Lexmark X9350 – kombajn z antenką

26 czerwca 2007 0 przez Jacek Grabowski

X9350 to produkt, który można nazwać luksusowym. Lexmark nie szczędził opcji i dodatków. Znajdziemy w nim nie tylko obsługę sieci Ethernet w wersji bezprzewodowej i klasycznej z kabelkiem, ale również możliwość dwustronnego druku i kopiowania z automatycznym podawaniem dokumentów, a także czytnik kart pamięci SD, Memory Stick, xD i Compact Flash z możliwością drukowania zdjęć bezpośrednio z karty bez komputera. Jednak choć w materiałach reklamowych producenta X9350 prezentuje się jako niemal ideał, to w praktyce okazuje się, że nie jest wcale tak dobrze.

Drukarka – niezła, ale nie rewelacyjna

Drukarka subiektywnie wydaje się względnie szybka i dość cicha jak na „plujkę”. Jednak to tylko złudzenie. Deklarowana przez producenta wydajność 32 strony na minutę przy druku czarno-białym i 26 przy kolorowym to zapewne wartość uzyskana w trybie przeglądowym („draft”) w najkorzystniejszych możliwych warunkach pracy. W praktyce (wydruki z Worda i Excela, tryb domyślny) nie udało nam się zmierzyć wydajności większej niż ok. 5 str./min. w trybie czarno-białym, a więc niemal 6 razy mniej, niż w materiałach reklamowych Lexmarka.

Testowy wydruk z Worda

Nie jest to wynik najgorszy, lecz biorąc pod uwagę charakter urządzenia i jego swoistą „elitarność”, należałoby się spodziewać znacznie lepszej wydajności. Faktyczna prędkość drukowania zależy oczywiście od charakteru wydruku – np. kolorowe zdjęcie o rozmiarze 13×18 drukuje się ok. 35 sekund, przy czym wybrana rozdzielczość praktycznie nie wpływa na czas drukowania – różnice nie przekraczają 6 sekund, więc są niezauważalne w zwykłej, codziennej eksploatacji.

Wydruk zdjęcia kolorowego w rozdzielczości 300 ppi został zeskanowany skanerem zainstalowanym w X9350

Wbudowany czytnik kart pamięci jest jak gdyby dodatkowym znakiem rozpoznawczym, że na Lexmarku można także drukować fotografie. I owszem, można – rezultaty na papierze są zadowalające dla amatora chcącego wydrukować fotki z imprezy albo wczasów.

Czytnik może odczytywać karty SD, CF, Memory Stick (Sony) i xD (Fuji/Olympus)

Niestety, duże powierzchnie o stałym zabarwieniu wydają się na wydrukach jak gdyby lekko przybrudzone. Jednak dopiero zmieniający się gwałtownie wskaźnik ilości tuszu wyświetlany na ekranie komputera w okienku sterownika drukarki może przyprawić o palpitacje serca co bardziej oszczędnych użytkowników. Udało mi się prawie wyczerpać kartridź kolorowy (pozostało ok. 1/6 zawartości według wskaźnika) po wydrukowaniu 48 zdjęć w różnych formatach (od 10×15 cm do A4), używając z reguły trybu 150 ppi. Chcąc drukować zdjęcia trzeba przygotować się na spore wydatki, a na pewno wcześniej warto wyłączyć w programie obsługi opcję używania kartridża kolorowego podczas sporządzania wydruków czarno-białych.


Droga eksploatacja

W tym miejscu nie możemy się powstrzymać przed refleksją dotyczącą stosowania w biurach drukarek atramentowych (w istocie dowolnych producentów i modeli), zwłaszcza kolorowych. Gdyby potraktować X9350 jako rozwiązanie dla małej firmy – do czego predestynuje je „sieciowość” – to konieczność względnie szybkiego uzupełniania zapasów tuszu może być zbyt kosztowna, żeby eksploatacja była opłacalna.

Pokrywy pojemników na naboje nieprzypadkowo przypominają rozwarte paszcze głodnego, dwugłowego smoka 😉

Wprawdzie – co pocieszające – wskaźnik zużycia czarnego tuszu nie spada tak szybko, jak kolorowego. Jednak już po 120 stronach wydruków z Worda kreska na wskaźniku spadła o ponad jedną czwartą. Dodajmy do tego możliwość używania urządzenia jako „kserokopiarki”, a w warunkach biurowych zakup jednego kartridża na tydzień może się stać całkiem realną koniecznością. A niestety tanio nie jest – komplet kartridży (czarny i kolorowy) to wydatek – bagatela – ok. 160 zł w sklepie internetowym Lexmarka.

