19 cali przegra ze zdecydowanie większym ekranem TV oraz wersalką.

Biorąc pod uwagę wszystko to co powyższe, niestety nie wróżę modelowi ASUS PW191 sukcesu rynkowego. Jest on przeznaczony dla zbyt małej grupy osób. Cena w Polsce nie jest jeszcze znana, nie wiadomo również, kiedy nastąpi premiera handlowa. Sugerowana cena na rynek europejski to 399 Euro. ASUS proponuje dość korzystne warunki gwarancji – trzy lata, w tym jeden rok gwarancji na uszkodzone piksele. Wymianie podlega panel, który spełnia jeden z następujących warunków: trzy gorące piksele, sześć martwych pikseli, osiem uszkodzonych pikseli (martwych lub gorących), dwa sąsiadujące gorące piksele, dwa sąsiadujące martwe piksele, trzy uszkodzone piksele w promieniu 7,5 mm.

Podsumowując: ASUS PW191 to nienajgorszy produkt, ale z powodów opisanych powyżej naszej rekomendacji nie dostanie. Jeżeli jednak ktoś pracował już na monitorze panoramicznym i taki typ ekranu mu odpowiada, może się nad opisywanym panelem zastanowić. Oczywiście z zastrzeżeniem wad wymienionych wcześniej, z których najpoważniejszą są kąty patrzenia.

ASUS PW191
       Zalety       Wady
  • Niski czas reakcji
  • Szyba poprawiająca jakość obrazu
  • Łącze i kabel DVI
  • Funkcja portretowa
  • Regulacja wysokości podstawy
  • Proporcje ekranu dobre do oglądania filmów DVD
  • Słabe kąty patrzenia z góry oraz z boków
  • Fatalny kąt patrzenia od dołu
  • Fatalna ergonomia przycisków sterujących
  • Słaba antyrefleksyjność szyby, za którą znajduje się matryca
  • Niemożność ukrycia kabli
  • Proporcje ekranu dobre tylko do oglądania filmów DVD

Do testów dostarczył: ASUS.

Cena: 399 euro (sugerowana)

Autor pragnie podziękować Pisi za pomoc w realizacji materiału. Pisi aktywnie uczestniczyła w sesji zdjęciowej monitora.