Bezprzewodówka na piątkę – ruter i karty sieciowe D-Link AirPlus XtremeG+

23 grudnia 2003 0 przez Artur Wyrzykowski

W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy sieci bezprzewodowe nabrały ogromnego przyspieszenia – najbardziej wydajne rozwiązania, wykorzystujące tzw. modulację DSSS, kilkukrotnie zwiększyły szybkość przesyłania danych. Przedstawiamy możliwości najnowszych produktów – rutera oraz kart sieciowych D-Link należących do serii AirPlus XtremeG+. Pokażemy oczywiście nie tylko wydajność, ale także liczne funkcje urządzeń (głównie rutera).
Szybkosć sieci WLAN w ciągu ostatnich miesięcy wzrosła z 11 Mb/s (standard 802.11b), przez 22 i 44 Mb/s (modyfikacje tego standardu, takie jak 802.11b+), aż do 54 Mb/s (najnowszy standard 802.11g). Nazwa nowej serii produktów XtremeG+ może sugerować, że są one jeszcze szybsze od serii XtremeG zgodnej z 802.11g. Jednak nowe produkty nie wprowadzają żadnego nowego standardu sieciowego czy jakiegokolwiek rozszerzenia (np. czegoś w rodzaju 802.11g+). Według producenta, przepustowość sieci jest ośmiokrotnie większa od tego, co oferuje 802.11b, czyli wynosi 88 Mb/s. Natomiast według nas, praktyczna przepustowość sieci powinna być na poziomie ok. 50-60 procent tej wartości, można więc oczekiwać, że będzie to ok. 50 Mb/s – o tym przekonamy się podczas dalszej części testu. Natomiast dwukrotny przyrost prędkości, do 108 Mb/s, zapewni dopiero rodzina produktów D-Linka z serii Turbo, która pojawi się w sprzedaży na początku roku 2004.



W przypadku nowej serii produktów XtremeG+ bardzo ważne jest również to, że wykorzystują one pasmo 2,4 GHz i oferują zgodność z prawie wszystkimi sieciami pracującymi w tym paśmie. Mogą współpracować nie tylko z urządzeniami g oraz b, ale też b+, a więc działać z szybkością 22 Mb/s.



Wydajność sieci bezprzewodowych przy jednocześnie dramatycznie spadających cenach produktów i możliwości łatwej instalacji urządzeń to czynniki, które decydują o popularności rozwiązań. Niestety, bezpieczeństwo WLAN do niedawna pozostawiało wiele do życzenia – odkryto możliwość łatwego podsłuchu sieci, choć wcześniej brak widocznego medium transmisyjnego traktowano jako zaletę. Dodatkowo obnażenie słabości mechanizmu szyfrującego WEP całkowicie zdyskwalifikowało sieci bezprzewodowe w niektórych zastosowaniach. W efekcie użycie bezprzewodówek nie było możliwe w dużych firmach, w których przez sieć przesyłane są ważne dane, natomiast z coraz lepszej technologii skorzystali dostawcy usług internetowych, małe firmy, sieci domowe i osiedlowe oraz setki prywatnych hot-spotów tworzonych w różnych miejscach Polski. Nowa seria XtremeG+ jest również propozycją dla takich użytkowników.



Urządzenia



Jedną z przyczyn atrakcyjności produktów bezprzewodowych jest integracja różnych funkcji w jednym urządzeniu. Można wręcz uznać, że takie wielofunkcyjne urządzenia kosztujące kilkaset złotych stały się hitem mijającego roku. Również testowany ruter D-Link DI-624+ ma wiele dodatkowych funkcji, m.in. punkt dostępowy do połączeń z kartami bezprzewodowymi oraz czteroportowy przełącznik do podłączenia komputerów stacjonarnych. Oczywiście, jeśli brakuje gniazd sieciowych, zawsze można zastosować dodatkowy przełącznik o większej liczbie portów. Z kolei interfejs radiowy w praktyce może obsłużyć 20-30 komputerów. Urządzenie D-Linka ma także wbudowany serwer WWW, który służy do konfiguracji wszystkich funkcji przez przeglądarkę, pełni też rolę filtru URL, zapory ogniowej, może również przepuszczać połączenia VPN.





