BenQ FP591 – czytnik… z 15-calowym ekranem LCD

28 października 2003 0 przez Piotr Bulski

Monitory ciekłokrystaliczne (LCD – Liquid Crystal Display) przebojem wkradają się w łaski nowych użytkowników komputerów. „Starzy wyjadacze” też coraz częściej spoglądają w stronę płaskich monitorów, jako na logiczną alternatywę dla monitora CRT (Cathode Ray Tube).

Po pierwszych modelach, które nie oferowały parametrów wystarczających dla przeciętnego użytkownika komputera, zaczęły pojawiać się ekrany nowocześniejsze, pozwalające na pracę z większą ilością aplikacji. Mam tu na myśli przede wszystkim gry oraz multimedia, filmy czy obraz TV, wymagające od ekranu odpowiednich parametrów wyświetlania. W innym wypadku oczy właściciela monitora byłyby narażone na obserwowanie w dynamicznych momentach gier lub filmów nieciekawego rozmazywania się obrazów.

W naszym laboratorium pojawił się ekran firmy BenQ. Testowany model to FP591. Patrząc na niektóre parametry zapisane w instrukcji obsługi tego piętnastocalowego monitora można być pełnym podziwu dla konstruktorów firmy. Czas reakcji pikseli tego monitora to zaledwie 16 ms!

Ale to nie jedyna zaleta tego interesującego urządzenia. O nich wszystkich przeczytacie w recenzji poniżej.
Pudełko, w którym otrzymaliśmy monitor, przeszło już niejedno. Przynajmniej można tak sądzić obserwując stan, w jakim się owo opakowanie znajdowało. Mimo to, umieszczone wewnątrz urządzenie nie zostało naruszone nawet w najmniejszym stopniu. Styropianowe kształtki uchroniły ekran przed „przygodami”.

Przy rozpakowywaniu monitora spotkała nas niewielka niespodzianka. W pudełku nie znaleźliśmy kabla D-Sub do analogowego podłączenia urzadzenia do komputera. Zważywszy na to, ile miejsc i firmowych prezentacji zaliczył monitor, można założyć, że przewód gdzieś się zagubił. Jak dowiedzieliśmy się w BenQ, w opakowaniach z FP591, kabel analogowy jest, więc podobne zaskoczenie nie będzie udziałem przyszłych użytkowników tego modelu.

Mimo, że kabel analogowy zapodział się gdzieś na świecie, nie pozostaliśmy na lodzie. W pudełku znalazło się coś lepszego – kabel cyfrowy dla interfejsów DVI (oba standardowo dostarczane są w komplecie, co nie zawsze jest standardem). Ponieważ testowy komputer jak i monitor posiadały odpowiednie gniazda, nie pozostało nic innego, jak połączyć urządzenia.




Zanim jednak uruchomimy komputer i zobaczymy, co potrafi monitor, przyjrzyjmy mu się bliżej.

Front monitora to połączenie ciemnoburego i srebrnego, udającego aluminium plastiku. Ciemny plastik otacza matrycę LCD, natomiast pod dziurkowanym, srebrnym tworzywem ukryto dwa głośniki. Na ich pograniczu znajduje się panel kontrolny z sześcioma przyciskami i diodą sygnalizującą kolorami stan monitora (zielony, pomarańczowy). Tam też umieszczono włącznik, przycisk wejścia i wyjścia z funkcji menu oraz dwa przyciski odpowiedzialne za zmianę wartości odpowiednich opcji z menu, jak i szybkie przestawianie kontrastu i jasności monitora. Ostatni z przycisków to i-Key, służący automatycznej regulacji parametrów wyświetlania i skalowaniu obrazu.

Klawisze menu są czułe na dotyk. Firma BenQ postanowiła nie skorzystać z mikroprzełączników, zaznaczających delikatnym kliknięciem ich użycie. Zamiast nich pojawiły się sensory reagujące nawet na muśnięcie. Rozwiązanie jest nowoczesne, ale czasem utrudnia pewne i szybkie posługiwanie się menu monitora.

W lewej części panelu kontrolnego, ukryte przed wzrokiem użytkownika, znajduje się gniazdo słuchawkowe typu mini-jack. Monitor posiada dwa wbudowane głośniki, umieszczone zaraz pod ekranem za srebrną maskownicą. Znajdziemy tu też oznaczenie SRS, które opisuje system symulowania dźwięku pseudo przestrzennego przez głośniki BenQ. Opcję można wyłączyć w menu monitora. Kiedy sytuacja nie pozwala na skorzystanie z niewielkiej mocy głośniczków, można użyć słuchawek.

