Windows 8 okiem entuzjasty, czyli dokąd zmierza Microsoft?

25 lutego 2013 0 przez Paweł Pilarczyk

W październiku zadebiutowała kolejna wersja najpopularniejszego systemu operacyjnego dla komputerów osobistych, Microsoft Windows. Gdyby kierować się tylko numeracją, system nazwany Windows 8 powinien różnić się mniej od Windows 7 niż Windows 7 różnił się od Visty. Tymczasem rewolucyjne zmiany w interfejsie Windows 8 spowodowały, że konsumenci czują się w tym systemie zupełnie zagubieni. Czy przez to "Ósemka" jest skazana na porażkę, jak to niektórzy wieszczą, czy może "w tym szaleństwie jest metoda"?

To nie Apple wymyśliło smartfona. Ani iPad nie był pierwszym tabletem. Już na wiele lat przed premierą obu urządzeń na rynku dostępne były smartfony z mobilnymi wersjami Windows (przybierającymi nazwy Windows CE, Pocket PC i Windows Mobile). W 2001 roku, na dziewięć lat przed premierą iPada, Bill Gates, szef Microsoftu przedstawił ideę nowego typu komputera przenośnego, który został nazwany "Microsoft Tablet PC". Na pierwszy rzut oka był to zwykły laptop, ale pokrywę z ekranem można było przekręcić o 180 stopni i zamknąć laptopa tak, że ekran był "na zewnętrz". Zamieniało to urządzenie w… tak, tablet, bo ekran był dotykowy, chociaż do poprawnej obsługi wymagał specjalnego rysika.

Microsoft specjalnie dla swoich tabletów wprowadził dedykowaną wersję systemu operacyjnego, Windows XP Tablet PC Edition. Obsługa dotyku wbudowana jest także w kolejne wersje Windows, a więc Vista oraz 7.

A jednak to iPhone (pokazany dopiero w 2007 roku) stał się królem smartfonów, a iPad (premiera w styczniu 2010) spowodował, że świat oszalał na punkcie tabletów. Dziś, gdy myślimy "tablet", pierwsze, co przychodzi nam do głowy to "iPad". Na szczęście dla konkurentów Apple, na myśl "smartfon" niekoniecznie wyobrażamy sobie iPhone’a, ale często urządzenie Samsunga czy chociażby HTC.

Żadne z urządzeń Apple nie oferowało niespotykanych parametrów technicznych. Entuzjaści komputerów wyśmiewali wręcz ich ograniczenia sprzętowe, jak brak obsługi sieci 3G w pierwszym iPhonie, brak gniazd USB w iPadzie, czy brak obsługi jakichkolwiek kart rozszerzeń we wszystkich iPhone’ach i iPadach.

Czemu zatem urządzenia Apple tak zawojowały rynek? Czy może przez wyjątkowy design? Nie. Czy przez atrakcyjną cenę? Absolutnie nie, są bardzo drogie! Ale jednocześnie po prostu super łatwe i intuicyjne w obsłudze, a interfejs ich systemu operacyjnego nie ma nic wspólnego z systemem Mac OS X, który "napędza" stacjonarne komputery Apple. Został specjalnie przygotowany z myślą o komputerach kieszonkowych, których nową generacją są właśnie smartfony.

Z kilkuletnim poślizgiem Microsoft zorientował się, że interfejs Windowsów jest już po prostu przestarzały i zupełnie nie nadaje się do obsługi smartfonów czy tabletów, nawet jeśli wyposażymy je w rysiki. A niesamowicie szybko rosnąca popularność tych urządzeń to oczywisty znak, że ten, kto nie wskoczy do pędzącego wagonika, po prostu zostanie daleko w tyle.

I tak oto powstał Windows 8. System, który tylko naiwni mogą traktować jedynie jako kolejną edycję "Okienek". To ogromny krok do przodu, którego celem jest podjęcie walki z Apple oraz wciąż jeszcze młodym (na tle Apple czy Microsoftu) gigantem rynku IT, firmą Google (producentem systemu Android).

System, który – w odróżnieniu od napędzającego iPhone’y i iPady iOS – ma trafić zarówno do komputerów stacjonarnych, notebooków, tabletów oraz – z interfejsem o podobnej postaci (Windows Phone 8) do smartfonów.



