Kontrola jakości kontra pandemia i ogromny popyt na elektronikę

Od około roku branżę IT zaczęły obiegać coraz częstsze informacje o poważnych błędach konstrukcyjnych lub awariach elektroniki, które mogą w skrajnych przypadkach doprowadzić do zapalenia się komputera, a w konsekwencji do pożaru. Z dawnych czasów część z nas pamięta pewnie jeszcze telewizory Rubin, z powodu których często interweniowała straż pożarna, ale dziś? Przecież kontrola jakości pojawia się na każdym kroku produkcji. Elementy, a potem całe urządzenia, są testowane, aby nie dochodziło do takich zdarzeń. Gdzie więc leży przyczyna aktualnych wpadek producentów? Dlaczego do sklepów trafia sprzęt, który może doprowadzić do tragedii i nie są to jednostkowe przypadki?

Zaczęło się od riserów PCIe w obudowach NZXT H1. Prawie dokładnie rok temu pojawiły się w sieci doniesienia o spontanicznych pożarach komputerów wyposażonych w ten element. Specjaliści błyskawicznie zajęli się tym problemem i doszli do wniosku, że firma popełniła błąd konstrukcyjny, który prowadził do zwarcia, a w konsekwencji przegrzania elementu i zapłonu. Całemu zamieszaniu winna była źle zaprojektowana płytka PCB, która miała masę zbyt blisko otworu na śrubkę. Wkręcenie jej powodowało zwarcie do obudowy. Częściowym rozwiązaniem miały być śrubki z plastiku, ale z racji problemów z ich powtórnym użyciem firma zaoferowała w końcu wymianę na element pozbawiony wady lub zwrot kosztów.

kontrola jakości NZXT
Błąd kontroli jakości i samego projektu PCB prowadził do pożaru / Źródło: NZXT/Gamers Nexus

Sam naprawiam, co producent zepsuł

Chwilę później zaczęły pojawiać się informacje o przegrzewających się pamięciach VRAM w kartach graficznych RTX 3090. Część użytkowników musiała samodzielnie rozebrać elementy obudowy i radiatora oraz wymienić pady termoprzewodzące na takie, które były w stanie sprostać zadaniu. Gdyby tego nie zrobili, karty by się przegrzewały, co prowadziłoby do spadku wydajności, bo sprzęt w takiej sytuacji obniża taktowanie. To zresztą nie był jedyny problem tych GPU. Chwilę po premierze okazało się, że część producentów użyła w swoich konstrukcjach innych, tańszych kondensatorów (POSCAP zamiast MLCC) niż te w referencyjnych kartach firmy Nvidia. Prowadziło to do niestabilnej pracy i częstym „wyrzucaniem do pulpitu” przy bardziej wymagających zadaniach. Tu na szczęście udało się problem rozwiązać sterownikami więc kontrola jakości nie zawiniła w tej kwestii.

Nie trzeba było jednak długo czekać na następny wybuchowy produkt. Tym razem chodziło o zasilacze serii GP-P850GM i GP-P750GM firmy Gigabyte. W niezależnych testach Gamers Nexus aż 50% testowanych egzemplarzy zakończyło żywot efektownymi fajerwerkami zaraz po podłączeniu do zasilania lub podczas testów z obciążeniem 60%. Użytkownicy, którzy zakupili ten sprzęt, dostali od firmy możliwość zwrotu i wymiany na pozbawiony wad. Aby dolać oliwy do ognia, część kart graficznych z serii RTX 30XX (Ampere) była sprzedawana przez Newegg w komplecie z jednym z zasilaczy z wadliwych serii. Nabywca dostawał więc przegrzewającą się kartę i potencjalnie wybuchowy zasilacz.

Odwrotnie wlutowany kondensator

Najnowszy wybuchowy produkt to płyta główna ASUS ROG Z690 Hero, kosztująca w sklepie prawie 3 000 zł. Tu winny okazał się kondensator, a dokładniej sposób jego wlutowania na PCB. W części egzemplarzy zamontowano go odwrotnie, a to prowadziło do wycieków napięcia i nieuniknionego uszkodzenia wrażliwych elementów płyty.  Można powiedzieć spektakularnego, bo w kilku przypadkach doszło do zapalenia się PCB. O ile w większości przypadków płyta główna nie dawała się nawet uruchomić i informowała o błędzie nr 55, ryzyka zapłonu nie było. Jeśli jednak jakimś cudem wadliwie wlutowany kondensator zadziałał, mogło to doprowadzić do pożaru, bo komputer uruchamiał się i dość szybko dochodziło do uszkodzenia obwodów.

kontrola jakości ASUS
Kontrola jakości przepuściła odwrotnie wlutowany kondensator / Źródło: Maximumrog57 na forum ASUSa

To tylko najbardziej spektakularne przykłady, ale te i inne łączy czas wystąpienia. Wszystkie dotyczą ostatnich kilkunastu miesięcy, a więc okresu, który dla producentów elektroniki okazał się nie tylko gorący pod względem sprzedaży, ale też wiązał się z problemami dotyczącymi zaopatrzenia w elementy składowe. Wywołane przez pandemię COVID-19 braki układów scalonych, problemy z pracą zakładów spowodowane lokalnymi lockdownami czy w końcu sam transport spędzały sen z powiek większości kierownictwa firm produkujących części do komputerów. Ogromny popyt wymusza często obchodzenie pewnych procedur, a zmiany dostawców powodują, że procesy produkcyjne ulegają daleko idącym modyfikacjom, za którymi kontrola jakości może nie nadążać.

Pośpiech jest wskazany tylko przy łapaniu pcheł vs kontrola jakości

Biorąc pod uwagę tylko przykład firmy ASUS, wydaje się niemożliwe, aby przy produkcji tak drogiego elementu poważna firma popełniła tak banalny błąd. Przecież każdy egzemplarz przechodzi skomplikowaną ścieżkę kontroli jakości. Wszystkie płyty, zanim zamontuje się na nich radiatory, przechodzą badanie, które wykonuje komputer. Polega ono na porównaniu zdjęcia danego egzemplarza z obrazem referencyjnym. Kondensatory i inne elementy są zresztą umieszczone w podajnikach tak, aby niemożliwe było ich zamocowanie z odwróconą polaryzacją. No i przecież wszystkie produkty są sprawdzane, zanim zapakuje się je w pudełka.

Cóż z tego, skoro wystarczyło, że zmiana dostawcy kondensatorów wymusiła najprawdopodobniej zmniejszenie czułości kontroli optycznej, bo komputer kierował do kosza sprawne egzemplarze tylko dlatego, iż nie zgadzał mu się nadruk na elementach? Nieprawidłowo zamontowane podzespoły przemknęły się więc przez grubsze sito kontroli jakości, a że prądowo wszystko się zgadzało, trafiły do pudełek i potem do sklepów. Podobnie ma się zapewne sprawa zasilaczy Gigabyte, kart z GPU Nvidii czy obudów NZXT. Chęć jak najszybszego zaspokojenia popytu skończyła się dramatem i wizerunkową plamą. Stare przysłowie mówiące o pośpiechu i pchłach pasuje więc jak ulał.

0 0 votes
Article Rating
Powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x