Pozostałe dwa elementy zestawu, jaki otrzymaliśmy do testu, to karty sieciowe PCI (DWL-G520+) oraz PC Card (DWL-G650+). W zasadzie nie warto im poświęcać zbyt wiele miejsca w artykule – są to typowe karty radiowe, wykorzystują układy Texas Instruments, mają zewnętrzne anteny. Karta PCI ma antenę dołączaną, więc w razie potrzeby można zakupić inną, np. kierunkową. Natomiast karta PC Card ma antenę przymocowaną na stałe – jest to o tyle kłopotliwe, że podczas transportu nie można jej odłączyć, trzeba więc za każdym razem wyjmować kartę z gniazda PCMCIA. Leniwe osoby mogą transportować notebooka z zamontowaną kartą, ale wtedy wcześniej czy później antena się po prostu ułamie. Niestety, okazuje się, że również antena odłączana od karty nie jest najlepszym rozwiązaniem, bo mocowanie szybko zaczyna zawodzić. W takiej sytuacji najlepszym pomysłem jest to, co proponuje np. 3Com – antena chowająca się wewnątrz karty PC Card.










Szybki start



Pierwszym elementem zestawu, jaki podłączyliśmy do sieci, był ruter. Od strony internetowej mamy gniazdo Ethernet (RJ-45), urządzenie można podłączyć do sieci każdego operatora, który doprowadza do domu klienta kabel Ethernet, ewentualnie oferuje modemy z takim złączem. Są to chyba wszystkie polskie firmy, za wyjątkiem TP, która daje modemy z USB. Natomiast do kolejnych czterech gniazd rutera można podłączyć komputery za pomocą skrętki.



Ruter z domyślnymi ustawieniami próbuje od operatora pobrać samodzielnie adres IP, jednocześnie może automatycznie przydzielić adres IP komputerom znajdującym się po stronie sieci lokalnej. Tak więc uruchomienie urządzenia jest bardzo proste – podłączamy je do Internetu (np. modemu kablowego), następnie przynajmniej do jednego komputera za pomocą standardowej skrętki, włączamy zasilanie rutera oraz komputer. Dalsza konfiguracja zależy od ustawień operatora i użytkowników, ale przy domyślnych ustawieniach systemu (czyli przy dynamicznym pobieraniu adresów IP) komputery otrzymają adresy począwszy od 192.168.0.100. Natomiast sam ruter będzie miał adres 192.168.0.1. Urządzenie oferuje mechanizm NAT, dlatego po stronie sieci LAN posługuje się tzw. adresami prywatnymi, które najczęściej pochodzą z podsieci 192.168.0.0.

Dalsza część konfiguracji odbywa się przez przeglądarkę internetową (najlepiej IE). Na komputerze otwieramy przeglądarkę, w pasku adresowym wpisujemy adres http://192.168.0.1, po czym otwiera się okno logowania. Do rutera logujemy się jako admin, z pustym hasłem (czyli według instrukcji). W przeglądarce otwiera się program konfiguracyjny, niemal taki sam jak wielu w innych ruterach D-Link.









Jeśli okno logowania nie otwiera się, trzeba sprawdzić, czy komputer pobrał odpowiedni adres IP z rutera – w Windows XP służy do tego polecenie ipconfig wpisywane w linii poleceń, natomiast w Windows 98 jest to winipcfg. Jeśli nie ma poprawnego adresu, należy sprawdzić połączenie komputera z ruterem oraz ustawienia sieciowe w systemie – powinny one pozwolić na dynamiczną konfigurację karty sieciowej. Jeśli komputer pobierze adres 192.168.0.x, a w przeglądarce wciąż nic się nie otwiera, trzeba sprawdzić, czy nie korzysta ona z serwera proxy – na czas konfiguracji trzeba go wyłączyć.

Po wejściu do programu konfiguracyjnego możemy od razu skorzystać z Wizarda, ale jeśli włączamy ruter po raz pierwszy, zostanie on uruchomiony automatycznie i poprowadzi przez wstępną fazę konfiguracji. Pozwala on na ustawienie najważniejszych parametrów:

  • nowego hasła (należy to zrobić ze względów bezpieczeństwa);
  • czasu i strefy czasowej (jest to ważne ze względu na dzienniki zdarzeń i harmonogramy, jakimi może posługiwać się ruter);
  • sposobu konfiguracji interfejsu internetowego (dynamiczna, statyczna, PPPoE dla Neostrady itp.);
  • adresu MAC interfejsu internetowego, jeśli jakiś konkretny adres jest wymagany w sieci operatora;
  • identyfikatora sieci bezprzewodowej (dowolny ciąg znaków) i kanału, na którym będzie pracował nadajnik radiowy (najlepiej zostawić kanał 6);
  • hasła WEP (warto ustawić najprostsze szyfrowanie 64-bitowe i jakiekolwiek hasło, bo sieć bez szyfrowania jest otwarta DLA KAŻDEGO).