Pierwsze spojrzenie, czyli "Kochanie, powiększyłem smartfona!"

W Windows 8 pojawił się zupełnie nowy interfejs graficzny, zwany Modern UI ("nowoczesny interfejs użytkownika"), zwany wcześniej "Metro". To domyślne środowisko pracy w nowym systemie Microsoftu. Prócz tego mamy dostępny tzw. "Pulpit", czyli interfejs przypominający ten z Windows 7 i wcześniejszych wersji "Okienek", z jedną małą różnicą: brak jest menu Start, do którego wszyscy tak bardzo się przyzwyczailiśmy.

Menu Start bynajmniej nie zniknęło. Po prostu powiększyło swe rozmiary do pełnego ekranu. A zamiast odnośników do aplikacji, składających się z małej, kwadratowej ikonki, oraz nazwy aplikacji obok, są tzw. kafelki ("tiles"), czyli "żywe", prostokątne elementy, które są nie tylko odnośnikami do programów, ale mogą na swym obszarze prezentować różne informacje związane z powiązanymi aplikacjami. Kafelek "Poczta" poinformuje o liczbie nowych emaili, kafelek "Kalendarz" wyświetli nadchodzące zdarzenia, a na kafelku "Obrazy" zobaczymy miniaturki naszych zdjęć.

Windows 8 Modern UI

Ekran z "żywymi" kafelkami interfejsu Modern UI w Windows 8 zastąpił menu Start

Windows 8 pulpit

Pulpit w Windows 8 wygląda znajomo…

Modern IT to interfejs wywodzący się wprost ze smartfonów. Aby poznać jego genezę, cofnimy się o sześć lat, do roku 2007. Wtedy to Apple wprowadził swojego pierwszego smartfona, iPhone, który w odróżnieniu od obecnych wówczas smartfonów z systemami Windows Mobile, Palm OS czy BlackBerry OS, przystosowany był od początku do obsługi palcami, bez konieczności stosowania rysika (który się wiecznie gubił, tak swoją drogą). System iOS zastosowany w iPhone wcale nie starał się udawać systemu znanego z komputerów stacjonarnych. Został zaprojektowany od nowa.
Pomysł – jak się później okazało – był na tyle rewolucyjny, że wszyscy (poza nie lubiącymi firmy Apple "dla zasady") pokochali iPhone’a, a Microsoftowy Windows Mobile w błyskawicznym tempie zaczął tracić udziały rynkowe.

Prawdopodobnie wtedy ktoś w Microsofcie w końcu zorientował się, że kontrolowany rysikiem system dla smartfonów Windows Mobile to nie to, czego potrzebują konsumenci. Świat oszalał na punkcie telefonów z dużymi, dotykowymi wyświetlaczami, czułymi na dotyk palca. Zamiast tycich przycisków i malutkich ikonek – wielkie obrazki wielkości niemal znaczka pocztowego, w które bez trudu można trafić właśnie palcem.

W Microsofcie przeprowadzono drastyczne kroki. Cały dział pracujący nad Windows Mobile został zamknięty, a do życia powołano zupełnie nową ekipę, która ruszyła z pracą nad systemem nowej generacji. Efektem ich pracy był system Windows Phone, który zadebiutował na początku 2010 roku. Jego interfejs użytkownika był pochodną interfejsu znanego z odtwarzacza Microsoft Zune HD.

System zupełnie odmienny od Windows Mobile i całkowicie z nim niekompatybilny. A jednocześnie system o zupełnie unikatowym interfejsie użytkownika, który w niewielkim stopniu przypominał rozwiązania stosowane w iPhone’ach czy smartfonach z systemem Google Android.

Jak się już niedługo potem przekonaliśmy, Windows Phone miał być tylko preludium do stworzenia całego ekosystemu urządzeń, które zarządzane były wprawdzie przez inne systemy operacyjne, ale o bardzo podobnym interfejsie użytkownika. Przemodelowano interfejs konsoli Microsoft Xbox 360, a charakterystyczne dla Windows Phone "kafelki" ("tiles") trafiły do najnowszego systemu operacyjnego dla komputerów stacjonarnych – Windows 8.

