MSI PR400-002PL – wybielone biznesowe szare kaczątko

9 kwietnia 2008 0 przez Piotr Bulski

Komputer do zastosowań biznesowych nie potrzebuje wyszukanej
grafiki, sprzęt nie musi też oferować wielokanałowego dźwięku i móc obsługiwać wyrafinowane multimedia, które dawno już wkroczyły do świata
komputerów przenośnych, kusząc masy konsumentów poszukujących godnego
zastępstwa dla stacjonarnych "pecetów". W przypadku laptopa
przeznaczonego do zastosowań odległych od szeroko rozumianej rozrywki
priorytetami muszą być nieco inne rozwiązania niż te, które sprawiają, że
nadaje się on do wszystkiego i może zastąpić zestaw hi-fi, czy nawet telewizor. Na
pierwszych miejscach powinny znaleźć się: funkcjonalność, mobilność i, co też
istotne, bezpieczeństwo.


Te cechy nie są jednak zapowiedzią maszyny, która nie
poradzi sobie z niczym poza pracą z przysłowiowymi "tabelkami".
Laptopy, nawet te ze zintegrowanymi rozwiązaniami graficznymi, już dawno
przestały nadawać się tylko do pracy. Przecież nawet człowiek pracujący musi
kiedyś odpocząć ;).

Biały MSI PR400 (PR400-002PL), o lekkim perłowym połysku,
to na pierwszy rzut oka komputer jakich wiele. Gdyby nie jego jasna obudowa,
będąca po raz kolejny wyrazem większej fantazji, z którą do doboru materiałów podchodzą
konstruktorzy komputerów, laptop zginąłby w tłumie podobnych. Jednak coś, co nie
przyciąga uwagi typowych konsumentów, w PR400 może zainteresować odbiorców,
których wygląd laptopa nie interesuje tak bardzo, przynajmniej nie w pierwszej
chwili.

Laptop wykorzystujący technologię Intel Centrino Duo już
systemem operacyjnym zaproponowanym przez producenta wskazuje, do kogo jest
kierowany. To oprogramowanie Windows Vista Business. Nie tylko jednak system jest
znakiem tego, w czyje ręce może trafić maszyna. Da się to wyczytać, niczym ze
wspomnianych dłoni, z zestawu oferowanych przez sprzęt funkcji i możliwości,
które zapewniają choćby nieco przysłonięte przeciętnością komputera interfejsy. Zapraszamy
do lektury.

 


Nie tylko biel go wyróżnia

Laptop MSI wygląda przeciętnie. Wieko jest zwieńczone
okrągłym, znanym z innych komputerów tej firmy znakiem z podświetlanym logo — warto
nadmienić, że starym, bo tajwański producent ma już w zanadrzu odświeżony
symbol. Pokrywa jest gładka, matowa, z lekkim perłowym połyskiem. Tę mdłą, nudnawą
przestrzeń w tylnej części "zaburzają" dwa szeroko rozstawione, choć
wąskie zawiasy i dwa nacięcia na przedzie i tyle pokrywy. Klapa nie ma żadnego zamka — zawiasy z magnesami zupełnie wystarczają. Wymiary zamkniętego
komputera to 332 mm na 240 mm na 26,5–35 mm.

W centralnej części frontowego panelu komputera zainstalowano
czytnik kart pamięci czterech formatów: SD, MS, xD i MMC. Mimo że znajduje się
on na wprost użytkownika, nierzadko podczas instalacji karty trzeba go
"szukać", odsuwając od siebie laptop. Na prawo od czytnika
umieszczono dwa gniazda dźwiękowe dla mikrofonu i słuchawek (komputer ma głośniki oraz zintegrowany mikrofon).

Przedni panel to także miejsce dla okienka komunikacji w
podczerwieni oraz czterech diod umieszczonych na brzegu komputera pod pokrywą,
ale tak, że bez jej otwierania są one widoczne. To lampki w kolorach: zielonym, niebieskim i pomarańczowym, informujące, czy komputer jest zasilany, czy działa komunikacja bezprzewodowa Bluetooth i Wi-Fi oraz czy
sprzęt znajduje się w trybie uśpienia. To wygodne i czytelne rozwiązanie.

