ASUS F7Z – „dwusystemowa” platforma Puma z szybkim dostępem do sieci

29 lipca 2008 0 przez Piotr Bulski


Dopiero co platforma Puma firmy AMD „wskoczyła” na
rynek, a już można przebierać w modelach i dobrać konfigurację najbardziej
odpowiednią do własnych potrzeb. Wyzwaniem jest nie tylko sprawne
wyselekcjonowanie maszyny z bogatej gromadki „kociaków”, ale też oparcie się
pokusie ze strony Intela. Bo przecież konkurent AMD pochwalił się niedawno
konstrukcjami Centrino 2, piątą już generacją własnej platformy mobilnej.

Puma wskoczyła na technologiczny wybieg pod postacią bardzo różnych modeli o zróżnicowanych możliwościach. Te różnice biorą się z liczby możliwych do zastosowania w niej podzespołów. To nie tylko kwestia
procesorów. Wystarczy pamiętać, że to produkt, w którym można spotkać m.in. kilka rozwiązań graficznych, w tym pary układów zintegrowanych i
wydzielonych, co już pozwala tworzyć interesujące, względnie silne tandemy. Dodać do tego specyficzne dla danego producenta komputerów
technologiczne gadżety oraz oprogramowanie – i robi się naprawdę bogato.

F7Z (na spodzie naszego notebooka znalazło się też oznaczenie X70Z) to ciekawy sprzęt, w którym ASUS postanowił,
mimo niemałych wymiarów laptopa, tak oczywistych dla maszyn typu DTR (ang. DeskTop
Replacement
), nie skorzystać z możliwości dodatkowego, oddzielnego chipa graficznego, ale umieścić tylko układ zintegrowany. To nowy mobilny Radeon HD
3200. Puma to jednak więcej, bo na platformę składa się także procesor oraz moduł komunikacji bezprzewodowej. Wspólnie w
wykonaniu ASUS-a tworzą prosty zestaw do pracy i zabawy, a ponieważ obudowa
kryjąca 17-calowy ekran nie ogranicza zbytnio konstruktorów w dodawaniu gniazd, użytkownicy podłączą do F7Z sporo urządzeń zewnętrznych, w tym nowoczesne monitory, a pod ich dłonie trafi rozszerzona klawiatura.

Nowy laptop to także spełnienie, przynajmniej częściowe,
marzeń tych użytkowników, których denerwuje długi czas
uruchamiania się systemu operacyjnego. ASUS zapewnia w komputerze coś, co
już prezentował razem z własnymi płytami głównymi. Technologia
Express Gate to obietnica dostępu do podstawowych internetowych funkcji już po kilkunastu sekundach, nie zaś po typowych kilkudziesięciu. To spora wygoda,
ale są pewne ograniczenia. Zanim o tym napiszemy, przyjrzyjmy się, jak wygląda „kociak” ASUS-a.
Zapraszamy.


Z zewnątrz – matowe srebro

Spora bryła ASUS-a F7Z wygląda nowocześnie. To
zasługa zestawu zastosowanych materiałów i ich ciekawych faktur. Mimo że
pokrycie po dotknięciu zdradza swoją plastikową proweniencję, jest nieźle
połączone. Producent zrezygnował z supernowoczesnych obłych form na rzecz kilku
tylko zaokrągleń i prostych cięć. Owocem jest
stonowana, ale na pewno nie tandetna kompozycja.

Pokrywa to w przeważającej części srebrny plastik,
który na kilka centymetrów przed zawiasami ustępuje miejsca czarnemu
kratkowanemu tworzywu. Zapewnia to płynne przejście w dwa potężne zawiasy. Po
bokach pokrywa jest fazowana, na przedzie zaokrąglona – prowadzi łagodnie do
pierwszych gniazd i przycisków. Front F7Z to w centralnej
części mało gustowny, ale na pewno nieumykający uwadze przycisk otwierający
pokrywę. W niektórych dużych laptopach ASUS-a blokada tego typu działa mało
subtelnie i wymaga przyłożenia sporej siły. W tym modelu jest na szczęście inaczej.
Chromowany guzik ustępuje pod naciskiem w miarę łatwo. Podniesienie pokrywy nie
jest jednak łatwe, trudno bowiem uchwycić ją wygodnie.