Z tyłu FP591 przyłączono do obudowy podstawę. Na niej to pewnie spoczywa ekran. Można go nawet ustawić na lekkich pochyłościach. Z pewnością nie zsunie się. Gumowe nóżki na to nie pozwolą. Szeroka podstawa nie jest odłączana od monitora, a pozwala tylko na zmianę jego położenia w osi poziomej. Nie ma tu mowy o zmianie wysokości ekranu.




W uchwycie podstawki z napisem firmowym zaprojektowano otwór, przez który przepuszczamy wszystkie potrzebne do podłączenia monitora okablowanie. I tutaj poważny minus dla projektantów ekranu. Dostęp do gniazd w FP591 jest bardzo niewygodny. Niestety podobnie umiejscawiane są złącza w większości ekranów LCD – tylko niewiele firm sili się na inne rozwiązania, ułatwiające podłączanie kabli. Na szczęście po podłączeniu kabelków nie zaglądamy zbyt często na tył monitora, co szybko pozwala zapomnieć o utrudnionym montażu.

Na tylnim panelu znajdziemy kilka gniazd. Prócz analogowego D-Sub15 i DVI jest to wejście dla kabelka dźwiękowego poprowadzonego z karty muzycznej czy innego źródła dźwięku (mini-jack), złącze USB dla pewnego gadgetu, o którym za chwilę, złącze zasilania oraz gniazdko zasilające z prądem 12 V do podłączenia opcjonalnie dodawanego do monitora tunera TV.




Z interesujących elementów tylnego panelu monitora można wymienić otwór na zamek typu Kensington. Pozwala on zainstalować linkę stalową bądź innego rodzaju zabezpieczenie pomagające monitorowi zbyt szybko nie zmienić właściciela. O ile w warunkach domowych przypinanie linką monitora do biurka nie jest rozwiązaniem rozsądnym, to w czasie wszelkiego rodzaju wystaw i prezentacji, gdzie pojawia się sporo nieznajomych osób, system ten może zdać egzamin.



A teraz o pewnym gadgecie, który wymusił (choć nie jest ono konieczne do jego działania) zainstalowanie w monitorze gniazda USB. W górnej części monitora wbudowano przydatne w dobie aparatów cyfrowych rozszerzenie – czytnik kart pamięci. Czytnik ten radzi sobie z wieloma formatami kart. Można w nim obsłużyć nośniki standardów CompactFlash, SmartMedia oraz Secure Digital i MultiMedia Card.

Podłączanie go do interfejsu USB nie jest konieczne. FP591 posiada ciekawą funkcję przeglądania zapisanych na kartach cyfrowych zdjęć bez udziału komputera. Wystarczy tylko podłączony do prądu ekran i już możemy na 15-calowym wyświetlaczu podziwiać obrazy z kart flash. Co więcej, menu monitora umożliwia włączenie pokazu slajdów i ustalenie czasu, po jakim mają włączać się kolejne zdjęcia. Opcje menu pozwalają też na prostą modyfikację obrazów polegającą na obracaniu ich o 90 lub 180 stopni.

Na karcie pamięci z aparatu cyfrowego znajduje się przeważnie kilkanaście, kilkadziesiąt lub nawet kilkaset zdjęć. Monitor BenQ radzi sobie z wyświetlaniem ich podglądu grupując je po kilkanaście na jednym ekranie. Potem za pomocą podświetlanej na zielono ramki użytkownik może wybrać interesujące go ujęcie i obejrzeć obraz na pełnym ekranie.

BenQ nie dopracował jednak tej opcji do końca. Zdjęcia wykonane w formie portretu (pionowe) są automatycznie rozciągane do formatu „landscape”, co nie wpływa dodatnio na ich urodę. Szkoda, bo ogólna koncepcja bezpośredniego oglądania zdjęć jest atrakcyjna.


Nadszedł czas na włączenie monitora. Producent informuje, by przed jego podłączeniem ustawić parametry wyświetlania w Windows na 1024 na 768 przy 60 Hz. O ile praca przy takich parametrach byłaby przy ekranie CRT powodem do bólu głowy ze względu na niską częstotliwość wyświetlania obrazu, to w przypadku LCD ta częstotliwość odświeżania w zupełności wystarcza i nie przeszkadza (co wynika z zupełnie innej metody wyświetlania obrazu na monitorach LCD i CRT).