I tu dochodzimy do pierwszego wrażenia, gdy zasiadamy przed komputerem z Windows 8. Kafelki wyglądają bardzo znajomo dla każdego, kto używał wcześniej smartfona z systemem Windows Phone. Tyle że są większe, o wiele większe. I jest ich na ekranie więcej. Analogia do najnowszego systemu Microsoftu dla smartfonów jest jednak oczywista.

Im dłużej obcujemy z nowym Windowsem, tym bardziej narasta uczucie, że nagle, niczym za dotknięciem "magicznej różczki", nasz komputer zamienił się w przerośniętego smartfona. Wbudowane aplikacje (Poczta, Internet Explorer, Kalendarz itp.) przypominają te, które można zobaczyć na smartfonach z Windows Phone. Podobnie wyglądające przełączniki w ustawieniach. Podobna logika działania, przełączania się między aplikacjami. Słowem – użytkownicy smartfonów Windows Phone poczują się jak w domu.

Windows Phone 8 ekran główny
Windows Phone 8 – ekran główny ("Start")

Windows Phone 8 lista aplikacji

Lista aplikacji

Windows Phone 8 program pocztowy

Program pocztowy

Przeglądarka WWW

Przeglądarka WWW (Internet Explorer)

Gorzej niestety z tymi, którzy z Windows Phone nigdy nie mieli do czynienia, a korzystają z iPhone’a lub smartfonu z Androidem. Ci będą się musieli uczyć systemu zupełnie od nowa.



Windows, w którym nie ma… okien!

Gdy poruszamy się między aplikacjami w nowym interfejsie Windowsa 8, początkowo możemy nie zdawać sobie z tego faktu, ale wszystkie aplikacje otwierają się w trybie pełnoekranowym. Nie ma okienek, od których przecież swą nazwę wziął system Windows! Jeśli pracujemy na komputerze z dużym monitorem, np. 27 cy 30", może to być nawet irytujące. Trudno się przyzwyczaić do tego, że najnowszego Internet Explorera nie możemy "zamknąć" w okienku, a wąskie strony internetowe wyglądają na monitorze z ekranem o wysokiej rozdzielczości (np. 2560×1440 lub 2560×1600) jak… papier toaletowy.

Facebook

Facebook na 30-calowym monitorze o rozdzielczości 2560×1600. Mnóstwo białego miejsca, a okna nie da się zmniejszyć, bo… Internet Explorer w interfejsie Modern UI działa wyłącznie w trybie pełnoekranowym!

I wtedy, "z pewną taką nieśmiałością", nabieramy nawyku, który jest zupełnie naturalny na smartfonie czy tablecie, ale raczej rzadko stosowany podczas pracy na komputerze stacjonarnym. Powiększamy (zoomujemy) strony (CTRL + obrót rolką w myszy). Strona staje się coraz większa, zaczyna wypełniać ekran monitora. A my odsuwamy się od ekranu. Zdrowiej? Oczywiście!

I ponownie wrażenie pracy z przerośniętym smartfonem o 24, 27 czy 30-calowym ekranie nasila się coraz bardziej…

Poczta

Program Poczta wbudowany w Windows 8 też działa tylko w trybie pełnoekranowym

Twój komputer znów jest przestarzały…

Nie trzeba być jakoś szczególnie spostrzegawczym, by zauważyć, że interfejs Modern UI był projektowany tak, by obsługiwać go palcem, a nie kursorem myszy. Te wielkie kafelki, duże przyciski i przełączniki. I tu dochodzimy do powodu, którego efektem jest chłodne przyjęcie Windows 8 przez rynek IT. System zainstalowany na dotychczasowych komputerach, które nie są wyposażone w dotykowe ekrany, jest po prostu niewygodny w obsłudze. A przynajmniej tak się może na początku wydawać, tuż po przesiadce np. z Windows 7 na Windows 8. Oczywiście Microsoft nie odwrócił się od miliardowej braci pecetowej i Windows 8 można obsługiwać myszą i klawiaturą. Tyle, że jest to po prostu mniej wygodne, niż kontrola nad systemem palcem.

