ASUS M70V – szybki Penryn, dużo pamięci RAM i silny układ graficzny, czyli Montevina w skórze DTR

26 września 2008 0 przez Piotr Bulski


Laptopy DTR, czyli przenośne zamienniki komputerów
stacjonarnych, najpełniej wcielają w życie ideę zamiany komputerów stojących przy
biurkach na zyskujący cały czas popularność sprzęt mobilny. To propozycja dla
użytkowników oczekujących prócz przenośności osiągów podobnych
do maszyn, które notebookami zastępują. A że wymiary laptopów tej klasy do
najmniejszych zwykle nie należą, można oczekiwać, że producenci znajdą w nich
miejsce na wiele elementów uatrakcyjniających sprzęt i w pewien sposób upodabniających
go do rozwiązań stacjonarnych, a więc duże ekrany, rozbudowane systemy
dźwiękowe czy choćby multum interfejsów. Laptop ASUS-a jest tym bardziej atrakcyjny, że korzysta z najnowszej mobilnej platformy Intela.

ASUS miał już w ofercie komputerów z 17-calowymi
ekranami modele rodziny M70. Zapowiadane wcześniej komputery, duże, zastępujące
stacjonarne pecety, mimo że zewnętrznie podobne, różnią się bardzo
od najnowszej propozycji. O ile poprzednicy
wykorzystywali platformę mobilną Centrino, M70V dostał jej następną generację,
o kodowej nazwie Montevina, która na naklejce na obudowie opisywana jest nazwą Centrino 2. Cyfra ma podkreślać zmiany technologiczne
w konstrukcji, której podstawy są dobrze znane.

Platforma w wersji
zaproponowanej przez ASUS-a to oczywiście trójca, na którą składają się procesor,
chipset oraz moduł komunikacji bezprzewodowej. W M70V za obsługę zadań
graficznych odpowiada niezintegrowany chip. Podstawowym rozwiązaniem Centrino 2
jest rdzeń GMA X4500, obiecujący znacznie poprawioną wydajność w porównaniu do
modelu X3100. Zamiast układu z chipsetu o nazwie kodowej Cantiga podzespołom
mobilnej platformy w M70V towarzyszy relatywnie silny oddzielny chip graficzny
NVIDII o podwójnej „tożsamości”, o czym napiszemy dalej, mnóstwo pamięci RAM i niemało pamięci masowej. Całość schowano w sporej obudowie, której wymiary wymusza 17-calowy szeroki ekran. Mobilna platforma to prócz wydajności
także obietnica dodatkowych minut, które maszyna z 45-nanometrowym procesorem
z rodziny Penryn będzie mogła przepracować niezależnie od sieci elektrycznej, pobierając energię z
akumulatorów.

Ciekawa forma obudowująca interesujący zestaw podzespołów
zapowiada niezły sprzęt, który na pewno sprawdzi się w pracy, ale i nie da
wielu powodów do zmartwień także w rozrywce. Jak prezentuje się
sporych rozmiarów ASUS z Monteviną – o tym na dalszych stronach. Zapraszamy.

 


Z zewnątrz – kolubryna z „klamką”

Komputery z 17-calowymi ekranami z konieczności są
wyposażane w obudowy, w których nietrudno umieścić bogate zestawy portów i
połączeń. M70V pod tym względem nie zawodzi. Miejsca na bokach potężnego
laptopa jest tyle, że nawet po zapewnieniu maszynie licznych gniazd niektóre
części komputera nadal wyglądają na… puste. Zanim o nich napiszemy – trochę o pokrywie.

Błyszczące tworzywa w obudowach komputerów to już nie
nowość, ASUS jednak poszedł o krok dalej i w jednym komputerze mamy je w kilku tonacjach. Największa część pokrywy pokryta
jest znanym z innych modeli M70 prążkowanym szarym plastikiem, którego motywy
powtarzają się także wewnątrz urządzenia, a widoczne są oczywiście po podniesieniu
ekranu. Poza tym nowoczesnym wzorem jest jeszcze nieco chromowego „sreberka” oraz fortepianowa czerń. Razem w tym trio sprawiają, że
wielka maszyna przynajmniej wygląda na nieco lżejszą – bo lekka nie jest.