Poza guzikiem otwierającym laptop w centralnej
części udostępniono gniazda mikrofonu i słuchawek. To drugie pozwala wyprowadzać z komputera także cyfrowy dźwięk, bo może działać jako
złącze SPDIF. Obok umieszczono suwak wyłączający możliwość
komunikowania się komputera w sieciach bezprzewodowych wi-fi.

Ostatnim z interesujących dodatków na przednim panelu
jest zainstalowany po prawej stronie czytnik kart pamięci formatu SD, MMC i MS.
Łatwy w użyciu i pożyteczny dodatek z pewnością przyda się amatorom cyfrowych
fotografii.

Pewną wadą laptopa jest brak jakichkolwiek lampek
informujących o działaniu zamkniętego komputera czy choćby ładowaniu jego
akumulatorów. By to sprawdzić, trzeba podnieść pokrywę.

Po lewej stronie miejsca starczyło niemal wyłącznie na napęd optyczny. W F7Z to nagrywarka DVD. Prócz niej z lewej
strony można jeszcze zabezpieczyć komputer blokadą typu Kensington oraz
zamontować dysk twardy, którego kieszeń ma wąskie, pionowe otwory wentylacyjne.

Dopiero prawy panel komputera pozwolił projektantom
wykazać się hojnością w obsypywaniu obudowy gniazdami. Zestaw
otwiera slot ExpressCard, obok którego pojawiło się gniazdo eSATA, pozwalające podpiąć do komputera m.in. szybki zewnętrzny dysk twardy.
Następne gniazdo to pojedynczy port USB, na szczęście nie ostatni. Obok umieszczono złącze FireWire, a nieco dalej – dwa wyprowadzające obraz. Pierwsze to HDMI, drugie to
typowe VGA. Para ta zapewnia, że do F7Z będzie można podłączyć i
nowoczesne płaskie telewizory, i standardowe monitory komputerowe, i
projektory.

Na tylny narożnik prawej strony obudowy trafiły gniazda przeznaczone dla tych, którzy zdecydują się korzystać z połączeń z
sieciami przewodowymi. To w tym miejscu można podpiąć kabel telefoniczny i sieciowy.

Skoro na bokach, a tym bardziej na przedzie nie dało się dostrzec zbyt wielu gniazd USB, tak potrzebnych w komputerach
przenośnych, to już bez patrzenia na tył komputera można zaryzykować stwierdzenie, że to tam
znalazły się następne gniazda tego typu. Pod tym względem ASUS nie zawodzi. O
ile na boku był tylko jeden taki port, to z tyłu są aż cztery. Boczne
złącze jest wygodne, gdy konieczne jest podłączenie na kilka chwil
np. wtyczki z pamięcią flash. Cztery tylne gniazda, umieszczone parami na
prostokątnym panelu, mogą się przydać, gdy komputer będzie wykorzystywany częściej
jako zamiennik dla maszyny stacjonarnej, wraz z kilkoma zewnętrznymi urządzeniami.

Na tyle laptopa można też dostrzec wylot ciepłego
powietrza z wnętrza obudowy, narożne gniazdo sieci elektrycznej oraz
baterię, w której obudowie znalazły się dwie potężne nóżki.

F7Z postawiono w sumie na sześciu nóżkach. Uwagę zwracają umieszczone głównie w centralnej części komputera otwory wentylacyjne (komputer raczej nieczęsto znajdzie się na kolanach, dlatego w tym wypadku ich układ nie ma większego
znaczenia). Na spodzie można zobaczyć też przezroczystą kieszonkę, za którą
można ukryć np. wizytówkę. W razie zgubienia komputera pomoże ona uczciwemu
znalazcy odszukać właściciela. Oby kieszonka ta nie była jednak „tajnym” schowkiem
na karteczki z hasłami dającymi dostęp do maszyny i zawartości jej pamięci.

