WhatsApp, Signal, Telegram, czy Facebook Messenger – co wybrać?

WhatsApp, Signal, Telegram, czy Facebook Messenger – co wybrać?

16 stycznia 2021 0 przez Maciej Lewczuk

Jakie informacje o użytkowniku zbierają i jaki poziom bezpieczeństwa zapewniają aplikacje Facebook Messenger, WhatsApp, Telegram i Signal? Czy warto wybrać jedną z nich, a zrezygnować z reszty?

Ostatni tydzień przyniósł prawdziwe multum informacji i dezinformacji związanych ze zmianą polityki prywatności w komunikatorze WhatsApp. Rzesze ludzi zaczęło wysyłać sobie informacje związane z tym, że nie zgadzają się na wykorzystanie i przetwarzanie ich zdjęć, filmików i innych danych przesyłanych poprzez aplikację.

Polityka prywatności

Jest to problem podobny do tego, jaki był poruszany w związku z łańcuszkiem, w którym użytkownicy Facebooka publikowali tekst, w którym oficjalnie nie zgadzają się na przetwarzanie publikowanych we wpisach fotografii, filmów, czy innych danych.

Niestety cała masa ludzi uruchamia aplikacje, nie czytając żadnych regulaminów, a jedynie klikają „Dalej”, „Zgadzam się”, „Wyrażam zgodę”. Gdyby jednak zastanowili się nad tym, co wpisane jest w regulaminach, to jednak zmieniliby zdanie. Niestety pisane są one często dość zawiłym, prawniczym językiem, mają przypisy, tak zwany „drobny druczek” i dodatkowo wymagają udzielenia wielu zgód, które wymagane są tak przez nie, jak i przez system operacyjny, na którym uruchamiane są aplikacje.

Tak naprawdę burzę wywołał wpis, a jakże by inaczej, Elona Muska. Zasugerował on, że jeśli ktoś nie chce korzystać z aplikacji WhatsApp, to niech wybierze komunikator Signal.

Żeby było ciekawiej, pierwsza z wymienionych aplikacji korzysta z technologii drugiej. Wpis szefa Tesli był na tyle znamienny w skutkach, że nie dość, że niemal zablokował możliwość rejestracji kont na Signalu, ale też akcje firmy Signal Advance (która nie ma nic wspólnego z samym komunikatorem, z wyjątkiem podobnej nazwy) poszybowały w przysłowiowy kosmos.

W związku z szumem, jaki wywołały ostatnie doniesienia WhatsAppa, Elona i użytkowników prezentujemy informacje dotyczące danych zbieranych przez najpopularniejsze komunikatory.

Sprawę ułatwia nieco polityka Apple, która to firma zażądała od producentów aplikacji, żeby wyraźnie określały, jakie dane są wykorzystywane przez ich produkty. Niestety dane te nie są weryfikowane, ale zakładamy, że tym najbardziej znanym nie opłaca się kłamać lub zaciemniać rzeczywistości.

Facebook Messenger

Facebook jest platformą, którą bardzo wielu ludzi zaczęło używać zamiast popularnego niegdyś portalu Nasza Klasa. Tu swoje profile maja nie tylko osoby prywatne, firmy, ale także róznego typu akcje, społeczności itp. Kiedyś, niby w żartach, mówiło się, że jeśli nie ma Cię na FB, to nie ma Cię wcale.

Znamy jednak mnóstwo osób, które świadomie nie zakładały profilu na Facebooku, gdyż nie chcą dzielić się swoją prywatnością. Ci, którzy jednak mają tam profil muszą liczyć się z tym, że firma zbiera masę danych o publikowanych treściach, kontaktach itp.

Wcześniej Messenger był osobną aplikacją, ale Facebook wchłonął ją i połączył z serwisem społecznościowym. Aktualnie każdy, kto chce z niego korzystać musi zgadzać się na warunki stawiane przez Facebooka.

Poniżej lista oficjalnych danych, do których ma dostęp producent aplikacji.