Oto przykładowe ekrany z Wizarda:








Po wstępnej konfiguracji następuje ponowne uruchomienie rutera, po czym jest on w zasadzie gotowy do pracy. Póxniej możemy dopracowywać szczegóły konfiguracji, o czym w dalszej części tekstu.



Powyższy sposób opisuje konfigurację wykonywaną za pomocą komputera połączonego z ruterem przez kabel Ethernet. Wstępną konfigurację można też przeprowadzać bezpośrednio przez łącze radiowe, jednak jest to sytuacja dość dziwna – konfigurujemy ruter przez połączenie, które samo jeszcze nie zostało skonfigurowane. Jednak uruchomienie sieci w ten sposób jest możliwe. Najpierw włączamy ruter, po chwili zaczyna działać jego interfejs radiowy. Wtedy włączamy komputer z kartą bezprzewodową, która powinna wykryć obecność sieci, a system powinien wyświetlić dymek powiadamiający o tym. Po kliknięciu na nim wyświetli się okno połączenia z siecią bezprzewodową.








Być może w dolnej części okna będziemy musieli zaznaczyć opcję, która pozwala na podłączenie się do sieci bez szyfrowania (zależy to od zainstalowanych poprawek w Windows XP), następnie klikamy przycisk Połącz (w czasie testu wykorzystaliśmy angielską wersję Windows XP, stąd również wszystkie ekrany ściągane z systemu są w wersji angielskiej). W tym momencie następuje pobranie adresu IP z rutera dla komputera i za chwilę można już zalogować się do programu konfiguracyjnego w sposób podany powyżej (na adres http://192.168.0.1). Reszta czynności jest przeprowadzana w taki sam sposób. Oczywiście jeśli przy pomocy Wizarda ustalimy nowy identyfikator sieci czy szyfrowanie WEP, po restarcie rutera karta sieciowa zamontowana w komputerze wykryje sieć z nowymi parametrami, będziemy musieli podać m.in. klucz WEP, taki sam, jak został ustalony w ruterze.



Pewnie słusznie zakładamy, że większość osób używa Windows XP. W innych systemach Windows konieczne jest użycie narzędzia konfiguracyjnego dostarczonych przez D-Linka na płytce CD, wtedy konfiguracja wygląda nieco inaczej (np. klucze WEP trzeba wprowadzać przed nawiązaniem połączenia). Z kart D-Linka (a na pewno modelu DWL-G520+) można skorzystać również pod Linuksem, używając oprogramowania DriverLoader firmy Linuxant. Oprogramowanie to pozwala na instalację windowsowych sterowników w Linuksie (dotyczy tylko kart bezprzewodowych), ale jest niestety płatne.




Konfiguracja rutera



Konfiguracja rutera przy pomocy Wizarda to minimum, jakie musimy wykonać. Później warto zalogować się jeszcze raz przez przeglądarkę do programu konfiguracyjnego i pozmieniać niektóre ustawienia, choćby ze względu na dostępność wielu ciekawych funkcji, bezpieczeństwo czy wydajność. Jak widać na ekranach, ustawienia ruterów D-Link są podzielone na kilka sekcji: Home, Advanced, Tools, Status oraz Help. Taki podział obowiązuje we wszystkich ruterach D-Link przeznaczonych dla małych sieci.



Pierwsza sekcja Home zawiera przyciski (te z lewej strony ekranu) do zmiany najważniejszych ustawień. Oprócz Wizarda jest m.in. przycisk Wireless – pozwala on na włączenie lub wyłączenie interfejsu bezprzewodowego, włączenie lub wyłączenie szyfrowania i ustawienie czterech kluczy szyfrujących w postaci ciągów dowolnych znaków (mogą być one używane na zmianę). Podczas wprowadzania kluczy warto pamiętać, że w przypadku szyfrowania 64-bitowego wprowadzamy ciągi 5-znakowe (jak na ekranie poniżej), a w przypadku szyfrowania 128-bitowego mają to być ciągi 13-znakowe (czyli zawsze o 3 bajty/znaki krótsze od klucza szyfrującego) – wynika to z zasady działania WEP.








