Acer Aspire 5920G-102G16N – ryzykowny klejnot

31 stycznia 2008 0 przez Piotr Bulski

Decydując się na wprowadzenie nowej linii komputerów lub też
ich odświeżenie, firma może ryzykować. Nie jest to związane z podstawowym oprogramowaniem, które znajduje się w komputerze, to bowiem w znakomitej większości laptopów jest takie samo. Nie chodzi też o podzespoły, bowiem sprzęt oferowany jest w wielu konfiguracjach dostępnych dla różnego klienta. Ryzyko związane jest z wyglądem maszyny i jej funkcjonalnością, poniekąd wynikającą z zaproponowanego projektu.

Najnowsze modele Aspire firmy Acer, prężnie prącej w stronę
pozycji przeznaczonej jednemu z największych dostawców komputerów, są dowodem na to, że firma zdecydowała się świadomie podjąć to ryzyko, proponując modele zwane kodowo Gemstone. Nowy Aspire nie kroczy wytartą ścieżką nudnych form notebooków, co widać tuż po podniesieniu pokrywy. Uruchomienie go pokazuje, że odejście od tego szlaku może być większe niż można było początkowo przypuszczać. Ale czy to źle? Ktoś musi być pierwszy. A pierwszym czasem mogą przytrafić się błędy.

Gemstone to „klejnot”, coś drogocennego, niecodziennego, czasem budzącego zazdrość. Pierwsze spojrzenie na nowy model Aspire przywołuje te wrażenia, a kolejne nieco je modyfikują. Dlaczego? Zapraszamy do lektury na kolejnych stronach.

Z zewnątrz

Model testowy to Acer Aspire 5920G – 102G16N, maszyna z
platformą mobilną Intel Centrino Duo. Patrząc z wierzchu, jej obłe kształty
przypominają rozdeptane mydło. Mydła nie są oczywiście czarne, przynajmniej nie te, które się spotyka powszechnie, jednak już pokrywa jest jednym z elementów nowej formy Aspire, którą chwali się Acer. To ona pokryta jest warstwą przezroczystego plastiku, na której nadrukowano firmowy napis, tworząc wrażenie głębi.

Pokrywa jest błyszcząca i przymocowana do reszty komputera
dwoma solidnymi zawiasami. W każdym z położeń ekranu dają one wrażenie pewnego trzymania (jak wygląda to po dłuższym użytkowaniu ciężko stwierdzić, jednak w nowej maszynie sprawują się one niemal znakomicie, lekko jedynie sprężynując).

Przód pokrywy wieńczy nietypowe jak na laptopy zamknięcie.
Sposób blokowania pokrywy jest raczej standardowy, na dwa zaczepy. Dziwić może jednak, jak rozwiązano odblokowujący je uchwyt. O nim za chwilę.

Na przód komputera trafiły diody sygnalizujące stan maszyny,
ładowanie jej akumulatora i to, czy jest włączona. Ikonki opisujące diody są
widoczne dopiero po podniesieniu pokrywy. W centralnej części frontu znalazło się miejsce na interfejs komunikacji w podczerwieni. Obok umieszczono slot dla kart pamięci popularnych formatów, w tym MMC, SD, xD i Memory Stick Pro. Nieopodal znalazły się też interfejsy dźwiękowe, w tym wejście audio, wyjście dla mikrofonu oraz wyjście dla słuchawek i S/PDIF w jednym. Ostatnim z elementów przedniej części jest pokrętło głośności. Niestety można nim kręcić w nieskończoność, bowiem nie ma ograniczenia obrotów. Trudniej zatem zorientować się, jakie jest aktualne jego położenie. Tym istotniejsza to kwestia, że w komputerze nie ma innego klawiszowego sposobu na zmianę głośności odtwarzanych dźwięków (poziom głośności można obserwować na ekranie dzięki systemowi OSD).

Lewa strona komputera to prawdziwa lawina gniazd. Na
przedzie znalazł się slot ExpressCard, a zaraz za nim złącze FireWire, USB
2.0, wyjście S-Video, złącze HDMI i zaraz potem ułożone jeden nad drugim dwa kolejne
gniazda USB. Za nimi zdecydowano się zaproponować połączenia dla linii
telefonicznej lub kabla sieci przewodowej, a na samym rogu złącze VGA. Trzeba
przyznać… wiele tego, a przy zajęciu większości tych gniazd komputer mógłby
wyglądać bardzo ciekawie.

