Pracownicy w tajwańskich fabrykach układów scalonych traktowani są jak więźniowie

Tajwańscy producenci układów scalonych traktują swoich pracowników praktycznie jak niewolników. Chodzi głównie o migrantów z regionu Azji Południowo-Wschodniej, którzy mieszkają w hotelach mieszczących się przy fabrykach. Firmy tłumaczą swoje postępowanie obostrzeniami związanymi z pandemią SARS-CoV-2, ale relacje zatrudnionych, pozyskane w czasie śledztwa prowadzonego przez The Telegraph, ukazują odmienny obraz.

Globalny wzrost popytu na elektronikę w czasie pandemii spowodował, że wielu producentów nie nadąża z produkcją. Mimo pracy na 100% wydajności, nie są w stanie sprostać zapotrzebowaniu, które generuje rynek. Główną obawą firm jest brak pracowników spowodowany pandemią, co przełoży się na generowane zyski. Trzymają więc załogi fabryk w izolacji i straszą karami finansowymi, jeśli zarażą się koronawirusem.

produkcja układów scalonych
W jednej z fabryk zakazano nawet mycia zębów w czasie 12 godzinnej zmiany. Ponoć zgodnie z zaleceniami tajwańskiego rządu.

Dziennikarze The Telegraph po żmudnym śledztwie odkryli, że część firm, w pogoni za zyskiem, nie tylko ogranicza wolność swoich pracowników, ale nawet grozi poniesieniem kosztów leczenia, jeśli się zarażą. Część otrzymała nawet ostrzeżenia, że pracodawca ich zwolni, jeśli zarażą się koronawirusem w czasie wolnym. To jednak nie wszystko. W wielu wypadkach ostrzeżenia były o wiele bardziej dosadne i miały tylko jeden cel. Utrzymać pracowników na terenie fabryki.

Rodzina nie zobaczy ciała

Twoja rodzina nawet nie zobaczy twojego ciała.

Jeśli umrzesz, twoje ciało zostanie natychmiast skremowane na Tajwanie, twoja rodzina nie będzie nawet w stanie zobaczyć ciała, a pieniądze za twoją pracę nigdy do nich nie dotrą.

Jeśli nie umrzesz, będziesz odpowiedzialny za wszystkie opłaty podczas izolacji, leczenie swoje i innych osób, które miały z tobą kontakt.

Przykłady komunikatów wewnętrznych jednej z tajwańskich firm

Gdyby chodziło o zapobieganie rozprzestrzenianiu się wirusa, to nakazy obowiązywałyby wszystkich pracowników. Tak jednak nie jest i obejmują one głównie migrantów z Filipin, Wietnamu, Indonezji i Tajlandii. Wygląda więc na to, że producenci układów scalonych używają swojej przewagi do wykorzystywania pracowników. Śledztwo The Telegraph mówi głownie o SPIL, Compeq Manufacturing, ASE oraz Cameo Communications, ale na pewno nie są one wyjątkami.

Tajwańskie CDC podkreśliła, że migranci nie mają zakazu wychodzenia. Jeśli pracodawcy ograniczali ich możliwość przemieszczania się za pomocą „niewłaściwych środków”, będą pociągnięci do odpowiedzialności. Firmy, które wymagały od pracowników podpisania umów akceptujących odpowiedzialność za infekcję, mogą stracić licencję na zatrudnianie migrantów.

Oficjalny komentarz tajwańskiego CDC

Źródło: The Telegraph

Dodaj komentarz