Kolejny przycisk to WAN – umożliwia on ustawienie opcji dotyczących łącza internetowego, a więc sposobu połączenia z Internetem (dynamiczne, statyczne itd.), jest też możliwość wpisania dwóch adresów DNS, z których będą korzystać wszystkie komputery. Działa to jednak w trochę dziwny sposób – teoretycznie ruter nie oferuje funkcji DNS Proxy, ale jednak wszystkie zapytania z komputerów są kierowanie do niego (jest on serwerem DNS dla sieci lokalnej) i działa jako bufor.



Kolejny przycisk interfejsu w sekcji Home to LAN – umożliwia on ustawienie kilku parametrów sieci lokalnej, m.in. zmianę adresu rutera (zamiast domyślnego 192.168.0.1). Można też wpisać domenę, jaką będzie posługiwał się ruter (np. aster.pl). Dzięki temu podczas odwoływania się do innych komputerów w tej samej domenie, nie będzie potrzebne podawanie pełnej nazwy DNS, lecz tylko nazwy komputera.



Ustawienia znajdujące się pod ostatnim przyciskiem DHCP również dotyczą sieci lokalnej i umożliwiają włączenie lub wyłączenie serwera DHCP, który odpowiada za automatyczne nadawanie adresów IP poszczególnym komputerom. Mechanizm jest jednak bardzo wygodny, więc warto go pozostawić. W razie potrzeby można zmodyfikować zakres przydzielanych adresów IP, a także ustawić stałe adresy dla wybranych kart. Nie wykonuje się jednak tego przez ręczne, żmudne wprowadzanie adresów do specjalnej tabeli, lecz przez wybranie z listy tych kart, któe już znalazły się w sieci.



Filtry i bezpieczeństwo



Podstawowym zabezpieczeniem w urządzeniach D-Link AirPlus XtremeG+ jest szyfrowanie WEP, a także nowszy mechanizm szyfrowania i uwierzytelniania WPA (dostępny w przyszłości, po aktualizacji oprogramowania rutera). O szyfrowaniu już troszkę napisaliśmy, natomiast jest wiele dodatkowych funkcji związanych z bezpieczeństwem, znajdują się one w sekcji Advanced.



W ruterach D-Link funkcje dotyczące filtrowania ruchu są bardziej rozbudowane, niż w większości innych urządzeń tej klasy. Możliwe jest na przykład ograniczenie poszczególnym użytkownikom (adresom IP) dostępu do poszczególnych usług, zablokowanie niektórych domen czy adresów URL, a wszystkie te filtry mogą działać według harmonogramu – być aktywne w określonych godzinach i w ustalone dni tygodnia. Filtry konfiguruje się za pomocą przycisku Filters, po otwarciu strony z ustawieniami mamy do wyboru właśnie wspomniane filtry IP Filters, URL Blocking oraz Domain Blocking.








We wszystkich (lub prawie we wszystkich) dostępnych na rynku bezprzewodowych punktach dostępowych istnieje także możliwość filtrowania ruchu z użyciem fizycznych adresów (MAC) kart sieciowych. Dzięki temu mamy możliwość dopuszczania do sieci tylko tych kart, które należą do osób uprawnionych do korzystania z sieci, zaś pozostałe karty są odrzucane. Jednak w kilku ruterach D-Link (m.in. w opisywanym modelu DI-624+) filtru nie konfiguruje się ręcznie, wpisując po kolei adresy wszystkich kart. Wszystkie karty, które otrzymały adres z serwera DHCP, pojawiają się na specjalnej liście. Następnie osoba konfigurująca ruter po prostu zaznacza te, które są uprawnione do korzystania z sieci. Taka metoda ułatwia przydzielanie dostępu, a także eliminuje pomyłki.



Kolejna funkcja związana z bezpieczeństwem to Firewall, który działa w tradycyjny sposób – użytkownik tworzy regułę filtrowania, wpisując zakres adresów źródłowych i docelowych, numery portów, protokół, a także akcję (zezwolenie na połączenie lub jego zablokowanie). Każda z reguł filtrowania może być powiązana z harmonogramem czasowym. Większość osób nie będzie pewnie posługiwać się w ogóle firewallem, wystarczą domyślne reguły, które zezwalają komputerom z sieci LAN na dostęp do Internetu, a blokują ruch w drugą stronę – z Internetu do sieci lokalnej.