Pod interfejsem VGA oraz gniazdami sieci i modemu
umieszczono wylot powietrza z wnętrza laptopa. W typowym położeniu komputera
jest on niemal niewidoczny, ale na biurku nie dmucha w dół, ale nadal w bok.

Przeniesienie się na drugą stronę komputera pozwala odpocząć
od natłoku gniazd. Tutaj jest tylko jedno gniazdko USB 2.0. Projektując je,
konstruktorzy Gemstone najwyraźniej także dali odpocząć swoim szarym komórkom,
bo jego położenie jest wyjątkowo nieodpowiednie. Gniazdo zaprojektowano
dosłownie 2-3 mm od szuflady napędu optycznego. Umieszczenie w gnieździe
wtyczki z pamięcią flash, której obudowa jest szersza od samego gniazda (a o
takie przecież nietrudno) blokuje dostęp do nagrywarki. Oj, nie popisali się
konstruktorzy, nie popisali.

Obok nieszczęsnego interfejsu znalazło się miejsce dla
nagryuwarki DVD typu multi. To powszechnie spotykany typ napędu nagrywającego w
oferowanych dzisiaj laptopach. Nagrywarka HL-DT-ST GSA-T20N radzi sobie z
popularnymi nośnikami, w tym z płytami DVD-RAM i dwuwarstwowymi nośnikami DVD-R
DL i DVD+R DL. Nudę prawej strony komputera stara się jeszcze rozwiać
umieszczone w tylnej części złącze na zamek typu Kensington.

Tylna strona zamkniętej maszyny nie oferuje wiele. To
miejsce dla wywietrznika i położonego zaraz obok niego gniazda dla przewodu
zasilającego. Widoczna niekiedy na tyle komputera bateria tym razem ukrywa się
skrzętnie pod spodem. Zanim o niej, jeszcze jedna sprawa. Na tyle spod klapy
wyziera podczas ładowania akumulatora niebieskie światełko. To zapowiedź
ciekawostek, które czekają na użytkownika po podniesieniu pokrywy.

Na spodzie komputera znalazło się miejsce dla baterii
litowo-jonowej od Sanyo o pojemności 4800 mAh. Niedaleko od niej umieszczono
okrągły głośnik odpowiadający za niskie tony. Musi tam być, bo na obudowie
komputera widnieje logo Dolby, a to zobowiązuje.

Głośniki sprawują się nieźle, a dodanie im kompana
odpowiadającego za tony niskie mogło wyjść tylko na dobre. Brzmienie jest dobre
przy słuchaniu muzyki, a oferowana przez głośniki głośność w zupełności
wystarczająca. Pozwala ona na korzystanie z komputera nawet w miejscach
głośniejszych od domowego zacisza ;). Dodać warto, że nawet przy maksymalnej
głośności nic nie buczy i nie trzeszczy, co nie zawsze jest normą.

Ogólnie, maszyna z zewnątrz wygląda świetnie i o ile na
spodzie jest standardowo, to już na bokach, a na pewno na pokrywie jest
znakomicie. Cieszy zastosowanie dobrych materiałów sprawiających wrażenie
kosztownych. Nieźle jest także z ich spasowaniem.

A pod klapą…

A pod klapą jest nadal ciekawie. Wspomniane wcześniej
zamknięcie pokrywy jest niecodzienne, a sposób jego działania przypomina nieco
samochodową klamkę, bo element jest odchylany. Poruszanie nim zmienia położenie
dwóch zaczepów przytrzymujących pokrywę. Oba sprawują się raczej nieźle, jednak
zamknięty komputer ma ciekawą przypadłość. Jedna z gumowych nóżek
amortyzujących umieszczonych na obramowaniu ekranu, po zamknięciu komputera
znajduje się dokładnie nad lewym przyciskiem panelu dotykowego. Mocniejsze
przyciskanie pokrywy sprawia, że guzik jest aktywowany, a do tego wyraźnie
cyka.

Odchylany uchwyt pokrywy to nie tylko nietypowa
„klamka” do otwierania komputera, ale i miejsce w którym producent
zdecydował się umieścić kamerę internetową, Acer Crystal Eye. Szkoda jednak, że
odchylanych właściwości tego elementu nie wykorzystano w większym stopniu.
Mogłoby to pozwolić przykładowo na lepsze dopasowywanie położenia kamery i
wybór obejmowanego przez nią kadru. W systemach „nieruchomych” zdarza
się czasem tak, że kamera nie zawsze pokazuje optymalnie dobrany kadr, przy
jednocześnie najlepiej dobranym kącie położenia ekranu. Po bokach kamery,
której działanie sygnalizuje dioda umieszczono otwory mikrofonu.