Producent w okienku sterownika drukarki umieścił nie tylko wskaźnik ilości tuszu, ale i – sprytnie – odsyłacz „Zamów atrament”, który na pewno szybko się przyda. Przy okazji można się naocznie przekonać o prawie całkowitym wyczerpaniu kolorowego pojemnika – strzałka na jego wizerunku wskazuje, że drukowanie czarno-białych dokumentów odbywa się bez używania kolorowego atramentu. Domyślnie drukarka używa jednak niewielkich ilości kolorowego tuszu do wydruków bitonalnych. Żeby to zmienić, można kliknąć przycisk „Wygląd” widoczny w okienku, lub skorzystać z zakładek konfiguracyjnych.

Użytkownik ma stosunkowo niewiele możliwości zaawansowanego konfigurowania wydruku, lecz wszystko, co może być potrzebne w codziennej pracy, jest na miejscu.

Do wad drukarki zaliczylibyśmy także sporą czułość na jakość i gramaturę papieru. W dodatku urządzenie nie poradziło sobie poprawnie ze zdiagnozowaniem „paper jamu”, sygnalizując jedynie brak papieru w podajniku. Gwoli sprawiedliwości musimy jednak przyznać, że zacięcie zdarzyło nam się tylko jeden raz i było bez wątpienia winą papieru o zbyt niskiej gramaturze.

Nie zdobyła naszego zaufania kaseta podajnika, wyglądająca jakby mogła rozpaść się w rękach. Mieści ona do 50 arkuszy. Zorientowanie się w jej udziwnionej armaturze do ustalania formatów papieru nawet z instrukcją w ręku zabrało nam sporo czasu.


Wielość funkcji, łatwość obsługi

Urządzenie Lexmarka wyposażono w skaner płaski A4 z podajnikiem dokumentów. Cechuje go przyzwoita szybkość pracy – podgląd ukazuje się na ekranie po zaledwie 7 sekundach, a zeskanowanie strony A4 z transmisją do komputera zajmuje ok. 25 sekund. W trybie „ksero” czasy te są oczywiście krótsze. Jakość skanów najtrafniej można określić jako przewyższającą wymagania, które (subiektywnie) stawialibyśmy przed urządzeniem biurowym.

Sterownik TWAIN pozwala na niewiele – jednak dzięki temu jest prosty w obsłudze

Wbudowany faks umożliwia faksowanie także w kolorze – warto na to zwrócić uwagę. Mimo nieco odstraszającego wyglądu panelu sterowania z wyświetlaczem, jego obsługę można opanować bardzo szybko, posługując się instrukcją obsługi przypominającą zarówno formatem, jak i ilością obrazków komiks Kornela Makuszyńskiego o Koziołku Matołku. Nawiasem mówiąc, instrukcja składa się z wielu części, które – co dziwne – różnią się między sobą zarówno poziomem edytorskim, jak i jakością tłumaczenia. Poetycki tytuł jednej z części: „Rozwiązania z zakresu instalacji” wzbudził w nas nostalgię za młodością „peerelizującym” sformułowaniem tematu. Najprzyjemniej korzystało nam się jednak z podręcznika do oprogramowania, jako jedynego wydrukowanego w kolorze.

Wbudowany w panelu kolorowy ekranik LCD o dobrej jasności i rozdzielczości jest – mimo niemal mikroskopijnych w dzisiejszych czasach rozmiarów (1,5″) – wyraźny i czytelny. Bardzo dobrym pomysłem było umieszczenie go na zawiasie, umożliwiającym jego wysunięcie i ustawienie pod kątem.

Jak dla nas – doświadczonych w końcu i obytych z komputerami użytkowników – obsługa X9350 okazała się intuicyjnie łatwa. Jednak czy tak samo poradzi sobie każdy – nie jesteśmy pewni. Nie zaryzykowalibyśmy takiego twierdzenia zbyt pochopnie, skoro znamy wielu ludzi, dla których odtwarzacz MP3 to czarna magia. „Gałkologia” Lexmarka mogłaby być dla nich drogą przez mękę… Niemniej łatwość obsługi urządzenia – zarówno po stronie komputera, jak i przy używaniu wyłącznie panelu sterowniczego – oceniamy jako zadowalającą.