Trzeba przyznać, że obudowa mimo swoich rozmiarów z
profilu sprawia niezłe wrażenie, wygląda na smukłą i lekką. Nowoczesne
wzornictwo i prosty projekt mogą spodobać się wielu przyszłym użytkownikom. Zobaczmy, co znajdą w środku.


Wewnątrz –
nadal prosto, nadal elegancko

Pokrywa, której podniesienie utrudnia nieco brak
konkretnego punktu zaczepienia dla palców, jest przytrzymywana dwoma metalowymi
uszkami. To mało finezyjne, ale pewne rozwiązanie, pozwalające pewnie przytrzymać
klapę przy klawiaturowej części maszyny. Odchylenie ekranu wymaga obu dłoni.

W testowanym komputerze odchylenie pokrywy wymaga sporej siły, jednak zapewnia to, że wybrane ustawienie wyświetlacza będzie bez
kłopotu utrzymywane. Monitor można odchylić bardzo szeroko, choć nie płasko.
Zastosowanie dla największych kątów rozwarcia trudno jednak znaleźć, można za
to przyjąć, że to, co oferuje F7Z, jest w pełni wystarczające.

Górna, ekranowa część laptopa jest wewnątrz czarna,
co świetnie komponuje się z ciemnym panelem. Nad ekranem, między uszami
zaczepów, producent umieścił moduł kamery internetowej wraz z mikrofonem.
Rozdzielczość oka F7Z to 1,3 mln punktów.

Tak jak w niektórych innych laptopach ASUS-a, tak i tu kamera spełnia także funkcje zabezpieczające. Za jej
pomocą można ograniczyć dostęp do laptopa tylko do tych użytkowników, których
twarze rozpozna specjalna, współpracująca z nią aplikacja zabezpieczająca.

Pod szklanym okiem w wąskie błyszczące obramowanie
wpasowano 17-calowy panel LCD. Jego rozdzielczość to 1440 na 900 pikseli. To z
pewnością nieco lepsze rozwiązanie od tej samej wielkości wyświetlaczy
pokazujących obrazy o rozdzielczości 1280 na 800 punktów: na ekranie więcej się zmieści, przy czym na przykład czcionki systemowe opisujące ikony nie będą na tyle drobne, by trzeba było zmieniać ich wielkość.

Podświetlenie monitora jest 15-stopniowe. Najmniej intensywne świetnie nadaje się do pracy po
ciemku, najsilniejsze dobrze sprawdza się w słoneczne dni. Przeszkodą w korzystaniu z panelu jest jego pokrycie. Błyszczące matryce wyglądają
efektownie, ale mają tendencję do odbijania obrazu jasnych przedmiotów. Dobry
przykład to praca w dzień w białej koszulce. Wtedy ubranie odbija
się, niestety, idealnie, co nie pomaga skupić się na zawartości ekranu.

Zapewniane przez wyświetlacz kąty widzenia są raczej
przeciętne. W pionie obraz optymalny jest w wąskim zakresie, szybko traci kolory. Jeśli chodzi o kąty w poziomie, jest wyraźnie lepiej, co sprawia, że da się pracować lub oglądać filmy nie tylko w pojedynkę.

W optymalnym zakresie kolorystyka jest żywa i
atrakcyjna, a dzięki technologiom spod znaku Splendid użytkownik może szybko wpłynąć na prezentowaną paletę. Prosty skrót klawiaturowy daje dostęp do pięciu ustawień obrazu, dotyczących nasycenia,
współczynnika gamma, przygotowujących obraz do seansów filmowych itp.

Czarne tworzywo otaczające ekran pojawia się też w
spodniej części komputera. Tutaj, na ciemnym tle, zdecydowano się umieścić
głośniki, panel włącznika oraz klawiaturę, rozszerzoną o część numeryczną.

Wbudowane pod dziurkowanym panelem głośniki stereo
zachowują się poprawnie, nie należy jednak spodziewać się rewelacyjnego
brzmienia, więc lepiej wyprowadzić dźwięk na zewnętrzny zestaw
głośnikowy. Do cichego słuchania muzyki, do filmów, a tym bardziej komunikatorów internetowych transmitujących
głos nadają się bardzo dobrze.