Pokrywa nie jest prostokątna. W jej przedniej części umieszczono coś, co na pierwszy rzut oka wygląda jak klamka, ale tak naprawdę jest
nietypowym, bo sporym, jak na laptopy, modułem kamery internetowej z otworem
mikrofonu także po zewnętrznej stronie pokrywy. Wbudowana w M70 kamera jest obrotowa i równie sprawnie może pokazywać to,
co znajduje się przed klawiaturą, jak i to, co jest za pokrywą, a przed oczami
użytkownika.

Laptop nie jest lekki, waży około 4 kg. Wagę tę widać
jeszcze przed próbą uniesienia komputera. Gdy jest zamknięty, nie dość, że
zajmuje sporą powierzchnię, to jest po prostu gruby. Niemal 4 cm wysokości to
wystarczająco wiele, by po każdej jego stronie zaproponować użytkownikom
zwiększające możliwości komputera dodatki.

Na przedzie uwagę zwraca mało subtelny guzik otwierający
komputer. Potężna klapa jest przytrzymywana w pozycji zamkniętej „za
uszy”. Dwa spore zaczepy blokują ją pewnie.

Zamknięty, komputer kilkoma diodami wyzierającymi spod
pokrywy informuje o prostych funkcjach maszyny, w tym o trybie zasilania i uruchomionej komunikacji bezprzewodowej.

Na przedzie można zauważyć też okienko komunikacji w
podczerwieni, a po bokach – kratki dwóch z pięciu głośników wbudowanych
w M70V. Okienko komunikacji IrDA może być pomocne przy sterowaniu multimedialnymi
funkcjami maszyny, np. za pośrednictwem pilota.

Po lewej stronie komputera wbudowano napęd optyczny. W testowanym
komputerze to urządzenie odczytujące dyski optyczne Blu-ray. Obok
niego pojawił się slot kart pamięci formatu SD, który jednak nie
działa tak, jak powinien. By wcisnąć w niego kartę, trzeba użyć sporo siły. Ostatnie cztery złącza po lewej stronie to interfejs
FireWire, dwa gniazda USB 2.0 oraz złącze antenowe, które przydaje się w
modelach wyposażonych w tunery telewizyjne.

Przeciwna strona obudowy rozpoczyna się… pustką. Wygląda
tak, jakby konstruktorom komputera zabrakło pomysłu, jakie gniazdo umieścić w tym miejscu. Za nim jest już więcej do oglądania. Na bok
trafił slot urządzeń ExpressCard, dalej znajduje się wyłącznik komunikacji
bezprzewodowej, a w tylnej części – trzy złącza dźwiękowe (m.in. wyjście
słuchawek, mikrofon, S/PDIF). Na skraju umieszczono dwa inne gniazda
USB 2.0.

Tylny panel to miejsce, które często będą oglądać
użytkownicy podpinający ten komputer do zewnętrznych wyświetlaczy oraz sieci
przewodowych. Między dwoma potężnymi zawiasami pojawiły się: gniazdo zasilania
(podczas przestawiania laptopa kabel niemal zawsze wędruje pod komputer, co nie
najlepiej wpływa na wygodę użytkowania) oraz spory wywietrznik. Ustawienie wylotów systemu wentylacji
w ten sposób niemal gwarantuje, że użytkownik nie poczuje ciepłych wyziewów z
wnętrza M70V, bo będą „wyrzucane” za ekranem.

W testowanym modelu na tył trafiły: złącze HDMI, interfejs
eSATA oraz wyjście VGA dla zewnętrznego monitora. Także tam można podpiąć sieć
przewodową oraz kabel modemowy. Dopełnieniem jest gniazdo zabezpieczenia typu
Kensington.

Możliwości komputerów zamykanych w tych obudowach mogą być
większe. Zaślepki wskazują, że na tyle mogą pojawić się też gniazda antenowe
oraz wejścia audio i wideo. Chociaż dodatkowych interfejsów w komputerze nie
było, w opakowaniu znaleźliśmy odpowiadające im przewody. Ot taki niepotrzebny
bonus.

Spód to prócz miejsca na płaską, widoczną tylko z tej strony
baterię także miejsce dla piątego głośnika zestawu audio M70V. Największy z
całej piątki, odpowiada za generowanie dźwięków o niskiej częstotliwości i jak
przeważnie bywa w takich konfiguracjach, bardzo pozytywnie wpływa na jakość odtwarzanego przez komputer dźwięku.