Pod kamerę trafił 15,4-calowy ekran ciekłokrystaliczny o
błyszczącej powłoce. Matryca charakteryzuje się rozdzielczością 1280 na 800 punktów. Zdaniem producenta czas reakcji matrycy to 8 ms, a jej
jasność sięga 220 nitów. Sprzęt oferuje 10 poziomów siły podświetlenia ekranu.

Rozświetlenie matrycy wygląda równo i szczerze mówiąc nie ma
się do czego przyczepić. Oczywiście na ciemniejszych polach widać niewielkie
różnice, jednak podczas typowych zastosowań będą one niezauważalne. Dobrze jest
też z kątami widzenia w poziomie, które
są zadowalające. Te w pionie już takie nie są, a delikatne spojrzenie na ekran
od góry wiąże się z koniecznością obserwowania przekłamanych kolorów.

Warto też zauważyć inną nienajlepszą cechę ekranu – jego
błyszczącą powłokę. Tego typu wyświetlacze często spotyka się obecnie w
komputerach, jednak ich wadą jest łatwe odbijanie światła, co w słoneczne dni
może skutkować niewygodnymi refleksami. Zwykle w ciemniejszych pomieszczeniach
nie ma to znaczenia, jednak dolną cześć komputera Aspire rozświetlają różne
„lampki”, które lubią, w specyficznych warunkach, odbijać się od tej
powierzchni.

Część komputera z klawiaturą to najciekawszy fragment nowego
projektu modelu Aspire, ale i najbardziej odważny. Zaraz po podniesieniu
pokrywy w oko wpada mnóstwo podświetlanych diod i lampek. Nie są to tylko
specjalnie oznaczane przyciski, ale i coś, co Acer w swojej nowej maszynie
nazywa Mediaflow. Melodyjna nazwa kryje pod sobą ciekawy świetlny gadżet w
kolorze niebieskim. Świecąca linia wychodząca spod ekranu dokładnie w miejscu,
w którym za ekranem znajduje się gniazdo zasilania, biegnie do włącznika,
otoczonego podobnym niebieskim obramowaniem, a potem, już nieco mniej
efektownie podświetlona, poprzez diody wskazujące np. pracę dysku twardego, do
zestawu podświetlonych na niebiesko przycisków multimedialnych.

O ile na reklamówkach Acera, Mediaflow wygląda znakomicie, w
rzeczywistości nie jest tak ładnie świecacym gadżetem. Szkoda.

Obramowanie przycisku włącznika nie zawsze jest niebieskie.
W uśpieniu zamienia się ono w pomarańczowe. Ciekawostką jest, że wydobywający
się spod ekranu efektowny pasek Mediaflow świeci się tylko w czasie gdy
komputer jest zasilany zewnętrznie. Przyznać trzeba, że to ciekawy wskaźnik.

Zanim o tym, gdzie biegnie linia Mediaflow, nieco o głównej
części klawiatury. Nad nią umieszczono kratkę głośnika o ciekawym wzorze, który
jednak jakoś kłóci się z resztą projektu. Po prawej stronie wieńczy ją przycisk
z literą „e”. Efektowny niebieski guzik to sposób na szybkie dostanie
się do ciekawych aplikacji Acera, oferowanych wraz z komputerem.

Sama klawiatura jest niemal typowa. Dopasowana
kolorystycznie do całego jasnoszarego wnętrza jest raczej wygodna i bezgłośna w
pracy. Przyciski mają niski skok.

Jedynym „szaleństwem” projektantów jest nieco
udziwniona spacja oraz prawy Alt. Mimo niecodziennej formy, wpisywanie za jego
pomocą polskich „ogonków” nie jest inne niż w przypadku bardziej
prostokątnych klawiszy.

Uwagę zwraca duży guzik Backspace i duże przyciski Shift.
Enter w wypadku tego modelu jest niewielki. Warto wspomnieć też o wygodnych,
lekko przesuniętych w dół klawiszach kierunkowych (dwa z nich pełnią funkcje
związane ze zmianą jasności wyświetlacza), ale i umieszczonych przy nich
przyciskach odpowiadających za szybkie wprowadzanie znaków dolara i euro
(laptop może znaleźć amatorów w kantorach ;)). Obok guzików kierunkowych
ponownie umieszczono niebieski przezroczysty akcent, tym razem to tylko ozdoba
z nazwą komputera, a jednocześnie przedłużenie linii Mediaflow, która swój
koniec, po „przecięciu” spacji ma w okolicach panelu dotykowego.