Spod dziurkowanej maskownicy głośniki nie są
widoczne, przez co pas pod ekranem wygląda efektownie. Po jego prawej stronie
umieszczono panel z uruchamiającymi komputer przyciskami. Liczba mnoga nie jest
tu przypadkowa. Włącznik, co typowe, uruchamia podstawowy system operacyjny
komputera, Windows Vista, ale drugi z mieszczących się tam przycisków także „odpala” komputer. W tym wypadku nie włącza się oprogramowanie Microsoftu, ale
specjalnie przygotowany zestaw aplikacji działający pod kontrolą systemu Linux.
Zaletą tego rozwiązania jest to, że „okienka” uruchamiają się co najmniej
kilkadziesiąt sekund, a konkurencyjne oprogramowanie… kilkanaście.

Nad włącznikami pojawił się niewielki panel z
czterema diodami, wskazujący zielonym światłem m.in. wciśnięcie przycisku Caps
Lock
oraz działanie dysku twardego. Diody są świetnie widoczne, ale położenia
opisujących je ikon, wytłoczonych w tworzywie, lepiej nauczyć się na pamięć. Te
zaproponowane przez ASUS-a są tak małe, że niemal nieczytelne.

Centralna pozycja dolnej części laptopa to oczywiście
miejsce dla klawiatury z osobnym panelem numerycznym. Czarne klawisze są opisane czcionką o nowoczesnym kroju. W pracy na pewno pomoże lekko
przesunięta część z klawiszami kierunkowymi, spory Enter oraz duże klawisze Shift
i Backspace.

Wszystkie klawisze funkcyjne oraz niektóre literowe i kierunkowe pełnią dodatkowe funkcje, wywoływane
po przyciśnięciu ich razem z klawiszem Fn.

Średni skok, wyraźny moment zadziałania i przyjemne w
dotyku szorstkie tworzywo to zalety klawiatury. Pisze się na niej wygodnie, ale
ma denerwującą cechę: słychać lekkie, metaliczne grzechotanie, do którego jednak da
się przyzwyczaić.

Podparcia dla nadgarstków w F7Z jest aż za wiele. Ma
ono srebrny kolor i matową, chropowatą fakturę. Udawanie aluminium nie jest
silną stroną tego elementu, tym bardziej że w komputerze jest kilka prawdziwie
metalowych fragmentów. Gołym okiem widać więc, jak trudno plastikom je naśladować.

Pod klawiaturą zainstalowano przesuniętą nieco w lewo płytkę dotykową w kolorze czarnym w szare groszki. Panel otacza metalowy
element, który spełnia funkcję przycisków. Wygląda to efektownie, a działa
całkiem nieźle. Jedynym mankamentem płytki dotykowej są jej skrajne fragmenty po
prawej stronie oraz na dole. Ich dotknięcie, niestety często przypadkowe, wywołuje
funkcję przesuwania w pionie i w poziomie zawartości okna, na przykład ze stroną internetową. Nie bez znaczenia dla wygody jest też przesunięcie panelu nieco w
lewo, przez co palce częściej trafiają w pola suwaków. Warto dla równowagi zauważyć, że płytkę łatwo obsługuje się jedną
dłonią.

Ostatni element pod klawiaturą to metalowa listwa
wykańczająca brzeg komputera. Niemal na środku, a dokładnie: pod płytką dotykową,
umieszczono cztery diody, informujące m.in. o ładowaniu baterii komputera i działaniu komunikacji bezprzewodowej. Wśród czterech diod znajdują się
lampki odpowiadające za komunikację wi-fi oraz Bluetooth (drugiej z lampek mimo
usilnych starań nie udało się uruchomić, a system uparcie wskazywał, że w
komputerze nie ma takiego modułu).