Sprzęt jest bardzo zwarty i obficie zdobiony z zewnątrz
różnego rodzaju materiałami, co na szczęście wygląda estetycznie i nieco
równoważy zwalistą formę. Wewnątrz jest jeszcze efektowniej i różnorodniej,
czas więc podnieść klapę.

 


Wewnątrz – różnorodnie i z zaokrągleniami

Uniesienie pokrywy nie jest trudne, jeśli pominąć siłę, którą trzeba
przyłożyć do blokującego ją przycisku. 17-calowy ekran podnosi
się bez kłopotu jedną ręką.

Zwieńczenie klapy to kamera internetowa o
rozdzielczości 1,3 mln pikseli. Kamera nie jest typowa, bo umieszczono ją na zawiasach,
które zależnie od potrzeby pozwalają dopasować położenie jej oka do użytkownika
korzystającego z laptopa, ale i pokazać, po jej obróceniu, co znajduje się za
klapą. W tym drugim przypadku obraz pokazywany przez kamerę jest automatycznie
obracany. O działaniu urządzenia można się dowiedzieć dzięki wbudowanej w moduł
zielonej diodzie. Kamera to nie tylko element usprawniający komunikację, ale w
przypadku M70V także część systemu zabezpieczenia dostępu do komputera. O tym
jednak na następnej stronie.

Cały moduł od strony soczewki jest pokryty
lustrzaną powłoką. Nie pomaga ona jednak w żaden sposób w odpowiednim
wycelowaniu kamery w twarz użytkownika, a przy obracaniu modułu często się
brudzi, co nie wygląda estetycznie. Kamera, co widać jeszcze przed otwarciem pokrywy ekranu, nieco wystaje poza prostokątny obrys komputera. Okazuje się,
że jest umieszczona w niewielkim ozdobnym elemencie ze szczotkowanego
aluminium. Nie jest to jedyny tego typu ozdobnik w M70V. Pozostałe jednak
znajdują się w części klawiaturowej laptopa.

Obok modułu zainstalowano dwa otwory mikrofonowe
(na zewnątrz pokrywy był już jeden), a po obu stronach kamery znajdują się mało subtelne uchwyty
mocujące pokrywę do dolnej części komputera.

W centrum czarnej, błyszczącej i raczej potężnej
ramki umieszczono panel LCD o rozdzielczości 1920 na 1200 pikseli. To
wystarczająco dużo, by panel mógł wyświetlać filmy o
jakości Full HD. Niektórzy użytkownicy mogą musieć zmienić wielkość systemowych czcionek. Te domyślne będą dla gorzej
widzących mało czytelne. O ile ikony, choć niewielkie, da się łatwo rozróżnić, to drobniutki
tekst znajdujący się pod nimi czyta się o wiele trudniej. Ta szczegółowość sprawdza się
jednak doskonale podczas przeglądania cyfrowych, wysokorozdzielczych fotografii
i odtwarzania filmów z pojemnych dysków Blu-ray.

Ekran ma niezłe kąty widzenia – nieco gorsze, gdy oczy znajdują się poniżej klawiatury. W innych przypadkach jest naprawdę nieźle, a żywe kolory są widoczne także dla osób
znajdujących się obok głównego użytkownika. Wyświetlanie wspomagane jest
typowymi dla laptopów ASUS-a rozwiązaniami Splendid, czyli możliwością modyfikacji
charakterystyki kolorów. Zmianami można sterować nawet jednym z
przycisków M70V.

Klapa z ekranem otwiera się na płasko, a zawiasy
trzymają pewnie w każdym położeniu ekranu. Potężne uchwyty są pozbawione efektu
sprężynowania.

Spora część dolnej, klawiaturowej „połówki”
M70V została pokryta, tak jak pokrywa, szarym tworzywem o nowoczesnym,
prążkowanym wzorze. Błyszczący plastik znalazł się na bokach klawiatury i w
dolnej części laptopa, poniżej klawiszy. Część z klawiaturą „zatopiono” w czarnym tworzywie. Kolory oddzielono od siebie
chromowaną linią, nawiązując tym samym do kompozycji z wierzchu klapy. To
jednak nie wszystko.

