Minecraft – mistrzowska zagrywka Microsoftu

Minecraft – mistrzowska zagrywka Microsoftu

23 maja 2020 0 przez Janusz Kulas

Nie ma chyba osoby, która nie słyszała o Minecrafcie. Jednak klasyczna odpowiedź na pytanie, co to takiego: „Gra dla dzieci”, jest więcej niż niepełna. W praktyce to tak doskonałe zagranie Microsoftu, że powinno wejść do podręczników ekonomii i zarządzania.

Czy gra może służyć do czegoś więcej niż grania? W wypadku kupionego przez Microsoft Minecrafta liczba zastosowań wyszła już daleko poza rozrywkę. Spójrzmy, w jak niestandardowy i sprytny sposób firma może wykorzystać prosty – wydawałoby się – produkt. Pominąwszy przychody ze sprzedaży, generuje za jego pomocą długofalowo pozytywny PR i promuje nowoczesne technologie.

Trochę historii

Zacznijmy od początku. Minecraft to gra, która premierę miała 17 maja 2009 roku, a dziś uznawana jest za najlepiej sprzedającą się grę komputerową w historii. W zasadzie pierwsze miejsce jest nieco dyskusyjne, jeżeli weźmiemy pod uwagę Tetrisa, który rozszedł się w liczbie ponad pół miliarda kopii. Jednak ze względu na ilość wersji, wiele osób ma wątpliwości, czy Tetris w ogóle powinien być uwzględniany w tym zestawieniu. W maju 2019 liczba sprzedanych kopii Minecrafta dobiła do 176 milionów. W maju 2020 Microsoft pochwalił się wynikiem 200 milionów.

Czym jest Minecraft?

Minecraft został stworzony przez niewielkie szwedzkie studio developerskie Mojang Studios. Gra miała (i nadal ma) prymitywną w założeniach grafikę i banalny (choć jednocześnie genialny) pomysł na zabawę. Swobodny świat, w którym wszystko buduje się z sześcianów. To nic innego, jak elektroniczna wersja klocków Lego XXI wieku. Umożliwia nieskończoną ekspresję w cyfrowej formie, pozwala przeżywać przygody, jak w każdej grze i ma możliwości większe niż klasyczne klocki; te wchodzą w interakcje ze sobą i można z różnych typów sześcianów budować bardziej zaawansowane urządzenia (nawet zasilane elektrycznie)

Jaki czynnik spowodował sukces Minecrafta? Jak zwykle w przypadku takich – nie bójmy się tego określenia – przełomowych wynalazków, dokładnie nie wiadomo. Po prostu się udało. Całość zaczyna się jednak robić ciekawa dopiero w momencie, gdy Minecrafta odkupił Microsoft. Miało to miejsce w połowie 2014 i kosztowało giganta z Redmond 2,5 miliarda dolarów.

Kto gra w Minecraft?

Odpowiedź na to pytanie jest znacznie ciekawsza, niż można by sądzić z pozoru. Pierwszą grupą są dzieci w wieku 6-10 lat. To dla nich prosta i stosunkowo fascynująca gra. Jak to bywa z dziecięcymi zabawami, w pewnym momencie staje się obiektem wstydu i dzieciaki nie przyznają się do tej gry. Do czasu jednak – po kilku latach część z nich powraca do zabawy, skuszona nieskończonymi możliwościami gry. I zazwyczaj zostaje przez kilka-kilkanaście lat.

Ale dzieciaki to nie jedyna grupa korzystająca z Minecrafta. Używają go też nauczyciele, programiści i inżynierowie, co zostanie szerzej przedstawione w dalszej części tekstu. Kto by się spodziewał? A to wszystko to pomysł Microsoftu.

Po co Microsoft kupił tę grę?

Pierwszym i najbardziej oczywistym powodem, dla którego Miscrosoft kupił Minecrafta, jest chęć przywłaszczenia rzędu dusz. W gry zaczynają grać dzieci. Jeżeli zmusi się je, aby do rozpoczęcia rozgrywki założyły konto Microsof Live, zamiast Mojang, to automatycznie przyswoją nazwę Microsoft. Więcej nie trzeba robić. Gra wywołuje w użytkownikach pozytywne emocje i w ten sposób od początku korzystania z komputerem gdzieś z tyłu głowy młodym ludziom utrwala się pozytywny obraz Microsoftu. Taka prosta socjotechnika w wykonaniu firmy, która – jak każdy gigant i praktyczny monopolista – nie jest lubiana wśród użytkowników.