Komputer, mimo że w większości zbudowany z matowych tworzyw,
jest elegancki, bez krzykliwych form i kombinacji materiałów. Schludna i
stonowana konstrukcja to coś dla klientów, którzy wprawdzie nie kupują laptopa dla wyglądu, ale nie chcą prostego „pudełka” bez charakteru.


Oprogramowanie – ekspresowo do sieci

Za to, w jakim charakterze będzie działać komputer,
odpowiada m.in. zapewniane z nim oprogramowanie. Tu jest
ono wyjątkowo interesujące i w pewnych przypadkach… niemal błyskawicznie
dostępne.

Testując wiele komputerów przenośnych ASUS-a, łatwo
rozpoznać dołączane do tych maszyn aplikacje. Prócz systemu operacyjnego
Windows Vista w wersji Ultimate to pakiet narzędzi, które zapewniają m.in.
zabezpieczenie dostępu do komputera dzięki wykorzystaniu w roli haseł
wizerunków twarzy (Smart Logon Manager), ale i oprogramowanie Splendid Utility,
szybko dostosowujące kolorystykę ekranu do upodobań użytkowników. NB Probe to z
kolei aplikacja dająca wgląd w składniki systemu oraz zapewniająca możliwość
monitorowania podstawowych parametrów działania komputera. Jest też
oprogramowanie Live Update do automatycznego aktualizowania systemu i
LifeFrame, czyli aplikacja współpracująca z 1,3-megapikselową kamerą i jej
mikrofonem. Nie można też zapomnieć o wygodnym, a zarazem efektownym
oprogramowaniu sterującym zasilaniem komputera, dopasowującym go do wybranych
zadań, Power4Gear eXtreme. To wygodna odmiana od typowego panelu pozwalającego
zmieniać ustawienia, od których zależy to, jak szybko wyczerpie się energia z akumulatora laptopa.

Szczególnie ciekawe jest narzędzie odblokowujące
komputer po tym, jak (dosłownie!) dostrzeże jego właściciela. Możliwe jest, po
wcześniejszym zarejestrowaniu wizerunku użytkownika, takie zablokowanie systemu
Windows, że dostęp do niego będzie możliwy po potwierdzeniu swoich uprawnień…
buzią.

Twarz rozpoznana, użytkownik „test” może korzystać z komputera

Program może działać z różną precyzją. Przy mniejszej dokładności zapewnia większą wygodę, przy większej niekiedy utrudnia dostęp uprawnionym osobom.

Poza aplikacjami sygnowanymi przez ASUS-a w
urządzeniu można spodziewać się m.in. czytnika dokumentów PDF, Adobe Reader 8,
oraz czasowo ograniczonej wersji narzędzia zabezpieczającego Norton Internet
Security.

W opakowaniu z komputerem na dostarczanych z nim
krążkach optycznych można znaleźć m.in. system operacyjny Windows Vista
Ultimate. To płyta do wykorzystania w razie kłopotów, pozwalająca odtworzyć
stan maszyny z chwili, gdy została ona po raz pierwszy wyjęta z opakowania. Poza systemem Microsoftu są też sterowniki oraz zestaw aplikacji multimedialnych,
m.in. ASUS DVD, Power2Go, PowerDirector i MediaShow.

Splendid Utility – zmiana kolorów na życzenie

LifeFrame – atrakcyjne narzędzie współpracujące z kamerą

To nie wszystko. Ponieważ marzenia o uruchamiającym
się natychmiast komputerze towarzyszą użytkownikom pecetów, odkąd zaczęły się uruchamiać dłużej niż chwilę, firma ASUStek
postanowiła jakoś temu zaradzić. To, co proponuje producent w F7Z, nie jest
kompletną realizacją idei komputerów typu „instant on”, zbliża jednak nowy
laptop do takich idealnych rozwiązań.

Express Gate, nazwa nadana przez firmę ASUStek
produktowi Splashtop firmy DeviceVM, opisuje drugi, mogący działać niezależnie
system operacyjny, uruchamiany dzięki specjalnie zmodyfikowanemu BIOS-owi i towarzyszącemu mu oprogramowaniu znajdującemu się bądź to na dysku
twardym (tak jak w F7Z), bądź też w specjalnie przeznaczonemu do tego celu
modułowi pamięci flash.