Musimy to powiedzieć otwarcie: Windows 8 przyczyni się do modernizacji wszystkich komputerów (ostatnio wiele osób nie czuło w ogóle potrzeby zmiany czegokolwiek w swoich kilkuletnich pecetach). W stacjonarnych wystarczy wymienić monitor na dotykowy. Za to notebooki trzeba wymienić całe – na takie z dotykowymi ekranami. Producenci komputerów zacierają ręce, świadomi konsumenci płaczą, że czekają ich dodatkowe wydatki, a nieświadomi klną na kłopotliwą obsługę Windows 8 i żądają od Microsoftu powrotu do starego interfejsu użytkownika. Ale stare już na pewno nie wróci…


Komputery nowej ery

Na potrzeby niniejszego artykułu wypożyczyliśmy kilka charakterystycznych komputerów, które są zwiastunami tego, co czeka nas w najbliższej przyszłości. Mogliśmy zatem popracować na urządzeniach, z których wkrótce korzystać będzie większość z nas. Wspólna cecha charakterystyczna? Dotykowy ekran – oczywiście!

Eksperymenty z dotykowym ekranem były już prowadzone przez wielu producentów, począwszy od maszym sprzed ponad dziesięciu lat, tworzonych z myślą o Windows XP Tablet PC Edition (chociaż dotykiem można obsługiwać też późniejsze wersje Windows, jak Vista czy 7). Powiedzmy sobie szczerze, dotychczasowe systemy Microsoftu nie nadawały się do tego, by obsługiwać je dotykiem. Żaden z wprowadzonych dotąd komputerów z dotykowym ekranem nie zdobył większej popularności.

Dopiero interfejs Modern UI w Windowsie 8 ma szanse to zmienić i sprawić, że dotykowy ekran stanie się standardem w każdym komputerze – mobilnym i stacjonarnym.

Najbardziej typowy komputer zoptymalizowany dla Windows 8 to oczywiście laptop z dotykowym ekranem. Do naszej redakcji dotarły dwa takie urządzenia. Pierwszy to ultrabook
Acer Aspire M3 Touch (model M3-581PTG). Na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykły laptop, jakich wiele na rynku, jednak wystarczy dotknąć ekranu by przekonać się, że zwykły wcale nie jest.

Acer M3 Touch

Acer Aspire M3 Touch wygląda jak typowy notebook, ale ma dotykowy ekran

Acer Aspire M3 Touch ma 15,6-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 1366×768 (szkoda, że nie Full HD). Sercem komputera jest procesor Core i5-3317U, czyli dwurdzeniowa jednostka taktowana zegarem 1,7 GHz (w trybie Turbo 2,6 GHz). Pozostałe kluczowe komponenty to 6 GB pamięci RAM i nośnik SSD 128 GB.
Do tego dwa układy graficzne (wbudowany w procesor Intel HD Graphics 4000 oraz dodatkowa karta GeForce GT 640M) i nagrywarka DVD.

Jeśli zapomnimy przez chwilę, że M3 Touch ma dotykowy ekran, pracuje się na nim jak na każdym innym, zwykłym laptopie. Nie jest to model filigranowy. Waży dość dużo, jak na dzisiejsze standardy, bo ponad 2,2 kg. Czuć go na kolanach. Jest też całkiem spory – ma przeszło 37 cm szerokości i 25 cm długości. Na pewno sprawdza się postawiony na biurku. Ma wygodną klawiaturę i duży ekran, który zaskakująco mocno się wychyla – to zaleta.

Zwraca uwagę bardzo duża płytka dotykowa, pozbawiona fizycznych przycisków (lewy/prawy). Okazuje się, że są one schowane… pod płytką. Należy ją mocniej nacisnąć w lewym dolnym lub prawym dolnym rogu, by usłyszeć charakterystyczny klik mikrostyku. Jest to niewątpliwie rozwiązanie, do którego trzeba się przyzwyczaić.

Pełnię możliwości komputera wykorzystujemy jednak dopiero w momencie, gdy dotkniemy ekranu. Okazuje się, że można nim sterować tylko i wyłącznie w ten sposób, bez wspomagania się touchpadem czy klawiaturą. Już po kilku chwilach pukanie w kafelki na ekranie Start, przewijanie dokumentów czy stron WWW, a także przeglądanie i skalowanie zdjęć (dwoma palcami) staje się odruchem tak naturalnym, że po touchpad sięgamy coraz rzadziej. Zresztą każdy, kto na co dzień używa dowolnego smartfona lub tabletu niemal natychmiast opanuje "dotykową" naturę Acera kontrolowanego przez system Windows 8.