Monitor oferuje pracę w dwóch rozdzielczościach. Jest to 800 na 600 punktów przy 60, 70 i 75 Hz i 1024 na 768 przy 60 i 70 Hz. Maksymalna rozdzielczość pracy może wydawać się początkowo nieco niewielka, jak na dzisiejsze standardy. Nie należy jednak zapominać, że mamy do czynienia z ekranem 15-calowym. Włączenie wyższych rozdzielczości mogłoby doprowadzić do sytuacji, w której producent musiałby dołączać do ekranu lupę służącą do poszukiwania ikon 🙂

Na płycie dołączonej z monitorem znajdują się odpowiednie sterowniki dla FP591. Ich instalacja trwa ledwie chwilę.

Pierwsze, co można zauważyć w monitorze BenQ, to duża jasność ekranu. Nawet w najniższych dostępnych ustawieniach monitor świeci w stopniu wystarczającym, generując wyraźny, czysty obraz.

Producent oferuje nam w menu trzy tryby jasności matrycy. Pierwszy, najmniej intensywny, przeznaczony ma być do zadań związanych np. z edycją tekstów, to tzw. Word Mode. Drugi tryb, jaśniejszy, to Web Mode – zaprojektowany dla potrzeb stron internetowych. Trzeci to TV Mode, który producent poleca włączyć podczas oglądania filmów DVD czy też sygnału TV, a także na czas grania.

Z naszych doświadczeń wynika, że w zupełności do wszystkich trzech rodzajów zadań wystarczy tryb pierwszy. Pozostałych można używać w bardzo nasłonecznionych pomieszczeniach, choć i w pierwszym trybie, praca „pod słońce” jest możliwa.

Menu OSD monitora zawiera pozycje odpowiadające za obsługę dźwięku emitowanego przez wbudowane głośniki (w tym włączanie i wyłączanie przestrzennej technologii SRS), funkcje związane z wyborem ostrości i preferowanego źródła obrazu – D-Sub, DVI albo DPF (Digital Photo Frame – czytnik kart pamięci), wyboru języka menu (angielski, francuski, niemiecki, włoski, hiszpański i trzy dalekowschodnie), ustawień położenia menu i czasu jego wyświetlania, kontrastu, jasności oraz temperatury bieli (można wybierać pośród trzech ustawień fabrycznych – 9300, 6500 i 5800 stopni Kelvina bądź też samemu ustawić odpowiedni poziom „temperatury”). Przy połączeniu monitora kablem analogowym (D-Sub) możliwa jest także regulacja geometrii obrazu. Przy połączeniu cyfrowym (kablem DVI) opcja „Geometry” jest nieaktywna (obraz cechuje się idealną geometrią i nie wymaga korekty).

Monitor sprawdzaliśmy we wszystkich trzech trybach pracy. Cały czas ekran pracował z kablem DVI. W edytorach tekstu czcionki były wyraźne i kontrastowe. Kolorowe elementy stron internetowych wyświetlały się poprawnie, nie zanotowaliśmy przekłamań w odtwarzaniu barw.

Przyszła też pora na sprawdzenie sprzętu w prawdziwych multimediach – grach i filmach. Reprezentantką gier była bardzo dynamiczna „strzelanka” FPP – Unreal Tournament. W żadnym wypadku nie udało nam się stwierdzić najdrobniejszego śladu smużenia. Nic nie było w stanie zaburzyć obrazu. Można się nieco przyczepić do wyświetlania czarnego koloru (co jeszcze bardziej było widoczne w czasie odtwarzania filmów), ale cóż począć, taka jest natura ekranów ciekłokrystalicznych, że nawet miejsca pokazujące czarne punkty są podświetlane, w efekcie czego zamiast głębokiej czerni otrzymujemy mniej lub bardziej ciemnoszare pola. Nie był to jednak wielki problem, choć do poziomu czerni prezentowanego przez urządzenia CRT większości dostępnym monitorom LCD (w tym opisywanemu) jeszcze daleko.

Podświetlenie matrycy jest raczej równomierne, choć w dolnych partiach po lewej i prawej stronie można zauważyć, że działa nieco mocniej. Jednak widoczne jest to tylko w momencie, kiedy monitor wyświetla jednolite, ciemne tło. W graniu, w pracy czy oglądaniu TV nie przeszkadza to w żadnym wypadku.

