Czy Polska może przestać być jedynie zapleczem dla globalnych firm technologicznych i zacząć budować własne kompetencje w obszarze AI oraz infrastruktury cyfrowej? Taką ambicję deklaruje BearLake Group – nowy holding deep-tech, który łączy osiem wyspecjalizowanych spółek i rozwija rozwiązania dla administracji publicznej oraz biznesu.
BearLake stworzyliśmy po to, żeby połączyć doświadczone polskie spółki technologiczne w holding, który realnie przyspieszy cyfrową i energetyczną transformację biznesu oraz administracji – mówi Michał Dżoga.
Strategia grupy opiera się na koncepcji suwerenności technologicznej, definiowanej w trzech wymiarach: infrastrukturalnym, technologicznym oraz prawnym. Oznacza to m.in. rozwój centrów danych w Polsce i Europie, kontrolę nad wykorzystywanymi technologiami oraz ochronę danych przed wpływem zewnętrznych jurysdykcji, takich jak amerykański Cloud Act.

W obszarze sztucznej inteligencji BearLake rozwija polskie modele językowe oraz systemy oparte na AI, dostosowane do lokalnego kontekstu prawnego i językowego. Firma podkreśla, że nie zamierza konkurować globalnie skalą z największymi graczami, lecz budować wyspecjalizowane rozwiązania dla administracji i biznesu.
Grupa już dziś realizuje projekty w obszarach takich jak smart city, cyberbezpieczeństwo, energetyka czy medycyna. Spółki wchodzące w skład holdingu generują łącznie ponad pół miliarda złotych przychodów, a celem jest ich podwojenie w ciągu trzech lat.
Ambicje są jednak znacznie szersze. BearLake chce budować międzynarodowe partnerstwa m.in. z Japonią i Koreą Południową oraz włączyć Polskę w globalny łańcuch wartości technologii krytycznych.

Pytanie, które pozostaje otwarte, dotyczy tempa egzekucji. Wizja jest spójna i ambitna – teraz kluczowe będzie, jak szybko przełoży się na skalowalne wdrożenia i czy Polska faktycznie przestanie być tylko wykonawcą cudzych technologii.