Z bezpieczeństwem wiąże się także tzw. strefa zdemilitaryzowana (DMZ), która pozwala na wskazanie jednego komputera (jednego adresu IP) nie objętego żadną ochroną. Przydaje się to np. wtedy, gdy jakiś komputer w sieci musi mieć z pewnych względów specjalne przywileje. Możliwy jest również eksport usług z sieci LAN do Internetu (funkcja Virtual Server), na przykład wtedy gdy na jednym lub kilku z komputerów działają serwery WWW czy pocztowe i mają być widoczne w Internecie. W tym przyadku można podać nie tylko adres IP z sieci lokalnej i port, na którym działa dana usługa, ale także port, na którym będzie ona dostępna w Internecie – taka możliwość zmiany portu to funkcja występująca tylko w nielicznych ruterach tej klasy.




Wydajność



Urządzenia D-Linka wykorzystujące 802.11b+ były przez producenta określane jako dwukrotnie szybsze od sprzętu wykorzystującego 802.11b. Jak nam wiadomo z doświadczenia, standard 802.11b pozwala na przesyłanie danych z rzeczywistą szybkością 4,8-7,6 Mb/s. Produkty b+ podniosły górną granicę do ponad 11 Mb/s, a więc jeśli się ktoś uprze, może powiedzieć, że jest to przyrost nawet więcej niż dwukrotny.



Natomiast rzeczywista maksymalna szybkość, jaką udało nam się zanotować w przypadku testowanych urządzeń AirPlus XtremeG+, to niemal 32 Mb/s. Czy to jest wydajność ośmiokrotnie większa, niż w przypadku produktów wykorzystujących 802.11b? Niestety, nawet w porównaniu z najsłabszymi urządzeniami nie jest to prawda. Przypomnijmy jeszcze, że na początku tekstu, na podstawie teoretycznej szybkości 88 Mb/s, zakładaliśmy rzeczywistą wydajność na poziomie 50 Mb/s.



Poniżej przedstawiamy wyniki trzech testów, przeprowadzonych przy domyślnych ustawieniach urządzeń i bez szyfrowania. Pierwszy polegał na odczycie i zapisie danych z sieci bezprzewodowej, z wykorzystaniem rutera D-Link DI-624+ oraz karty DWL-G650+ (PC Card). Jak widać, w przypadku tej karty udało się uzyskać szybkość 3,4 MB/s. Drugi test był przeprowadzony w podobny sposób, ale wykorzystaliśmy kartę DWL-G520+ (PCI) – okazała się ona nieznacznie szybsza. Zrobiliśmy również test z kartą standardu 802.11b+ (firmy US Robotics), w jej przypadku odczyt danych był szybszy niż zapis, ale sięgał jedynie 0,8 MB/s, czyli 6,4 Mb/s. Warto dodać, że są to wyniki uzyskane z jedną kartą sieciową, zmierzone za pomocą programu Iometer, przy naprawdę solidnym obciążeniu karty. Podczas kopiowania plików rzeczywista szybkość może być niższa nawet o połowę.







Na wydajność urządzeń bezprzewodowych wpływa jednak bardzo wiele czynników, które niestety mogą ją jeszcze bardziej obniżyć. Z niektórymi musimy się pogodzić – jest to np. odległość pomiędzy kartami sieciowymi (im odległość większa, tym wydajność niższa), liczba bezprzewodowych kart sieciowych, stopień zakłóceń powodowanych np. przez kuchenki mikrofalowe. Są także parametry, na które mamy wpływ i możemy je modyfikować.



Zacznijmy od szyfrowania, które – jak wiadomo – zwiększa bezpieczeństwo, ale jednocześnie wymaga skomplikowanych obliczeń w czasie rzeczywistym. Na szczęście szyfrowanie jest realizowane sprzętowo, przez karty sieciowe, a więc nie obciąża CPU. Jednak widoczny jest niewielki spadek wydajności – jak widać w jednej z poniższych tabel, w jednym z testów bez szyfrowania uzyskaliśmy realną szybkość 3,24 MB/s. Ta sama konfiguracja z 64-bitowym szyfrowaniem WEP oferowała szybkość 3,22 MB/s, zaś włączenie szyfrowania 128-bitowego obniżyło jeszcze ten wynik do 3,21 MB/s. Jednak spadki wydajności nie są duże, w praktyce będą one niewidoczne, co jest niewątpliwym plusem sprzętu D-Linka. Bywa, że w niektórych, szczególnie starszych rozwiązaniach, szyfrowanie powodowało spadek wydajności o połowę.