To nie wszystkie przyciski laptopa. Po obu stronach
klawiatury pojawiły się pojedyncze rzędy guzików dodatkowych. Te z lewej strony
uruchamiają moduł WLAN, przeglądarkę internetową, program pocztowy oraz moduł
Bluetooth (którego w testowanym sprzęcie zabrakło).

Po prawej stronie umieszczono sześć przycisków, w tym pięć
sensorów czekających jedynie na muśnięcie. Jedyny „zwykły” przycisk tej
grupy pozwala szybko uruchomić oprogramowanie multimedialne Acer Arcade Deluxe.
Położona poniżej piątka sensorów to podświetlane w większości na niebiesko (dwa
poziomy jasności) kontrolery multimediów. Niestety najniżej położony,
odpowiadający za nagrywanie nośników optycznych nie świecił (choć
prawdopodobnie powinien być czerwony).

Sensorowe przyciski mają pewne wady. Są zbyt czułe i
„głośne”. Posługując się klawiszami kierunkowymi nietrudno zupełnie przez
przypadek uruchomić aplikację powiązaną z sensorem odpowiadającym za
nagrywanie. Zdarza się to denerwująco często. Dodatkowo, w testowym komputerze
każde użycie sensorów było potwierdzane systemowym pojedynczym piskiem
głośnika, donośnym i nieprzyjemnym dla ucha.

Na skrajach boków wewnętrznej części komputera, na
specjalnych zgrubieniach obudowy Acer oznaczył miejsca w których na bokach
kryją się niewidoczne podczas zwykłego użytkowania komputera złącza USB. To
wygodny dodatek.

Ostatnim elementem towarzyszącym klawiaturze jest panel
dotykowy. Jak na nietypowy komputer i tutaj nie mogło zabraknąć atrakcji.
Touchpad jest wyjątkowo szeroki, a przesunięcie wskaźnika po ekranie wymaga
standardowo tylko niecałych dwóch przeciągnięć palcem w poprzek.

Płytka jest precyzyjna po same brzegi. U jej podstawy
znajdują się trzy, a nie dwa przyciski. O ile te, odpowiadające za lewy i prawy
guzik myszy są raczej wygodne w użyciu, nieco inaczej jest w przypadku
środkowego guzika. To tak naprawdę czterokierunkowy kontroler pozwalający na
przesuwanie zawartości okien w pionie i w poziomie. Wygoda jego wykorzystania
pozostawia nieco do życzenia, a skuteczniej w tej roli zdają się pracować
wydzielone pola paneli dotykowych, spotykane w laptopach innych producentów.

Pod maskę testowanego Aspire trafił procesor Intel Core 2
Duo T7100 z zegarem 1,8 GHz, 2 GB pamięci DDR2 667 MHz (w dwóch slotach po 1024
MB, maksimum to 4 GB), karta graficzna z procesorem NVIDIA GeForce 8600M GT z
256 MB pamięci i możliwością pracy z maksymalnie 1 GB pamięci (reszta pożyczana
jest z zasobów systemowych).

Sprzęt dostał platformę mobilną Centrino Duo, wewnątrz
działał więc moduł komunikacji bezprzewodowej Intel Pro Wireless 4965AGN z
obsługą wszystkich popularnych standardów łączności bezprzewodowej, w tym
nieratyfikowanego jeszcze rozwiązania 802.11n. Zastosowany w komputerze dysk
twardy to 160-gigabajtowy model Hitachi Travelstar 5K160 (HTS541616J9SA00). Za
dźwięk odpowiada rozwiązanie Realtek High Definition Audio, a za gigabitowej
szybkości przewodowe połączenia sieciowe technologia Broadcom NetLink.



Oprogramowanie

Oferowane wraz z komputerem aplikacje to ważny element
nowych maszyn Aspire. Komputer testowy pracował z systemem operacyjnym Windows
Vista w wersji Home Premium (ten w maszynie był w języku angielskim, jednak na
rynku oferowane systemy są po polsku).

Notebook nie trafia do rąk „goły”, obuty jedynie w
system. Tak jak u wielu konkurentów można w nim znaleźć oprogramowanie
zabezpieczające firmy Symantec, Norton Internet Security w wersji o
ograniczonym czasowo działaniu. Jest także darmowe narzędzie do odczytywania
plików PDF, Adobe Reader. Komputer otrzymał też aplikację firmy CyberLink,
PowerProducer 3, pozwalającą na pracę z nośnikami DVD i przykładowo
przenoszenie na nie cyfrowych nagrań wideo.