Po prawej stronie maszyny umieszczono jej złącze dla kart
PC Card (typ II). To swego rodzaju ciekawostka w czasach, gdy w wielu
komputerach nie sposób nie znaleźć już jego następcy, ExpressCard.

 

Po obu stronach komputera zdecydowano się zainstalować
całkiem sporo gniazd. 14-calowy ekran laptopa wymusza zastosowanie obudowy, na
której jest nieco miejsca dla interfejsów, a MSI nie chciało z tego nie skorzystać.

Po prawej stronie złączu PC Card towarzyszą dwa porty USB
2.0, złącze FireWire, wylot systemu wentylacyjnego, a zaraz za nim złącze
sieciowe oraz miejsce do zamontowania zamka typu Kensington.

Lewa strona to z kolei miejsce dla nagrywarki DVD. Napęd ma ciekawą formę:
kształt przedniego panelu jest dopasowany do reszty obudowy. Warto zwrócić uwagę na przycisk napędu. Mimo że nie wystaje poza obrys "szufladki",
jest bardzo wygodny w użyciu, co nie zawsze się zdarza.

Za nagrywarką zdecydowano się zainstalować port
modemowy, za nim zaś — dwa wyjścia pozwalające wysłać obraz poza monitor
zintegrowany z komputerem: S-Video oraz D-Sub.

Tył maszyny to zwykle miejsce dla baterii. Podobnie jest w PR400, choć nie do końca. Poza gniazdem zasilania i baterią 11,1 V
BTY-M44 o pojemności 5200 mAh na tył trafiło gniazdo, które potrafi sprawić,
że wydawałoby się zamknięta już pula interfejsów może znacznie się powiększyć. To
złącze dla wchodzącego w skład zestawu replikatora portów. Może nie jest to idealnie
dopasowany dodatek dla PR400 — podpina się go krótkim sztywnym przewodem — ale
zainstalowany może dać aż cztery dodatkowe porty USB, jeszcze jeden port
sieciowy, gniazdo D-Sub, wyjście słuchawkowe, złącze DVI, porty szeregowy i
równoległy czy gniazda PS/2 dla myszy i klawiatury. Urządzenie jest też
wyekwipowane w złącze dla zamka typu Kensington (gdyby komuś przyszło do głowy
je zabrać).

Laptop wraz z baterią gniazd dodawanych przez Port
Replicator nie powinien polec na żadnym zadaniu, choćby podczas prezentacji. Jeśli
ktoś zapyta jednak o złącza HDMI lub DisplayPort, może być nietęgo ;). W domu
taki gadżet zapewne nie znajdzie zastosowania, odmiennie niż w zróżnicowanym
środowisku biznesowych prezentacji.

Spodnia strona produktu MSI to jak zwykle miejsce, w którym
widać najmniej. Prócz czterech sporych nóżek z gumy widać tam m.in. miejsce
wygospodarowane dla karty SIM. W tym jednak modelu za kryjącą je klapką nie
było odpowiedniego złącza.

Ciekawostką jest, że spodnia cześć komputera nie ma wydzielonych sektorów, po których odkręceniu można by dostać się do wybranych
podzespołów, ale jeden płat plastiku, kryjący pamięci czy dysk HDD.

Laptop sprawia z zewnątrz niezłe wrażenie; choć zastosowane
materiały nie są szczytem elegancji, wszystko jest schludne i dopasowane. Nie ma
się do czego przyczepić.

 


Pod białym wiekiem biała klawiatura

Pod klapą PR400 nie ma zbyt wielu ciemnych elementów —
producent odważnie korzysta z jasnych tworzyw. Produkt może być też oferowany w
wersji czarno-srebrnej. Tamten model, przynajmniej naszym zdaniem, prezentuje
się bardziej elegancko.

Zwieńczeniem ekranu jest kamera internetowa o rozdzielczości
1,3 mln pikseli. To niemal już stały dodatek zwiększający komunikacyjne
możliwości komputera, szczególnie w połączeniu z mikrofonem zintegrowanym w
dolnej części obudowy.