Wyświetlanie filmów, DVD, czy DivX, a także sygnału telewizyjnego (komputer testowy posiadał kartę TV) przyniosło również pozytywne odczucia. Poza czarnymi polami ograniczającymi obraz w 99 proc. filmów, ciężko się przyczepić do czegokolwiek. Ponieważ monitor nie posiada opcji ustawiania np. nasycenia barw, trzeba je regulować z poziomu sterowników.

BenQ oferuje opcjonalnie do tego monitora moduł telewizyjny (za około 480 zł). Po jego zainstalowaniu (zasilające gniazdo wbudowano w tylni panel ekranu) monitor zmienia się w 15-calowy, cyfrowy odbiornik telewizyjny.


Kolejnym pozytywem dla BenQ jest fakt, że na jego matrycy nie odkryliśmy ani jednego martwego piksela. To utrapienie wyświetlaczy LCD w tym przypadku szczęśliwie ominęło testowany przez nas model. Jeśli to nie przypadek, to trzeba pogratulować firmie dobrych matryc.

Głośniki umieszczone pod ekranem nie są może najwyższej jakości, ale w zastosowaniach biurowych mogą okazać się wygodnym rozwiązaniem, szczególnie, kiedy na biurku brakuje miejsca. Dźwięk odgrywają czysto, ale w wypadku stosowania tego monitora w domu, nie warto rezygnować z zewnętrznych systemów nagłośnienia z dodatkowym głośnikiem odpowiadającym za niskie tony (subwooferem).

Poniżej prezentujemy tabelę z niektórymi danymi podanymi przez producenta.

Podsumowując, FP591 nie jest ekranem dla profesjonalistów od grafiki, CAD i tym podobnych zadań. Mimo to oferuje dobre parametry wyświetlania. Ekran ma przekątną długości 15 cali, co dziś może być już przestarzałym parametrem w komputerach domowych (obecnie coraz popularniejsze są monitory LCD 17″). Jednak „szybka” matryca, wbudowany czytnik kart flash, złącza analogowe i cyfrowe, mogą zdobyć dla niego zainteresowanie użytkowników (zwłaszcza tych z aparatami cyfrowymi). Warta zaznaczenia jest jakość matrycy LCD (żadnego martwego punktu), co w przypadku ekranów LCD jeszcze dziś jest wyczynem godnym wspomnienia.

Niezależnie od rodzaju wyświetlanego obrazu, aplikacji biurowych, filmów czy gier, ekran sprawował się dobrze. Nie zauważyliśmy podczas testu żadnych niepokojących zachowań monitora. I jeszcze jedno, tydzień pracy z LCD był też tygodniem ulgi dla oczu. Praca z ekranem ciekłokrystalicznym to po „bańce” CRT prawdziwa przyjemność.

Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie jeden, istotny problem. Piętnastocalowy monitor BenQ wyceniono w Polsce na ponad 2 tys. zł. W porównaniu do innych monitorów LCD o ekranie 15″, tak wysoka cena stawia testowany produkt w kiepskim świetle. Za kwotę tę nabyć można już bardzo przyzwoity monitor LCD o ekranie 17″. Ceny panelu BenQ nie usprawiedliwia także wbudowany czytnik kart flash, bowiem ten można dokupić za około 150-200 zł. BenQ FP591 to jednak (z tego, co nam wiadomo) jedyny monitor LCD umożliwiający przeglądanie zdjęć z kart flash bez pomocy komputera. Może dlatego jego producent każe sobie za niego tak słono płacić?… Miejmy jednak nadzieję, że gdy produkt trafi na polski rynek (opisywany egzemplarz jest na razie pierwszym i jedynym w Polsce), jego cena zejdzie do nieco bardziej rozsądnego poziomu.

ZaletyWady
  • doskonały, jasny obraz
  • złącze analogowe i cyfrowe
  • krótki czas reakcji pikseli
  • wbudowany czytnik kart pamięci
  • kabel DVI w zestawie
  • ograniczona ilość opcji menu
  • zbyt czułe przyciski
  • ukryty dostęp do gniazd
  • wysoka cena

Do testów dostarczyła firma:

BenQ
www.benq.com

Cena: 2199 zł z podatkiem VAT