By uruchomić ten dodatkowy system, wystarczy w
wyłączonym laptopie wcisnąć guzik, którym zwykle zmienia się ustawienia poboru mocy (gdy komputer jest wyłączony, pełni on rolę drugiego,
alternatywnego włącznika).

Panel alternatywnego systemu. WWW, Skype i gry online – niemal natychmiast

Zaletą „miniaturowego” systemu, znanego dobrze już
wcześniej użytkownikom płyt głównych ASUS-a, a od końca maja dostępnego także w
laptopach tej marki, jest według producenta szybkość, z jaką uruchamia się oprogramowanie, większa od tej, którą
oferuje system Windows. I rzeczywiście: nie jest to może obiecywane przez DeviceVM 5 sekund (po tym czasie pokazuje się dopiero pierwszy panel
oprogramowania), ale kilkanaście sekund więcej to wciąż niewiele, szczególnie jeśli porównać tę liczbę do czasu potrzebnego zwykłym, „dużym”
systemom. Te pozwalają czasem zaparzyć herbatę, lub nawet dwie, zanim się uruchomią.

Express Gate – mniej więcej tyle czasu mija od wciśnięcia włącznika do uruchomienia przeglądarki WWW

Wadą Express Gate są ograniczenia systemu. Użytkownik
nie może do niego podchodzić jak do pełnoprawnego zastępstwa dla głównego oprogramowania
komputera. Panel główny narzędzia to zbiór kilku ikon, prowadzących
do przeglądarki internetowej (wykorzystującej rozwiązania Firefoksa 2),
odtwarzacza muzyki i fotografii cyfrowych, gier online oraz popularnego
komunikatora Skype. Jak widać już po tych nazwach, Express Gate pozwala korzystać z sieci. Niestety, ograniczeniem w przypadku testowanego komputera jest to, że
rozwiązanie Express Gate potrafi łączyć się z siecią tylko przewodowo, a przez wi-fi – już nie. Szkoda, bo producent platformy
Splashtop obiecuje także to.

Wadą jest też brak możliwości zapisywania plików
pobieranych z sieci na dysku twardym komputera, a jedynie na dodatkowym module pamięci
USB. Dziwnie też zachowuje się ekran, który mimo wybrania jego podstawowej
rozdzielczości pokazuje okna programów i interfejs narzędzia w niższej
rozdzielczości. Szkoda.

Technologia Express Gate pozwala w kilka
sekund od uruchomienia komputera bez problemu buszować w popularnych serwisach sieciowych,
oglądać filmy w witrynie YouTube i sprawdzać pocztę na stronach WWW. Możliwe jest też przeglądanie zbiorów fotograficznych i muzycznych, umieszczonych na dysku twardym lub zewnętrznym nośniku, oraz
uruchamianie bardzo popularnego komunikatora, choć bez możliwości
transmitowania obrazu, a jedynie tekstu i rozmów
głosowych. Amatorzy komunikatorów mogą też pisać do użytkowników innych
platform komunikacyjnych, w tym Windows Live Messenger, Google Talk i AIM.
Brakuje tu niestety bardzo popularnego w Polsce Gadu-Gadu.


Konfiguracja
i wydajność

Przedstawiona w czerwcu tego roku platforma mobilna
AMD, podobnie jak jest to w przypadku konkurencyjnych produktów Intela, składa
się z trzech głównych elementów. Pierwszy to procesory, w tym
najmocniejsze w ofercie producenta Turiony X2 Ultra. Poza nimi nowy produkt
tworzą chipsety AMD serii 7 z nowymi rdzeniami graficznymi ATI Radeon HD 3200
oraz moduły komunikacji bezprzewodowej wi-fi. W odróżnieniu od dwóch pierwszych
elementów za komunikację wi-fi odpowiada nie bezpośrednio AMD, ale partnerzy firmy, dostarczający certyfikowane moduły z obsługą standardów komunikacji 802.11 a/b/g/n.

