Ultimate Extras: są, ale jakby ich nie było

26 września 2007 0 przez Michał Tomaszkiewicz

Miało być pięknie: dodatkowe funkcje, ciekawe aplikacje, dobra rozrywka i uczucie dopieszczania ze strony Microsoft w zamian za wysoką cenę Visty Ultimate. Tymczasem wzmianka o Ultimate Extra przywołuje rumieńce: wstydu ze strony Microsoft, złości ze strony użytkowników.

Gdy w Microsoft zapadła decyzja o dalszej dywersyfikacji klienckich wersji Windows, powstała koncepcja systemu dla entuzjastów, oferującego wszystkie funkcje zaimplementowane w różnych edycjach Visty, a na dodatek oferująca na zasadach wyłączności coś ekstra: programy i funkcje niedostępne zwykłym użytkownikom systemów Microsoft.

Ultimate Extras były wymieniane jako jeden z głównych powodów mających skusić klientów na wydanie dodatkowych 300 (w wersji OEM) i 400 (w wersji BOX) złotych w porównaniu do Visty Home Premium. Z chwilą, gdy licencje zostały sprzedane, korporacja z Redmond zapomniała jednak zadośćuczynieniu obietnicy udzielonej swoim najlepszym klientom.

 

 

Gdy zawiedzeni klienci po raz pierwszy podnieśli kwestię braku Ultimate Extras, Microsoft złożył uroczystą obietnicę dostarczenia dodatkowych programów „przed końcem lata”. Gdy kalendarzowe lato odeszło kila dni temu do przeszłości, w Internecie znów podniosła się wrzawa rozeźlonych klientów, jako że korporacja po raz kolejny nie wywiązała się ze złożonych deklaracji.

W odpowiedzi na krytykę użytkowników Microsoft zaprezentował wczoraj nową aplikację z serii Ultimate Extras, „najbardziej oczekiwany i przełomowy” DreamScene, umożliwiający… ustawienia jako tła pulpitu pliku video.

DreamScene dołączył do bogatej kolekcji specjalnych dodatków: gdy pokerowej Hold Em oraz poprawki do BitLockera.

Nic więc dziwnego, że użytkownicy, którzy zapłacili „ekstra” za „ekstra” traktowanie, czują się przez korporację ignorowani i oszukani. Microsoft co prawda jeszcze w lipcu przeprosił i poinformował, że pracuje nad dostarczeniem dodatków, ale same przeprosiny mogą klientom nie wystarczyć.