WhatsApp

WhatsApp jest jednym z najpopularniejszych komunikatorów. Ludzie piszą do siebie, wysyłają sobie multimedia, dzwonią itp. Jest popularny, bo aby zacząć go używać, wystarczy znać numer telefonu osoby, z którą chcemy nawiązać kontakt, no i musi ona mieć zainstalowaną tę aplikację.

To WhatsApp wywołał ostatnią burzę, która skończyła się dla niego odpływem użytkowników, którzy szukają alternatywy, nie chcąc przekazywać swojej prywatności firmie.

Poniżej lista oficjalnych danych, do których ma dostęp producent aplikacji.

Telegram

Telegram uchodzi wśród wielu użytkowników za bezpieczny komunikator. Bezpieczny pod względem zarówno polityki przekazywania danych o użytkownikach, jak i szyfrowaniu połączeń. Niestety szyfrowanie nie jest end-to-end za pomocą znanych i mających potwierdzoną skutecność algorytmów, ale bazuje na własnych rozwiązaniach. Dane i kopie rozmów mogą być przekazane służbom na ich żądanie.

Sporo kontrowersji wzbudzał i pewnie nadal wzbudza fakt, że za jego powstaniem stoją programiści z Rosji. Chcąc pozostać wolni od nacisków służb, udali się oni do Dubaju. Rosjanie zablokowali możliwość korzystania z tego komunikatora na swoim terytorium. Jednakże od pewnego czasu znów można z niego korzystać za wschodnią granicą.

Poniżej lista oficjalnych danych, do których ma dostęp producent aplikacji.

Signal

Signal to aplikacja, którą od wielu lat polecają specjaliści zajmujących się cyberbezpieczeństwem, jako środka do komunikacji tekstowej, głosowej i wideo. Ją także zachwalał w swoim tweecie Elon Musk.

Faktycznie aplikacja ta uchodzi za najlepszą, gdyż na każdym etapie oferuje wysokiej jakości szyfrowanie end-to-end. O tym, co jest wysyłane wiedzą tak naprawdę tylko osoby biorące udział w konwersacji. Żeby sprawdzić co było wysyłane trzeba mieć sprzęt, na którym uruchomiona była aplikacja i dostęp do konta użytkownika. W innym przypadku nawet osoby odpowiedzialne za Signal nie są w stanie odszyfrować danych.

Jeśli ktoś jest szczególnie wyczulony na punkcie bezpieczeństwa, to może wysyłać znikające wiadomości. Coś a la „po przeczytaniu wiadomość zostanie automatycznie zniszczona”.

Co więcej, kod Signala jest otwarty. Dzięki temu fachowcy mogą ocenić, czy nie ma tam jakichś tylnych furtek, albo narzędzi, które zagrażałyby bezpieczeństwu i poufności rozmów.

Poniżej lista oficjalnych danych, do których ma dostęp producent aplikacji.

Wybór należy do Ciebie

Wybór nie jest łatwy. Można wybrać od razu Signala. Faktycznie oferuje najwyższy poziom bezpieczeństwa z darmowych i powszechnie dostępnych aplikacji do porozumiewania się przez internet. Warto jednak mieć na uwadze, że muszą go zainstalować także nasi znajomi, z którymi zamierzamy konwersować.

Nie każdy zrezygnuje także z Facebooka i Facebook Messengera. My (redakcja) korzystamy z nich w ramach obowiązków zawodowych, tam promujemy nasze treści, dzięki nim kontaktujemy się z firmami i ludźmi w nich pracującymi. Z niego też czasem pozyskujemy tematy do artykułów. Najzwyczajniej w świecie też piszemy tam o bieżących sprawach, bo i tak nie jesteśmy anonimowi. Jednakże podchodzimy do publikacji zdroworozsądkowo i nie ujawniamy tam większości naszego życia.

To Wy musicie zdecydować, których aplikacji używać, ale zawsze warto sprawdzać, jakie dane zbiera o Was producent. Czytajcie regulaminy, żeby potem nie marudzić w stylu „ja nie wiedziałem”. Nie warto też słać łańcuszków, przez które ktoś z politowaniem wklei emotkę „facepalm”, czy po prostu pominie to wymownym milczeniem.