ASUS F7Z „od środka”

Puma to propozycja dla odbiorców indywidualnych, ale
też dla biznesu. Tym, co ma przyciągnąć pierwszą z grup do nowych produktów, jest
zintegrowany mocny układ graficzny zdolny obsłużyć nowoczesne multimedia,
w tym wyświetlać filmy o dużej rozdzielczości. Lepem ma być też możliwość współpracy w
jednym systemie komputerowym dwóch podsystemów graficznych. Polega to na tym, że w zadaniach wymagających od procesora graficznego większej mocy obliczeniowej może uruchamiać się drugi, samodzielny układ graficzny. Gdy potrzeba mniej mocy obliczeniowej, działać może rozwiązanie
zintegrowane. To technologia zwana PowerXpress. W systemach z wbudowanym
dodatkowym podsystemem graficznym
możliwa jest też współpraca obu układów. To z kolei zasługa systemu Hybrid
CrossFireX.

„Biznesowe” atuty Pumy to obsługa systemów
bezpieczeństwa, w tym modułów TPM 1.2 (ang. Trusted Platform Module), ochrony
biometrycznej i kart typu Smart Card. Platforma pozwala też korzystać z technologii wirtualizacji i ochrony antywirusowej EVP
(ang. Enhanced Virus Protection). Inne ważne dla potencjalnych odbiorców
biznesowych funkcje to współpraca laptopów z nawet czterema oddzielnymi
ekranami (SurroundView) i Vari-Bright, dostosowująca jasność podświetlenia
panelu, a tym samym oszczędzająca energię zgromadzoną w akumulatorach. Nie bez
znaczenia w biznesie jest możliwość korzystania z szybkich połączeń
sieciowych.

Na tle zapowiedzi firmy AMD F7Z wygląda trochę skromniej.
W systemie działa jedynie zintegrowany w chipsecie rdzeń graficzny, a mostek
północny współpracuje z układem SB700. Sercem testowanego komputera jest
dwurdzeniowy Athlon X2 QL-60 (program CPU-Z wskazuje również na układ Turion X2
RM-60) o szybkości 1,9 GHz. Wykonana w technologii 65 nm konstrukcja korzysta z
1 MB pamięci podręcznej poziomu drugiego (po 512 kB na rdzeń). Pamięć RAM to 2
GB w dwóch 1 GB modułach PC2-6400.

Puma na „trzy z plusem”

17-calowy F7Z może być notebookiem do pracy i multimediów. W pierwszym przypadku pewnym ograniczeniem jest brak
komunikacji Bluetooth. Zintegrowany rdzeń graficzny jest na tyle silny, by
obsłużyć starsze gry, jak Far Cry. Na pewno poradzi sobie też z multimediami, w tym wysokorozdzielczymi filmami Blu-ray. Do tego jednak może być konieczna zmiana napędu optycznego, bo w testowanym laptopie działa „tylko”
dwuwarstwowa nagrywarka typu multi, HL-DT-ST GSA-T50N. Pamięć masowa to
250 GB dysk twardy Western Digital WD2500BEVS-22UST0.

Za komunikację bezprzewodową odpowiada moduł Atheros
AR5007EG. O ile platforma Puma AMD może zapewniać łączność nawet w standardzie
802.11n, o tyle zastosowany komponent obsługuje połączenia wolniejsze, w standardach do
802.11g. Połączenia przewodowe z siecią to coś dla gigabitowego kontrolera
firmy Realtek. Ten sam producent odpowiada też za obsługę podsystemu
dźwiękowego.

Poniżej porównanie wyników nowej propozycji ASUS-a w
kilku popularnych benchmarkach.

F7Z działa niemal bezgłośnie.
Najgłośniejszy jest działający napęd optyczny. Także grzanie się laptopa to
znikomy problem. Jeśli nie liczyć umieszczonego z tyłu wylotu ciepłego powietrza,
dotykając obudowy, niekiedy trudno się zorientować, czy laptop w ogóle jest włączony: w czasie największego obciążenia staje się ona co najwyżej ciepła.