Nauka na każdym poziomie

Wydanie 2,5 miliarda na socjotechnikę to jednak nie wszystko. Proste zasady i jednocześnie nieograniczone możliwości Minecraftowego świata aż prosiły się, żeby wykorzystać je bardziej. Powstaje Minecraft: Education Edition – wersja wspierająca nauczanie technologii, matematyki i inżynierii, chemii i programowania, a nawet biologii i historii.

Zaangażowanie uczniów w lekcje prowadzone w ich naturalnym środowisku – ulubionej grze jest nieporównywalnie większe. Zabawa poprzez naukę nie jest wcale nauką, staje się frajdą. Korzyści odnosi tu każda zaangażowana strona. Dzieci postrzegają naukę jako rozrywkę, chętnie uczestnicząc w takich lekcjach. Nauczycielom jest łatwiej zaangażować uczniów, prezentując temat lekcji w świecie Minecrafta. A Microsoft jest postrzegany przez nauczycieli jako dostawca użytecznej technologii, a przez dzieci… jako fajna firma. A taki wizerunek zaprocentuje w przyszłości.

W 2016 powstaje project Malmo – środowisko testowe dla algorytmów AI, współpracujące z dowolnym językiem programowania. Właśnie ze względu na daleko idące możliwości ingerowania w grę, jest ona idealnym narzędziem do nauki programowania. Nauki na poziomie początkującym, z wykorzystaniem prostych języków dla dzieci, lub całkiem zaawansowanym, z wykorzystaniem Pythona czy C++. Wystarczy odpowiednio skonfigurowane środowisko programistyczne, Minecraft i konkretną wersję serwera gry, aby rozpocząć naukę – za pomocą coraz to bardziej zaawansowanych komend można modyfikować zachowanie i środowisko gry. W ten sposób od razu w praktyczny sposób widać rezultat wpisanego kodu.

Jako ciekawostkę można przytoczyć fakt, że Minecraft został wykorzystany do edukacji przy okazji pandemii COVID-19 przez WHO. Postacie ze świata Minecrafta zostały wykorzystane w materiałach promujących mycie rak.

Poligon dla technologii

Jednak to nadal nie wszystkie pola eksploatacji prostej gry. Gdy kilka lat temu świat opanowało szaleństwo wirtualnej rzeczywistości (VR), Microsoft przedstawił swoje HoloLens – gogle do rzeczywistości rozszerzonej (AR, lub jak nazywa to Microsoft, Rzeczywistości Mieszanej). Było to narzędzie nie tyle do zabawy, co doskonale usprawniające pracę grafików, designerów i inżynierów. Pozwalające w pewien sposób tworzyć „w powietrzu” trójwymiarowe modele. Jedną z ciekawszych prezentacji promujących nowe urządzenie była rozgrywka w Minecrafta na podłodze mieszkania. Modelowanie 3D przemawia do profesjonalistów, ale do szerokich mas – właśnie gra.

Minecraft z RTX

To nie koniec nowości związanych z Minecraftem. Choć prosta grafika nie przeszkadzała użytkownikom, to nic nie stało na przeszkodzie, aby ją ulepszyć. Wykorzystano do tego coraz popularniejszą technologię Ray Tracing, którą sprzętowo wspierają karty z serii RTX Nvidii i dzięki temu może być wykorzystywana w grach. 

Obecnie dostępna jest publiczna beta Minecrafta obsługująca efekty RT. Mimo że mechanika nie zmieniła się ani na jotę, to wygląd uległ znacznej poprawie – jest zwyczajnie ładniej. Oczywiście jest też druga strona medalu. Minecraft do płynnego działania wymagał stosunkowo słabego sprzętu. Minecraft RTX wymaga drogiej karty RTX i to najlepiej nie najtańszego modelu. Oczywiście można zawsze wybrać model tańszego producenta np. Palit RTX 2060 Super i zaoszczędzić ok. 300 zł w porównaniu do modeli innych marek o identycznej wydajności i kulturze pracy. Nie zmienia to sytuacji, że komputer do Minecrafta RTX zrobił się drogi. Co prawdopodobnie ma napędzić sprzedaż kart graficznych z serii RTX.

Jak widać, ilość zastosowań Minecrafta, nawet pomijając te komercyjne jak zabawki (także klocki Lego!), pluszaki, książki, a nawet filmy, jest olbrzymia i prawdopodobnie potencjał drzemiący w grze jest jeszcze daleki od wyeksploatowania. Microsoft, kupując Minecrafta, dostrzegł te możliwości i doskonale je wykorzystuje. Oczywiście z korzyścią przede wszystkim dla siebie, jednak dla użytkowników zostaje naprawdę dużo, żeby było się czym cieszyć.