Polskie infekcje wycenione na czarnym rynku

11 lipca 2008 0 przez Michał Tomaszkiewicz

Specjaliści Mediarecovery informują o czarnym rynku tworzonym przez cyberprzestępców.

Handluje się na nim wirusami, płaci za infekcje komputerów, za stworzenie sieci-zombie, oferuje numery kart kredytowych lub włamania na zlecenie. Całość zaczyna przypominać zwyczajne relacje rynkowe.

Cyberprzestępcy działają w sposób coraz bardziej zorganizowany i profesjonalny. Można również dostrzec pewne elementy komercjalizacji ich działalności. Jak podaje BBC za najtańszego wirusa którym będziemy mogli do woli rozporządzać zapłacimy około 17 funtów. Bardziej profesjonalne programy pozwalające na przykład na przejęcie kontroli nad komputerem i stworzenie sieci komputerów-zombie są droższe i mogą kosztować nawet 500 funtów. Coraz częściej również cyberprzestępcy oferują gwarancję na swoje produkty, a także wsparcie techniczne – mówi Zbigniew Engiel, specjalista w Mediarecovery.

To nie jedyne podobieństwo do zasad funkcjonowania gospodarki rynkowej. Złodzieje numerów kart kredytowych i danych osobowych stosują sprzedaż pakietową uzależniają cenę jednostkową od ilości kupowanych informacji. Oferta cenowa 1000 numerów kart kredytowych będzie inna niż przy zakupie 10 000. Towar dzieli się również na kategorie zgodnie z miejscem pochodzenia. W niektórych ofertach można sobie również wybrać klientów jakiego banku chciałoby się oszukać.

Dla części cyberprzestępców ważne jest również miejsce zamieszkania ofiary. Jeden z ich serwisów oferuje różne stawki za zainfekowanie komputera. I tak najcenniejsi okazują się Australijczycy i Amerykanie. Za zarażenie 1000 komputerów cyberprzestępca zapłaci nam 100 dolarów. W Europie najbardziej w cenie są komputery brytyjskie i włoskie po 60 dolarów za każde 1000 infekcji. Polska niestety, a może na szczęście przedostatnia w rankingu – 18 dolarów za 1000 infekcji. Najmniej płaci się za komputery w Azji.

Według szacunków FBI tylko amerykańskie firmy i mieszkańcy USA ponieśli do tej pory straty wysokości 400 miliardów dolarów na skutek cyberoszustw. Amerykańska Federalna Komisja Handlu (FTC) informuje o 800 000 zgłoszonych przypadków oszustw i wyłudzeń w 2007 roku, z czego ponad 220 000 dokonano z wykorzystaniem komputera. Daje się zauważyć tendencję rosnącą w tym zakresie. Nie ma podstaw by sądzić, że inaczej jest w Europie jednak na dzień dzisiejszy brak jest dostępnych, tak dokładanych danych jak te pochodzące ze Stanów Zjednoczonych.