Poniżej kamery znalazł swe miejsce błyszczący ekran.
14,1-calowy wyświetlacz, tak jak wiele innych paneli tego typu, ma nielubianą
przez niektórych cechę: odbija jasne kształty, co nie pozostaje bez wpływu
na ogólną ocenę wyświetlacza. Oczywiście, do tego dochodzi tylko w
pewnych specyficznych warunkach. Pomijając te odbicia, warto zauważyć niezłą czerń
oferowaną przez panel, równe podświetlenie i niezłe boczne kąty widzenia. W
pionie jest nieco gorzej, jednak nie jest to komputer do zabawiania liczniejszego towarzystwa pokazami multimedialnymi, dlatego też ten parametr nie ma większego znaczenia. Taki ekran jednak o wiele łatwiej jest też "efektownie"
pobrudzić.

Matryca pokazuje obrazy w rozdzielczości 1280 na 800
punktów. Mogłaby być nieco bardziej szczegółowa, bo wielkość ekranu
zapewniałaby zapewne wygodę pracy także z nieco wyższymi parametrami np. 1440
na 900 punktów.

 

Zawiasy ekranu pozostawiają tylko trochę do życzenia. O ile
pewnie przytrzymują wyświetlacz w wybranej pozycji, mają tendencję do
sprężynowania, co może przeszkadzać, gdy z komputerem pracuje się w ruchu.

Dolna część to królestwo klawiatury. W jasnym modelu jest
ona biała, o chłodnym odcieniu. Producent podkreśla jej sporą ergonomią, między innymi dzięki klawiszom, których środki umieszczono 19 mm od siebie, co ma wpływać na wygodę
pisania.

Rzeczywiście, klawiatura jest wygodna: płaskie klawisze mają miękki, średni
skok, ale działają relatywnie "głośno", wyraźnie
cykając. Warto zwrócić uwagę na niewielkie klawisze: Backspace, Enter oraz prawy Shift, które najwyraźniej musiały ustąpić nieco miejsca położonym po lewej stronie Caps Lock i Shift.
Szkoda, że w PR400 zabrakło też większego klawisza Alt z prawej strony klawisza spacji, który w nadwiślańskim "ogonkowym" kraju ma niepoślednie
znaczenie.

Klawiatura jest prostokątna, bez wydzielonej części z
klawiszami strzałek, a obudowa pod klawiaturą daje dobre podparcie dla
nadgarstka lub nasady dłoni.

Zanim powiemy o tym, co pod klawiaturą, jeszcze małe spojrzenie nad
nią. Pod samym ekranem znalazło się miejsce dla dwóch głośników, które pełnią
raczej symboliczną rolę i grają bardzo płasko (nie "pomaga" nawet
rozwiązanie Virtual Surround zapewniane przez firmę Realtek). O ile jednak w
muzyce nie sprawdzają się niemal wcale — nie są zresztą w stanie odnaleźć się
także w innych multimediach, co skłania do wykorzystywania słuchawek — to w
pracy z komunikatorami głosowymi zapewniają wystarczającą jakość. W
głośniejszych miejscach może być jednak kłopot z dosłyszeniem mówiących.

Pod ekran trafiły też inne diody: informujące o pracy dysku twardego lub wciśniętym klawiszu Caps Lock. Nad nimi zaproponowano
włączniki. To miejsce, w którym nie tylko można uruchomić komputer, ale i włączyć
moduły komunikacji bezprzewodowej Bluetooth i WiFi (oba lub oddzielnie), a także
skorzystać z przycisku szybkiego dostępu, który standardowo ustawiono, by
sterował kamerą internetową.

Wybór palców do skanowania linii papilarnych

Trzy próby na palec

Skaner daje możliwość nie tylko blokowania komputera, ale i szyfrowania folderów i plików

Pod klawiaturą umieszczono płytkę dotykową o niewielkich
rozmiarach, ale wygodną w użyciu, pod którą znalazły się standardowe dwa
przyciski i rozdzielający je skaner linii papilarnych. Touchpad mimo swych
rozmiarów jest precyzyjny, a sterująca nim dłoń może łatwo obsługiwać
przyciski, jednak wymaga on przesunięcia dłoni przed komputer, ewentualnie
sterowania za pomocą dwóch dłoni. W takim wypadku jednak rozsądniejsze wydaje się
skorzystanie z myszy. A nawet jeśli żadnej nie ma pod ręką, to nie kłopot. O tym
jednak za chwilę.