Drugi, podobny komputer, który nam wypożyczono to Samsung 540U3C (NP540U3C-A01PL). To również ultrabook. Jest mniejszy i smuklejszy od laptopa Acera. Ekran (też dotykowy, naturalnie!) ma przekątną 13,3" i rozdzielczość 1366 na 768 pikseli (jak w Acerze). Komputer napędza ten sam procesor, który zainstalowano w maszynie Acera (Core i5-3317U). Całość uzupełnia 4 GB RAM, dysk twardy 500 GB i niewielki, 24 GB nośnik SSD pełniący rolę cache (przyspiesza uruchamianie się systemu czy wybudzanie/przechodzenie do trybu uśpienia).
Tym razem mamy tylko układ graficzny wbudowany w procesor (Intel HD Graphics 4000), brak jest też napędu optycznego. Za to Samsung 540U3C jest wyraźnie mniejszy i lżejszy – waży nieco powyżej 1,6 kg.

Samsung 540U3C

Samsung 540U3C – kolejny ultrabook nowej generacji, z dotykowym ekranem

W ultrabooku Samsunga brakuje nam trochę większego kąta odchylenia ekranu. Czasem, gdy komputer kładliśmy na kolanach, łapaliśmy się na odruchu pochylania ekranu w ten sposób, że aż unosiła się ku góry spodnia część (z klawiaturą) komputera.

Nie przypadł nam też do gustu fakt, że gdy komputer stał na biurku, to ekran pukany palcem miał tendencję do "amortyzowania" uderzenia – wpadał w drgania nawet po delikatnym dotknięciu. Zawiasy trzymające pokrywę z ekranem w ultrabooku Samsunga powinny być jednak lepiej przystosowane, że ekran będzie "wchodził w interakcję" z palcami użytkownika.

Przyznamy jednak zupełnie subiektywnie, że Samsung 540U3C zdecydowanie bardziej się nam spodobał z wyglądu niż Acer M3 Touch. Metalowa, "szczotkowana" powierzchnia i obłe kształty sprawiają, że komputer Samsunga bardziej cieszył nasz wzrok.

Dwa opisane wyżej komputery nie są jednak tak ciekawe, jak trzecie urządzenie, które również otrzymaliśmy od Samsunga. To komputer Samsung ATIV smart PC (dostaliśmy model o oznaczeniu XE500T1C-A01PL), czyli tak zwany tablet hybrydowy. Po zajrzeniu do pudła pierwsze, co nas wita, to z pozoru zwykły tablet, różniący się od wielu podobnych urządzeń jedynie panoramicznym ekranem (w tabletach wciąż popularniejsze są ekrany o bardziej "kwadratowych" proporcjach 4:3).

Samsung ATIV Smart PC
Samsung ATIV smart PC

Po wyjęciu tabletu z pudełka, pod kolejną warstwą ochronnego kartonu znajdujemy… doczepianą klawiaturę. Tu także brak jest wydzielonych przycisków pod płytką dotykową – schowane są "pod płytką".

Samsung ATIV Smart PC klawiatura

Tablet po "zadockowaniu" w specjalnym slocie nad klawiaturą zamienia się w zwykły laptop – z dotykowym ekranem, oczywiście! Całe rozwiązanie przypomina to stosowane m.in. w tabletach hybrydowych Asus Transformer, tylko że te pracują pod kontrolą systemu Android.

Samsung ATIV Smart PC jako laptop

Samsung ATIV smart PC ma nieco gorsze parametry niż komputery opisane wcześniej. Jego sercem jest procesor Intel Atom Z2760 (1,8 GHz) współpracujący z 2 GB pamięci RAM i nośnikiem SSD o pojemności 64 GB. Ogromną zaletą urządzenia jest całkowity brak aktywnego chłodzenia (brak wentylatora), więc sprzęt jest całkowicie bezgłośny. Podczas pracy nie grzeje się też zbytnio, więc wentylatorek chłodzący procesor najwyraźniej nie był rzeczywiście potrzebny.

