Pracownicy uciekają z białoruskiej Doliny Krzemowej

Pracownicy uciekają z białoruskiej Doliny Krzemowej

8 września 2020 0 przez Rafał Skrzypek

Pracownicy białoruskiej Doliny Krzemowej, czyli Hi-Tech Park położonego na granicy Mińska, zaczynają opuszczać swoje miejsca pracy. Reżim Aleksandra Łukaszenki, nie zważając na korzyści finansowe, jakie przynosi branża technologiczna, zaczął ją bezpardonowo atakować. Służby bezpieczeństwa przystąpiły nawet do aresztowań wśród szefów firm.

Hi-Tech Park, czyli Białoruski Park Wysokich Technologii (Парк высоких технологий), w dzisiejszej Europie to jedno z największych skupisk przedsiębiorstw zajmujących się głównie produkcją aplikacji i gier. Do niedawna było ono oczkiem w głowie Łukaszenki. W 886 firmach zrzeszonych na tym terenie zatrudnienie znajduje około 63 tys. osób. Jednak już niedługo może się to zmienić, bo coraz częściej słyszymy o planach wyprowadzki wielu podmiotów do innych krajów.

Cała historia rozpoczęła się jeszcze przed wyborami, gdy Pavel Liber pomógł opracować program mający zapobiegać oszustwom przy urnach. Reżim początkowo nie traktował tego poważnie, ale pod koniec lipca Liber i jego 40 współpracowników musiało salwować się ucieczką na Ukrainę. Gwałtownie rosnąca liczba użytkowników aplikacji na tyle zaniepokoiła władze, że programistom nie pozostało nic innego.

List otwarty do Łukaszenki

Osobną sprawą jest list otwarty szefów firm zatrudniających prawie jedną trzecią pracowników w Hi-Tech Parku, podpisany kilka dni po wyborach. Wzywają oni Łukaszenkę do powstrzymania fali przemocy i ostrzegają przed dalszą eskalacją. Według nich doprowadzi ona do wyjazdu z kraju dużej części załogi białoruskiej strefy Hi-Tech. Wśród sygnatariuszy znajdziemy takie nazwiska jak: Arkady Dobkin, twórca EPAM Systems, największej na świecie firmy tworzącej oprogramowanie na zamówienie, Wiktor Kisłyj, założyciel Wargaming (World of Tanks, World of Warplanes czy World of Warships) oraz Yuri Gurski, przedsiębiorca, który sprzedawał białoruskie aplikacje takim tuzom jak Facebook Inc. i Alphabet Inc.

Wszystkie te wydarzenia musiały wydać się niebezpieczne władzom Białorusi, bo zaczęły się aresztowania nie tylko protestujących, ale również ꟷ wcześniej uważanych za apolitycznych ꟷ ludzi z sektora wysokich technologii. Pierwszym z nich był Kirył Golub, zatrzymany na początku sierpnia i zwolniony dopiero po trzech dniach. W tym samym czasie służby dokonały też przeszukań w siedzibach Yandexu i Padna Doc.

Rosyjski Yandex zadecydował o przeniesieniu części pracowników. Również deweloperzy aplikacji Flo zapowiadają wyprowadzkę na Litwę lub do Polski, a PandaDoc zamierza przenieść do innych krajów swoich 250 programistów.

Świat IT nie zna granic i każdy może pracować praktycznie wszędzie. Niewykluczone, że ruch Łukaszenki będzie zabójczy, bo wpływy podatkowe z tej branży stanowią 6,5% PKB Białorusi.