Tak PR400 wita po pierwszym uruchomieniu

Laptop uzbrojono w podstawowe oprogramowanie zapewniające
"gładki" start z komputerem. Po pierwszym włączeniu maszyna wita
użytkowników dostępnym przez ograniczony czas pakietem Norton Internet
Security, 60-dniowym pakietem Microsoft Office, pakietem Microsoft Works, czytnikiem
Adobe Reader 7.0, aplikacją WinRAR i narzędziami CyberLink DVD Solution.

Ostatnia z pozycji wraz z oprogramowaniem przywracającym
pierwotny system komputera oraz sterowniki dodawane są do laptopa na płytach.
Odtworzenie systemu operacyjnego w pierwotnej, fabrycznej
konfiguracji jest możliwe także bez udziału nośnika optycznego, bo na
dysku twardym wygospodarowano nieco miejsca na potrzebne oprogramowanie. Gdy
coś pójdzie źle, podczas startu komputera wystarczy przytrzymać przycisk F3, a
niedługo później komputer zachowuje się niczym wyciągnięty przed chwilą z
pudełka. Niestety, są wtedy tracone wszystkie dane zapisane przez użytkownika na dysku
twardym.

Kilka płyt i instrukcje to niejedyny dodatek do laptopa. W
opakowaniu kołacze się jeszcze niewielka, przystosowana wymiarami do komputerów
przenośnych myszka z logo Micro-Star International. Szkoda, że ta dodawana do
białego laptopa nie nawiązuje do niego kolorystycznie; bardziej współgra z
maszyną czarno-srebrną. Mysz jest prosta, podłączana przez interfejs USB i
wyposażona w dwa przyciski i rolkę. Jest wygodna i wystarczająco precyzyjna w
prostych zastosowaniach, ale nie należy spodziewać się po niej szczytu
elegancji.

Do notebooka dołączono ponadto torbę. Jest typowa, w szarym kolorze, ma kieszenie na komputer i dokumenty.

 

 

 


Konfiguracja w pracy

W komputerze zainstalowano 2-gigahercowy, wykonany w
technologii 65 nm procesor Intel Core 2 Duo T7250 (Merom), współpracujący z 2
GB pamięci RAM w dwóch modułach PC2-5300. PR400 miał jeszcze jeden
wolny slot dla modułu pamięci RAM. Jak przystało na sprzęt do pracy, nie zaś do zabawy, firma MSI skorzystała ze zintegrowanego chipsetu Intel GM965
Express, zawierającego układ graficzny Intel GMA
X3100, korzystający z wydzielanej pamięci systemowej. Układ, radzący sobie z
pracą z prostszymi multimediami, zupełnie wyklucza komputer z zabawy z grami,
czego dowody można zresztą zobaczyć na poniższych ilustracjach, pokazujących
zachowanie się komputera w środowisku wymagającym nie tylko wydajnego
procesora, ale i współgrającego z nim wydajnego układu graficznego.

W komputerze MSI wąskim gardłem jest układ graficzny

Maszyna działa z platformą Centrino, więc jej trzecim elementem,
obok chipsetu i procesora, jest moduł WiFi. W tym wypadku to Wireless
WiFi Link 4965AGN, zapewniający możliwość współpracy z sieciami 802.11n. Maszyna pozwala też skorzystać z gigabitowych połączeń przewodowych dzięki kontrolerowi Intel
82566MM.

W komputerze pracuje dysk twardy z interfejsem Serial ATA:
160-gigabajtowy, 2,5-calowy napęd Western Digital WD1600BEVS-22RST0. Za
nagrywanie dysków optycznych wielu rodzajów odpowiada nagrywarka typu
"multi", DL-DT-ST GSA-T20N, radząca sobie ze wszystkimi popularnymi
formatami dysków DVD i CD.

W naszych próbach wydajności baterii komputer sprawował się
dwojako. Pod maksymalnym obciążeniem był w stanie działać godzinę i kwadrans,
zbliżając się do dwóch godzin podczas oglądania filmu DVD. Jednak w teście z
niskim obciążeniem, przeprowadzonym po niemal 2,5-godzinnym ładowaniu sześciokomorowej
baterii, było lepiej, a maszyna dołączyła do "średniej", zapewniając
ponad trzy godziny pracy.