Tablet hybrydowy Samsunga po połączeniu z klawiaturą rozmiarami przypomina bardziej netbooka niż tradycyjnego notebooka, co zawdzięcza niewielkim gabarytom i ekranowi o przekątnej 11,6" (1366 na 768 pikseli).

Samsung ATIV smart PC to charakterystyczny przedstawiciel nadchodzącej generacji komputerów, które będzie można bardzo wygodnie obsługiwać właśnie dzięki Windowsowi 8. W trybie tabletu, gdy odłączymy podstawę z klawiaturą, najwygodniej pracuje się w interfejsie Modern UI – chociaż tradycyjny pulpit też można bez problemu uruchomić, jednak wówczas czasem trudno jest trafić palcem w niektóre elementy – są po prostu za małe. Za to kafelki i przyciski w Modern UI od początku powiększono do takich rozmiarów, że trafiamy w nie zawsze bez żadnych problemów.

Mimo słabszych komponentów nie odczuliśmy wcale, że pracujemy na wolniejszym sprzęcie niż wspomnianym wyżej Acerze czy ultrabooku Samsunga. Interfejs Modern UI działa szybko i płynnie. Przeglądanie stron WWW w nowym Internet Explorerze, sprawdzanie poczty czy oglądanie zdjęć nie spowolniły pracy ATIV smart PC. Widać, że Windows 8 został zoptymalizowany dla mniej wydajnych maszyn, a dodatkowa moc potrzebna będzie jedynie w bardziej wymagających zastosowaniach, jak np. konwersja wideo czy gry. Podczas typowej pracy niby powolny Atom sprawdza się w zupełności wystarczająco i nawet przez chwilę nie odnieśliśmy wrażenia, że przydałby się nam w ATIV Smart PC szybszy procesor.

Dwa ultrabooki i hybrydowy tablet to komputery przenośne. Byliśmy jednak ciekawi pracy w Windows 8 na komputerze stacjonarnym, do którego podłączono dotykowy monitor. Wypożyczyliśmy nowość – monitor Acer T272HL z dotykowym ekranem o przekątnej 27" i rozdzielczości Full HD (1920 na 1080 pikseli).

Acer T272HL

Dotykowy, 27-calowy monitor Acer T272HL

Po podłączeniu monitora kablem HDMI lub DVI jego ekran nie reaguje jeszcze na dotyk. Należy podłączyć jeszcze kabel USB. Niestety dostarczony nam egzemplarz monitora okazał się mieć małą, ale dla nas krytyczną wadę: gniazdko USB w monitorze było fizycznie uszkodzone, prawdopodobnie przez osobę, która testowała monitor przed nami. Nie dało się do niego wetknąć wtyczki USB. Bliższe oględziny gniazda wykazały, że styki wewnątrz są powyginane. Próbowaliśmy je wyprostować, co umożliwiło nam w końcu wetknięcie wtyczki, ale komputer wyświetlał komunikat o "nieznanym urządzeniu USB". Dotyk zatem wciąż nie działał… W związku z tym nie mieliśmy okazji sprawdzić pełni możliwości Acera T272HL.

Acer T272HL pod dużym kątem

Acer T272HL można mocno pochylić do tyłu, co ułatwia pracę na jego dotykowym ekranie

Opisanym wyżej komputerom oraz monitorowi (wymienimy go na inny egzemplarz) poświęcimy odrębne artykuły. Wróćmy do głównego dania – Windowsa 8.



Oddajcie mi starego Windowsa!!!

Czytając portale internetowe poświęcone nowym technologiom, dyskusje pod artykułami czy wypowiedzi na forach internetowych i blogach technologicznych, w niemal każdym temacie dotyczącym systemu Windows 8 spotkać można dziesiątki, setki, tysiące osób przeklinających nowy interfejs Windows 8 i lamentujących za "ukochanym" Windowsem 7. O milionach użytkowników komputerów na świecie, przyzwyczajonych do systemu Windows, Microsoft oczywiście nie zapomniał. Pozostawił w Windowsie 8 interfejs użytkownika znany ze "starych" Okienek. To tzw. Pulpit, który otwiera się po kliknięciu kafelka z tą właśnie nazwą.

