Ładowarki w polskich sklepach niebezpieczne dla użytkowników. 80% przebadanych urządzeń z nieprawidłowościami konstrukcyjnymi

Ładowarki w polskich sklepach niebezpieczne dla użytkowników. 80% przebadanych urządzeń z nieprawidłowościami konstrukcyjnymi

9 marca 2020 0 przez Marcin Kaczmarek

Ładowarki sprzedawane w Polsce zostały skontrolowane przez Inspekcję Handlową. Przebadano 187 modeli, z których zakwestionowano 62 produkty. Zarzuty zaczynały się od niepełnej dokumentacji do błędów konstrukcyjnych narażających użytkowników na porażenie prądem.

Ładowarki to jedne z najczęściej kupowanych akcesoriów do urządzeń mobilnych. Użytkownicy smartfonów chcą mieć możliwość uzupełnienia energii w akumulatorach wszędzie, często dysponują więc więcej niż jedną ładowarką przypadającą na jeden sprzęt.

Producenci prześcigają się w oferowaniu nowości, które zmniejszą czas potrzebny na doładowanie urządzenia. Xiaomi pochwaliło się właśnie ładowarką bezprzewodową, która w 40 minut ładuje akumulator 4000 mAh do pełna.

Nie wszystkie znajdujące się w sprzedaży w Polsce ładowarki okazały się spełniać stawiane im wymogi prawne i konstrukcyjne. Przekonała się o tym Inspekcja Handlowa, która w 2019 roku przebadała niemal 200 modeli czekających na nabywców na półkach polskich sklepów.

W 2019 roku Inspekcja Handlowa skontrolowała 187 modeli ładowarek, w tym 83 ładowarki USB, 88 sieciowych oraz 16 akumulatorowych. Kontrola odbyła się łącznie w 55 sklepach, marketach i hurtowniach w ośmiu województwach.

Zastrzeżenia pojawiły się w przypadku 33% przebadanych ładowarek. Część z nich dotyczyła kwestii czysto formalnych, zdarzyły się też jednak przypadki, w których dokładne badania laboratoryjne ujawniły poważne, zagrażające życiu błędy konstrukcyjne urządzeń.

Ładowarki skontrolowane przez Inspekcję Handlową. Część z nich niebezpieczna dla użytkowników

Grupa źle opisanych urządzeń stanowiła większość modeli, do których Inspekcja Handlowa miała zastrzeżenia.

Inspektorzy zakwestionowali 62 modele (33 proc. skontrolowanych). W połowie z nich brakowało nazwy producenta lub importera, niewiele mniej miało niepełne informacje dotyczące bezpiecznego użytkowania lub tych informacji brakowało w ogóle. Ponad jedna trzecia zakwestionowanych produktów nie miała deklaracji zgodności lub była ona źle sporządzona. Deklaracja zgodności to dokument wystawiany przez producenta lub jego upoważnionego przedstawiciela, stwierdzający zgodność wyrobu z wymaganiami dyrektyw unijnych.

Specjaliści wykryli jednak także modele, które stanowiły zagrożenie dla używających ich osób.

15 produktów (12 ładowarek sieciowych i 3 ładowarki USB) przeszło badania w laboratoriach. 80 proc. z nich miało nieprawidłowości konstrukcyjne, na przykład część wtyczki była niewłaściwych wymiarów, ładowarka nie była odporna na temperaturę lub elementy pod napięciem były łatwo dostępne, co groziło porażeniem prądem.

W jednym przypadku IH wydała decyzję zakazującą udostępniania ładowarek, ze względu na niewystarczającą ochronę przed porażeniem elektrycznym.