W sprzęcie nie zabrakło aplikacji starającej się wykorzystać
możliwości dawane przez nagrywarkę DVD, pozwalającej na pracę z nośnikami CD i
DVD, w tym, wypalanie danych, muzyki czy tworzenie kopii bezpieczeństwa. To NTI
CD&DVD Maker.

Z aplikacją tą użytkownik nowego Aspire będzie mieć okazję
zapoznawać się częściej bowiem to głównie ona jest przypadkowo uruchamiana
dzięki zbyt czułym sensorowym przyciskom po prawej stronie klawiatury.

W sprzęcie znalazła się także 60-dniowa wersja popularnego
biurowego zestawu narzędzi firmy Microsoft, Office.

Dodatkami szczególnymi dla maszyn Aspire są ponadto, po
pierwsze Acer Arcade Deluxe, multimedialna nakładka z interfejsem użytkownika
przypominającym multimedialne rozwiązanie Microsoftu Windows Media Center, a po
drugie, najważniejszy program w gamie oferowanych przez Acera, Empowering
Technology.

Pierwszy z nich to multimedialne centrum o przejrzystym
interfejsie, pozwalające na pracę z treściami różnego typu, przeglądanie ich i
odsłuchiwanie, oraz zapisywanie na nośnikach optycznych.

Empowering Technology to wyjątkowo efektowny graficznie
dodatek z wieloma narzędziami pozwalającymi na zarządzanie wybranymi funkcjami
komputera, ale i na zabezpieczanie znajdujących się w nim danych.

Narzędzia potrafią m.in. ułatwić komunikowanie się z
sieciami bezprzewodowymi zapamiętując ustawienia specyficzne danym środowiskom,
to tzw. eNet Management. Kolejne z narzędzi to ePower, związane z ustawieniami
zasilania komputera, w tym z wyborem scenariusza działania i możliwością
dokładniejszego ustalenia co i po ilu minutach może się wyłączyć, by
zaoszczędzić energię baterii komputera.

Oba narzędzia oferują interesujący interfejs użytkownika,
zastępując jednocześnie mniej wygodny dostęp do opcji oferowanych przez system
operacyjny.

Kolejne narzędzie to eAudio, odpowiadające za ustawienia
systemu dźwiękowego do filmu, muzyki oraz gier. ePresentation to coś dla
użytkowników biznesowych. Narzędzie pozwala na szybki wybór trybu wyświetlania
prezentacji, w tym wysyłanie obrazu na projektor.

Następne narzędzia Empowering Management odpowiadają już za
bezpieczeństwo – to eLock oraz eDataSecurity Management. Pierwsze z nich
pozwala zabezpieczyć hasłem dostęp do wymiennych nośników pamięci, napędu
optycznego czy nawet stacji dyskietek, z kolei drugie daje możliwość stworzenia
na dysku twardym bezpiecznej przestrzeni PSD (Personal Secure Disk) o objętości
od 55 MB do 4 GB, w której można przechowywać najważniejsze dane.
Oprogramowanie pozwala także szyfrować pliki i foldery.

Ostatnie z gamy narzędzi Acera to eRecovery oraz eSettings.
Służą one odpowiednio przywracaniu systemu z wcześniej stworzonych kopii oraz
przywracaniu go do stanu „fabrycznego”, a w drugim z przypadków prezentują
parametry konfiguracji, pozwalają ustawić kolejność „bootowania” czy
hasło BIOS.

Dostęp do narzędzi Empowering Technology jest łatwy i nawet
gdy te nie są aktywne można szybko je uruchomić wciskając przezroczysty
przycisk „e”.

Wydajność

Serce testowego komputera to jeden ze słabszych układów Core
2 Duo serii T7000 z zegarem 1,8 GHz. W obecności 2 GB pamięci RAM sprawuje się
on jednak całkiem nieźle, pozwalając pooglądać filmy, także te
wysokorozdzielcze (HD), pograć, ale i popracować (na to mocy jest aż nadto).
Komputer jest w opcji dostępny z czytnikiem HD DVD.

Poniżej kilka przykładów pomiarów wydajności komputera i
jego podzespołów za pomocą popularnych benchmarków.

System Windows Vista ocenił komputer indeksem wydajności na
4,6 punktów. Najniższa ocena należała się komputerowi za pracę z interfejsem
graficznym Aero, 4,7 punktu zaś to ocena za dysk twardy. Najwyższą ocenę, 5,1
punktu, otrzymał procesor graficzny, GeForce 8600M GT.

