Polska telekomunikacja przed unijnym trybunałem

7 lipca 2006 0 przez Michał Tomaszkiewicz

Brak książki telefonicznej obejmującej użytkowników sieci komórkowych i stacjonarnych skończy się dla Polski sprawą przed unijnym Trybunałem Sprawiedliwości w Luksemburgu – poinformowała Komisja Europejska.

Komisja uważa, że istnienie w Polsce kilku oddzielnych spisów abonentów jest niewystarczające. Polska jest zobowiązana unijnym prawem do zapewnienia konsumentom dostępu do jednego spisu, obejmującego różnych operatorów. Forma udostępniania danych jest bez znaczenia: może to być tradycyjna książka telefoniczna, infolinia albo strona internetowa.

Zgodnie z unijnym prawem, w spisie telefonów powinny być dane wszystkich użytkowników sieci stacjonarnych (chyba że tego nie chcą – zasada opt-out) oraz komórkowych, w tym tych, którzy używają telefonów „na kartę” – o ile wyrażą takie życzenie (tzw. zasada opt-in). Z tych samych powodów KE skierowała też do Trybunału sprawę przeciwko Łotwie. W sumie na różnym etapie są postępowania przeciwko pięciu krajom; pozostała dwudziestka respektuje unijne przepisy o dostępie do informacji o numerach.
Polska przoduje w statystykach postępowań za brak poszanowania dla unijnego prawa z zakresu telekomunikacji. W sumie KE wszczęła przeciwko Warszawie siedem procedur za niewdrożenie przepisów albo ich łamanie. Otwartych jest jeszcze pięć, dwa zostały zamknięte – w tym głośna sprawa dotycząca funkcjonowania numeru alarmowego 112.

Naciski Komisji Europejskiej przynoszą efekty – wszystko wskazuje na to, że zamknięte zostanie postępowanie, które miało zmusić polskie władze do zapewnienia prawa do zachowania numeru telefonu przy zmianie operatora – taka możliwość już istnieje. Dla Brukseli to jedno z zasadniczych uprawnień użytkowników telefonów; by je wyegzekwować, KE była gotowa skierować sprawę do Luksemburga. Po wielokrotnych upomnieniach Polska zaczęła też nadsyłać analizy tzw. rynków telekomunikacyjnych. Pokazują one, czy krajowe regulacje służą dotrzymaniu kroku zmianom na rynku, są stosowane jedynie w przypadku braku konkurencji i nie przynoszą szkody konsumentom. Z drugiej strony analizy pozwalają nakładać zobowiązania na podmioty dominujące na rynku.

Polsce grozi jeszcze jedna sprawa w Luksemburgu z zakresu telekomunikacji – pomimo ponagleń KE polskie prawo nie respektuje wszystkich unijnych przepisów o zakresie uprawnień regulatora rynku, czyli obecnego Urzędu Komunikacji Elektronicznej, a także o stosunkach panujących między operatorami.