Przy okazji wydajności należy się jeszcze kilka słów komentarza odnośnie szyfrowania 256-bitowego. Sprzęt D-Linka daje taką możliwość, natomiast Windows XP tego trybu nie obsługuje. Można jednak wyłączyć systemową obsługę sieci bezprzewodowych i użyć oprogramowania dostarczonego przez D-Linka.



Jednak w tym przypadku zaobserwowaliśmy dwa niekorzystne zjawiska. Po pierwsze, komunikacja bez szyfrowania czasem w ogóle nie była możliwa – urządzenia sieciowe łączyły się ze sobą na ułamek sekundy, po czym połączenie było przerywane. Przyczyną okazało się to, że program D-Linka nie wyłączał szyfrowania w karcie sieciowej, lecz pozostawiał poprzednie ustawienia. W pewnym momencie problem rozwiązał się sam, a następnego dnia znowu się pojawił. Natomiast drugie niekorzystne zjawisko to spadek przepustowości sieci – po konfiguracji kart za pomocą oprogramowania D-Linka zmniejszyła się ona do 2,46, 2,39 oraz 2,27 MB/s (dotyczy odpowiednio szyfrowania 64-, 128- i 256-bitowego), a więc była znacznie nższa, niż przy konfiguracji kart sieciowych za pomocą narzędzi wbudowanych w Windows XP.



Kolejny szczegół dotyczący wydajności sieci (nie tylko nowych produktów D-Link), to spadek wydajności przy komunikacji z kilkoma kartami sieciowymi jednocześnie. Logiczne jest, że dostępne pasmo radiowe musi być wtedy podzielone na kilka kart. Jeśli pojedyncza karta wymienia dane z punktem dostępowym np. z rzeczywistą szybkością 4 MB/s, to obciążenie sieci drugą kartą teoretycznie podzieli ten wynik na pół. W praktyce odbywa się to w ten sposób, że karty sieciowe znajdujące się bliżej punktu dostępowego mają lepsze warunki pracy, więc zabierają dla siebie nieproporcjonalnie dużą część pasma (np. 90 procent). Karty znajdujące się nieco dalej, np. w odległości kilkunastu metrów, nadal mogą się komunikować, ale mają do dyspozycji ułamek pasma. Aby wyeliminować takie sytuacje, można celowo obniżyć maksymalną szybkość przesyłania danych – w przypadku testowanego punktu dostępowego jest to wartość TX Rate znajdująca się w sekcji Advanced -> Performance.



Istnieje jeszcze jeden czynnik wpływający na szybkość przesyłania danych w sieciach bezprzewodowych – zgodność między standardami. D-Link DI-624+ domyślnie ma włączony tzw. tryb zgodności, który umożliwia pracę w standardach transmisji b, b+ oraz g. Sieć korzystająca wyłącznie z tego ostatniego standardu pracuje ze swoją maksymalną szybkością, ale jeśli pojawi się w niej choćby jedna karta sieciowa zgodna z b lub b+, wszystkie urządzenia dostosowują się do niej, wielokrotnie obniżając przepustowość sieci.



Oto jak wyglądała praca w trybie zgodności podczas naszego przykładowego testu: w jednej z konfiguracji sieciowych transmisja pomiędzy siecią LAN a bezprzewodową ustaliła się na 3,22 MB/s. Kiedy włączyliśmy drugi komputer z kartą 802.11g, szybkość pierwszej karty pozostała bez zmian, nawet nieznacznie wzrosła do 3,24 MB/s. Natomiast pojawienie się w pobliżu karty b+ dramatycznie zmniejszyło przepustowość sieci do 0,58 MB/s, co wyraźnie widać na wykresie.