Bateria Sanyo zaproponowana z nowym Acerem, z pojemnością
4800 mAh, wykazała się początkowo niezłą wydajnością. W pełnym obciążeniu
sprzęt był w stanie pracować niemal 110 minut. W teście pracy pod niewielkim
obciążeniem czas ten wydłużał się do „astronomicznych” 268 minut!

Niestety tajemnica dużej żywotności komputera okazała się
nietrudna do odgadnięcia. Aplikacja zarządzająca zużyciem energii nie pozwalała
rozpędzać się m.in. procesorowi do 100 proc. wydajności w czasie gdy ten
działał z prądem płynącym z baterii. Przestawienie tych parametrów tak, by
pozwalały układowi oferować wszystko co potrafi zweryfikowało liczby. Tak
pracująca maszyna w próbie z mniejszym obciążeniem baterii pracowała 125 minut.

Ładowanie baterii trwało 110 minut.

Komputer podczas pracy z dużą wydajnością nierzadko daje
znać o sobie szumem wentylatora. Co ciekawe, wiatrak szumi niezbyt głośno. Jednak
częstotliwość jego uruchamiania się mogłaby być mniejsza.

Temperatura obudowy Aspire najbardziej zmienia się w lewej
tylnej części, tam gdzie zainstalowano radiator. Plastik w tym miejscu czasem
wyraźnie się grzał.

Podsumowanie

Aspire 5920G to odważna wizualnie maszyna, którą Acer nieco
zaryzykował. Gemstone zamknięty wygląda niewinnie, wręcz elegancko i
nowocześnie. Po otwarciu, elegancja schodzi na plan drugi, ustępując pola
futuryzmowi, eksperymentowi, czy nawet frywolności projektantów. Od razu trzeba
przyznać, że wewnątrz sprzęt nie musi podobać się wszystkim, jednak młodsi
użytkownicy, czy bardziej otwarci na nowatorstwo mogą docenić niekonwencjonalne
jasne wnętrze Gemstone.

Szkoda, że maszyna nie ustrzegła się kilku wpadek. Dwie
podstawowe to przede wszystkim przedziwnie umieszczony port USB przy napędzie
optycznym, uniemożliwiający w pewnych warunkach otwieranie szuflady nagrywarki
DVD. Drugi z problemów to efektowne, ale zbyt pochopnie umieszczone po prawej
stronie sensorowe przyciski odpowiadające za sterowanie multimediami. Zbyt
łatwo przypadkowo je dotknąć, a tym samym niepotrzebnie aktywować przypisane im
funkcje. Zamiast sensorów powinny być zwykłe guziki.

Na uwagę z pewnością zasługuje bogata oferta połączeń wideo
wyprowadzających obraz na zewnętrzne ekrany oraz niezły ekran wbudowany, choć
pokryty błyszczącą powłoką, kiepsko sprawdzającą się w pewnych warunkach
oświetleniowych.

Warto pochwalić też duży panel dotykowy. Towarzyszącemu mu wielokierunkowemu
guzikowi należy się już jednak rózga. Pomysł bowiem jest świetny, ale wykonanie
i wygoda korzystania już mniej dobre.

Doskonałym elementem Aspire jest jego oprogramowanie.
Zaproponowany pakiet Empowering Technology to łatwy do ogarnięcia i przyjemny
wizualnie zestaw narzędzi do obsługi i zabezpieczania maszyny. Brawa za
aplikację.

Nowy Aspire to sprzęt godny polecenia, i do multimediów i do
„lżejszego” grania i do pracy w biurze. Szczególnie w tej ostatniej
roli na pewno nie pozwoli pozostać niezauważonym, zwłaszcza, że poprzednicy
rodziny Aspire urodą na pewno nie grzeszyli.

Zalety

  • Ciekawy design
  • Dobra wydajność
  • Niezłe brzmienie głośników
  • Bogaty zestaw połączeń wideo
  • Efektowny wskaźnik zasilania
  • Ciekawe dodatkowe oprogramowanie
  • Spora żywotność baterii
  • Duża kultura pracy

Wady

  • USB zbyt blisko napędu optycznego
  • Zbyt czułe sensorowe przyciski
  • Mało funkcjonalny „symulator myszy”
  • Ruchoma kamera, ale bez możliwości ustawiania

Do testów dostarczył: Acer
Cena: 5449 zł z podatkiem VAT