Klik – i nagle mamy stary, znajomy interfejs z Windowsa 7. Ale czegoś tu brakuje… tak, to przycisk i menu Start. Po prostu go nie ma, chociaż dolna belka na aplikacje z charakterystycznym zegarkiem po prawej stronie, jak po staremu, jest.

Brak przycisku Start
W lewym rolnym rogu pulpitu w Windows 8 nie ma przycisku Start!

"Pulpit" pozostał w Windowsie 8 dlatego, by móc uruchamiać w nim "stare" aplikacje dla poprzednich wersji Windows. Chodzi o aplikacje uruchamiane w okienkach (hurra, jednak są!). Niestety brak przycisku "Start" doskwiera początkowo na każdym kroku. Bo jak uruchomić okienko "Komputer", jak uruchomić Eksploratora Windows, wejść do Panelu Sterowania, otworzyć menu "Uruchom", wejść do folderu Dokumenty czy Obrazy?

Na szczęście się da, i to wcale nie tak trudno. Wystarczy skierować kursor myszy w lewy dolny róg ekranu (tam, gdzie kiedyś znajdował się przycisk "Start"), a następnie kliknąć prawym przyciskiem myszy. Pokaże się menu, a w nim takie opcje jak: Eksplorator plików, Panel sterowania, Menedżer zadań, Programy i funkcje, Wyszukaj, Uruchom.

Menu w Windows 8

Klikamy Eksplorator plików i pokazuje się znajome okienko.

Eksplorator plików

Znajomy Eksplorator plików

Ponieważ okno eksploratora Windows jest jednym z najczęściej wywoływanych, warto przypomnieć sobie rzadko używany wcześniej skrót klawiaturowy "Windows"+E.

Są okienka

A jednak są okienka w Windows 8!

Czyli – da się. Prawie jak w starym Windows. Istotny brak w tym menu w stosunku do menu Start ze "starych" Windowsów to odnośniki do Programów (opcja "Programy i funkcje" wywołuje okienko, z poziomu którego możemy odinstalować aplikacje). Programy uruchamia się już z poziomu interfejsu Modern UI, do którego powrócić można przez skierowanie kursora myszy w lewy dolny róg ekranu i kliknięcie lewym przyciskiem myszy na miniaturce, która się wówczas wyświetli.

Ale i to "uniedogodnienie" można obejść poprzez utworzenie skrótów do ulubionych aplikacji na pulpicie interfejsu "Pulpit". Czy czegoś wtedy brakuje z Windowsa 7? Hmm… Chyba niczego. Okazuje się, że lament za starymi wersjami okienek jest chyba po prostu przesadzony.



Nowy Windows, nowy ekosystem

Wspomnieliśmy o tym już wcześniej, ale Windows 8 to składnik ogromnego ekosystemu, konsekwentnie budowanego przez Microsoft. Celem firmy jest stworzenie wspólnego systemu operacyjnego (przynajmniej z punktu widzenia interfejsu użytkownika) dla komputerów stacjonarnych, notebooków, tabletów, smartfonów, konsol do gier wideo (Xbox), a być może także… telewizorów (obecne telewizory "Smart" wyposażane są w różne wersje systemów operacyjnych opracowanych przez każdego producenta z osobna, lub w system Android; być może w niedalekiej przyszłości zobaczymy telewizory z systemem Windows 8?).

Microsoft przygotował nawet po raz pierwszy system Windows, która pracuje na urządzeniach z procesorami ARM (czyli skończył się monopol platformy X86 w Windowsach!). System nazywa się Windows RT i ma identyczny jak w Windows 8 interfejs użytkownika Modern UI. Tu mała uwaga: aplikacje dla Windows 8 nie będą działały pod Windows RT. Twórcy oprogramowania muszą przygotować dwie wersje swoich programów, dla Windows 8 (X86) oraz Windows RT (ARM). Nawet sam Microsoft sprzedaje własne tablety, Surface z procesorem ARM i systemem Windows RT oraz Surface Pro z procesorem Intel Core i5 i systemem Windows 8.