Ogniwo zasilające komputer to bateria marki ASUS o pojemności 4800 mAh. Dzięki niej maszyna zachowuje
się całkiem sprawnie, gdy użytkownik nie obciąża jej maksymalnie. Podczas intensywnej pracy nie
wytrzymuje jednak nawet godziny.

 

 


Podsumowanie

Nowa platforma AMD w laptopie ASUS-a to
ciekawa propozycja dla użytkowników poszukujących niedrogiego komputera
multimedialnego, który pozwoli nie tylko pracować, ale i korzystać z e-rozrywki.
Nie będzie to jednak zabawa pełną gębą. Niestety, w systemie zabrakło
dodatkowego układu graficznego, co z pewnością wpłynęło na cenę maszyny, jednak
odbiło się też na wydajności komputera, szczególnie w grach. Paletę tych
programów trzeba będzie ograniczyć do starszych, choć niekoniecznie nieatrakcyjnych
wizualnie tytułów.

Sprzęt otrzymał wygodną klawiaturę i bogaty zestaw interfejsów, w tym wyjście HDMI i pięć portów USB 2.0, ważnych dla użytkowników, którzy chcą korzystać z wielu zewnętrznych urządzeń naraz.

Świetnie prezentuje się obudowa. Nie ma na niej
zbyt wielu błyszczących plastików, a udające aluminium tworzywa i kombinacja
srebrno-czarnych elementów tworzą prostą i nowoczesną bryłę.

Godnym zainteresowania dodatkiem w F7Z jest
technologia Express Gate. Dzięki niej użytkownik nie musi uruchamiać systemu operacyjnego Windows tylko po to, by sprawdzić pocztę lub
porozmawiać za pomocą komunikatorów internetowych. Szybsza opcja wydaje
się jednak niedopracowana, a wręcz karygodna jest niemożność współpracy
dodatkowego systemu z komunikacją bezprzewodową wi-fi. Technologia Express Gate
byłaby bardzo wygodna w pracy mobilnej, bo pozwoliłaby obniżyć zużycie
energii. Niestety, na razie
tak nie jest.

Inne wady maszyny, już mniejsze, to błyszczący panel LCD i nieco nieprecyzyjny panel dotykowy, na którym nietrudno o przypadkowe
dotknięcia. Dziwne też, że zabrakło komunikacji Bluetooth, i to mimo obecności
kontrolki (być może to wada testowanego egzemplarza). Obecnie taki dodatek do
laptopów to niemal obowiązek, bo ułatwia łączenie się z siecią przez telefon komórkowy.

W sumie F7Z to w miarę prosty, ale nowoczesny
komputer, którym powinni zainteresować się m.in. użytkownicy poszukujący
wygodnego, jednak nie diabelsko szybkiego zamiennika dla sprzętu stacjonarnego.
Ciekawie może wyglądać pojedynek tych urządzeń z debiutującymi właśnie
maszynami Intel Centrino 2. Firma AMD, prezentując Pumę, chętnie porównywała jej
elementy do poprzednich generacji platform Intela. Pojedynek z najnowszą z nich
może nie wypaść już tak pomyślnie jak poprzednie. A wtedy przydadzą się
takie dodatki jak Express Gate. Obecnie z tego ekspresowego sposobu łączenia się z siecią można korzystać tylko za pośrednictwem notebooków jednej marki – ASUS.

 

Zalety:

  • Szybki
    dostęp do sieci dzięki Express Gate
  • Spory
    zestaw interfejsów
  • Niezłe
    wykonanie i nowoczesny wygląd
  • Zabezpieczenie
    dostępu przy użyciu kamery
  • Wygodna
    klawiatura

 

Wady:

  • Błyszczący panel
    LCD
  • Raczej słaba wydajność
  • Brak
    łączności wi-fi w Express Gate
  • Brak
    komunikacji Bluetooth
  • Diody sygnalizacyjne są niewidoczne przy zamkniętej pokrywie

 

Do testów dostarczył: ASUS
Cena: 2939 zł z VAT