Ważnym atutem PR400 jest niska temperatura pracy. Komputer
niemal nie zdradzał, że wewnątrz kryją się rozgrzane chipy. Nawet jeśli musiał
je schłodzić, robił to w kulturalny sposób, co powinni docenić lubiący
pracować w ciszy.

 


Podsumowanie

W MSI PR400 nie ma elementu, na którym można byłoby zaczepić
wzrok na dłużej. Gdyby nie jego jasna obudowa, sprzęt prezentowałby się niemal pospolicie.
Mimo że czarna wersja proponuje odrobinę więcej elegancji, to biały wnosi
ożywienie w świat maszyn przeznaczonych przede wszystkim do pracy. Konstrukcja
nie ma wyrafinowanych kształtów, sprawia jednak wrażenie solidnej. To gra
pozorów. Warto podkreślić, że pokrywa ekranu w rzeczywistości do najbardziej
sztywnych nie należy.

Nieco ponad 2-kilogramowa propozycja MSI jest interesująca
dla odbiorców poszukujących uniwersalnych narzędzi podczas prezentacji. Jej
bogaty zbiór interfejsów, do którego dochodzą te zapewniane przez Port Replicator (wśród nich są: S-Video, D-Sub, DVI czy wiele dodatkowych portów USB), powinien wystarczyć, by w żadnym momencie użytkownik nie poczuł, że czegoś mu
brakuje. Port Replicator jest funkcjonalny, ale niewygodny po zamontowaniu. Nawet bez niego gama połączeń laptopa jest i tak niezła, bo to m.in. trzy
złącza USB 2.0 i dwa wyprowadzenia obrazu.

Maszyna nie wyróżnia się szybkością działania: działa na
dobrym średnim poziomie, wspomagana przez 2 GB pamięci RAM. Jej podsystem
graficzny zintegrowany w chipsecie Intela jest wystarczający do zadań biurowych
i prostych multimediów, wyklucza jednak granie
w zaawansowane gry (może i dobrze, w końcu to sprzęt do pracy).

Pożytecznym dodatkiem jest umieszczony w rejonie płytki
dotykowej czytnik linii papilarnych, zapewniający maszynie nieco większe
bezpieczeństwo. Ciekawym elementem konfiguracji jest też slot PC Card. W czasie
gdy inne komputery chwalą się już interfejsami ExpressCard, w PR400 można nadal
skorzystać ze starszych urządzeń. Może to być tuner TV albo czytnik karty
pamięci w formacie, którego nie obsługuje zintegrowane z laptopem urządzenie
dla kart flash.

Na tle całej maszyny nieźle wypada ekran. Pomijając błyszczącą powłokę, zapewnia dobrze podświetlony obraz, choć rozdzielczość mogłaby być trochę większa.

MSI PR400 można zarzucić niewiele. Jest przeciętny, ale
nieźle wykonany. Dużym minusem komputera jest zaproponowany zestaw głośnikowy
stereo, który jest w stanie jedynie "zarysować" to, co powinno
dotrzeć do uszu użytkownika. Poszukujący lepszych efektów od razu powinni
skłaniać się ku słuchawkom. Martwi też trochę układ klawiatury, na której
kilka ważnych klawiszy ma nieco mniejszy niż zwykle rozmiar.
W komputerze przeznaczonym do pracy chociaż przycisk Enter powinien być nieco
większy.

Poszukujecie laptopa do biura, ale nie chce się Wam nosić
szerokich "piętnastek" w torbach? Warto zastanowić się nad nieco
mniejszą konstrukcją, być może nad tą od MSI. Pomijając kilka jej
niedociągnięć, jest ona dobrym przykładem na to, jak użyteczność może
zdominować styl.

 

Zalety:

  • Bogaty zbiór połączeń
  • Funkcjonalny Port Replicator
  • Konstrukcja dająca poczucie solidnego wykonania
  • Wygodna klawiatura
  • Czytnik linii papilarnych
  • Cichy i chłodny
  • Idealny do pracy w biurze

Wady:

  • Przeciętny wygląd
  • Błyszcząca matryca LCD
  • Marne głośniki

Do testów dostarczył: MSI Polska
Cena: 3490 złotych z podatkiem VAT