Apple wyrzucił Fortnite z AppStore i rozpętał wojnę z twórcami gier i aplikacji

Apple wyrzucił Fortnite z AppStore i rozpętał wojnę z twórcami gier i aplikacji

17 sierpnia 2020 0 przez Paweł Pilarczyk

Apple usunął słynną grę Fortnite ze sklepu AppStore na telefonach iPhone. Powodem było to, że Epic Games, wydawca Fortnite, wprowadził własny system płatności, który omija system płatności Apple, a tym samym pozwala pominąć prowizję, którą twórcy aplikacji i gier muszą płacić Apple. A to się bardzo Apple nie spodobało. Firma usunęła grę ze sklepu, czym wywołała wściekłość nie tylko Epic Games, ale całej branży.

Za każdą płatność – zakup aplikacji (czy gry) w sklepie AppStore, ale także transakcje realizowane wewnątrz tej aplikacji (przykładowo dokupienie dodatkowych filtrów w programie graficznym, migracja z wersji standardowej na wersję „Pro” albo na przykład zakup nowych skórek czy broni w grze) Apple pobiera bardzo wysoką prowizję, która wynosi aż 30% wartości transakcji. To znacznie uszczupla przychody wydawców aplikacji na platformy mobilne i od wielu lat sygnalizują oni swoje niezadowolenie. Twierdzą, że prowizja jest niewspółmiernie wysoka i powinna być o co najmniej połowę niższa. Ale dotychczas nikt nie odważył się z tym nic zrobić. Aż do teraz.

Epic Games, jeden z największych wydawców gier na świecie, jako pierwszy powiedział: dość. Firma w czwartek zaimplementowała w swojej flagowej grze Fortnite własny system płatności. Sama gra jest darmowa (można ją pobrać na smartfony i potem grać bez żadnych opłat), ale gracze mogą kupować już z poziomu gry jej wirtualną walutę (zwaną V-Dolcami), przy pomocy której można nabywać przeróżne dodatki: bronie, skórki czy tzw. emotki dla swoich postaci. Każdy taki zakup dotychczas był obłożony 30-procentową prowizją, którą pobierało Apple. Epic doszedł do wniosku, że nie zamierza się dzielić przychodami z Apple (a przynajmniej nie w takich proporcjach) i umożliwił bezpośredni zakup dodatków. Co więcej, firma obniżyła koszt zakupu V-Dolców o 20%, jeśli skorzysta się z jej bezpośredniego systemu płatności (można płacić kartą kredytową lub PayPalem). Jeśli jednak gracz zdecyduje się na zakupy przez system Apple, cena pozostaje niezmieniona. Tym samym Epic prowizję, którą dotąd pobierał Apple, oddał niemal w całości graczom.

Na iPhone’ach przy zakupie 1000 V-Dolców trzeba zapłacić 9,99 USD przy płatności przez AppStore lub 7,99 USD przy zakupie bezpośrednim u Epic

W odpowiedzi Apple wydało komunikat, że Fortnite narusza „regulamin sklepu AppStore” i usunęła ten tytuł z bazy. A to oznacza, że posiadacze iPhone’ów nie mogą już ani pobrać gry Fortnite, ani jej nawet zaktualizować. Gracze, którzy mają grę zainstalowaną, mogą w nią nadal grać, ale nie będą mogli pobrać najnowszych dodatków ani uruchomić trybu Battle Pass.

Zaraz po decyzji Apple podobny ruch wykonał Google, który również pobiera 30-procentową prowizję. Fortnite zniknął też ze sklepu Google Play. To jednak żaden problem, bo Android – w odróżnieniu od iOS – jest systemem otwartym i umożliwia pobieranie gier z dowolnych sklepów z aplikacjami, a nawet ze stron producentów. Grę Fortnite pobrać można bezpośrednio ze strony Epic Games, ale znajdziemy ją też np. w sklepie Galaxy Store na smartfonach Samsunga albo AppGallery na telefonach Huawei. Użytkownicy innych smartfonów mogą także zainstalować sklep APKPure, w którym również znajdziemy Fortnite.

Oczywiście Epic był przygotowany na taki scenariusz, więc firma natychmiast opublikowała oświadczenie, że Apple stosuje praktyki monopolistyczne i skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko tej firmie. Opublikowała także film, który jest przeróbką reklamy komputerów Apple Macintosh z 1984 roku.

Spór między Apple i Epic Games nie dotyczy wyłącznie tej jednej gry. To być może początek dużej rewolucji, która może przynieść duże zmiany w relacji między Apple a developerami aplikacji mobilnych. Twierdzą oni, że tak wysoka, 30-procentowa prowizja pobierana przez Apple nie ma żadnego uzasadnienia. Apple sugeruje, że musi pobierać myto, bo utrzymanie sklepu AppStore przecież kosztuje. W rzeczywistości AppStore przynosi Apple potężne pieniądze. To drugie największe, zaraz po sprzedaży iPhone’ów, źródło przychodów tej firmy.

Odważne veto ze strony Epic sprawiło, że stawiać się zaczynają także inne firmy, do których zalicza się nawet Facebook. Firma uruchomiła w piątek funkcję pozwalającą realizować wydarzenia na Facebooku, za udział w których ich uczestnicy będą musieli wnosić opłaty. Ma to pomóc przedsiębiorstwom, które zmagają się z trudnościami finansowymi spowodowanymi przez epidemię COVID-19 i którzy nie mogą realizować podobnych wydarzeń „w realu” (chodzi o szkolenia, wykłady, kursy językowe itp.). Niestety od wpłat dokonanych w aplikacji Facebooka na iOS Apple również pobiera 30% prowizji. Z kolei na Androidzie cała kwota przekazywana jest organizatorowi wydarzenia (sam Facebook przynajmniej przez najbliższy rok nie będzie pobierał żadnych opłat).

Facebook opublikował nawet zrzut ekranu z nowej wersji aplikacji, na którym widoczna jest wersja na iOS i Androida. W przypadku tej pierwszej przy płatności pojawia się komunikat: „Apple takes 30% of this purchase” („30% tej kwoty pobierze dla siebie Apple w formie prowizji”).

Działania Apple są teraz szeroko komentowane w mediach i wzbudzają coraz większe oburzenie wśród twórców aplikacji. Na razie trudno ocenić, co się dalej wydarzy. Developerzy próbują wymusić na Apple obniżenie prowizji. Mało prawdopodobny jest za to scenariusz, że Apple otworzy swój system i pozwoli na instalowanie aplikacji ze sklepów „firm trzecich”.