Nad klawiaturą, pod samym ekranem, umieszczono panel
z ciemnego metalu z fazowanym, lśniącym brzegiem. To na tym kawałku blachy
znalazło swe miejsce kilka przycisków sterujących ustawieniami zarządzania energią, uruchamiających oprogramowanie multimedialne z systemu Windows Vista
czy przełączających ustawienia technologii Splendid.

Po prawej stronie panelu wydzielono miejsce
dla kilku diod, informujących m.in. o aktywności dysku twardego, stanie panelu
dotykowego czy wciśniętym klawiszu Caps Lock. To po tej stronie znalazł się też podświetlany niebieskim światłem okrągły przycisk włącznika.

Chromowane krawędzie, takie jak te dookoła klawiatury i blaszanego
panelu, otaczają także dwa niewielkie głośniki umieszczone przed zawiasami. To efektowny dodatek, urozmaicający wewnętrzną konstrukcję
urządzenia ASUS-a.

 

Klawiatura M70V wylądowała w płytkim zagłębieniu. Co charakterystyczne, ma część numeryczną, a to u ASUS-a nie jest regułą nawet w dużych laptopach. Na uwagę zasługuje wydzielenie przycisków kierunkowych, podobnie duże klawisze Enter i Backspace. Warto zauważyć,
że z klawiatury można uruchamiać także specyficzne dla ASUS-a technologie zarządzania energią, rozwiązania Splendid oraz oprogramowanie współpracujące z kamerą
lub udostępniające telefonię internetową.

Klawisze mają spory skok, ale są „miękkie”, a moment zadziałania jest wyraźnie zaznaczony. W sumie są wygodne, ponadto cicho działają.

Ciekawym uzupełnieniem części klawiaturowej
jest dotykowa płytka. Producent zdecydował się umieścić ją nieco
niesymetrycznie, w lewej części M70V. Interesujące jest dość głębokie
wpuszczenie jej w obudowę, dzięki czemu nie sposób nie trafić w aktywne pole palcami,
nawet bez spoglądania pod spację.

Dodatkowe funkcje spełniane przez płytki dotykowe nie są obce użytkownikom laptopów. Niektóre z nich są bardzo zaawansowane, jak
te w laptopach MacBook Air. W M70V nie ma jednak panelu rozpoznającego wiele
dotknięć jednocześnie. Płytka jednak nie tylko zapewnia kontrolę nad
wskaźnikiem myszy czy pomaga przy przesuwaniu zawartości okien aplikacji, ale
po uruchomieniu drugiego trybu działania obsługuje funkcje multimedialne.

Panel pokryto zestawem ikon, które gdy są
aktywne, są podświetlane na biało. Ikony oznaczają aktywne rejony płytki,
którymi można „odpalić” wybrane aplikacje, także oprogramowanie Media Center, sterować
odtwarzaniem muzyki i filmów, a nawet kontrolować jasność panelu LCD. Płytka
pozwala też zmieniać głośność odtwarzanych przez komputer dźwięków.

Problemem jest sposób
uruchamiania dodatkowych funkcji panelu. Otóż przełączanie między klasycznym
panelem a kontrolą multimediów następuje po dotknięciu umieszczonego na samym
panelu pola zwanego Mode. Niestety, pole to, szczególnie na początku pracy z
laptopem, jest często uruchamiane przypadkowo, co z kolei skutkuje
zablokowaniem wskaźnika. To denerwująca wada, ale można się z tym z czasem uporać.

Pod panelem dotykowym zamontowano dwa standardowe
przyciski rozdzielone skanerem linii papilarnych, zabezpieczającym dostęp do
komputera. Przyciski działają precyzyjnie, ale kciuk, przynajmniej na początku,
czasem trafia w położony nieco niżej element obudowy z
podświetlanymi diodami. Szczotkowane aluminium, tym razem srebrne, to jeszcze jeden materiał, którym ASUS upstrzył obudowę. Wydaje się, że wygodniejsze
w tym miejscu byłyby jednak przedłużone w dół przyciski panelu dotykowego, nie
zaś srebrny ozdobnik.

Obudowa laptopa wygląda porządnie. Amatorzy ozdóbek na elektronicznym sprzęcie powinni
być zadowoleni. Sporo chromu, sporo różnorodności, a do tego zaokrąglone
kształty i wiele czerni, srebra i szarości – prosty przepis na wpadające w oko urządzenie.
Na szczęście prócz wizerunku firmie udało się przemycić w konstrukcji trochę
funkcjonalności, choć nie obędzie się bez zastrzeżeń.

