Komatsu przechodzi na wodór w napędach wozideł dla kopalni

Komatsu, jeden z największych na świecie producentów ciężkiego sprzętu dla kopalni, planuje zastosowanie wodoru jako paliwa we wszystkich produkowanych przez firmę wozidłach. Według The Nikkei start programu przewidziany jest jeszcze w tym roku, a pierwsze pojazdy trafią do użytku do końca dekady.

Przeróbka takiej maszyny na napęd wodorowy, to zupełnie inne wyzwanie niż w przypadku nawet największych pojazdów widywanych na ulicach. W pełni załadowane wozidło może ważyć nawet 600 ton! Dziś stosowane są w nich głownie silniki diesla lub napęd elektryczny, do którego prąd pobierany jest ze specjalnie skonstruowanych trakcji, podobnych do tych trolejbusowych.

Komatsu już eksperymentuje

Jednocześnie, jeden z już produkowanych przez Komatsu pojazdów – 940E, o ładowności 290 ton jest właśnie przystosowywany do korzystania z wodoru. Konwersję zleciła południowoafrykańska kopalnia platyny. Zamiast silnika spalinowego o mocy 2 701 KM, „pod maskę” trafi wodorowe ogniowo paliwowe połączone z akumulatorami litowo-jonowymi. Wozidło ma trafić do użytku w drugiej połowie tego roku.

Komatsu chce do 2030 roku zmniejszyć emisję dwutlenku węgla o połowę. Ponieważ 40% produkcji firmy to ciężki sprzęt górniczy, przejście na napęd wodorowy jest głównym elementem całego planu. Problem tylko w tym, że dziś ogniwa wodorowe są bardzo drogie. Jednak upowszechnienie tej technologii sprawi, że i one stanieją.

Według wielu ekspertów wodór jest paliwem lepszym niż prąd, ale jest też wielokrotnie bardziej kłopotliwe w produkcji, transporcie i przechowywaniu. Na razie nie nadaje się do samochodów osobowych, to transport zbiorowy czy właśnie zastosowania przemysłowe, mogą być początkiem gazowej rewolucji. Kto wie, może za kilkanaście lat auto na gaz zacznie kojarzyć się z wodorem, a nie gazem ziemnym? Jeśli macie ochotę na dowiedzenie się czegoś więcej o tym paliwie przyszłości, zapraszamy do posłuchania naszego podcatsu.

https://open.spotify.com/episode/40SP2JXMOzub1bbBnZ7t6G?si=mor5ZfBXSaKoqmE3It5-ag

Źródło: Nikkei Asia

Dodaj komentarz