Niestety, nawet gdy karta powodująca spadek przepustowości została wyłączona, urządzenia pozostały w tym wolniejszym trybie pracy. Dopiero po restarcie rutera sieć wróciła do normalnego trybu. By uniknąć takich gwałtownych spadków wydajności sieci, w sekcji Advanced -> Performance parametr Wireless Mode należy przestawić na wartość G mode. Wtedy z siecią będą mogły współpracować tylko karty standardu g, co uchroni przed przełączaniem urządzeń w wolniejsze tryby pracy.



Funkcje pomocnicze



Dwie kolejne sekcje programu konfiguracyjnego służą do diagnostyki i konfiguracji różnych nietypowych ustawień administracyjnych. Sekcja Tools pozwala m.in. n zmianę hasła, strefy czasowej, ustawienie zegara, aktualizację firmware’u rutera, zapisanie ustawień rutera do pliku oraz wczytanie ich z pliku do urządzenia, włączenie lub wyłączenie obsługi VPN i uPnP, konfigurację tzw. dynamicznej usługi DNS, diagnostykę połączeń kablowych czy restart rutera. Z kolei sekcja Status umożliwia przejrzenie aktualnej konfiguracji, przejrzenie logów, statystyk i listy kart bezprzewodowych sieciowych korzystających w danej chwili z sieci. Dostępna jest także pomoc – co ważne, przycisk Help jest w każdym oknie konfiguracyjnym i daje on dostęp do pomocy kontekstowej.



W tekście skupiliśmy się głównie na wielofunkcyjnym ruterze, który jest zdecydowanie najciekawszym produktem z serii D-Link AirPlus XtremeG+. Karty sieciowe również są konfigurowalne w znacznym zakresie, jednak Windows XP ma to do siebie, że sam wyszukuje dostępne sieci bezprzewodowe i konfiguruje karty sieciowe w optymalny sposób. Większość użytkowników nie będzie więc potrzebowała modyfikować żadnych ustawień w swoich komputerach. W Windows 98 lub w Linuksie konfiguracja odbywa się w nieco inny sposób, bo jest mniej automatyczna, kilka parametrów trzeba ustawić ręcznie.



Mamy nadzieję, że tekst pokazuje choćby część możliwości najnowszych produktów bezprzewodowych. Niestety, przepustowość takich sieci jeszcze nie jest porównywalna z Fast Ethernetem, choć takie zastosowania jak np. udostępnianie łączy internetowych, nie wymagają większej wydajności. Poza tym wątpliwości nie pozostawia wygoda użytkowania takiego rutera (małe rozmiary, konfiguracja przez przeglądarkę, brak kabli), a także zasięg, który w budynku może dochodzić do 100 metrów (to zależy głównie od ilości i grubości ścian, a także materiału, z jakiego są zbudowane).



Porównując urządzenia D-Link z serii AirPlus XtremeG+ z produktami konkurencyjnymi można powiedzieć, że oferują one stosunkowo dobrą wydajność, sporo ciekawych funkcji oraz pewne ułatwienia w konfiguracji, których nie spotkamy w urządzeniach innych firm. Plusem jest również zgodność z trzema standardami: b, b+ oraz g. Są także pewne drobne minusy, np. konfiguracja za pomocą Internet Explorera przebiega bez problemów, natomiast Operze po zmianie ustawień często wymagane jest odświeżenie okna, by wprowadzone zmiany były widoczne. Drażnią też szczegóły interfejsu konfiguracyjnego, a dokładnie mówiąc elementy graficzne, takie jak logo firmy czy nazwa serii produktów. Składają się one z mocno skompresowanych plików JPEG, ta kompresja jest bardzo widoczna na monitorze LCD. A przecież grafika ta nie wymaga zbyt wielu kolorów, więc zamiast plików JPEG producent mógłby zastosować nawet format GIF. Jednak mimo występowania takich drobnych niedogodności produkty są z pewnością warte szczególnej uwagi.












       Zalety       Wady

  • duża funkcjonalność

  • stosunkowo duża wydajność

  • zgodność ze standardami b, b+ oraz g

  • łatwość konfiguracji


  • konieczność odświeżania widoku podczas konfiguracji w Operze

  • drobne niedoskonałości interfejsu

  • mechanizm WPA dostępny dopiero po aktualizacji oprogramowania




Do testów dostarczył:


D-Link Polska


www.dlink.pl

Ceny brutto: ruter DI-624+ – 725 zł,
karta DWL-G650+ (PC Card) – 340 zł, karta DWL-G520+ (PCI) – 390 zł.