 


Oprogramowanie i dodatki – laptop odblokowuje ludzka
twarz

Pudełko, w którym ASUS trafił do testów, kryło
sporo gadżetów. Jednak niewiele z tych dodatków można wykorzystać w praktyce.
Przede wszystkim było to multum przewodów zasilania. Wygląda na to, że
producent przygotował się na to, że maszyna może trafić do dowolnego
kraju na dowolnym kontynencie :). Poza tym wśród dołączonych przewodów można znaleźć przewód antenowy, pozwalający podpiąć do laptopa telewizję kablową,
zewnętrzną antenę podpinaną do tego samego gniazda, umożliwiającą wyłapywanie sygnałów z powietrza, oraz przejściówkę,
której zadaniem jest wprowadzanie sygnału audio i wideo do komputera. Żaden z
tych dodatków nie miał szans współpracować z testowym ASUS-em, w modelu zabrakło
bowiem tunera oraz odpowiednich połączeń do wprowadzania doń obrazu.

 

W opakowaniu pojawiły się też trzy dyski z
oprogramowaniem. Na jednym z nich umieszczono system operacyjny Windows Vista,
na dwóch następnych znalazły się dodatkowe aplikacje multimedialne, w tym WinDVD, Power2Go,
MediaShow czy PowerDirector. Więcej aplikacji można znaleźć już w samym M70V.

W laptopie działał system operacyjny Windows Vista
Ultimate z pakietem serwisowym Service Pack 1. W komputerze można też znaleźć oprogramowanie firmy Symantec, Norton Internet Security w testowej wersji o
ograniczonym czasie działania, i podobnie ograniczony pakiet biurowy Microsoft
Office. Poza nimi M70 zapewnia aplikacje przygotowane przez firmę
Cyberlink, LabelPrint i Power2Go.

Aktualizację oprogramowania komputera ułatwia proste narzędzie

Zestaw programów przygotowanych przez
firmę ASUStek to m.in. Live Update, czyli narzędzie dbające o aktualizowanie
oprogramowania komputera, Splendid Utility, dzięki któremu można dopasować do
własnych upodobań kolory prezentowane przez ekran laptopa, i Winflash,
pomocny w aktualizowaniu BIOS-u. Pozostałe programy to multimedialny InstantFun, czyli nakładka multimedialna zapewniająca dostęp do
zdjęć, muzyki i wideo, LifeFrame, czyli rozbudowane oprogramowanie kamery
internetowej, oraz NB Probe, program diagnostyczny informujący o podstawowych
parametrach komputera i znajdujących się w nim podzespołach. Nie zapomniano też o czytniku plików PDF, Adobe Reader 8.

Oprogramowanie kamery potrafi zamienić laptop ASUS-a w… dyktafon

Za zarządzanie energią odpowiada znana aplikacja Power4Gear eXtreme. Spotykany także w innych
komputerach przenośnych ASUS-a program o przystępnym interfejsie daje
użytkownikom kontrolę nad trybami działania laptopa (najwyższa wydajność, rozrywka, praca biurowa, maksymalna oszczędność energii).
Ustawienia można samodzielnie modyfikować, dopasowując je do indywidualnych
potrzeb.

NB Probe – garść informacji o komputerze

Ciekawą aplikacją, mogącą zwiększać bezpieczeństwo
komputera, jest ASUS SmartLogon. To wykorzystujące kamerę internetową
narzędzie, które pozwala zamiast wpisywania hasła… po prostu pokazać się na chwilę oku
kamery i udowodnić twarzą, że jest się uprawnionym
użytkownikiem komputera.

Twarz zamiast hasła – wygodne, ale nie zawsze skuteczne

Technologia
rozpoznawania twarzy może mieć ustawioną różną czułość, co
z jednej strony może wpływać na bezpieczeństwo blokady, z
drugiej zaś – na łatwość korzystania z tego systemu. Próby pokazały, że
może być on bardzo czuły na różnego typu grymasy, różnice w oświetleniu czy
odległość twarzy od oka kamery. To wszystko sprawia, że system ten lepiej
potraktować jako ciekawostkę, którą można się pochwalić, niż wygodny zamiennik
innych systemów zabezpieczających, takich jak wpisywanie haseł na klawiaturze czy
skanowanie linii papilarnych.