Unifikacja interfejsów użytkownika to bardzo dobry ruch ze strony Microsoftu. Dotychczas nawet będąc wierni Microsoftowi musieliśmy umieć obsługiwać przynajmniej trzy zupełnie inne systemy: Windows 7, Vista, XP itd. dla komputerów stacjonarnych czy laptopów, Windows Mobile/CE/Pocket PC dla urządzeń mobilnych oraz całkowicie odmienny od przed chwilą wymienionych interfejs Dashboard konsoli Microsoft Xbox 360.

Następująca unifikacja spowoduje, że obsługa wszystkich urządzeń będzie prostsza. Wystarczy, że nauczymy się nowego interfejsu raz, by potem nie mieć problemów z obsługą kolejnych produktów, które korzystają z rozwiązań Microsoftu (czy to urządzeń mobilnych, czy nowych komputerów stacjonarnych, czy np. wspomnianego Xboksa). Co więcej, interfejs najnowszych Windowsów można obsługiwać nie tylko myszą czy palcami. Bez problemu można nim będzie zarządzać przy pomocy gestów, co już teraz przećwiczyć może każdy posiadacz konsoli Xbox z sensorem Kinect.

Co więcej, wszystkie urządzenia "ekosystemu" Microsoftu będą mogły dzielić ze sobą dane, dzięki wbudowanej w Windows 8 obsłudze kont Windows Live oraz usłudze SkyDrive. Zdjęcie wykonane smartfonem z systemem Windows Phone od razu można obejrzeć na komputerze z Windows 8, bez fizycznego podłączania telefonu do komputera i "zgrywania" zdjęć przez USB. I odwrotnie, dokument Worda czy Excela, utworzony na komputerze stacjonarnym lub notebooku z Windows 8, można potem podejrzeć na smartfonie z Windows Phone 8.

Dostęp do usługi SkyDrive ma także Xbox (trzeba tylko zainstalować aplikację SkyDrive). Zdjęcia z komórki możemy obejrzeć na telewizorze od razu po ich wykonaniu. Microsoft pomyślał nawet o użytkownikach urządzeń spoza swojego "ekosystemu" (czyli takich, które nie pracują pod kontrolą którejś z wersji Windows) i przygotował aplikację SkyDrive dla telefonów z systemem Google Android. Pobrać ją można za darmo ze sklepiku Google Play.

Warunkiem współdzielenia danych jest jedynie "spięcie" wszystkich urządzeń, z których korzystamy, z naszym kontem w usłudze Windows Live. Zresztą w podobny sposób Google buduje swój "ekosystem" wokół konta Google.

Microsoft wykonał zatem bardzo odważny krok w dobrą stronę. Niezadowolenie rynku wcale nas nie dziwi. Ludzie są z natury leniwi i nie chcą się uczyć nowych rozwiązań. Skoro ktoś pracuje z systemem Windows od przeszło dwudziestu lat (jak autor tego materiału), naprawdę trudno jest mu całkowicie zmienić przyzwyczajenia. Okres adaptacji rynku do nowych okienek szacujemy na przynajmniej rok, a może nawet dwa lata. Dopiero po tym czasie ucichną głosy, że Windows 8 jest "be" i "chcemy powrotu do Siódemki".

Teoretycznie Microsoft mógłby spokojnie przeczekać ten okres i zacierać dłonie na myśl o złotej erze, która tę firmę (prawdopodobnie) czeka. Niestety dla Microsoftu, czas niezadowolenia rynku to świetna okazja dla wszystkich producentów urządzeń z alternatywnymi systemami operacyjnymi (Apple iOS, Google Android, Google Chrome OS, Mozilla Firefox OS, a nawet Linux, w szczególności Ubuntu) do tego, by zwiększyć swoje udziały rynkowe. Android przebojem zdobywa rynek smartfonów i tabletów, a Windows Phone wciąż nie może przełamać jednocyfrowego udziału rynkowego. Producenci "blaszaków", jak HP, coraz przychylniej patrzą na systemy takie jak Chrome OS czy np. Ubuntu.

Wydaje nam się jednak, że pozycja Microsoftu jest tak silna, że konkurencja nie zdoła zepchnąć tej firmy z piedestału. Czy zatem złota era dla Microsoftu faktycznie nadejdzie? O tym wszyscy się przekonamy w kolejnych latach.