Oprogramowanie – bez niespodzianek

Do „kombajnu” dołączono pokaźny pakiet inteligentnie zaprojektowanego oprogramowania, służącego zarówno do konserwacji i zarządzania poszczególnymi komponentami urządzenia, jak i skanowania, edycji oraz drukowania zdjęć.

Edytor Fotografii Lexmark to bardzo prosta aplikacja z kilkoma funkcjami; nazwanie jej „edytorem” było trochę na wyrost, choć w istocie użytkownik ma tu dostęp do ograniczonej ilości funkcji edycyjnych, zgrupowanych w kilku zakładkach.

W komplecie programów znalazł się także Presto! PageManager, połączenie menedżera plików, przeglądarki graficznej i uproszczonego systemu do zarządzania dokumentacją elektroniczną. Jego przydatność oceniamy jako średnią – prosty w obsłudze interfejs podobny do Eksploratora Windows nie sprawi dużo kłopotów osobie na co dzień używającej komputera, lecz oferowany zestaw funkcji jest dość ograniczony.

Zestaw zawiera też wszelkie niezbędne programy obsługi i pakiet sieciowy. Instalacja jest bardzo prosta i nie nastręcza problemów, pod warunkiem zachowania właściwej kolejności działania, typowej dla urządzeń USB – najpierw uruchamiamy program, potem podłączamy drukarkę. W istocie po skonfigurowaniu połączenia Wi-Fi można zapomnieć o kablu USB, potrzebnym tylko podczas instalacji.

O zainstalowaniu osprzętu do obsługi sieci bezprzewodowej świadczy widoczna z tyłu drukarki antenka

Kupić, nie kupić?

Z rozbudowanymi możliwościami, a przede wszystkim siecią bezprzewodową Lexmark X9350 stanowi niezłą propozycję. Jednak – jak na produkt relatywnie drogi (ceny w sklepach internetowych zaczynają się od 1000 złotych) – X9350 prezentuje się mało solidnie, a design obudowy nie zachwyci estetów. „Piętrowy garaż dla modeli samochodów” czy „kuchenka mikrofalowa” – takie metafory przychodziły nam na myśl, kiedy przyglądaliśmy się kształtom Lexmarka.

Na zdjęciach urządzenie prezentuje się lepiej niż w rzeczywistości

W dodatku obudowę wykonano częściowo ze śliskich, wielokolorowych tworzyw, które na pokrywie skanera łudząco przypominają… fajansową powierzchnię armatury sanitarnej. Wystający z przodu panel sterowniczy z wyświetlaczem na pierwszy rzut oka prezentuje się przy całości trochę jak latający spodek przyklejony do wozu drabiniastego.

Na fotkach nie widać połysku, który zdradza śliskie, tanie plastiki

Przyciski na pulpicie dość ciężko wchodzą w obudowę, wyglądają przy tym tandetnie…

W podstawie obudowy od spodu są wielkie otwory, przez które widać plastikowe kółka zębate mechanizmu podającego papier. Zapewne powodem takiego – nie ukrywamy, że budzącego nasze wątpliwości – rozwiązania jest fakt, że urządzenie można rozbudować o dodatkowy podajnik papieru, montowany właśnie od spodu. Jednak w wersji nierozbudowanej przydałaby się jakaś pokrywka, pozwalająca zakryć otwory i nie dopuścić kurzu do wnętrza. Z drugiej strony, otwory pozwalają zlikwidować ewentualne zacięcie papieru. Wadą jest także raczej przeciętna prędkość drukowania, zadowalająca w codziennej eksploatacji domowej, ale w biurze mogąca już sprawiać kłopoty.

Trudno wydać jednoznaczną opinię – prosta konfiguracja (także połączeń sieciowych), względna łatwość obsługi, możliwość podłączenia do sieci Wi-Fi i bogate wyposażenie to niewątpliwe plusy X9350. Mierna prędkość drukowania, niezachwycający design oraz dość tandetne wykończenie to jego najbardziej widoczne wady. Cenę można uznać za akceptowalną w relacji do wyposażenia, lecz warto zwrócić uwagę na wysokie koszty eksploatacji.

Do testów dostarczył: Lexmark
Cena: 1049 złotych z podatkiem VAT