 

 


Konfiguracja i wydajność

Centrino 2 (Montevina) to zaprezentowana w wakacje, piąta już generacja mobilnych platform Intela.
W testowanym komputerze zainstalowano procesor Intel Core 2 Duo T9400 (Penryn),
wykonany w technologii 45 nm. Chip działa z prędkością 2,53 GHz i obsługuje
magistralę systemową o szybkości 1066 MHz. Uzupełnieniem platformy jest nowy
chipset, model PM45 o nazwie kodowej Cantiga, oraz
moduł komunikacji bezprzewodowej Intel WiFi Link 5300 (Shirley Peak). Producent
wyposażył testowy komputer w 4 GB pamięci DDR2 800 MHz działającej w trybie
dwukanałowym (dwa moduły po 2 GB).

Sprzęt nie korzysta ze zintegrowanego układu graficznego, ulepszonego w stosunku do rozwiązań poprzedniej generacji Centrino, ale
z oddzielnego chipu z 512 MB pamięci wideo. O ile umieszczona na
obudowie komputera naklejka informuje, że wbudowany układ to model NVIDIA GeForce 9500M GS, o tyle system informuje o obecności GeForce’a 9600M GS. Tę
rozbieżność może tłumaczyć nieoficjalny charakter testowanego komputera, który w dostarczonej nam wersji był jeszcze egzemplarzem przedprodukcyjnym. Pośrednio potwierdza ją także informacja pojawiająca się na
ekranie zaraz po uruchomieniu maszyny: „Engineering Release – Not For
Production Use”.

Pamięć masowa komputera to kolejna ciekawostka.
ASUS zainstalował w niemałej obudowie dwa dyski twarde Western Digital WDC
WD3200BEVT, oba o pojemności 320 GB. Razem to 640 GB pamięci gotowej przyjąć
wiele multimediów. Nie jest to szczyt osiągnięć firmy, bo w podobnych
komputerach „upychano” już nawet 1 TB.

W laptopie nie zabrakło też nowoczesnego napędu
optycznego. ASUS wybrał urządzenie Optiarc BC-5500S. To sprzęt typu BD-ROM. Pojemne dyski Blu-ray umie on jedynie odczytywać. Poza odtwarzaniem wysokorozdzielczych
filmów napęd nagrywa mniej pojemne płytki, w tym dwuwarstwowe nośniki DVD.

Komunikacja bezprzewodowa w popularnych
standardach z rodziny 802.11 (a, b, g, n) to nie wszystko. Sprzęt może łączyć się z urządzeniami Bluetooth, a także, poprzez gigabitowy interfejs, z sieciami przewodowymi. Ostatnia z możliwości to zasługa kontrolera Realtek.

Konfiguracja testowanego modelu została oceniona przez system
Windows na 4,7 punktu. Oceny z jednym wyjątkiem poszybowały ponad poziom 5
punktów. Maksymalnie wysoko została oceniona pamięć RAM, a niemal na tym samym
poziomie – procesor, dysk twardy i układ graficzny w grach. Niezła wydajność konfiguracji
potwierdza się w testach. Poniżej kilka tabel z wynikami z popularnych
benchmarków.

Litowo-jonowa bateria M70V to model o pojemności
5200 mAh (14,8 V). Podczas testu z dużym obciążeniem okazało się, że komputer
może pracować niemal półtorej godziny. Gdy obciążenie było mniejsze, czas pracy
wydłużył się wyraźnie, do niemal 3,5 godziny. Ciekawostką jest, że choć układy obciążonej maszyny z pewnością mocno się grzały, trudno było to wyczuć, dotykając obudowy. Niektóre miejsca podstawy okazywały się najwyżej
ciepłe.

Niezłym rozwiązaniem okazuje się wywietrznik
umieszczony centralnie z tyłu laptopa. Dzięki niemu gorące powietrze z wnętrza
jest wydmuchiwane z komputera w taki sposób, że użytkownik praktycznie nie ma
możliwości kontaktu z nim.

System chłodzenia laptopa działa dość kulturalnie. Podczas testów w grze Crysis
aktywny system chłodzenia praktycznie nie wyłączał się, działał jednak na tyle
cicho, że nie przeszkadzał. W czasie mniej intensywnego użytkowania maszyna jest po prostu cicha.


Podsumowanie

Wykorzystujący platformę Centrino 2 ASUS M70V
należy do mocnej, ale nadal średniej ligi laptopów. Wśród nowych konstrukcji z
platformą Intela niebawem pojawią się komputery z czterema rdzeniami. Procesor działający w testowanym komputerze ma nadal dwa. Razem z 4 GB pamięci
RAM (DDR2 800 MHz) i wydzielonym układem graficznym to w sumie niezła konfiguracja, która sprawdza się w wielu zastosowaniach multimedialnych.

Komputer dobrze sprawuje się w grach (choć nie w Crysis przy najwyższych ustawieniach szczegółowości obrazu). Nie należy jednak wtedy liczyć na
długi czas pracy na akumulatorach. Zawarta w nich energia z pewnością nie
na długo starczy, gdy na wysokie obroty wskoczą procesor i układ graficzny, a
efekt ich pracy pojawi się na sporym wyświetlaczu. Wyposażony w 17-calowy
ekran zamiennik maszyn biurkowych nie będzie często działać w roli komputera przenośnego ze względu na wagę i wymiary, częściej będzie czerpać
energię z gniazdka.

Nie bez znaczenia dla multimedialnego komputera
jest też spory magazyn dla danych, który tworzą dwa dyski twarde. W sumie
pomieszczą one ponad pół terabajta danych. Wygodny dostęp do nich zapewni nie
tylko w miarę komfortowa klawiatura z częścią numeryczną, ale i ciekawie
pomyślany panel dotykowy, który może służyć jako swego rodzaju kontroler
multimediów. Mimo że początkowo takie rozwiązanie bardziej denerwuje, niż
pomaga i często przełączanie funkcji następuje po przypadkowym dotknięciu płytki,
potem może okazać się całkiem pomocne, choćby przy zmianie głośności pięciu
głośników komputera.

Jak można się było spodziewać, tak duży komputer
zapewnia dostęp do wielu interfejsów. Cieszy też zaproponowanie czytnika płyt
Blu-ray, z których filmy można wyświetlać i na wbudowanym ekranie o
rozdzielczości 1920 na 1200 punktów, i na zewnętrznym monitorze, na który obraz
można przesłać przez interfejs HDMI. Ciekawym, ale oczekiwanym usprawnieniem
multimedialnej maszyny jest obrotowa kamera, którą można pokazać, co dzieje się wokół laptopa. Pomaga ona nawet zabezpieczać komputer. Jeśli ktoś
nie pamięta haseł i nie chce przeciągać palcem po skanerze linii papilarnych,
wystarczy, że pokaże komputerowi twarz. Jeśli obraz zarejestrowany przez kamerę
będzie zgadzać się z zapisanym wcześniej wzorem, droga do danych stanie
otworem.

Znana już
z innych konstrukcji ASUS-a stylistyka komputera może się podobać. Prążki
urozmaicające błyszczące szare tworzywa to dobry pomysł. Niektórzy z
potencjalnych użytkowników mogą mieć nieco zastrzeżeń do wielości materiałów,
widocznej szczególnie po podniesieniu ekranu. Szarość, srebro i czerń to
jednak dobre połączenie, mimo że gdzieniegdzie jest w nadmiarze.

Nowy DTR
ASUS-a w finalnej formie, zaprezentowanej oficjalnie na rynku, na pewno jest ciekawą
propozycją. To zasługa nie tylko najnowszej technologii Intela, ale i
wynikającej z niej pośrednio całej konfiguracji, uniwersalnej, choć
niestety niezbyt taniej.

 

Zalety:

  • Szybka,
    nowoczesna konfiguracja
  • Ciekawy
    projekt obudowy
  • Doskonały
    ekran
  • Pojemna
    pamięć masowa
  • Zestaw
    głośnikowy z głośnikiem niskotonowym
  • Czytnik
    Blu-ray
  • Obrotowa
    kamera
  • Duży zestaw interfejsów
  • Logowanie
    się przez kamerę
  • Bogate
    oprogramowanie

Wady:

  • Wymiary i
    waga
  • Niewygodny
    panel dotykowy
  • Relatywnie
    krótki czas pracy na bateriach
  • Oporny
    przycisk otwierania klapy

 

Do testów dostarczył: ASUS
Cena: 6800 złotych z podatkiem VAT